Karczma „Ostatnia Przystań”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 394
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Ivan » 20 kwie 2018, 13:41

Obrazek

Miejsce powstałe pewnego pięknego dnia przed wieloma laty, gdy pracujący w okolicy Drzewnego Targu tartacznicy i stolarze mieli dosyć latania po piwo do knajp na Przedmieściu podczas każdej przerwy i po zakończeniu pracy. Zakasawszy rękawy, brali co dziesiątą nadającą się rozmiarem deskę lub balę i rzucali ją podle północnego brzegu wpływającej do miasta rzeki. Robili tak dopóki zgromadzonego budulca nie wystarczyło im na zbudowanie knajpy, dokładnie takiej jakiej chcieli, stojącej tu po dzień dzisiejszy. Ochrzczona „Ostatnią Przystanią” (z powodu położenia tuż przy nadbrzeżu, przy którym flisacy rozładowują swoje dostawy) jest ulubioną gospodą wszystkich tutejszych pracowników w drewnie, a odwiedzaną także przez kupców i flisaków. Wykonana prawie w całości z drewnianych bali, z dachem skleconym z desek cieszy oko prostotą i solidnością wykonania, podobnie jak tutejszy jadłospis – smaczny, choć nieszczególnie wyszukany. Leje się tu przede wszystkim piwo i słabsze miody, rzadziej gorzałkę, którą nauczony doświadczeniem szynkarz wyciąga spod lady tylko na fajrant bądź święta. „Dla dobra waszego i waszych paluchów” jak zwykł odpowiadać strofującym go o to chłopakom z tartaków. Pogadać tu można o wszystkim, nie tylko o drzewach i stolarce, jako że bywają tutaj handlarze z okolic dalszych niż okolice Novigradu. Większość bywalców, zwłaszcza tych pamiętających stawianie karczmy (nawet jeśli tylko z opowieści ojców) samodzielnie dba tutaj o porządek, nie dając przyzwolenia młodzikom i ludziom „z zewnątrz” na zostawianie po sobie nieporządku i wszczynanie awantur. A jeśli zdarzy się, że sami zostawią i wszczną, to przynajmniej posprzątają kiedy już wytrzeźwieją.

Gospodarzem tego miejsca, ustanowionym za wspólną decyzją starszyzny cechów jest jednoręki Bohdan, bezdzietny wdowiec i były majster stolarski dla którego praca ta, od czasu kalectwa, stała się jedyną alternatywą dzielącą go od zostania proszalnym dziadem. Z ogarnianiem wszystkiego radzi sobie więcej niż dobrze, zwłaszcza że chętnych rąk do pracy i pomocy dostarczają mu dawni koledzy po fachu, na których zawsze może liczyć przy remontach i naprawach.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 1
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Hagan » 07 sie 2018, 23:55

Miał nie pakować się w kłopoty. Te właśnie słowa szczególnie zapadły mu w pamięć. Oczywiście, jak to zwykle bywa, łatwiej powiedzieć niż zrobić. Kłopoty były o tyle problematyczne, że nie czekały biernie aż ktoś łaskawie raczy je odnaleźć. Buszowały aktywnie po świecie, nawiedzając coraz to kolejne ofiary. Zdawałoby się jednak, że mniej kłopotów będzie miał ten, który stara się ich unikać. I chociaż nie zawsze się to sprawdzało, czasem warto było próbować.
Do przeżycia w mieście, Aco potrzebował pieniędzy, a dokładniej jakiejś formy przychodu. Monety spoczywające bezpiecznie w jego sakiewce w końcu musiały się skończyć. Wraz z brakiem pieniędzy zacząłby się głód, pragnienie i choroby. Potrzebował zatem pracy. Najlepiej takiej, w której uniknąłby machania mieczem. W końcu z tym wiązały się kłopoty. Tylko jak znaleźć w tak ogromnym mieście pracę?
W tej kwestii należało rozmawiać z ludźmi. Mężczyzna nie wyobrażał sobie jednak chodzenia od warsztatu do warsztatu, pytając o posadę. Nie przywykł do tego, a słowa na samą myśl grzęzły mu w gardle. A trzeba takiego pracodawcę do siebie jakoś przekonać. Przełamać pierwsze lody, uśmiechnąć się miło, nie wyglądać jak jakiś podejrzany bandzior uciekający przed ręką sprawiedliwości. W takich kwestiach raczej nie szło mu najlepiej. Alkohol stanowił pewnego rodzaju rozwiązanie, ale proszenie o pracę wydychając przy tym ostry zapach gorzałki — zakrawało to o idiotyzm.
Aco zupełnie przypadkowo odkrył alternatywę. Kręcąc się bezmyślnie po Targu Drzewnym i bijąc się z myślami, kilkukrotnie zasłyszał nazwę karczmy, do której najwidoczniej chadzali wszyscy lokalni rzemieślnicy. Nie czekając długo, sam wyruszył w tamtym kierunku. Lewą ręką pchnął drzwi, przekraczając próg. Na tym kroku jego plan się kończył, pozostało mu więc improwizować. Dość tradycyjnie ruszył do barku, aby zamówić piwo. Skrycie liczył, że cudownym sposobem zainteresuje się nim przyszły pracodawca.
I że nie wpakuje się bezmyślnie w kłopoty.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 254
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Dziki Gon » 11 sie 2018, 10:37

Nie mogły dziwić zapachy wypełniające Ostatnią Przystań. Zatrzymały się w niej schnący pot osiadły na karkach kilku stałych bywalców, alkoholowe chmury o epicentrach wokół stolików, baru i ciepłych plam słońca wpadających do środka przez brudne okna, a także zapamiętała woń pracy. Nie zabrakło zapachów lasu, żywicy, wiórki, ściętych drzew różnego rodzaju — od jodeł, sosen i świerków po egzotyczne bierwiona, gałązki, kłody i inny rzemieślniczy zadatek. Mieszały się one z typowo karczemnym zapachem fermentacji.
Słońce chyliło się już ku zachodowi, ludzi w szynku miało przybywać z kolejnym kuflem tych, którzy zajęli dla nich kilka wolnych jeszcze zydelków. Nadejście nieznajomego nie dziwiło nikogo. Barman stojąc tyłem do szynkwasu pociągnął nosem i odwrócił się z symultanicznym uderzeniem drewnianego dzbanka o drewniany blat baru. Ciemny napój zakołysał się w brzegach naczynia popchnięty w stronę brodatego mężczyzny.
Dla ciebie? — odezwał się barman, wlepiając beznamiętny wzrok prosto w oczy przybysza. Był stary, ale nie tak stary jak mogłoby się zdawać. Wiek jego wskazywał na zdatność do pracy, którą — jak słusznie lub niesłusznie sądzili niektórzy — ograniczało jego kalectwo. Bohdan nie miał jednej ręki.

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 1
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Hagan » 11 sie 2018, 12:28

Aco nie zdołał przykuć, tak pożądanej przez niego, uwagi. Tak naprawdę nie było powodu, aby stało się inaczej. Nie zrobił niczego wyjątkowego, po prostu wszedł do karczmy, ot — kolejny klient. Na wiosce każda nowa twarz budziła emocje, podczas gdy przez Novigrad każdego miesiąca przewijały się dziesiątki ludzi takich jak on. Mężczyzna rozczarował się, chociaż wcześniej nie robił sobie żadnej nadziei. W takim wypadku, aby rozpocząć z kimś rozmowę, musiał narzucić komuś swoją obecność.
Zdał sobie sobie sprawę, że po pytaniu barmana zapadła cisza. Trwająca na tyle długo, że stała się niezręczna, a dla karczmarza najpewniej również irytująca. Aco odsunął na bok swoje przemyślenia, przynajmniej na chwilę. Nie chcąc dalej denerwować jednorękiego Bohdana, zamówił pierwszą rzecz, która przyszła mu na myśl.
Piwo – rzucił. Głos miał ochrypły, szorstki. Dopiero wypowiadając te słowa poczuł, jak bardzo chce mu się pić. Odchrząknął, próbując naprawić w ten sposób swój zdeformowany głos.
Poproszę – dodał po krótkiej chwili. Tak chyba wypadało. Stosować się do tych chociaż najprostszych zasad grzeczności. W końcu nie chciał wyjść na gbura. Od gbura nie biła życzliwość i uczciwość, lecz tajemnica i kłamstwo. Takiego człowieka nikt nie chciał zatrudniać. Uśmiechnięci pracownicy nie przynosili kłopotów.
Mańkut położył na ladzie odliczoną kwotą za kufel piwa. Zasiadł przy ladzie. Nie było sensu zajmować całego stolika tylko dla siebie, o ile w ogóle któryś pozostał wolny. Ludzie do karczmy przychodzili całymi grupami. Zawsze raźniej było pić z kimś niż samemu. Aco nie miał z kim się napić, wystarczał mu więc niewielki skrawek lady oraz drewniany stołek bez oparcia. Obrócił się w nim, czekając na zamówienie. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie szukał ani niczego, ani nikogo. Jego wzrok szybko skakał od krzesła do krzesła, od stolika do stolika. Chyba nie wypadało przerywać im tej chwili odpoczynku, jedynej rozrywki której zaznawali po ciężkim dniu pracy. Nie chciał się narzucać swoim smutnym biadoleniem, wypytywaniem o pracę. Większość z nich z pewnością nie poszukiwała pracownika. Najpewniej nie mieli nawet takich możliwości. Od zatrudniania był właściciel warsztatu, nie podrzędny pracownik. A jak odróżnić ich od siebie? Z kuflem w ręku, pachnący drewnem i potem, jedni brodaci, inni łysi – nie różnili się zbytnio od siebie. Nikt nie miał wyrysowanego na czole napisu "SZUKAM PRACOWNIKA".
Jedyną osobą, jaka znajdowała się akurat w pracy był Bohdan. Aco ponownie obrócił się na stołku. Karczmarze z reguły znali każdego. Każdy im wszystko mówił i każdy o wszystko pytał. Mężczyzna postanowił sprawdzić, czy jego postrzeganie zawodu barmana jest chociaż w małym procencie prawdziwe. Upił łyk piwa.
Przepraszam – zwrócił na siebie uwagę Bohdana. Nie chciał przerywać mu pracy, poczekał. Nie śpieszyło mu się. Tak naprawdę nie wiedział jak zadać pytanie, aby nie wypaść niezręcznie. Co jeżeli nikt nigdy karczmarzowi takich informacji nie przekazywał? Aco wypadłby na głupca. Na takie przemyślenia było jednak za późno. Gdy mężczyzna zbliżył się do niego, w końcu wykrztusił z siebie kolejne słowa.
– Nie szuka ktoś przypadkiem rąk do pracy? Dobrze robię w drewnie. Meble, i różne takie

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 254
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Dziki Gon » 03 wrz 2018, 3:36

Oporządzający tym miejscem obejrzał się na kufel, który podskakując i oblewając blat złocistą zawartością, oddalił się gdzieś od szynkwasu w poharatanej dłoni zamawiającego. Między nowo przybyłym a karczmarzem nastała cisza tak gęsta jak piana w dopiero co nalanych kuflach. Karczmarz przyjrzał się Aco, lecz nie on pierwszy przeciął powietrze i gęstą zawiesinę alkoholu, którego na razie przybysz nie uświadczył. Zanim odpowiedział, przełknął głośno ślinę. Wydawało się że splunie, ale połknął całość w gardło.
Piwo. — powtórzył. — Nie jesteś stąd i pewnieś z podróży prosto? — zapytał, uwalniając resztki empatii, którymi dzieli się z gośćmi zazwyczaj po równo. W roli zarządzającego tym miejscem musiał nauczyć się a raczej utrwalić pewne zasady działania oberży.
Karczmarz obrócił się tyłem i nabrał do kufla to, co powinno przynieść wędrowcowi ulgę. Na krześle obok pojawił się kolejny ze stałych bywalców. Mężczyzna o suchej, pociągłej twarzy zmęczonego cwaniaczka. Zamówił piwo, które zostało mu po chwili dane.
Jeśli chcesz pewnej pracy, na tartak przyjmują jak leci, potrzeba zawsze rąk do pracy. — odezwał się Bohdan, zerkając jednak na kogoś innego.

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 1
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Hagan » 18 wrz 2018, 20:26

– Aż tak łatwo to rozpoznać? – uśmiechnął się słabo pod nosem. Jego głos był wciąż nieco ochrypły, gardło domagało się ukojenia. Karczmarz nie miał w przypadku Aco zbyt trudnego zadania. Włosy oraz ubrania wciąż spowijał kurz i pył traktu, zaś jego oczy oraz postawa zdradzały zmęczenie. W żadnym stopniu nie przypominał również bywalca, zachowywał się nieco niezręcznie w nowym otoczeniu.
Mężczyzna pochwycił kufel lewą ręką. Upił łyk, pozwalając aby płyn zwilżył jego zeschnięte usta. Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, jak naprawdę był spragniony. Chciwie upił kilka kolejnych łyków, zyskując upragnioną ulgę. Odstawił kufel na blat i otworzył usta, aby głośno odetchnąć. Uznając to jednak za nieco niekulturalne, powstrzymał się przed wydawaniem niepotrzebnych dźwięków.
– Tartak to nie szczyt marzeń... – zaczął, chcąc nieco naprostować karczmarza. Wolał pracować z przygotowanym już drewnem, tworzyć z niego coś pożytecznego. Tartak nie zapewniał takich możliwości. Zreflektował się jednak szybko. Gdyby faktycznie ktoś więcej szukał pracownika, Bohdan raczej by o nim wspomniał. Poza tym, Aco nie chciał brnąć z nim w dalszą dyskusję. Karczmarz nie wyglądał na jednego z tych wesołków, którzy z przyjemnością oddawali się trywialnym rozmowom przy kuflu piwa. W oczach chłopaka był surowy, być może po prostu skazany na pracę w lokalu ze względu na brak ręki. – Na początek starczy. Dziękuję. – dopowiedział, kończąc wcześniej rozpoczęte zdanie. Karczmarz zdążył już skupić swoją uwagę na kimś innym. Mańkut podążył za jego przykładem, nieco od niechcenia spoglądając na mężczyznę, który zasiadł obok. Spróbował go ocenić, podobnie jak zrobił to z nim samym Bohdan, lecz pośpieszne spojrzenie raczej wiele nie dało. Odwrócił wzrok i zajął się piwem, które wciąż wypełniało kufel.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 254
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Dziki Gon » 01 paź 2018, 0:31

Widać po człowieku zmęczenie. Prosto z konia, jeszcze chodzisz jakbyś dopiero z siodła zlazł. — odparł karczmarz. Uśmiechnął się nawet. Gorzko bo gorzko, ale inaczej nie bardzo potrafił, dysponując wąską gamą nietwarzowych grymasów.
Jeśli chcesz dojść na szczyt, to idź w góry. — rzekł mężczyzna obejrzawszy się za odgłosem jednego z podniesionych i podchmielonych już głosów.
Innego zdania, Bohdanie, byłyby elfy. — powiedział nieznajomy przybysz oddalony od Aco na wyciągnięcie ręki. Zatopił grube, słomiane wąsy w zamówionym piwie.
Jeśli by się jak ty mądrzyły daleko by nawet nie zaszły. — odparł mu karczmarz. Wyszedł zza kontuaru i zarzucając brudną szmatę przez ramię pomaszerował w kierunku jednego ze stolików. Marudził przy tym pod nosem po swojemu.
Skąd pochodzisz? - zapytał wyciągając do chłopaka otwartą dłoń. — Na mnie mówią Zator.

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 1
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Hagan » 30 lis 2018, 17:37

Co tu dużo mówić, Aco nie był przygotowany na żadną ripostę. Na humorze i ciętym języku znał się mniej więcej jak koń na walce mieczem. Na całe szczęście, nim wydusił z siebie jakąś żenującą odpowiedź, wyręczył go nieznajomy. Chcąc ukryć swój zakłopotany wyraz twarzy, zanurzył usta w piwie, zasłaniając się kuflem.

Ku jego zdziwieniu, wspomniany nieznajomy wyciągnął w jego kierunku dłoń, zagajając z pozoru niewinną rozmowę. Nie żeby nigdy wcześniej mu się to nie przytrafiło — po prostu nigdy nie potrafił na to poprawnie zareagować. A co, gdy zastanie ich niezręczna cisza? Powinien na siłę podtrzymywać rozmowę, zamówić sobie kolejne piwo, przeprosić i wyjść, a może uciec bez słowa? Mężczyzna, krótko mówiąc, nieco panikował. Zupełnie niepotrzebnie, w końcu rozmowa dopiero się zaczęła. Uścisnął więc podaną mu dłoń. Nieco niezręcznie, i wbrew wszelkim zwyczajom, nie zdejmując rękawicy.

W jego głowie zrodził się natomiast kolejny, najpewniej wyimaginowany problem. Skąd jest? To pytanie było nieco bardziej skomplikowane, aniżeli mogłoby się wydawać. Redania, czy Kaedwen? Wioska, czy miasto? Kłamać, czy mówić prawdę? Półprawda zdawała się być najlepszym wyborem. Aco ułożył sobie w myślach na szybko jakąś odpowiedź, po czym postanowił ją zręcznie przedstawić.

Uh... — zatrzymał się na krótką chwilę. — Z Redanii. Kawał drogi stąd, takie niedużo miasto. Nic wartego uwagi. Zwą mnie Aco. Lub Mańkut, zależy kogo pytać.
Ostatnio zmieniony 13 gru 2018, 2:34 przez Hagan, łącznie zmieniany 1 raz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 254
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Dziki Gon » 08 gru 2018, 0:15

Mężczyzna, o ile w ogóle cokolwiek w zachowaniu młodego człowieka cokolwiek zauważył, nie dał po sobie poznać zachowania odzwierciedlonego w badawczym wzroku. Była to może zwykła ciekawość na widok nowej twarzy pośród tymi, które widywał w karczmie każdego, śmierdzącego piwskiem wieczora.

I co, chciałbyś zacząć nowe życie, co? — zapytał wprost. Zbliżył kufel do słomianych wąsów, wetknął weń usta i z uśmiechem przyczepionym do drewnianego naczynia, nabrał parę łyków w gardło.
Widzisz — sapnął. — tu takich jak ty jest na pęczki. Powiedz mi coś czego nie wiem. Bohdan odstrasza, bo mordę ma jak źle wyważone piwo, ale mówi prawdę. Powiedz mi no, Aco, na co cię stać, bo może chciałbym zatrudnić pomocnika. — otarł osiadły na wąsach puch i oblizał dolną wargę. Wsparł się przy tym na jednym łokciu i zerkając na rozmówcę, spoglądał mu również ponad głowę.

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 1
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Hagan » 13 gru 2018, 3:20

— Trzeba było sobie wcześniej przygotować jakąś gadkę... — stwierdził w myślach. Oczywistym było, że ewentualny pracodawca zada szereg pytań związanych z jego umiejętnościami, doświadczeniem i charakterem. Jak zapewne łatwo się domyślić, Aco do tak oczywistych wniosków nigdy nie doszedł.
— No cóż. — Nigdy nie opanował sztuki konwersacji. Zaczął powoli, niepewnie. Musiał improwizować, co nie napawało go optymizmem. Nie miał jednak wyboru — nie mógł w końcu wstać i uciec bez słowa.
— Nie do końca nowe. Raczej stare, tylko w innym miejscu. Nie pierwszy raz zmieniam otoczenie, ale tam stolarka, tu stolarka. Wszędzie to samo — odparł w końcu. Starał się mówić jak najbardziej ogólnikowo, lecz nie mógł oprzeć się wrażeniu, że już od początku zdradza na swój temat zbyt wiele informacji. Westchnął jedynie w duchu, bacznie przyglądając się swemu rozmówcy. Aco doszedł do wniosku, że nie powinien martwić się takimi szczegółami. W końcu w jaki sposób prosty człowiek mógł wykorzystać kilka drobnych detali przeciwko niemu?
— Dobrze pracuję w drewnie. W sensie, nie jako cieśla. Raczej jako stolarz. Krzesła, stoły, biurka... — Aco zawahał się przez chwilę. Szukał w głowie odpowiednich przykładów. — Te... ławy! I łóżka. Robiłem nawet w zakładzie w Ard Carraigh — słowa polały się z jego ust dużo szybciej niż poprzednio. W związku z tym nie przemyślał swojej wypowiedzi nadto dokładnie. Co do cholery Redańczyk robił w Ard Carraigh?, zapytał sam siebie. Licząc, że dyskusja ominie dalekim łukiem politykę, brnął dalej w swój chaotyczny monolog.
— Nie stronię od uczciwej pracy. Potrafię też przyłożyć, i z pięści i z miecza, jakby jakie kłopoty były... — Mańkut szybko zanurzył usta w piwie. Swoboda wypowiedzi poniosła go w rejony, których miał przecież uniknąć. Machanie mieczem stało w brew "unikaniu kłopotów". Zapił swe nieodpowiedzialne słowa piwem, błagając bogów, by Zator nie podłapał tegoż tropu.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 254
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Ostatnia Przystań”

Post autor: Dziki Gon » wczoraj, 23:34

Dobra odpowiedź, synku. — uśmiechnął się ten, który jako pierwszy zaczepił Aco rozmową. Barman stracił nimi zainteresowanie, przechodząc do kolejnego z klientów. Zator przekręcił się na swoim zydelku tak, jakby chciał chłopaka klepnąć przez plecy w aprobacie, lecz zamiast tego, zamaszystym ruchem przypadł raz jeszcze do własnego

Jeśli jest tak jak prawisz, powinieneś się na fachu znać. Masz się gdzie zatrzymać? — pytał. Podrapał się po brodzie, obciągnął najpierw jedną, potem drugą stronę słomianych wąsów i upił trochę piwa.
Jeśli nie, byłbym skłonny dać ci dach nad głową na parę dni. Wykonasz mi za ten czas jakieś krzesło, łóżko, komódkę, czy co tam chcesz. — Na słomianych wąsach, niby wzburzone fale morskie, osiadła chmielowa piana.

No to jak będzie? — uniósł jasne, ale kosmate brwi.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław