Tawerna „Kelpie”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 281
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Tawerna „Kelpie”

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 17:42

Obrazek

Portowa speluna, jakich w świecie niemało. Ni duża, ni ciasna, żadną miarą nie zadbana, ale trzymająca się w podstawach z rzecznego kamienia oraz pokrywającej dach, dziurawej dranicy. Popularne miejsce schadzek antałków rumu z zawijającymi regularnie do przystani marynarzami i robotnikami z doków. Z jego wnętrza równie często słychać ryczący, okraszony gorzałą śpiew, co odgłosy mordobicia na śmierć i życie, i stołowe nogi. Prócz żeglarzy oraz stoczniowców z osmalonymi gębami, pod dachem Kelpie gromadzi się pokaźny przegląd wszelkiej maści marginalnego elementu społeczeństwa. Lza cieszyć się tam wszystkimi rozrywkami ciemniejszych zakamarków miasta, od kart, przez kości, po ustawiane mecze zapaśnicze w nakrytej klapą piwnicy. Za garść grosza można we własnej osobie klepać się po gębach z lokalnymi waligórami lub obstawić zwycięstwo wybranej przy siebie bestii — czy to zwierzęcia, czy to człowieka…

Tawerna prowadzona jest przez panią Matyldę, trzecią z pokolenia właścicielkę i nietykalną mieszkankę portu. Nie jest powszechnie wiadomym, kto, kiedy i dlaczego otoczył protekcją ją, a wcześniej jej dziadka oraz ojca — niestety żadnego z czterech braci, którym kolejno zebrało się na umieranie lub ginięcie w niewyjaśnionych okolicznościach. Pewne jest zaś to, że krzywym spojrzeniem skierowanym na miejscową gospodynię można zasłużyć sobie na solidne cięgi na sławetnych zapleczach tawerny. Czymkolwiek więcej, niż spojrzenie — na nieopuszczenie ich nigdy więcej.


Opis na podstawie opracowania Saliny.
— Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 102
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Tawerna „Kelpie”

Post autor: Dziki Gon » 27 lip 2018, 2:28

Przeciwnik Roela dogorywał.
Zaparłszy się łokciami na stole, zanurzył długie palce we włosach, siedząc tak nieruchomo i patrząc z desperacją na to, jak przygłup dokłada monetę do puli. Wąsaty, choć z hazardem miał się na bakier, potrafił zachować resztki zdrowego rozsądku i po przekalkulowaniu sobie swoich szans, szybko doszedł do wniosku, że nie ma ich za wiele.
Nim jednak zrobił co nieuniknione, zerknął jeszcze raz na rzucone przez siebie kości, jak gdyby w nadziei, że ujrzy tam coś innego. Nawet nie zdołał się rozczarować, bo i wiedział, że tak się nie stanie. Powoli podniósł wzrok, prostując się w międzyczasie. Uderzył otwartą dłonią w stół, lecz ruch ten bardziej przypominał jej swobodne opadnięcie i emancypację rezygnacji.
— Poddaje się — powiedział pod nosem. Odsunął nonszalancko pieniądze w stronę Roela, założył filcową czapkę na łeb i nie mówiąc bywaj, ani pocałuj mnie w rzyć, ruszył w stronę wyjścia i tyle go widzieli.
— Łatwy hajs — podsumował Froyt, zbierając swoje kości do małej, jedwabnej sakiewki. — Oskubany, ale, szczery będę, nadzieję miałem, że pójdzie dalej. Dobra, to co robimy? Najedzenie, napici, bogaci... Nic tylko iść do roboty, co?

► Pokaż Spoiler

Roel
Awatar użytkownika
Posty: 18
Rejestracja: 05 kwie 2018, 20:35
Medale: 1
Miano: Roel
Rasa: Człowiek
Wiek: 20-25 (?)
Złoto: 230 denarów
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=139

Re: Tawerna „Kelpie”

Post autor: Roel » 01 sie 2018, 23:43

Ujawnić fortel i delektować się widokiem Froyta skaczącego pomiędzy stolikami przed pięściami rozeźlonego wąsacza – taki finał pierwotnie zaplanował sobie Roel. Nie zawsze jednak warto pozbywać się kamuflażu i tylko prawdziwy ćwierćinteligent nie dokonuje rewizji swoich planów, kiedy zachodzi taka potrzeba. Cichy zdążył nieco ochłonąć podczas partyjki, a zbliżająca się wizja zwycięstwa oddaliła myśli związane z zemstą na towarzyszu. Poza tym, nawet gdyby rzeczywiście chciał zilustrować frustratowi całą prawdę, musiałby się nad tym mocno napracować (i to bynajmniej nie aparatem mowy) lub wymyślić szybko coś banalnie prostego oraz jednoznacznego w przekazie, by skutecznie uzmysłowić przeciwnikowi, że siedzący obok niego blondasek dokonał na jego sakiewce rozboju w biały dzień.

Wąsacz postanowił się jednak poddać. Roel bacznie przyglądał się jego gestom, zarazem pełnym rozpaczy, jak i determinacji, wolną dłonią chwytając pod stołem za sztylet. Nie było potrzeby robić z niego użytku, bowiem jegomość postanowił tylko po raz ostatni sprawdzić wytrzymałość blatu, nim bez pożegnania pozostawił na nim prawdopodobnie swoje ostatnie grosze.

Odprowadzając przegranego wzrokiem, Nazairczyk powrócił do delektowania się chlebem ze smalcem, chwilowo ignorując kompana i nie reagując na jego słowa. Dalej odgrywał ośli łeb, który nie dość, że nie gada, to jest dodatkowo przygłuchy. Zastanawiał się, czy wąsaty mężczyzna zorientował się pod koniec, że coś jest nie tak, czy po prostu skorzystał z dobrodziejstwa, jakim jest roztropność. A może skończyły mu się denary? W każdym wypadku, Cichy miał nadzieję, iż opowie o swoim nieszczęściu komu trzeba i już nikt nigdy nie będzie zaczepiał biednego "przygłupa", namawiając go na grę.

— Długo będziesz się tak dąsał? — zapytał Froyt, krzyżując ręce na piersi i tupiąc nogą w zniecierpliwieniu. Roel odwrócił się doń i potraktował swoim klasycznym, rozmarzonym spojrzeniem, wzruszając ramionami, jak gdyby sugerując odpowiedź na zadane pytanie. W międzyczasie zgarnął większą część monet, pozostawiając resztę przyjacielowi. Na migi poinformował go także o szczegółach operacji, czy też raczej o fakcie, że mieli je przestudiować. Tu, albo po drodze – nie miało to większego znaczenia.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 102
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Tawerna „Kelpie”

Post autor: Dziki Gon » 07 sie 2018, 0:09

— Obrażony, czy nie i tak jesteś skazany na mnie — Froyt podrapał się po głowie, po czym zamilkł na chwilę, jakby chciał sobie w niej poukładać kilka rzeczy. — Nie ulega wątpliwości, że w końcu należałoby coś przedsięwziąć w związku z rozkazem Florenta. Nie jesteśmy jego podwładnymi, prawda, ale to wcale nie znaczy, że musimy mu się narażać. Wbrew pozorom, to może być wcale przyjemna fucha. Tego chłopaka, co to niby przeżył wybuch, może wcale nie być w mieście, ba, głupi byłby, gdy tu przyszedł, tu go przecież Flo…
Froyt przerwał w pół zdania, jakby spadło na niego olśnienie.
— No tak. A dlaczego ten biedny chłopak miałby myśleć, że tu mu coś grozi?
W tym momencie Froyt zamilkł na dłużej. Siedząc przy pustym stoliku w niemal całkiem opustoszałej izbie, z jednym kolanem podciągniętym pod brodę, dumał głęboko i bardzo ostentacyjnie. Cichy, oczywistym, nie mógł wiedzieć nad czym jego towarzysz tak kalkuluje, mógł jednak snuć własne domysły i konkluzje, które w jakiś sposób rzuciłyby światło na całą sprawę.
— Roel, przyjacielu, mamy tu do czynienia z czymś bardzo pogmatwanym. Siedząc tu jednak nie wymyślimy nic, poza tym, co już wiemy. Trzeba by zaciągnąć języka… Tu o tej porze nie ma praktycznie nikogo, powinniśmy powęszyć na ulicy. Może uruchomilibyśmy kilka kontaktów? Ludzie Kravca są wszędzie, powinni wiedzieć, gdzie jest. Wówczas moglibyśmy przesłuchać i jego, dowiedzielibyśmy się więcej o tym chłopaku, z tego co wiem, to właśnie z nim przebywał ostatnimi czasy najczęściej.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław