Austeria „Srebrny Krąg”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 281
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Ivan » 20 maja 2018, 23:20

Obrazek
Wielki jak trzy stodoły budynek, z zewnątrz prezentujący się jak świątynia, a niczym pałac od środka. Wejścia doń pilnuje nie jeden, a dwóch cerberów, wpuszczających tu tylko osoby uważane za powszechnie znane i lubiane oraz prezentujące się dostatecznie elegancko i zamożnie, by nie odstawać od zwyczajowej klienteli tego miejsca. Złośliwcy powiadają, że aby nie wyróżniać się w „Srebrnym Kręgu”, należałoby zajechać pod nie poczwórnym powozem zaprzężonym w żyrafy, a podchodząc do wejścia, rozwijać sobie pod nogami belę czerwonego jedwabiu. Sama służba chadza tutaj wystrojona niczym nilfgaardzki szambelan, w nienagannie skrojonej kompozycji czerni i bieli, roznosząc srebrne tace z jadłem oraz uzbrajając nakryte obrusem stoły arsenałem sztućców. Miejsca do lawirowania mają więcej niż dosyć, bowiem austeria z powodzeniem pełni także funkcję sali bankietowej, regularnie wynajmowanej przez śmietankę towarzyską miasta na grupowe snucie się w tę i nazad z jednym kielichem wina w ręku i wymienianie nieszczerych komplementów. Dobiegające z dyskretnie ulokowanej kuchni zapachy smażonych mięs mile nastrajają podniebienie i wyobraźnię oczekujących na zamówienia gości lub inspirują przy wyborze dań z karty. Jeleni comber w occie z majerankiem i kolendrą, smażony w oleju jestior z imbirem i cynamonem, kapłon nadziewany pistacjami, dorada z karmelizowanymi warzywami w sosie z porzeczką to tylko niektóre z przykładów tutejszych specjalności, a im dłużej wczytywać się w kartę, tym trudniej zdecydować. Albo uwierzyć, w to że istnieje jakiś gatunek, którego sprowadzeni z Toussaint kucharze austerii nie potrafią przyrządzić. Według jednej z miejskich plotek, kiedyś w można było zamówić sobie tu nawet stek ze smoczego ogona. Zresztą plotki czy nie, zdecydowana większość osób uważa, że w „Kręgu” potrafiliby przyrządzić nawet szczura i to w taki sposób, że ucieszyłbyś się na samą myśl o wzięciu skurwiela do ust. I uiścił za tę przyjemność dwucyfrową kwotę. W koronach.

Zarządcą zajazdu, zwany tu również „Maitre” jest niejaki Olwen Pentecoste, ogorzały i siwiejący, choć nieodmiennie dystyngowany jegomość, pochodzący podobno z Poviss, a będący w przeszłości kapitanem statku, a nawet samym oficerem królewskiej marynarki.
— Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 281
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Ivan » 28 maja 2018, 15:13

Nie pamiętał już czy przyszedł tutaj na zaproszenie Morcerf, Dönitza czy któregoś ze szlachetków poznanych na treningu, ale choć był na przyjęciu dopiero godzinę, zdążył już dwukrotnie pożałować skorzystania z tej oferty. Pierwszy raz miał miejsce już na wejściu, gdzie kazano złożyć mu broń u odźwiernego. Drugi w chwili obecnej, wypełnionej tańcem, z którym szło mu równie dobrze co ulicznej dziwce w deszczu. Braki uzupełniał znajomością kroków szermierczych, co wystarczało przynajmniej do tego, by nie deptał swojej partnerki — młodej i nad wyraz gadatliwej pannicy.
Mości Rudolfie — zagaiła doń w trakcie obrotu. — Jak podoba się panu Novigrad?
Przejadł się tak bardzo, że dostaję mdłości za każdym razem, gdy spaceruję jego ulicami, moja pani.
A Jak znajduje pan ostatnią sztukę Minghelii wystawioną w Teatrum?
Wolę cyrk.
Czy słyszał pan, że wicehrabia Davenal organizuje dobroczynny bankiet z okazji...
Mokre gówno jest mi milsze od Davenala, a jedyną dobroczynnością na jego kolejnym przyjęciu będzie, że spije się w trupa i wyczołga jako pierwszy.
A czy...?
Wolałbym nie odpowiadać.
Chciałam tylko...
Nie.
Orkiestra przestała grać, a Rudolf zanim się obejrzał, stał już samotnie pomiędzy zgromadzonymi na środku sali parami.
No cóż — westchnął z rezygnacją, patrząc na czym prędzej oddalającą się niedawną partnerkę, niknącą mu z oczu pośród tłumu. — Znowu nie udało się zaprzyjaźnić.
Nie czekając na kolejny taniec, ruszył pod ścianę, zgarniając z tacy przechodzącego pazia poczęstunek. Potrzebował go, by wyglądać jak gość przyjęcia, a nie tutejszy kamerdyner, z którym z powodu czerni jego stroju gotowe pomylić go wszystkie krążące tu wypomadowane łajzy.
Stojąc pod jednym ze stołów zajadał się przystawką wielkości przekąski dla psa, którą zapijał pucharem wina o bukiecie tak wykwintnym, że po każdym łyku, gdzieś na świecie dziecko umierało z głodu. Znudzony do granic poczytalności, zaczynał całkiem poważnie rozważać czy brak świeżych małży pretekst wystarczająco dobry, by iść spoliczkować szefa kuchni.
Przepraszam najmocniej — zwrócił się do stojącego najbliżej sąsiada lub sąsiadki, nakładając sobie sandacza na mały talerzyk przy pomocy jeszcze mniejszego, dwuzębnego widelczyka. — Ale właściwie co to za okazja? — Pytanie celowo było nietaktowne. Z braku innych celów zabijał nudę, a bezczelność wydawała mu się przyzwoitym narzędziem zbrodni. Czasami pozwalała też rozpoznać bratnią duszę.
— Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 102
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Dziki Gon » 30 maja 2018, 7:01

Sztućce uderzały rytmicznie w talerze, smakując kolejno każdej jednej potrawy, która za obrusami zasłała stoły austerii tak syto, że można by nimi wyżywić pół Novigradu. Każdy grał tu własnego planus regius, żonglując słowami w gęstej zawiesinie ideowego chłamu. Pośród tłumu nie było jednak żadnej koronowanej głowy. Wyśmiewały ich zatem karpie, sandacze, kurczęce udka i mnogość wszelkiej strawy.
Od powietrza, głodu i ognia chroniła ich nie korona, lecz subtelna sztukateria sufitu, nad którego łukami, skupione w geometrycznych kształtach, wznosiły się i opadały malownicze freski błogostanu. Ucichły fidele chwilę temu równające się same z sobą w smyczkowym biegu na przełaj czystości melodii. Nie łapały tchu, nie wzbudzały emocji — nudne, wyblakłe, ledwo wykorzystujące rezonującą weń siłę.
Rozdymana w biodrach śpiewaczka wystąpiła na kilka kroków i po przydługim wstępie fletni, zaczęła kantatę o zagubionym w ciemnym lesie koszu malin.
Krzaczaste zakola ciemnych brwi zaczepionego jegomościa uniosły się na słowa Rudolfa tak wysoko, że przysiągłbyś, chciały uciec poza wysokie czoło ich dumnego właściciela. Zmierzył wzrokiem nie tylko szermierza, ale powietrze wokół niego.
Okazja? — prychnął zajadając się czarną oliwką z paprykowym nadzieniem. — Po prawdzie, zawsze się jakaś znajdzie. Każdy ma swoją. — mówił, spoglądając na Rudolfa, za którym zauważył znajomą postać. — Syn wystawcy tego przyjęcia miał niedawno urodziny. — odparł po chwili przerwy i kontrolnym oblizaniu kciuka. Ton w jakim to powiedział i spojrzenie, jakie rzucił czarnemu nie należało do najprostszych w interpretacji. — Z czyjego zaproszenia waść przychodzisz?

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 281
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Ivan » 31 maja 2018, 23:44

Ze szczerym, choć nieuzewnętrznionym podziwem patrzył jak łuki brwi zaczepionego faceta zrównują się z łukami sklepienia, pod które wznosiła się grana im właśnie melodia sfer. Opróżniwszy swój kielich po nordlińsku, to znaczy jednym haustem, odstawił go pospiesznie na stół, by nadciągający w kantacie sopran nie rozpękł mu go w dłoni na tysiąc szklanych okruchów. Powietrze wokół szermierza, poza muzyką, rezonowało atmosferą zblazowanej wyniosłości, tak gęstą że szło postawić na niej mały donżon. Każdym ruchem i gestem Rudolf dawał otoczeniu do zrozumienia, że to właśnie jego osoba odpowiada idealnemu wyobrażeniu bogów na temat istoty ludzkiej, skrzętnie kamuflując niniejszą pozą fakt bycia przybłędą i gołodupcem z dziewiętnastoma koronami w kieszeni. Oraz lwem ryczącym, czyhającym kogo pożreć. Krążącym jak się rychło okazało — po jaskini lwów. Salonowych. Gdzie rad nierad musiał ryczeć jak i one.
Kamień spadł mi z serca, szanowny panie — zełgał, samemu mając w istocie jeden miast serca. — Zaczynałem mieć obawy, że być może trafiłem na konsolację. Szczęśliwie, w tych stronach mój strój nie uchodziłby za niestosowny na tego typu uroczystość. Odwrotnie niż na ziemiach Cesarstwa, gdzie kolorem tradycyjnie uznawanym za żałobny jest biel. — A tak, lubił czasem pierdolić podobne głupoty. Pozwalały rozwijać wyobraźnię, a reakcje ich słuchaczy bywały zabawne. Przyjrzał się też uważniej swojemu rozmówcy, choć bardziej dla pobudzenia szarpiącej go za rękaw pamięci niż zbadania reakcji.
Zapytany o zaproszenie pozwolił sobie na zaliczkę nieobejmującego oczu uśmiechu — jedynego jaki potrafił przywołać.
Liczyłem ustalić ten fakt, zanim przyjęcie się zacznie — stwierdził bez żenady. — A waść z czyjego? — spytał, kontynuując grę w wypowiadanie bezczelności tonem niewinnej uprzejmości.
— Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 102
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Dziki Gon » 17 cze 2018, 23:55

Ha! — prychnął jegomość.
Za plecami Rudolfa nie znalazł niczego co byłoby warte kolejnych kilku sekund zawahania. Krzyżując wzrok z szermierzem nie obdarowywał go uśmiechem. Mimika człowieka o krzaczastych brwiach nie zmieniła się ani trochę, za to jego policzki przybrały barwę ciepłego kompotu.
Aleksander De Bruyne. Gdzieś tam po sali rozbiegła się jego skrzekliwa i czepliwa latorośl. — przerwał, aby poczęstować się kolejną porcją nadziewanych oliwek. — Najstarszy, jak się zdaje, zespokojniał. - Niedbałym i nadprogramowo wymuszonym ruchem człowieka najwyraźniej zniecierpliwionego sięgnął po wolny talerzyk. Począł zaraz nakładać na niego pierwsze lepsze mięsiwa do towarzystwa ze wspomnianymi wcześniej oliwkami.
Och doprawdy? Biel w charakterze konsolacyjnym? — zabrzmiał jakiś damski głosik. Ubrana cała na biało wpatrywała się w Rudolfa młodziutka panna. Czy w oczach tejże widać było cień zrozumienia dla zawiłości różnic kulturowych? Błyszczała na pewno ciekawość, ta na moment powróciła również do mężczyzny od oliwek. Uśmiechnął się, tym razem.
Pochodzi pan stamtąd?

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 281
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Ivan » 18 cze 2018, 3:45

Przeżuwając kiszonego rydza, wytrzymał spojrzenie krzaczastego, nie bez przykrości konstatując, że uchodzący z tamtego rezon (lub wzbierający rankor) objawiający się pąsowym wykwitem na obliczu, sprawia mu mniejszą przyjemność niż założył. Dał upust swej frustracji, przebijając tuszkę pieczonego jarząbka mocniej niż należałoby to uczynić na potrzeby zdjęcia jej sobie z półmiska. Przyszpilone mięso poddało się naporowi sztućca, ociekając wyciśniętym zeń tłuszczem, który dwoma strużkami pociekł po spieczonej z wierzchu skórze, uwalniając aromat.
Ach? — Powrócił na powierzchnię z odmętów rozmyślań, którym pozwolił odciągnąć na moment uwagę, rozważając teoretyczne możliwości skrzywdzenia drugiego człowieka przy użyciu wyłącznie sztućców oraz towarzyszące temu dylematy etyczne. — Latorośle De Bruyne'a sprawiają problemy? — spytał, wyczuwając sensację, może nawet okazję.
Istotnie. — Obracając się powoli w kierunku siksy w bieli, zdało mu się, że dostrzegł na jej obliczu zrozumienie nie tylko dla różnic kulturowych, ale także wiekowych. Obecność części z krążących po sali smarkul spełniała tu tę samą rolę, co zawartość tutejszych półmisków. Można było w nich przebierać. Ewentualnie to one same, stręczone przez matrony lub z własnej inicjatywy, przebierały we wszystkich zgromadzonych tu dobrych partiach, starając się upolować tę najlepszą. Rudolf zawsze zapominał w którą stronę to działało. Choć bywał na przyjęciach, a Morcerf wielokrotnie tłumaczyła mu obowiązujące w środowisku niuanse, nigdy nie potrafił dotrwać do końca jej wykładów, bo już w połowie dopadał go repulsja tak głęboka, że klnąc chciał wracać do domu i czytać „Traktat o broni białej” żeby się uspokoić. — Zupełnie odwrotnie niż w kulturze Północnej, gdzie biel uchodzi za kolor tradycyjnie przynależny wewnętrznej czystości, dziewictwu oraz odnowie — brnął dalej we wcześniejsze gówno, choć tym razem, dla odmiany, wcale nie rozmijał się z prawdą. — Stroje uważane za tradycyjne dla ceremonii ślubnych oraz szat kapłanów niektórych, hmm... Mniejszości religijnych wyraźnie podkreślają ten aspekt. — Lekceważący ton, którym odnosił się do religii był wyczuwalny, choć nie ostentacyjny. Subtelny jak pikantna przyprawa w gorącym daniu. Nie jest sztuką wrzucić raka do wrzątku, ale tak podgrzewać kocioł, by ten nie zorientował się od razu co się święci. A propos raków, na zakończenie krótkiego wywodu z powrotem poświęcił swoją uwagę jegomościowi nabierającemu kolorów.
— Rudolf z Tegamo. Nie byliśmy sobie przedstawieni.
— Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 102
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Austeria „Srebrny Krąg”

Post autor: Dziki Gon » 24 cze 2018, 0:17

A i owszem. Niedoglądana plącze się, zwija, świdruje i wreszcie ucieka spode wzroku. Prędzej czy później, na czas porządków, odcięcie pnączy nie pomoże, skoro żyć będzie swoim kłopotliwym życiem. — Przestanek między jednym a drugim zdaniem wypełniał sobie kosztowaniem wspomnianych już wcześniej oliwek, po których jakiś czas później spotka go niemiłe parcie na przewód pokarmowy. — Najstarszy syn twierdzi, że odpowiada mu życie podróżnika, za którego miał się zacząć podawać już w towarzystwie do ojcowskich interesów poza rodzinnymi włościami na wschód od Brugge. Wieść niesie, że znalazł on w tymże interesie inny, nieco… kłopotliwy interes. — nie wiedzieć czemu, człowiek o krzaczastym spojrzeniu chrząknął. — Najmłodszy syn jest jeszcze w wieku, kiedy nie ma się mocy do uprzykrzania rodzicielskiego życia. Na razie, do niego piłem jeśli o skrzekliwość chodzi. Lata mijają nader szybko. Jednak córka? Mówi się, że mogłaby zaciągnąć się do wojska. Tak wywija mieczem. Nie dziwne, skoro wychowała się wśród zbrojnych. — przerwał, gdy kilka metrów dalej nabrzmiałe vibrato prężącej się w zatłoczonym półkolu gapiów wzeszło o ton wyżej.
Wszystkie prawie pary oczu skupiły się na śpiewaczce. Prawie, bowiem wzrok dwóch person z niedalekiego towarzystwa Rudolfa spoczywał w nieprzerwanym skupieniu na potrawach stołu bankietowego oraz na nim samym. Ciemnej wstędze liniejącego zblazowania.
Młodziutka dama spąsowiała słuchając tłumaczeń mężczyzny w czerni. Przeskoczyła bystrymi oczyma z szermierza na odzywającego się wcześniej poprzedniego towarzysza jego rozmowy. Chętniej, choć z niemałym zahamowaniem, powróciła ku postaci Rudolfa z Tegamo. Odczekała moment przerzucając spojrzenie ponownie, ze względu na uprzejmość wobec starszeństwa.
Fryderyk. Z Mirt. — usłyszeli od miłośnika oliwek.
Dalia Ebeling.
Ach, ojciec panienki to Artur Ebeling?
Ten sam. — odparła zerkając ku Rudolfowie. Na ułamek sekundy ściągnęła brwi a błękit jej oczu spochmurniał w ten sam moment. Nazwisko Ebeling mogło mówić tyle co interesy, którymi parał się Artur. Podobnie jak wielu mu podobnych dorobił się na wojnie i handlu tym, do czego dostępu nie mieli ludzie pokrzywdzeni przez konflikt dwóch stron.
Chciałbym z nim zamienić słowo, z wieczora.
Jest nieobecny. Niestety. — odparła kiwając głową z dostrzegalnym brakiem zainteresowania wymianą kilku bezcelowych zdań. W odpowiedzi dostała przyciszone "szkoda". — A czy był pan może na dalekich ziemiach Zerrikanii? — zwróciła się na powrót ku Rudolfowi.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław