Kronika Kontynentu

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 292
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Kronika Kontynentu

Post autor: Ivan » 30 maja 2018, 20:52

Obrazek
Rok 1272
  • Cztery lata od czasu Bitwy pod Brenną oraz zawarcia Pokoju Cintryjskiego.
  • Przed dwoma laty, korzystając z rozłamu wewnątrz rady regencyjnej oraz poparcia tretogorskich biskupów Wiecznego Ognia i Krevitów, nieletni Król Radowid przybliża się do samodzielnej władzy, powołując na stanowiska nowych doradców niezwiązanych z dworskimi kręgami swojego ojca.
  • Od czasu zakończenia Wojen Północnych następuje przetasowanie układu sił Kontynentu. Pomimo otrzymania największych zysków terytorialnych i umocnienia swojej pozycji politycznej, Królestwo Temerii boryka się z odbudową państwa po wojnie. Stopniowo traci status najznaczniejszego gracza północnych krain centralnych na rzecz Redanii, która umiejętnie wykorzystuje nowe położenie do umacniania swej potęgi w oparciu o nacjonalistyczną politykę. Przez pokrzywdzone terytorialnie Aedrin przelewa się fala powojennych uciekinierów oraz zbrodniarzy wojennych, głównie elfiego pochodzenia. Nieobjęci amnestią przywódcy band Scoia'tael kontynuują swoją walkę, choć obecnie jest ona przede wszystkim walką o przetrwanie. Nękani napadami oraz aktami terroryzmu mieszkańcy miast odpowiadają represjami i pogromami wymierzonymi w zasymilowanych nieludzi. Korzystające na słabości aedirńskiego sąsiada Kaedwen rozwija się, choć tylko gospodarczo. Politycznie cierpi na pogłębiające się wewnętrzne podziały wynikające z niezadowolenia szlachty oraz pilną potrzebę licznych reform, zwłaszcza w strukturach administracyjnych i wywiadowczych. Kovir i Poviss ochłodziły swoje stosunki z innymi państwami Kontynentu, pozornie pozostając na uboczu globalnej polityki. Pozornie zachowując neutralność, choć ta bynajmniej nie wyklucza uważnego obserwowania oraz uczestnictwa w życiu politycznym i ekonomicznym reszty Północy. Cesarstwo Nilfgaardu, choć pozbawione mitu niezwyciężonego imperium, znacznej części armii i zdobytych terytoriów, stało się bogatsze o Cintrę oraz nowe rynki zbytu, które pozwalają mu na nadrabianie poniesionych w trakcie wojny strat sukcesami ekonomicznymi. Religia zyskuje na znaczeniu wśród zwykłych mieszkańców Kontynentu, kapłani odnotowują przyrost wiernych i autorytetu, często w połączeniu z awansem politycznym. Upada natomiast pozycja czarodziejów. Od czasu przewrotu na Thanedd i rozwiązania Kapituły, nie została powołana żadna organizacja zdolna wypełnić powstałą po niej niszę i w podobny sposób zjednoczyć dawną konfraterię. Choć zdarzają się przypadki zawiązywania pomniejszych związków i stronnictw, a plotka mówi też o sekretnej organizacji zrzeszającej dawne czarodziejki-doradczynie, aktywność nowych magicznych ugrupowań zdaje się być znikoma. Brak regulacji w zakresie praktykowania magii prowadzi też do coraz większych nadużyć na polu czarodziejskiej sztuki, a w efekcie — na dodatkowe pogłębienie niechęci społeczeństwa do magów.
  • Epidemia krwawej zarazy w Cintrze. Wybuch plagi, obejmujący początkowo jedno z miast wybrzeża, rozprzestrzenia się dalej, na północ. Choroba jest śmiertelna i jak dotychczas — nieuleczalna. Lokalne władze podejmują wysiłki na rzecz opanowania powstałego zamętu oraz szeroko pojętej profilaktyki.
  • Bunt górników Kaedwen. Na terenie rudokopów „Boruta” i „Millesimo” ulokowanych u podnóży Gór Pustulskich doszło do zamieszek, które przerodziły się w krwawą pacyfikację z udziałem wojska. Wydobycie w tym okręgu zostało wstrzymane, a postulaty communitas minerarum optujących za zmniejszeniem danin oraz wyzysku znalazły poparcie wytapiaczy rudy z pobliskich osad oraz pracowników okolicznych kuźni.
  • Prześladowania niezrzeszonych czarodziejów oraz osób z Darem przybierają na sile. Na terenie wszystkich centralnych krain Północy ze szczególnym uwzględnieniem Temerii i Redanii dochodzi do samosądów lub jawnej nagonki na użytkowników magii. Lokalne społeczności bojkotują czarodziejów-rezydentów w miastach, a ludność wiejska denuncjuje żyjące od lat wśród ich społeczności szeptuchy oraz guślarzy. Niemałą rolę w podsycaniu zbiorowej histerii odgrywają kazania kapłanów Kreve oraz Wiecznego Ognia spoza Novigradu, obciążające czarodziejów oraz ich knowania winą za niedawne wojenne nieszczęścia oraz wybuch zarazy w Cintrze.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 292
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Re: Kronika Kontynentu

Post autor: Ivan » 30 maja 2018, 20:53

Novigrad, 23 maja 1272
Obrazek
To ciekawe, że noc w mieście oglądana z tego miejsca wydaje się być taka spokojna.
Dowódca miejskiego garnizonu, Kent von Kimmel, będący w trakcie wieczornego spaceru po murach, nie dał poznać po sobie zaskoczenia. Nawet jeżeli nie spodziewał się spotkać na blankach Chappelle'a, który zwykł o tej porze słychać krzyków torturowanych w katowni lub oddawać się lekturze raportów na podsumowanie dnia. Jeszcze bardziej niż sama obecność namiestnika zaskoczyła go banalność wypowiadanych przez niego słów. Stary skurwysyn Chappelle, trzymający za pysk pół miasta zwierzchnik bezpieki zupełnie nie pasował mu do tego obrazka. Spoglądanie z góry na metropolię i wygłaszanie przy tym oczywistości było dobre dla Hierarchów.
W przeciągu ostatniego miesiąca mieliśmy łącznie pięć pożarów — przemówił namiestnik, nie odwracając wzroku od panoramy. — Z czego tylko dwa okazały się wyłudzeniami o odszkodowanie.
Kimmel taktownie nie przerywał. Swoje obecne stanowisko zawdzięczał rzadkiej i pożądanej umiejętności słuchania.
Życzliwa obecność naszych redańskich protektorów i przyjaciół wcale nie przekłada się na zwiększenie bezpieczeństwa. Jak na ironię to właśnie w porcie, gdzie jest ich najwięcej, mamy do czynienia ze wzrostem przestępczości. Także zorganizowanej.
Sytuacja za murami — podjął po krótkiej pauzie. — Także budzi moją oczywistą... Konsternację. Nikt najwyraźniej nie powiedział Wiewiórkom, że wojna się skończyła. Ich, hmm, działalność jest niepokojąco zauważalna jak na niesprzyjającą partyzantce okolicę jaką jest sąsiedztwo dużego miasta. Mogę się jednak mylić, skoro nawet zwykłym bandytom powodzi się coraz lepiej na podmiejskich traktach. Na przykład na tym prowadzącym na Tretogor i Vizimborę, żeby daleko nie szukać. Dałbyś wiarę podobnej bezczelności, Kent?
Kent skinieniem potwierdził, że dałby. I po raz pierwszy skomentował.
Ten trakt widać z trzech różnych baszt. I jest regularnie uczęszczany.
Widocznie nie przez naszą cywilną straż przygniecioną nadmiarem obowiązków w mieście, których nie potrafią należycie wypełniać. Jak choćby rozpędzanie nielegalnych zgromadzeń.
Dowódca garnizonu skrzywił się kwaśno, gotowy zreplikować sugestią, ale namiestnik go uprzedził.
Nie mogę oddelegować straży świątynnej do tego zadania. Primo jest mi potrzebna tutaj, na miejscu. Secundo, na początku miesiąca posyłałem ich już za mury. Do spraw innego rodzaju. Niewykluczone, że będę musiał uczynić to znowu.
Co tym razem?
Kacerstwo pierwszej wody. Magia i to taka, którą nie sposób podciągnąć pod rzucone w roztargnieniu zaklęcie ani nielegalny portal dla ominięcia kontroli przy bramie. Konkretniej nekromancja. Dwukrotnie w ciągu jednego tygodnia.
Kimmel milczał, spoglądając na przełożonego z wyczekiwaniem.
Kapłani już się tym zajmują. Oszczędzę ci detali, zwłaszcza na temat tego, co znaleźli w opuszczonej kaplicy pośród kurhanów.
Tym razem dłuższą chwilę milczeli obydwaj, stojąc i wdychając wieczorne powietrze.
Jakieś wieści z innych części Kontynentu?
Nic o czym by cię na bieżąco nie informowali — odparł Kimmel, wzruszając ramionami i postępując kawałek do przodu, żeby oprzeć się o mur. — W Cintrze wybuchła zaraza.
Parszywa dola przypadła w udziale nowej nilfgaardzkiej prowincji — Chappelle zmrużył oczy, zastanowił się przez moment. — Najpierw wojna i rzeź, a teraz to. Jak nie urok to sraczka. Krwawa. Z towarzyszącymi jej wymiotami. Wiesz, niektórzy ludzie mówią, że to kara boska za grzechy. Za skundlenie i zaprzedanie kraju najeźdźcy. Albo pokuta wymierzona w samego najeźdźcę. Szczęśliwie,mamy lepszych bogów. Dlatego zaczniemy się martwić dopiero wtedy, kiedy choróbsko przekroczy Jarugę.
To samo mówili o Nilfgaardzie.
Przedni żarcik, Kent. Znasz jeszcze jakieś?
To zależy. Wolisz buntujących się górników w Kaedwen czy nasilające się represje wobec nieludzi na terenie Aedrin?
Wolałbym, żeby obydwa rozeszły się po kościach i nie dotyczyły nas w najmniejszym stopniu. Czego niestety nie mogę powiedzieć o pleniącym się na Kontynencie kąkolu herezji.
Kimmel jako osobnik religijnie indyferentny ograniczył swój komentarz do uniesienia brwi.
Wielu samozwańczych proroków, jak Redania długa i szeroka wciąga na swoje sztandary naszą świętą wiarę i jej symbol. Spora część z nich to Krevici. Na dodatek szczeniak Vizimira zdaje się mieć z nimi wyjątkowo dobre układy. Jak pączki w maśle mają się też w Temerii, ale to już od czasu przewrotu mądrali na Thanedd. Czarodzieje nie cieszą się już przedwojennymi przywilejami. Nie biorą ich już tak chętnie do rad, wyrzucają z miast, cofają pozwolenia na rezydentury, palą pod nimi stosy...
Zerżnęli to od nas.
Historycznie rzecz biorąc — my od nich, bo byli pierwsi na Kontynencie. Kto wie, może to dobra metoda? Magowie przeginają ostatnio różdżkę na tyle mocno, że sam zastanawiam się nad częstszymi powrotami do tej tradycji.
To nie jest już miasto Płomienia, Kent. — Namiestnik odwrócił się od widoku rozciągającego się na Novigrad, rozpoczynając powolny spacer wzdłuż murów fortyfikacji. Von Kimmel podążał za nim, dotrzymując mu tempa. — To ogarnięty pożogą burdel. Gangi i kacerze czują się tu czwartą władzą, a przyjezdni grzesznicy traktują ulice jak wielki półmisek z żarciem, z którego można sobie wybierać wedle uznania. Złagodzenie obyczajów nie służy nam w obecnych, niespokojnych czasach. Myślisz, że nie wiem co mówią za moimi plecami? O tym, że stary Chappelle, zajrzawszy śmierci w oczy, zrobił się na stare lata miękki i lekceważący? Śmierci, która od dwóch dekad zwleka z tym, aby odwiedzić go raz a porządnie?
W przeciągu ostatnich lat czas rzeczywiście okazał się wyjątkowo łaskawym dla namiestnika, nie naznaczając go zbytnio swym upływem. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nieliczni z którymi zwykł jeszcze spotkać się osobiście, dostrzegali w nim dźwigane przez lata brzemię odpowiedzialności.
Potrzebuję twojej pomocy. — Chappelle wypowiedział te słowa tak nagle niespodziewanie, że Kent nie był w stanie wymyślić niczego poza standardową odpowiedzią przewidzianą przez protokół.
Wszystko ku chwale Wiecznego Ognia i dla dobra jego...
Ty nie pierdol do mnie jak wielebny, tylko dowiedz się ilu dokładnie ludzi z garnizonu możesz mi zaproponować do dyspozycji na dzień dzisiejszy. Konkretniej jutrzejszy. Przyślesz ich bezpośrednio do mnie.
Tak jest.
I jeszcze ta cholerna pogoda. — Szykując się do odejścia, namiestnik przystanął, spoglądając w niebo. — Coś cięgiem wisi w powietrzu razem z chmurami i duchotą. Nie mogę się przez to porządnie wyspać. Mogłoby w końcu spaść.
Dobranoc — odpowiedział ku Kimmel, ruszając w swoją stronę, kamiennymi schodami prowadzącymi na zamkowy dziedziniec. Czuł się nieswojo, niepewny jak rozumieć odbytą właśnie rozmowę z namiestnikiem. Niewiele rzeczy było go w stanie zaskoczyć.
Był weteranem spod Brenny, a od czterech lat generałem miejskiego garnizonu. W ciągu swojej wojskowej kariery dziesiątki razy oglądał z bliska rzeczy, które innym śniły się po nocach.

Dopiero dzisiaj miał po raz pierwszy okazję zobaczyć zaniepokojonego Chappelle'a.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław