Karczma „Pod Pręgierzem”

Obrazek

Zabytkowe kamieniczki, budynki stawiane na oryginalnych elfich fundamentach, szerokie, brukowane aleje. Stare Miasto to jedna z najbardziej prestiżowych części Novigradu. Oczywiście, nie jest pozbawiona cieni.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 18:34

Obrazek Dobre miejsce, gdy lza liczyć każdą koronę i nie przywiązywać szczególnej wagi do każdego zęba. Ale tylko wtedy. Karczma — speluna, jeśli pytać motłochu — mieści się w jednej z kamienic czynszowych i kopci z okien na parterze. Kulawy Dietere — karczmarz i właściciel — serwuje wiktuały iście dla konesera życia w slumsach Starego Miasta. Chrzczone piwo budzi srogie wątpliwości, co do tego, czy kiedykolwiek choćby postanęło obok piwa, zaś danie lokalu, czyli kasza z mięsem, skomponowana jest ze składników iście podejrzanego pochodzenia. Jedyną plotką, jaką gospodarz nie zwykł się jednak chwalić, to zaskakująco zadowalające raporty lokalnych przedstawicieli administracji na temat stale spadającej liczby bezpańskich zwierząt w okolicy. Lokal od brudnego i zapaskudzonego przez drób klepiska, aż po powałę wypełniają kłęby dymu, zaś wkraczając doń, najlepiej jedną dłoń trzymać na sakiewce, a drugą na rękojeści noża, żałując braku trzeciej do osłonięcia gęby przed okrutną duchotą. Przykulić się, zgarbić czy uciec nieśmiało wzrokiem, to jak rozłożyć się na stole w charakterze ucztowego prosięcia. Co wieczór znajdzie się tam niejeden gotów zaciągnąć łatwą zdobycz za frak na zaplecze i ograbić ze wszystkich majętności, niekiedy łącznie z życiem. Przedstawiciele władz oraz powszechnego porządku zwykli zaglądać za progi Pręgierza rzadziej, niż Dietere zwykł przecierać kufle. Amatorzy tendencyjnego ryzyka nie zawiodą się partią kart lub kości przy długiej ławie, amatorzy wygodnego spoczynku — wręcz przeciwnie. Nietania noc spędzona na cienkim, słomianym sienniku we wspólnej izbie gwarantuje opuszczenie przybytku bogatym w kolonię wszy, pluskiew i pcheł, za które karczmarz kuternoga nie omieszka gościa słono policzyć.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 03 kwie 2018, 21:50

Dwóch niziołków weszło do knajpy. Wbrew pozorom nie był do wstęp do dowcipu ale kolej rzeczy, która nastąpiła po opuszczeniu przez nich placu giełdy.
Wiesz, Bildo. Nie podoba mi się tutaj zbytnio — szepnął domniemanemu kuzynowi, zestrachany Pimp, łzawiąc od panującego wewnątrz wspólnej izby smrodu i dymu, nieśmiało wchodząc do środka. Widząc dwóch niziołków wchodzących do środka, część bywalców parsknęła, inni jawnie rechotali, a jeden szczerbaty czeladnik murarski w poplamionym wapnem fartuchu, ostentacyjnie pokazywał ich paluchem rżąc jak osioł.
Zanim tu przyszli, Pimp zgodnie z dotychczasowymi obserwacjami Warna, wykazał się gadatliwością, zaczynając od skwapliwego podziękowania kuzynowi za obietnicę ufundowania mu poczęstunku. Twierdził też, że ostatnim razem widzieli się na dożynkowym festynie, opijając sukces jakim było zwycięstwo w konkursie na najbardziej utuczonego świniaka, którego Bildo oraz gospodarz u którego pracował przygotowali z sukcesem do niniejszej konkurencji . Pimp utrzymywał, że było bardzo wesoło i zapewnił, że on sam też niewiele pamięta z tamtego dnia, opiwszy się śliwowicy ale „warto było”.
W chwili obecnej, we wnętrzu karczmy było mu już całkiem niewesoło, a raz nawet skurczył się i zestrachał, gdy jakiś drab o podejrzanej facjacie, huknął na niego ze swojego stolika tym samym pytaniem, którym powitał niedawno Warna: „Robisz biedę?!”
Mmoże, chodźmy lepiej g-gdzie indziej — zaproponował oglądając się lękliwie, choć posłusznie podążając za „kuzynem” jako, że głód przezwyciężał w nim w tej chwili strach.
Ilość słów: 0

Warn
Awatar użytkownika
Posty: 55
Rejestracja: 30 mar 2018, 9:29
Miano: Warn Meiweren
Zdrowie: Zdrowy

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Warn » 04 kwie 2018, 18:10

Warn nie był zbyt odważną osobą, jednak bawiło go tchórzostwo Pimpa.
- Nie ma się czego bać kuzynie- szepnął mu do ucha. Minął kilku bywalców i podszedł do karczmarza.
- 2 kufle piwa i jedna porcja jadła- oświadczył. Nie miał zamiaru kupować jedzenia dla siebie, gdyż nie był, aż tak głodny żeby przełknąć to okropieństwo. Upewnił się, że Dietere usłyszał jego zamówienie i zapłacił za nie. Usiadł następnie na tym samym miejscu, co podczas poprzedniej wizyty i przemówił do Pimpa:
- A no, teraz to sobie przypomniałem. Ogromnego mieliśmy tego świniaka, dużo pracy nas kosztowało utuczenie go, no ale czego nie robi się dla wygranej. A tak w ogóle, to co ty zamierzasz robić w Novigradzie?
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 06 kwie 2018, 22:58

Większość bywalców była zbyt nietrzeźwa lub indyferentna, by zwracać na nich uwagę. Choć kilku z nich nadal nie mogło przejść nad ich obecnością do porządku dziennego. Ci gapili się ostentacyjnie, jakby to nie dwóch niziołków weszło do knajpy, ale wjechały do niej dwie małpy. Wierzchem na zebrach. Karczmarz zwany Dieterem, zamówienie usłyszał. Otwierając jedno zaropiałe oko zareagował na słowa Warna ziewnięciem.
Mmm, dobra. Już, zara — burknął mu, odbierając zapłatę w wysokości czterech monet, zdążywszy już zapomnieć, że gościł niziołka wcześniej i nalewając dwa kufle ciepłego piwa, pieniąc je jak cholera. Gdy skończył podsunął im też porcję kaszy z cebulą i czymś co chyba było skwarkami, do której dobrał się wdzięczny Pimp.
A ino! — odpowiedział Warnowi na wzmiankę o świniaku, samemu ciamkając przy tym jak świniak, z ustami pełnymi kaszy, nie mogąc oderwać się od jedzenia ani odmówić gadulstwa. — Należało wam się, bo wieprzek był konkret! — Domniemany kuzyn zamilknął na moment, z wyraźnie nietęga miną. Po części spowodowana była ona pytaniem o bytność w Novigradzie, choć również podejrzanie twardym i łykowatym kawałkiem, na który natknął się w swojej misce. Wychodząc z założenia „co zjem to moje” zdecydował się go przełknąć. I udzielić „Bildowi” odpowiedzi.
No, właściwie to ja jechałem do Rdestowej Łąki. Wiesz, po kucyka. Miałem nań odłożone. Ale rzekłem do się: „Pimp, przecież taka okazja nie trafia się co dzień! Będziesz mógł opowiadać wnukom, że byłeś w Novigradzie!” No. I pochodziłem trochę, tu i tam. Oglądałem stragany i zwierzyniec zza muru, potem port i żurawia tamże... Aż wróciłem na starówkę i przeszedłem się na plac giełdy. Tamój się spotkalim. Tylko w międzyczasie... No, wstyd się przyznać. Nie będziesz się śmiał? — upewnił się niziołek, spoglądając na Warna, po to by nie czekając na zapewnienie z jego strony dokończyć. — Zgubiłem sakiewkę. Z całym groszem.

► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Warn
Awatar użytkownika
Posty: 55
Rejestracja: 30 mar 2018, 9:29
Miano: Warn Meiweren
Zdrowie: Zdrowy

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Warn » 07 kwie 2018, 22:57

Warn oderwał usta od pustego już kufla.
-Nie będę się śmiał, bo tu nie ma nic śmiesznego - rzekł do Pimpa - Sakiewkę pewnie ci ktoś zwinął. Nie masz szans jej odzyskać. Nie zbyt fajnie ci się powiodło w Novigradzie, trzeba było od razu walić do Rdestowej Łąki. Radziłbym ci żebyś wracał do Dorian, a jak z powrotem uzbierasz pieniądze to wtedy kupisz sobie kucyka. Nie martw się! Nie mogę ci pomóc, bo sam mam mało w sakiewce. A tak w ogóle to późno już się zrobiło, prześpimy się tu, a jutro rano wyruszysz.
Wstał z krzeszła i podszedł do karczmarza.
- Prześpimy się we wspólnej izbie - oznajmił - Ile denarów za to wołacie?
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 08 kwie 2018, 22:24

Pimp zmarkotniał po słowach „kuzyna”, rozważając je krótko i burcząc coś ponuro i niezrozumiale do swojego kufla.
Pewnie masz rację, Bildo. Nie poszczęściło mi się. Ale wracać mi nijak. Raz, że głupio, bo co sobie o mnie pomyślą jak wrócę do doma w z pustym mieszkiem i bez kucyka, a? Zezwą mnie od fajtłapów, przestaną pożyczać pieniądze, a kto wie, może i powierzać mi przesyłki, bo co to za goniec, co nie potrafił upilnować własnej kiesy, e? — Drugi niziołek potrząsnął głową, jakby oganiał się od natrętnej muchy. — A dwa, że nie udało mi się załapać na żaden transport. Com wskoczył na jakiś wóz, chcąc zabrać się w tym kierunku, to przeganiali. Zwykle wyzywając przy tym, o ironio, od złodziei! A samemu i pieszo wracać traktem... No wiesz, trochę straszno. Choć na pewno lepiej z pełnym brzuchem i po przespanej nocy. Dzięki, kuzyn— dodał po raz pierwszy od początku ich spotkania naprawdę smutno, choć szczerze i z wdzięcznością. — Odpłacę ci kiedyś. Jak już się odkuję i stanę na nogi.
Zapytany o cenę karczmarz zamlaskał i milczał przez dłuższą chwilę. Na tyle długą, by Warn zastanawiał się czy tamten usłyszał pytanie, albo czy jeszcze żyje.
Trzy od łebka — padło w końcu.
Sam fakt zadania podobnego pytania w miejscu takim jak „Pręgierz” wzbudził niemałe zainteresowanie bywalców, nieprzyzwyczajonych do tego, by ktoś nocował tu inaczej niż zasnąwszy pod stołem po pijaku.
Ile wołacie? Ile wołacie? — przedrzeźniał Warna szczerbaty murarz, który śmiał się z nich już na wejściu. — A co cię to? Ty tu nie będziesz nocował! Prędzej na dworze, z resztą zwierząt! — dodał, w swoim mniemaniu groźnie, wstając i idąc w kierunku obydwu niziołków, z palcem wyciągniętym w kierunku wejścia. — Dopijać i za drzwi, raz!
Ilość słów: 0

Warn
Awatar użytkownika
Posty: 55
Rejestracja: 30 mar 2018, 9:29
Miano: Warn Meiweren
Zdrowie: Zdrowy

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Warn » 14 kwie 2018, 0:03

Warn odwrócił się i spojrzał na murarza. Nie miał zamiaru wszczynać bójki. Zrozumiał, że najlepszym wyjściem będzie opuszczenie karczmy. W Novigradzie jest przecież mnóstwo innych, do których może zawitać. Minął więc murarza i nie odzywając się ani słowem podszedł do drzwi i wyszedł na ulicę.
Było już ciemno. Niziołek ruszył na wschód, wypatrując jakiejś gospody. Przeszedł przez jedną z głównych ulic miasta i znalazł się w Nowym Mieście. Po paru minutach marszu ujrzał budynek, przed którym przybito mnóstwo ogłoszeń. Gdy się dobrze przypatrzył zauważył szyld z namalowanym grotem włóczni. Ze środka dobiegał gwar rozmów. Postanowił tam wejść.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 14 kwie 2018, 1:20

Zdziwiony zachowaniem niziołka prowokator, zdążył się tylko się za nim obejrzeć i otworzyć gębę, najwyraźniej nie spodziewając się takiej reakcji. To co miało okazję przerodzić się w awanturę zostało zduszone w zarodku zupełnym olaniem szczerbatego murarza i podążenia w innym kierunku. Pimp, wyraźnie rady z takiego rozwoju wydarzeń, nawet nie kończąc swojej miski, smyknął za Warnem, podążając nim niby cień w kierunku wschodu, na Nowe Miasto. Odchodząc słyszeli za sobą pojedyncze trzask czegoś drewnianego połączony z zadanym na głos pytaniem: „Czemu zaczepiałeś tamte dziewczynki, chuju?”. A zaraz potem krzyki — które, wnioskując z intonacji i znajomej barwy głosu — musiały należeć do szczerbatego, którego ktoś postanowił uczynić jeszcze bardziej szczerbatym. Nisze ekologiczne takie jak ta w „Pręgierzu” nie znosiły próżni. Szukając awantury nigdy nie możesz mieć pewność, że ona nie znajdzie cię pierwsza.
Tymczasem dwa niziołki, Warn i jego domniemany kuzyn, byli już daleko stąd.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 10 lis 2022, 23:20

I tym razem dopisało im szczęście. „Pręgierz” podobnie jak wizytowany przez nich wcześniej bardak, był o tej porze prawie pusty. W środku, jeżeli nie liczyć kilku krążących po sali much, uświadczyli wyłącznie jednego pochrapującego w rogu obdartusa oraz sączącego swój kufel piwa jegomościa usadowionego na prawo od wejścia. Jegomość, wnioskując z postrzępionego kraciastego pledu i wetkniętego za pas nożyka, był tutejszy i odznaczał się nienaturalną wręcz chudością. Posturą było mu bliżej do oskubanego koguta niż przedstawiciela gatunku ludzkiego. Pił powoli, odrywając gliniany kufel od lepkiego blatu sporadycznie i ostrożnie, tak by nie uronić ani kropli, w czym skutecznie przeszkadzały mu ręce — drżące i rozlatane na wszystkie strony.
Przekroczyli próg, zamieniając zapach metropolii na bardziej swojskie aromaty przypalonej cebuli i chmielowego cienkusza, który udawał tutejszą specjalność. Zauważając panującą w środku pustotę, zachowawczo czujny jak świstak Tilo rozluźnił się wyraźnie, przepuściwszy przed sobą Favres.
Tutejsze czy przyjezdne? — powitała ich zamaskowana pierdzącym odgłosem wypowiedź. Jej nadawcą było niewysokie coś drzemiące na siedząco na zydlu za szynkwasem. Zdawało się, że płci męskiej, o ile dało się poznać zza przysłaniającej mu fizys skołtunionej brody. Gdzieś spomiędzy niej błysnęło również jedno otwarte, zaropiałe oko, taksujące ich czujnym i krytycznym spojrzeniem kogoś, kto potrafił bez ochyby odróżnić rodowitego Novigradczyka od żeniącego mu kit słoika.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 110
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Vespera » 25 lis 2022, 17:20

Elspeth bezceremonialnie weszła do środka z Tilem i otaksowała wzrokiem otoczenie parszywego lokalu. Po krótkiej chwili z ukontentowaniem stwierdziła brak tłumów w środku, co dawało nadzieję, że załatwią sprawę szybko i bezproblemowo. Szczęście najwyraźniej rzeczywiście sprzyjało dziś oddanym sługom miasta.
Przyjezdne to są co najwyżej twoje ostatnie szare komórki w rzadkich chwilach trzeźwości — zareplikowała Elspeth, w swym poczuciu novigradzkiej wyższości nad światem obrażona do żywego ducha pytaniem tej kupy brudu i zaniedbania, która siedziała za ladą. Zupełnie tak, jakby miała wytatuowane swoje pochodzenie na czole i dla każdego jej proweniencja była jasna jak słońce. Ślad obrazy tym drobnym afrontem na wstępie wciąż widoczny był na licu Efy, kiedy zbliżyli się do szynkwasu i zwierza, który za nim pomieszkiwał. Nie pofatygowała się na subtelność i rozpoczęcie choćby kurtuazyjnymi zdaniami wprowadzającymi. Stała wyprostowana przy szynkwasie i wbijała wyczekująco wzrok w Kulawego.
Odpowiesz na kilka pytań, Dietere. Nie będzie dłużej dojenia miasta bez oddawania mu należnych przysług— ściszyła głos (choć nie pobrzmiewające urażenie w nim), by obdartus przy wejściu nie słyszał ich rozmowy.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Pod Pręgierzem”

Post autor: Dziki Gon » 29 lis 2022, 1:09

Riposta, choć zdaje się zrozumiana przez adresata, nie zrobiła na nim większego wrażenia. Nadal siedział jak przyklejony do swojego taboretu niby wypchany zwierz, powstrzymując się od jakichkolwiek zbędnych ruchów. Z uniesieniem drugiej powieki włącznie.
Mam same straty — oświadczył przybyszom beznamiętnie i bez fałszu w przepitym głosie. — Dorobek całego mego życia doszczętnie był spłonął, polisa pokryła tylko część zniszczeń.
Opierający się o szynkwas Tilo, natychmiast pożałował tej decyzji. Ale przedtem zdążył zareagować na słowa gospodarza pokoszeniem oczu na Elspeth i posłaniem jej wymownego spojrzenia. Kulawiec, co było powszechnie wiadome, każdemu, kto nie przyjechał do Novigradu wczoraj, odbudowywał swój „dorobek” ze zgliszczy średnio raz na kwartał. A nawet, gdyby spalił się do ostatniej belki, straty zapewne oszacowano by na dwie, góra trzy korony. Miasto Novigrad, mające widać interes, by trzymać spelunę przy życiu, nigdy nie wszczynało z tego powodu drobiazgowego śledztwa i nie nasyłało na Dietere uciążliwych kontroli, które u kogoś innego z pewnością dawno dopatrzyłyby się nieprawidłowości.
Tak więc „Pręgierz” czy z krasnoludzka „Pranger” trwał, odradzając się cyklicznie niby mityczny raróg, żar-ptak czy inszy feniks. Razem z nim trwał Kulawy, uparty jak karaluch i podobnie jak karaluch pokurczony i obrzydliwy.
Skończywszy swoją zwyczajową śpiewkę, gospodarz zwieńczył ją ziewnięciem i mlaśnięciem. Widać było, że nie chciało mu się dzisiaj żenić zwyczajowej ściemy, tedy nie podjął wątku ze właściwą sobie swadą i mitomanią, której nie powstydziłby się niejeden proszalny dziad albo domorosły bard.
Dobra, chodźta na zaplecze. — Dietere zsunąwszy się ze stołka, pozwolił wysłużonym deskom jęknąć pod swoim ciężarem, po czym pokusztykał przez gospodę w kierunku drzwi ulokowanych gdzieś na tyłach karczmy. Przy czym utykać zaczął dopiero w połowie pokonanego przez siebie dystansu, przypomniawszy sobie poniewczasie, na którą nogę, wedle harmonogramu, miał kuśtykać dzisiejszego dnia tygodnia.
Tilo odkleił się od lady, ruszając w ślad za Dieterem i Elspeth i wkrótce potem wszyscy troje znaleźli się w ciemnym, śmierdzącym stęchlizną i kotem pomieszczeniu. Sprawcą drugiego zapachu był czwarty uczestnik ich spotkania: podrzemujący w zbitej z desek skrzynce wyliniały czarny kocur. Poza kocurem i skrzynką, w pomieszczeniu niewiele większego od komórki otaczały ich uginające się pod ciężarem zalegających na nich śmieci szafki, pakuły i stare butelki.
Nie chcecie kupić bimbru? — zaoferował im Kulawiec, zanim zaczęli zadawać swoje pytania. — Pół korony butla.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław