Targ rybny

Obrazek

Portowe miasto o potężnych murach, bardzo bogate i zawdzięczające owo bogactwo handlowi oraz czarodziejkom — u jego wybrzeży, na wyspie Thanedd mieści się ich siedziba i akademia zwana Aretuzą. Jej utrzymanie zapewnia pracę bez mała połowie mieszkańców.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 13 sty 2021, 19:59

Obrazek
Placyk zapełniony był straganami, beczkami i kadziami, z których biła silna woń ryb. Trwał ożywiony i hałaśliwy handel, przekupnie i kupujący starali się przekrzyczeć krążące w górze mewy. Pod murem siedziały koty, udając, że ryby nie interesują ich w najmniejszym stopniu.
— „Czas Pogardy”




Niewielki handlowy plac zlokalizowany u wylotu ulicy Okrężnej, od północy graniczący z miejskim murem, a od pozostałych stron — z otaczającymi go ścianami domostw i interesów rozdzielonych mniejszymi uliczkami. W środku tygodnia tłoczny od przekupniów, wypełniony wozami, straganami i beczkami oraz nieruchomym miejskim zaduchem zmieszanym z wonią wszechobecnej ryby i słabiej odczuwalnej morskiej bryzy. W samym centrum placu, w otoczeniu platanów, wyrasta rzucająca długi cień baszta zwana Złodziejską. Nawet dla debiutującego w Gors Velen przyjezdnego nie będzie zaskoczeniem, że większość stoisk placu oferuje ryby — we wszelkich możliwych odmianach i rodzajach, wespół ze świeżymi i niedrogimi owocami morza. Na obrzeżach znaleźć można jednak kilka takich, które mają w asortymencie coś innego poza dzisiejszym połowem — pokątnych kramarzy i rzemieślników, przeważnie sieciarzy, zachwalających swoje wyroby lub świadczone na miejscu drobne usługi i naprawy. Prawdziwi łowcy, pragnący samodzielnie upolować swą zdobycz zachodzą na targ, aby się dozbroić. Na rybnym targu w Gors Velen można zaopatrzyć się bowiem w zmajstrowane wędki oraz najlepsze w Temerii, jeśli nie na całej Północy, sztuczne muchy połykane przez rekordowe pstrągi i lipienie w nurtach Pontaru i Jarugi.
Ilość słów: 0

Joreg
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 19 maja 2022, 20:23
Miano: Joreg Borgerd
Zdrowie: Potłuczone jajca
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Targ rybny

Post autor: Joreg » 06 lis 2022, 19:21

Z każdym kolejnym słowem metysa, krasnolud utwierdzał się w przekonaniu, że wyciągnęcie Marcela z zaplecza nie będzie łatwym zadaniem. Ale czy było to konieczne? Olena, o ile dobrze pamiętał, życzyła sobie widzieć męża w domu możliwie szybko, choć nie precyzowała jak szybko, aby tylko bez ekscesów. Krasnolud postarał się oszacować ile jeszcze czasu pozostało do zmierzchu.
— Nie liczę na to, że go tu znajdę. Ja wiem, że on tu jest. Poza tym, rozgryzłeś mnie. Grywam w kości, choć szulerem bym się nie nazwał. Liczyłem natomiast na to, że jednak będę miał szansę wyciągnąć krasnoluda z zaplecza, jeżeli się tam dostanę. Ale skoro stawiasz sprawę jasno, to i ja będę szczery. — Joreg poprawił się na zydlu, sięgnął po przyniesione piwo i kolejny raz dzisiaj posmakował marnej ilości procentów zawartych w napitku.
— Formalnie nie jest moim krewnym, nie zamierzam wydzierać go stąd siłą. Jestem skłonny poczekać, aż sam wylezie. Nasuwa się tylko pytanie, kiedy do tego dojdzie? — Zaraz po tym, krótko wyjaśnił, że jako tako nie interesuje go majątek Aldgassera, a jedynie umowa, jaką zawarł z jego małżonką, Joreg podkreślił przy tym po raz kolejny swoją bezinteresowną więź z pobratymcami. Zwyczajnie chciał się z metysem dogadać, tak, aby lokal zarobił okrągłą sumkę oraz aby on sam miał możliwość wywiązania się z zawartej umowy.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 09 lis 2022, 19:25

Joreg sięgnął pamięcią wstecz. Było późne popołudnie, początek lata. Zmierzch miał nadejść co najmniej za dwie godziny.
Rozsądny z ciebie chłop — powiedział mu metys, drapiąc się w policzek porośnięty rzadkim i jasnym jak upierzenie pisklaka kury zarostem. — Pytasz, kiedy do tego dojdzie? Wieszczką Itliną nie jestem, ale mam swoje typy.
Mieszaniec oparł się o kontuar, pokazując krasnoludowi dłoń z odgiętym palcem wskazującym.
Po pierwsze — rzekł — Kiedy się spłuka albo zaśnie pod stołem. Po drugie…
Elf wyprostował także palec środkowy.
Kiedy zacznie rozrabiać. Na tyle, żeby straty przeważyły zyski.
Co, nie ukrywam… — zaczął, wyciągając szyję w stronę się pilnowanych przez rosłego osobnika drzwi na drugim końcu gwarnej sali. — Może zdarzyć się niebawem. Wasz nieformalny krewniak ma niezły temperament. I iście wielkopańskie fanaberie.
Metys wydał z siebie krótki chichot przerwany przez atak kaszlu.
Zrobimy tak — odparł, złapawszy oddech. — Posmarujesz i będziesz mógł do niego dołączyć.
Propozycję układu zilustrował uniwersalnym na Północny gestem liczenia pieniędzy.
I będziesz mógł go sobie zabrać. Po dobroci, czy złości — twoja wola. No? Ile to dla ciebie warte?
Ilość słów: 0

Joreg
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 19 maja 2022, 20:23
Miano: Joreg Borgerd
Zdrowie: Potłuczone jajca
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Targ rybny

Post autor: Joreg » 19 lis 2022, 18:49

Wysłuchał domniemań i propozycji metysa, a na początkową wzmiankę o rozsądku uśmiechnął się półgębkiem pod wąsem. Miał więcej szczęścia niż rozumu, zdecydowanie więcej niż rozsądku jeśliby oceniać wyłącznie po dniu dzisiejszym.
Tym niemniej znów stanęło na pieniądzach, tych Joreg zdążył już roztrwonić całkiem sporo. Od lat nie zdarzyło wydać mu się tak wiele, w tak krótkim czasie, aż przypomniał sobie złote czasy kompanii ojca i warsztatu prowadzonego przez matkę.
— Potargujmy się w takim razie. A nuż, Marcel wyleci na zbity ryj zanim zdążę ci zapłacić. — Brodacz zajrzał do sakiewki, waluty akuratnie mu nie brakowało.
— Proponuję ci nobla. Mało? Popatrz na to z innej perspektywy. — Aby nie być gołosłownym, wyłożył kasę na blat i od razu podsunął w stronę metysa. Majątek to to nie był, lecz krasnolud liczył na bezwarunkową chciwość metysa, która każe mu zabrać to, co już położono przed jego nosem.
— Niby tylko nobel, ale dla ciebie to czysta prowizja. Dodatkowo, jeśli już tam wejdę, pewnie zmuszony będę przegrać nieco denarów. Skoro decydujesz kto tam wchodzi, to pewnikiem i z zakładów masz dodatkową zapłatę? A widzisz, ja dorzucę do puli. Zarobisz dwa razy. — Rzecz jasna Joreg tylko domniemał jak może działać ten biznes.
— My, nieludzie, powinniśmy trzymać się razem. — Zakończył, żywiąc nadzieję, że metys ma cokolwiek podobne zdanie w temacie rasowym.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 25 lis 2022, 23:55

Półelf roześmiał się w reakcji na argumenty krasnoluda. Joreg nie był pewien, czy brać wybuch wesołości za dobrą monetę. Wkażdym razie metys wziął tę podsuniętą mu pod nos. Zgodnie z nadziejami krasnoluda — przy pierwszym i nieopanowanym odruchu.
Pięknie powiedziane — wyszczerzył się swoim dysponującym szczątkowymi kłami uzębieniem, oglądając ciężki złoty pieniądz pod światło. — Ale nieludziem jestem tylko w połowie.
Uwaga, choć celna, nie miała przełożenia na prawdziwe życie. Status mieszańców był nie lepszy niż pozostałych przedstawicieli Starszych Ras. Wydawało się, że podobne targi i negocjacje bawiły go nie gorzej niż oferowana tutaj „specjalność Rosmarie”, czymkolwiek by ona nie była.
A chuj, co mi tam, wpuszczę cię — odparł w końcu, kiedy nacieszył się niepewności krasnoluda i kolejnym argumentom. — Ale jednego nobla będzie mało. Nie bądź kutwa i dorzuć drugiego do pary.
Elf uśmiechnął się raz jeszcze, pocierając trzymaną na kciuku monetę palcem wskazującym w uniwersalnym geście zrozumiałym dla każdej rasy i nacji.
Będę miał parkę, to ją sobie rozmnożę. Na całe stadko. Pieniądz robi pieniądz.
Jeżeli krasnoludowi przyszło zastanawiać się, czy jego interlokutor urodził się w Gors Velen, to teraz nie miał już co do tego najmniejszych wątpliwości.
Ilość słów: 0

Joreg
Awatar użytkownika
Posty: 91
Rejestracja: 19 maja 2022, 20:23
Miano: Joreg Borgerd
Zdrowie: Potłuczone jajca
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Targ rybny

Post autor: Joreg » 28 lis 2022, 20:00

Próba negocjacji ceny przyniosła mizerne efekty, przez co Joregowi trochę mina zrzedła. Koniec końców rozczarowanie było niewielkie, dotyczyło wszakże waluty, a tej obecnie krasnoludowi nie brakowało. Zanim jednak metys przedstawił jasno swoją cenę, przyszło się brodaczowi napocić. Wolał sprawę z Marcelem załatwić wcześniej niż później, dlatego przystał na propozycję.
— Dwa noble to kradzież w biały dzień, no i też, kto to widział, za hazard płacić. — Ponarzekał jeszcze, lecz szybko dorzucił drugiego nobla do pary nim metys się rozmyślił, a zaraz po tym pacnął dłonią w blat.
— Ale zgoda, zgadzam się. To tamte drzwi? — Wskazał jedne z tych, które mógł dostrzec. Jeszcze wskazówka, może wprowadzenie i nareszcie będzie możliwość przejścia do sedna sprawy dotychczas okupionego kilkoma milami spaceru po portowym mieście.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 03 gru 2022, 22:12

Metys, zgodnie z przewidywaniami Jorega, wyszczerzył się raz jeszcze, po czym wyciągnął rękę w oczekiwaniu na zapłatę. Otrzymawszy ją, pochuchał na dwa darowane noble, wsuwając je w kieszeń.
Uczciwa oferta. Pozwól ze mną, wprowadzę cię — powiedział, prostując się za blatem i wychodząc zza szynkwasu, by dopełnić swojej części umowy. Obydwaj ruszyli w kierunku wcześniej dostrzeżonych przez Jorega drzwi pilnowanych przez wykidajłę.
Siemasz, Cyklop — przywitał się ze stojącym na straży osobnikiem bez jednego oka, który odpowiedział na powitanie przez kiwnięcie ogolonym łbem. — Przyprowadziłem nowego gracza.
Przezwany Cyklopem cerber skinął raz jeszcze, po czym odsunął się na bok, pociągając za sobą skrzydło drzwi. Droga do ukrytej na zapleczu szulernii stała przed krasnoludem otworem. Lżejszy o dwa noble i nieco fatygi, wkroczył do środka.
Nie licząc jego samego, wewnątrz było ośmiu graczy. Ośmiu graczy rozlokowanych po stołach w ciemnawym pomieszczeniu wyglądającym jak zaadaptowany alkierz. Na stołach rozłożone mieli zestawy do kości, ale dominowały karty w rozmaitych odmianach, wliczając w to znanego i lubianego gwinta, w którego rżnęła siedząca przy stoliku na lewo czwórka zawodników o obnażonych, poznaczonych pstrokatymi tatuażami ramionach. Nieodzownym elementem wystroju wnętrza był również wijący się w środku dym, w którym zdawali się wędzić się wszyscy obecni. To właśnie w jego oparach dostrzegł w końcu opisaną mu zawczasu przez zleceniodawczynię postać Marcela.
Nie było to szczególnie trudne, gdyż prezentował się toczka w toczkę jak na pokazanym mu przez krasnoludkę konterfekcie, może z tą tylko różnicą, że na portrecie nie był czerwony na twarzy niby dorodny burak. Małżonek Oleny był też istotnie krasnoludem słusznej postury, której nie zdołały ukryć ani elegancki, choć obecnie trochę rozchełstany i poplamiony strój, ani nabyte przez lata dobrobytu brzuszysko.
Krasnolud nie był sam. Po jego lewej stronie półleżała na jego ramieniu wyjątkiem znudzona kurewka, wyraźniej zaabsorbowana dłubaniem sobie w zębach niż toczoną przez mężczyznę grą. Naprzeciwko niego siedział jego wyraźnie rozbawiony przeciwnik, co rusz zgarniający z blatu wygrane przez siebie na partiach monety.
Kurważ twarz — bełkotał na poły zirytowanym, na poły ubawionym, a ponad wszelką wątpliwość podpitym głosem. — Coś słabo mi żre ta karta, gramy jeszcze partię, żebym się odegrał!
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław