Lombard „Krwawy Roger”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 292
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Lombard „Krwawy Roger”

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 17:36

Obrazek
Stojący na rogu Placu Rybnego leciwy i przeżarty solą budynek mieści w sobie najsłynniejszy lombard w porcie, zwany „Krwawym Rogerem”. Kto zacz Roger, nie pamiętają tu najstarsi marynarze, jednak każdy lokals wie, że fanty które można dostać w tym miejscu należą do jednych z bardziej egzotycznych, ściągających niekiedy koneserów z całego miasta. Rzadkie trunki, stare mapy, zamorska broń, zabytkowe przedmioty i dzieła sztuki, niekiedy zdające się przekraczać wartość tego obskurnego miejsca. Oczywiście oko czujnego konesera musi przedtem wyłowić je ze stosu tandety, podróbek, taniej biżuterii, szklanych koralików i zwyczajowego asortymentu w postaci rozmaitych utensyliów do zaczadzania sobie płuc palonym tytoniem, stateczków w butelkach lub świńskich obrazków kreślonych luzem na papierze lub w formie sprośnych książeczek. Wysiłek warty rozważenia, gdyż dziwnym trafem co lepszy pojawiający się tu produkt jest uderzająco podobny do rzadkich dóbr rekwirowanych podczas kontroli celnych na wpływających do miasta statkach. Przy okazji trudno też o lepsze miejsce, by pozbyć się gorącego towaru. Lombard skupuje jak leci wszystko, co posiada wartość większą niż wyłącznie sentymentalna, a przez większość dni w tygodniu żyje z nawiedzających go regularnie fisstechowców, skłonnych zostawić tu własne matki, by tylko opłacić kolejną działkę.

Pakując się do środka, można odnieść wrażenie że miejsce jest opuszczone. Wydzielona w prywatnym mieszkaniu komora, oddzieloną kurtyną i porozstawiane wszędzie bibeloty, a przy tym ani śladu właściciela lub sprzedawcy. Nie trzeba jednak długo czekać na stukanie drewnianej protezy o podłogę, zapowiadającej nadejście kierownika interesu, mieniącego się starym wilkiem morskim, Boguta Kuternogi. Lepiej zwracaj się do niego z szacunkiem, bo to weteran wielu rejsów i morskich bitew, który odbębnił swoje na „Chlubie Cintry”, dopłynął do samego Zangwebaru i z powrotem, na żywo oglądał straszliwe głębinowe potwory jak kraken i morszczuk. Chyba, że mamy nieparzysty dzień tygodnia. W te zarzeka się, że służył na „Królowej Cerro”, redańskiej galerze, miał własną syrenę, którą trzymał w beczce i słyszał bicie dzwonu legendarnego miasta Ys Pod Wodami i że „wszystko to szczera prawda, panie kochanku, niech mnie kraby oblezą jeśli łżę”. Za drobną opłatą handluje także informacjami z okolic nie wybiegających na szerokie wody jego własnej wyobraźni. Jak na gościa z jednym okiem, Kuternodze umyka zaskakująco niewiele szczegółów, a jego gardło zwilżone odrobiną grogu, uraduje ducha pytającego czymś więcej niż tylko morskimi opowieściami.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław