Targ Rybny

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 390
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Targ Rybny

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 17:50

Obrazek

Porażająco silny, acz barwny aromat rozpływający się w powietrzu nad tą częścią nadbrzeża nie daje się pomylić z niczym innym, a zadowoli jedynie nozdrza konesera. Ryby. Martwe i wypatroszone, wyciągnięte sieciami z zatoki jeszcze tego samego poranka lub natarte woniącą ostro mieszanką ziół i tanich przypraw, by zamaskować smród zepsucia. Dorsze, plamiaki, drogie halibuty i pospolite ukleje, brzany, karasie, harpie, leszcze oraz płotki… Miejski targ rybny co dzień i co porę obradza w istne zatrzęsie płetw, skrzeli i ogonów, a przebierać lza wśród rozliczności straganów, kramów, sklepików oraz pokątnych sprzedawców. Od poławiaczy z otwartego morza, po miejscowych flisaków znad Pontaru i stawów rybnych na groblach, czy pospolitych kłusowników — kupić przy ich stoiskach idzie niemal wszystko, co pływa w wodzie i nie jest trytonem ani żyrytwą.

Targ jest tedy gwarny, jest pełen ludu i ciasny, i niemożebnie cuchnie. Utartym zwyczajem sprzedaje się tam także wszelkie inne rodzaje jadła. Wystawiają się chłopi ze swoimi plonami oraz świeżymi warzywami z poletek i serami wyrabianymi w chałupach przez baby, sprzedawcy od rzeźników z jatek, zielarze, mleczarze spod miejskich murów, niekiedy nawet hodowcy rogacizny oraz handlarze żywym drobiem i ptactwem. Lza nabyć w potrzebie prawie każdy rodzaj pożywienia. Tak długo, jak długo nie przeszkadza klienteli przesiąkający wszystko smród ryb.



Opis autorstwa Licho.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 84
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 2
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 200
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132

Re: Targ rybny

Post autor: Pliszka » 10 kwie 2018, 21:10

Albertyna z zamyśloną miną co chwilę przytakiwała Teaganowi w istocie wcale się z nim nie zgadzając. Ha! Ja bym w życiu nie pozwoliła komuś zmienić moich planów. Ze współczuciem wysłuchała historii starannie ukrywając chwilowe znudzenie i zdziwienie otwartością mężczyzny. Otwartością, która powodowała u niej paranoiczną podejrzliwość, którą starała sobie usprawiedliwić na różne sposoby. Nie zapominając również o teoretycznej możliwości zalążków choroby psychicznej. Optymizm, z którym ostatnio traktowała życie przypominał studentów abstynentów w Akademii Oxenfurckiej, w której miała okazję się szkolić, czyli szybko znikał.

Zamurowało ją. Może zbyt wyraźnie było widać, że pilnuję sakiewki? Szlag, muszę nad tym popracować. Szybko jednak uświadomiła sobie, że chodziło tu bardziej o malowniczą plamę, która dumnie przyozdabiała jej ramię. Stwierdziła, że nie będzie wybrzydzać i wykłócać się z Teaganie. Od dawna była już odzwyczajona od dostawania jakichkolwiek prezentów, zarówno miłych jak i tych mniej, także całe zajście było dla niej niemałą atrakcją. Uważnym okiem z gąszczu barwnych chust wyłowiła błękitną tkaninę. Ucieszona tym widokiem momentalnie sięgnęła po nią.

Dziękuję, Teaganie... –Odrzekła przyglądając się trzymanej w ręku chuście. Nie bardzo wiedziała co odpowiedzieć, toteż poniosła wzrok i uśmiechnęła się szczerze i niewymuszenie. Zdawać by się mogło, że w końcu skończył jej się arsenał zdań, którymi bezustannie zwykła atakować rozmówców. Trwało to tylko chwilę.

Pal licho kobiety, tu chodzi o sól! Nie po to cała załoga musiała znosić przez tak długi czas moje towarzystwo, żeby pod koniec jakiś stary dziad musiał druzgotać całe przedsięwzięcie. Oj nie, ja na to nie pozwolę!– Wyrzekła z uśmiechem zarzucając na ramiona swój nowy nabytek. Po czym spojrzała na mężczyznę i już poważnie oświadczyła. – Szukam Albrechta Moingera.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 245
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 13 kwie 2018, 11:42

Handlarz chustami, wyczuwszy okazję, począł przewieszać je przez rozciągnięte ramiona, jedna po drugiej. Falując przy tym rękoma na wszystkie strony, wprawiał tkaniny w płynny ruch, zmieniając je w różnobarwne fale. Już miał się odezwać, zapewne chcąc zaproponować nadzwyczajną okazję, gdyby tylko kupić ze sto sztuk, jednak czujny Teagan uciszył go jednym, surowym spojrzeniem, nim ten wydobył z siebie choćby dźwięk.
Oj tak, ta pięknie się prezentuje — ocenił, przyglądając się blondynce jak urzeczony. Naraz potrząsnął jednak głową, wyrywając się z chwilowego zamroczenia umysłu. Odchrząknął, po czym przegonił sprzedawcę machnięciem ręki, jakoby nie był im już potrzebny.
Rozmówca Albertyny zamyślił się na chwilę, wbijając wzrok w sobie tylko znany punkt, gdzieś na majaczącym za morzem horyzoncie. Mruczał przy tym pod nosem coś, co mogło przypominać wspomniane przed chwilą nazwisko.
Bardzo mi przykro — odezwał się wreszcie. — Obawiam się, że nie znam nikogo takiego. Trudno się dziwić, to wielkie miasto. Jeżeli jednak wiesz, gdzie powinnaś go szukać, mogę ci pomóc, wskazując drogę. W Novigradzie bardzo łatwo się zgubić. — Jego wzrok nabrał swojskiej surowości. Można by się w nim nawet dopatrzyć ojcowskiej troski. Takie zachowanie pozwalało sugerować, że mężczyzna mógł być nawet ze dwie dekady starszy, niż młoda Celleno.
Jeżeli jednak nie uda ci się go odnaleźć, sugerowałbym rozejrzenie się po okolicznych karczmach. Na pewno w którejś z nich będzie zapotrzebowanie na sól. Być może nie na całe... Ile ty tam przywiozłaś? — Zreflektował się nagle, zadając być może kluczowe pytanie, które miało pomóc "im" przygotować plan działania. — Z pewnością jednak coś uda ci się sprzedać. Noo chybaa, że faktycznie musisz wywiązać się z tej umowy, możesz spróbować popytać o tego całego Alberta na bazarze lub napisać ogłoszenie i przywiesić gdzieś na tablicy. Jedno jest pewne. — Jego głos wyraźnie spoważniał, jak gdyby starał się przygotować rozmówczynię na to, by usłyszała najważniejszą z prawd. — Lepiej, żebyś załatwiła to możliwie jak najszybciej. Co prawda soli nic się nie stanie, ale każdy dzień zwłoki pewnie kosztuje, prawda? Tym bardziej, kiedy trzeba doliczyć opłaty za cumowanie w porcie. Może warto pomyśleć o wynajęciu magazynu? Nie wiem, sam nie wiem... — zamyślił się znowu.
Poderwał się naraz, jakby dostał niespodziewanego zastrzyku energii.
No ale jeżeli potrzebujesz jeszcze mojej rady, to prędko, bo muszę wracać do siebie. Rozumiesz, powiedziałem żonie, że wychodzę tylko na momencik... — sporych rozmiarów dłoń zniknęła za jego głową, drapiąc kark. Mężczyzna starał się, jak mógł, ale ukrywanie zawstydzenia szło mu raczej mizernie.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 84
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 2
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 200
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132

Re: Targ Rybny

Post autor: Pliszka » 24 kwie 2018, 18:01

Albertyna uśmiechnęła się wyrozumiale zastanawiając się jak wielki autorytet musi mieć wybranka Teagana. Nie była do końca pewna czy zachowanie rozmówcy jest w zupełności normalne, ale stwierdziwszy, że to nie jej sprawa szybko przestała rozważać tę kwestię. Miała ważniejsze sprawy na głowie.

– Nie będę cię w takim wypadku zatrzymywać. O moją sól się nie troskaj, poradzę sobie. Nie jest to w końcu nic nadzwyczajnego. Każdy ma jakieś ograniczenia, ale wierz mi ta drobnostka nie jest dla mnie żadnym wyzwaniem, a co dopiero sprawą przekraczającą moje umiejętności – zaszczycając mężczyznę swoim pogodnym uśmiechem poprawiła rękawiczkę na prawej ręce. – Jestem może trudna do zauważenia, ale ze znajdywanie odpowiednich ludzi jeszcze sobie jakoś radzę. Ufam, że groźna postura to nie wszystko co przydaje się w interesach. Zatem żegnam cię Teaganie. Na mnie również już pora. Przepraszam za zmarnowany czas, życzę miłego dnia. Bywaj w zdrowiu.

Powiedziawszy to nie czekając na odpowiedź wspięła się na palce próbując ustalić dobry kierunek. Po dłuższej chwili udało się jej takowy wypatrzeć. Z uśmiechem zadowolenia zanurkowała w tłumie, by udać się w miejsce, w którym umiała najwięcej zdziałać, a przynajmniej tak sądziła. Bacząc na swoją sakiewkę pomknęła w kierunku Urzędu Portowego, gdzie miała nadzieję dowiedzieć się tego i owego.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław