Karczma „Grające Rogi”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Ivan » 18 maja 2018, 20:12

Obrazek
Na początku śmiali się z tej karczmy. Nazywali ją przystanią podrzędnych grajków akompaniujących do kotleta, miejscem spędu szarpidrutów stawiających pierwsze kroki na scenie. Fujary zmiękły złośliwym dopiero wtedy, kiedy wszyscy ci podrzędni grajkowie i szarpidruty, gnani nostalgią, zaglądali tu po latach już jako znani na królewskich dworach muzycy i trubadurzy, grając tu za darmo koncerty, których na królewskich dworach by się nie powstydzono. Reklamując przy tym „Rogi” na całe miasto, z czasem podnosząc je do rangi popularnego lokalu novigradzkiej bohemy artystycznej. Sam z siebie lokal na artystyczny nie wygląda, raczej na wielgachną salę jadalną zbudowaną w wyspiarskim stylu, choć bardziej stonowanym, bo tylko gdzieniegdzie przystrojoną skórami i malowanymi tarczami. Znający historię tego miejsca miejscowi artyści nie mają mu za złe nieco przaśnego wystroju, traktując go z przymrużeniem oka, jako ironiczną formę artystycznego wyrazu lub powiew zamorskiej (choć nieodległej) egzotyki. Zresztą serwowana tutaj kuchnia, importowane trunki wysokiej mocy oraz wyspiarski sposób biesiadowania do upadłego spotykają się z pochwałą znacznej części bywalców, jako nieodzowny element wspierania twórczych procesów. Muzyka nie cichnie tu prawie nigdy, zmienia się tylko repertuar oraz liczba instrumentów. Nawet poezja lub krótkie sztuki wystawiane na tutejszej mini-scenie otrzymują akompaniament przynajmniej pojedynczego instrumentu. Zeszłej zimy goszczono tu samego Valdo Marxa, a podobno i sam mistrz Jaskier, będąc przejazdem w mieście, wstąpił do „Rogów” i przepił w nich szesnaście i pół korony.

Jegomościem sprawującym pieczę nad onym przybytkiem jest Draig Bon–Dhu, sławny skelligijski Skald, który oczarowany Wolnym Miastem i jego przepychem, postanowił otworzyć miejsce, w którym połączy swoje dwie wielkie miłości: do muzyki i opowieści oraz do chlania i żarcia. Po dziś dzień zastanawia się co poszło nie tak, biorąc pod uwagę jak bardzo efekt końcowy przewyższył jego skromne oczekiwania.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 175
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Dziki Gon » 21 paź 2018, 19:48

Nie było nawet południa, a on musiał przestąpić nad czyimś ciałem, żeby dostać się do środka, co całkiem dobrze świadczyło o rozrywkowym charakterze tego miejsca.
Wymalowany nad wejściem szyld głosił „Grające Rogi” a sposób urządzenia wnętrza mógł wzbudzać nostalgię lub przynajmniej swoiste uczucie zaufania ludziom starszej daty lub tradycjonalistom, do których Dalius w pewnym sensie się zaliczał. Oto miał bowiem przed sobą długą, drewnianą i półmroczną salę z równie długimi, zastawionymi stołami, w której niosło się dymem, jadłem i piwem. Krzątające się po sali służebne były cycate i urodziwe, mięsiwo dobrze wypieczone a wystrój niewyszukany i bezpretensjonalny. Nie brakowało nawet grajków, będących sprawcami słyszanego z zewnątrz hałasu oraz towarzyszącego im kuglarza z kijem, który okraszał hałas wymyślnymi igrcami i szpasami z użyciem tego ostatniego, czemu z leniwym, choć uprzejmym zainteresowaniem przyglądało się rosłe, siwowłose chłopicho rozwalone wygodnie na ławie tuż pod podium będącym główną sceną dla wzmiankowanych atrakcji.
Poza tymi czterema jegomościami przybytek nie grzeszył tłumami. Przekrój towarzyski gospody był zróżnicowany i nieprzystający do pierwszego wrażenia jakie zrobiło na nim to miejsce. Wchodząc do środka wojownik spostrzegł wyłącznie grupę usadowionych pod oknem szkolarzy, którzy – jak to szkolarze – bimbając sobie na dobry obyczaj i wczesną porę, zdążyli się już nieźle zaprawić, a wynikający z tego nadmiar elokwencji pożytkowali tyleż intensywną co tradycyjną dyskusją o zaliczaniu studentek, egzaminów a nade wszystko szeroko pojętej dupie przez Wielkie De, nadając wygłaszanym przez siebie pierdołom ton akadamickiej debaty, a tym samym pewien potencjał komediowy. Ledwie szło ich z tego wszystkiego zrozumieć, zarówno przez bełkot jak i żargon. Drugi stolik, usytuowany już po lewej stronie sali także ożywiała dyskusja, prowadzona już nie przez studentów, ale cudaków innego sortu, wystrojonych w dziwaczne stroje z mnóstwem falban, taśm i krzykliwych kolorów, ani chybi zagraniczne. Przedmiotem ich debaty były aerofony ustnikowe, konkretniej zaś waltornia. Blady, który nigdy nie słyszał nigdy o podobnej broni, mógł się tylko domyślać jak to cholerstwo wygląda. Z kolei ostatnim gościem zajazdu był chyba mężczyzna w podróżnym płaszczu i rękawicach z wyprawianej króliczej skórki, który drzemał w spokoju, oparty plecami o drewnianą podporę sufitu po przeciwnej stronie sali. Opadający na twarz kapelusz z rondem udaremniał postronnemu obserwatorowi ustalenie dokładniejszych personaliów postaci.
Szynkwas nie był jednak pozostawiony bez obsługi. Stała przy nim rudawa, choć smagła dziewka z warkoczem, nieco młodsza od tych, które krzątały się tu i ówdzie po sali. Zajęta była bębnieniem palcami w blat i oglądaniem tego samego kufla pod światło przez bitą minutę.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Kanel » 21 paź 2018, 21:55

Jak przystało na swój wiek, obrzucił gospodę wzrokiem i cicho coś tam przebąknął o tych nowomodnych zagranicznych modach. Bo przecież jeśli chodziło o bycie zgredem, to można śmiało powiedzieć, iż jego doświadczenie było wręcz ponadczasowe. Ale nie o tym... Minął dyskutujących. Do ludzi z akademii to wcale nie chciał podchodzić, to jest w ogóle inny rodzaj człowieka i to gorszy niż kobieta. Dziwna broń nie wzbudziła jego zainteresowania, choć mógł się przyłączyć do dyskusji i opowiedzieć, jak używać fletu do obrony przed sztyletem oraz, gdzie ów można wsadzić, jeśli ktoś zanadto cię wkurwia.

Podszedł do szynkwasu. Nie wyglądało mu to na przednią gospodę, tym bardziej austerię a więc po prostu zapytał... - Co dziś dajecie do jedzenie? Macie piwo, takie gęste, pożywne? - Patrzył się dziewce w oczy, ale nic z romantyzmu w tym nie było. Tak po prawdzie mogła się poczuć trochę zaniepokojona dziwnym gapieniem się. Miała do tego pełne prawo.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 175
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Dziki Gon » 22 paź 2018, 16:04

Stojąca za szynkwasem półsmarkata rudzicha wyraźnie nie była chętna skorzystać ze swojego prawa. Co więcej, sama przyglądała się gościowi długo i krytycznie, nie omieszkawszy na zakończenie głośno skomentować swoich obserwacji.
O modron, ale kawał chłopa! Prawie jak swojak, gdyby tylko nie ta zakazana gęba! Co dajemy? Co waszmość sobie zażyczy. Starczy półtusza, czy od razu kazać ubić całego świniaka?
Można było nie podzielać nastroju do żartów panienki, ale nie szło go jej odmówić. Zwłaszcza po pytaniu o piwo, po którym nabrała do nich jeszcze większej ochoty.
Czy mamy piwo? A czy, z przeproszeniem, Jego Świątobliwość sra w tiarze? — Szczerząc drobne ząbki w uśmiechu, zarzuciła rudawym warkoczem, oparła się możliwie nieostentacyjnie o rząd pękatych beczek za swoimi plecami. W tej pozycji łacno było spostrzec, że miast zwyczajowej dla karczemnych przyodziewy miała na sobie sięgający kolan, niebieski kaftan z przyzwoitego materiału, a ściągnięty w talii dobrym jakościowo skórzanym paskiem. Strój, który jeżeli nie brać pod uwagę przystosowanego do smuklejszej figury damskiego kroju, mógłby uchodzić za przyodziewę właściwą mężczyznom – zwłaszcza zbrojnym lub może i rycerzom - na okazję wspólnego biesiadowania. — Na twoim miejscu zażyczyłabym sobie pszenne. Specjalność zakładu. Normalnie jest też jedno niezłe kaedweńskie, ale zaczyna już jechać kapuchą, więc trzeba je będzie wytoczyć precz. Na wszelki wypadek piłabym też z zamkniętymi oczami, bo od waszego wejrzenia gotowe skwaśnieć tak czy owak. — Jeżeli Dalius czuł się zdenerwowany dziwaczną gadaniną smarkuli, miał do tego pełne prawo. Podobnie jak do wygłoszenia tyrady na temat dzisiejszej młodzieży.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Kanel » 22 paź 2018, 16:43

Bezczelne cholerstwo, ale nie miał ochoty z pyskatym smarkaczem podejmować dysputy, która zapewne kończyłaby się i tak wielce popisową przegraną. Gadatliwych śmieszków nigdy nie przegadasz a lżyć będą i śmiać się z tego, póki im ręki nie upierdolisz i ją nich po mordzie nie zdzielisz. Wtedy przestają się śmiać i zwykle zaczynają łkać. Co bardziej rozsądni uciekają, póki starcza im krwi.
- O tej porze wystarczy mi solidna porcja jajecznicy, świeży chleb i duży kufel waszego pszenicznego. Tedy odłóż żarty na bok, licz, ile to ędzie mnie wynosiło i pognaj kuchtę, czy kto tam pichci. - Wyraz twarzy Bladego trudno by było nazwać uśmiechem. Uniosły się co prawda kąciki sztywno zaciśniętych ust, ale gniewne spojrzenie nie ociepliło się nawet o jotę. I tyle, bo nie miał przecież tak zamiaru gapić się na dziewkę, jakby właśnie trzymał na postronku srogiego kloca. Zatem parodia uśmiechu zniknęła, oczy wwierciły się w blat szynkwasu i tak oto czekał kundel z areny na informacje o swoim żarciu i jego cenie. Wolał się upewnić, że będzie go stać, nim napełni brzuch... Mało jeszcze pojmował te nominały i czasem nie miał pojęcia, czy ma dość pieniędzy na jakiś zakup.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 175
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Dziki Gon » 24 paź 2018, 13:27

A jeżeli nie, to co, śródlądowcu? Pogonisz mnie do zamążpójścia albo cerowania skarpet? — zapytało cholerstwo unosząc brew w indyferentnym grymasie, a potem błysnęło ząbkami, zanosząc się krótkim śmiechem. — O! Właśnie o tym wejrzeniu mówiłam! Zmrużcie jeszcze oczy i wykrzywcie się, o tak! Proooszę! — Pannica podskoczyła do lady, rada niby dzieciak pchający się do pierwszego rzędu gapiów, żeby obejrzeć teatrzyk na jarmarku. Szybko zresztą przerwany, pojawieniem się wysokiego, barczystego blondyna w roboczym kaftanie i butach z foczej skóry, który wszedł do gospody, akuratnie zastając Daliusa i ryże coś po drugiej stronie baru.
Aleś ty głupia, Huldra. — Pokręcił głową z politowaniem, włażąc za szynkwas, pukając się najpierw w czoło, a potem wieko stojącej z brzegu beczki z piwem. — Poszłabyś gdzie indziej, znalazła dla odmiany inne zajęcie niż firleje. — Sposobiąc się do wyjęcia jednej z beczek z drewnianej podpory, odwrócił się na moment ku Blademu, by wyrzec mu kilka słów. — Nie gadaj z nią, bo to młode, płoche i w dodatku tu nie pracuje. A przynajmniej nigdy nie przyłapałem jej na niczym produktywnym. Siednij sobie gdzieś wygodnie, narychtuj koronę i zaczekaj, zaraz zagonię którąś z dziewczyn po te jaja i piwo dla ciebie. — Nazwana Huldrą ziewnęła przeciągle i teatralnie, po czym wypuszczając nagromadzone w policzkach powietrze w pierdzącym odgłosie, machnęła ręką i faktycznie poszła precz, choć sądząc z niespożytej energii bijącej z jej ruchów i rozbieganych oczu, raczej wątpliwe by wzięła sobie do serca poradę blond kloca zajmującego się akuratnie dostawą.
Wolnych miejsc, żeby się rozgościć lub przysiąść była tu w każdym razie rozmaitość.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Kanel » 24 paź 2018, 15:47

- To ci nie zapłacę. - Wyjaśnił, próbując ignorować fakt, że smarkula leje z niego w najlepsze. Wiadomo nie od dziś, że gówniarze potrafią mieć tęgi ubaw ze wszystkiego, ale po cichu liczył, iż być może ktoś młodą zapoznał z powiedzeniem "klient nasz pan" i zechce jednak pędrak pójść po rozum do głowy.
Złudne nadzieje. Tutaj trza było rózgi i ojcowskiej, ciężkiej ręki.
Jebał ją pies. Powiedziała, co powiedzieć chciała, ale zjawił się ktoś, kto faktycznie mógł mu pomóc. Wysłuchał zatem krótkiej paplaniny, skinął głową, wydobył i wręczył blondynowi koronę a potem wskazał na stolik w rogu przybytku, któryś taki najbardziej zacieniony. Nie żeby lubił sobie tak siadywać w cieniu, ale taka morda wymagała maskowania i lepiej, żeby goście na nią za wiele nie patrzyli. Gorzej jeśli przyjdą tacy, co właśnie lubią siedzieć w cieniu. Ostatnio przyszło mu zauważyć, że wśród tak zwanych "poszukiwaczy przygód" rozwinął się podgatunek żyjący w cieniu, noszący wyłącznie czarne skóry i skrywający mordę pod kapturem. Tenże gatunek zazwyczaj lubi się bawić nożykiem, często poprawia, sam chyba tylko wie po co, położenie miecza w pochwie, cechuje się pizdoseksualną fizjonomią wymoczka i lubi słać kretyńskie, groźne chyba w jego mniemaniu, uśmiechy, przynajmniej póki jego własnym ryjem nie zajebiesz o blat stołu, uprzednio odbierając mu nożyk.
Nieważne. Usiadł plecami do ściany, żeby gnój tutaj się pałętający nie postanowił zrobić sobie zeń żartów, kiedy nie patrzy.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 175
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Dziki Gon » 25 paź 2018, 14:38

Blondas wziął koronę, popatrzył się na nią, a potem na jej poprzedniego właściciela, odchodzącego w kierunku stolika w rogu. Przez moment wyglądał jakby chciał go zawołać, ale ostatecznie po prostu wzruszył ramionami i położył monetę na blacie szynkwasu, po czym ruszył pogadać z jedną z dziewczyn z obsługi.
Bezrobotni włóczędzy z morderczymi inklinacjami mieniący się „poszukiwaczami przygód” i ich ciemne kąty byli drugą, po szczurach i stonce (szczęśliwie nie tak liczną) plagą współczesnych cywilizacji i odradzających się po wojnie społeczeństw. Podgatunek ten, niekiedy łatwy do pomylenia ze zjawiskiem młodocianych bandytów-sieort znanych powszechnie jako „złota młodzież” poza wznoszeniem standardów cudactwa i pozerstwa na nowe wyżyny, cechowała też niemalże patologiczna aspołeczność, tak skrajna i głęboka, że wykluczająca jakąkolwiek kooperację, a nawet możliwość choćby minimalnej społecznej interakcji, co dodatkowo klasyfikowało niniejszy podgatunek do rzędu „pojebów”. Pomylenie Daliusa z wyżej opisanymi mogłoby mieć zatem miejsce na gruncie ostatniej wymienionej patologii, w której znajdywał z nimi główne podobieństwo. Wygląd odpadał, jako że ani strojem ani fizjonomią nie nie odstawał aż tak drastycznie od reszty społeczeństwa, patrząc raczej na człowieka wojny, która jak wiadomo nie zmieniała się zbytnio.
Usiadł tedy wygodnie w zaciemnionym miejscu, czujny niby wyczekujący ofiary pająk, mając dobry widok na całą salę oraz chwilową gwarancję bezpieczeństwa ze strony wszystkich gówniarzy tego świata zdolnych zagrozić mu w tym momencie. Mając naprzeciw siebie widok na wciąż drzemiącego jegomościa w kapeluszu, a po lewej - na drzwi wejściowe oraz studencką dysputę zmierzającą wyraźnie do punktu kulminacyjnego, nie wykluczającego użycia rękoczynów.
Nie czekał też długo na jedzenie, które okazało się być przyzwoite, a przede wszystkim w porcji przystającej każdemu człowiekowi, pracującemu i spędzającemu dzień inaczej niż tylko na opierdywaniu stołka w dajmy na to, państwowej administracji. Jajecznica zrobiona z na oko sześciu lub ośmiu całych jaj na maśle z cebulą i boczkiem, do tego pół bochna świeżo wypieczonego chleba, nieco twarogu dla smaku oraz czysty kufel i porządny dzban z chłodnym i jasnym, starczającym na trzy dolewki. Słowem, wszystko czego potrzeba, aby zabić pierwszy głód i sprawić sobie nieco sił na ewentualność, gdyby ktoś lub coś miało zepsuć ci dzień.
► Pokaż Spoiler

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Karczma „Grające Rogi”

Post autor: Kanel » 25 paź 2018, 15:49

Tak jest... Zakapturzony Cwel był tylko jednym z wielu podgatunków dużo większej grupy stworzeń, które powszechnie zwano Debilami. Debile z lubością uprawiali coś, co można śmiało nazwać nurtem w sztuce życia, zwanym właśnie Debilizmem. Debilizm zawsze ściągał wielu chętnych, z czasem po prostu wykształcając nowe, mniej lub bardziej popularne odmiany.
Inna rzecz, to chęć izolowania się... Zakapturzony Cwel pozornie tylko pragnie izolacji, aby w niewerbalny sposób wabić potencjalnych słuchaczy, którym mógłby pierdolić o swoim zjebanym życiu. Najczęściej opowieść traktowała o utracie rodziny i złym interesie na którym go wyruchano, i prawie zabito - czasem jedno w drugim. Tak naprawdę jednak, szło to podejrzewać, Cwela wyruchał tylko pijany ojczym, przy czym równie pijana matka go zachęcała, gdy tylko była stanie względnej przytomności umysłowej.

Niemniej...

Jadł i pił w spokoju, nie szukając sobie towarzystwa ani nachalnym wzrokiem, ani prowokującymi gestami, mającymi budzić zainteresowanie. On o swoim życiu mówić z nikim nie chciał, oczekując jedynie, że wszyscy się odeń odpierdolą i nie będą szukać szczęścia w jego właśnie bliskim otoczeniu.
Jeżeli nikt mu nie przeszkodził w prostej czynności jaką jest jedzenie śniadania, wkrótce pewnie skończył i wyszedł z przybytku, żegnając się, o ile właściciel był gdzie w zasięgu jego głosu. Posiłek kończył jego wyprawę do miasta, zatem pewnie wracałby na arenę.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław