Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 292
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 18:42

Obrazek

Niewielki, murowany i podmalowany biało budyneczek mieści w sobie jedną z popularniejszych gospód we wschodnim Novigradzie. Chodzą pogłoski, że nie wzgardzą nim ni słynni wiedźmini, ni bestyje, a nawet zdarzyło im się ucztować wspólnie na jego salonach, taką estymę chowa gospoda. Nad framugą świeżo pędzlowanych farbką drzwi zwisa prosty, drewniany szyld z wypaloną inskrypcją oraz wymalowanym z kunsztem przez zręcznego sztukmistrza grotem włóczni. Na tablicy u wejścia widnieją przybite rozmaite anonse oraz ogłoszenia, wraz z orędziem o otwartym poborze na pikinierów, rozpiską obrządków w Wielkiej Szpicy i kościołach Wiecznego Ognia, a także kilkoma bardzo nieprzyzwoitymi pamfletami o miejskich służbach porządkowych.

Zadbane i jasne od wpadającego okiennicami światła wnętrze podzielone jest na dwie osobne sale, mieszczące przy ławach oraz stolikach kolejno ponad dziesięć osób w pierwszej i co najmniej dwa razy tyle ludu w drugiej, w przestronnym alkierzu. Zaduch oraz wszelkie przykre zapachy niwelują zawieszone bukietami na ścianach, suszące się zioła, z którymi pysznie komponuje się woń pieczystego oraz dochodzącego na ogniu gulaszu. A także antałków wina, wytaczanych przez gospodarza z piwniczki na drewniane stelaże w izbie. Wszystkiego lza skosztować do syta za rozsądną cenę, a niekapryśnemu podniebieniu dość będzie po sytości i smaku potraw oraz trunków. Uczciwość, prostota i renoma lat na rynku nadal przekonuje do odwiedzin licznych mieszczan oraz skromnych kupców i podróżnych — gospodarze raczą noclegiem w czystej, suchej izdebce, a w stajennej przybudówce lza zostawić konia bez strachu o swoje mienie.


Opis na podstawie opracowania Saliny.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 141
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Dziki Gon » 19 wrz 2018, 0:02

Nie pytasz wszak pani o strawę i wodę dla konia? — uniósł oczy, lecz przyjrzeć się mógł z tej pozycji jedynie udom młodej kobiety. Nie był nimi aż tak zainteresowany, bowiem dmuchnąwszy ciepłym powietrzem pod kręcony kawałek grzywy, wrócił na kolejny moment do zajęcia, które najwyraźniej nie miało końca.
Ranek przebijał się powoli nie tylko do świadomości, ale i karczemnych stołów, porozstawianych w lekkim chaosie. Na zapleczu słuchać było jakieś gromkie, ale głuche krzyki.
Gotówbym był przypuszczać, w takiej konfiguracji, że panna ma coś za uszami. — dodał siląc się na powagę. Wyprostował się w końcu, podparł pod bod raźno pod boki i spojrzał wprost na rudawowłosą uciekinierkę.
A dzielić się informacjami o pobycie, niebycie i od... odprawie kucharskiej — uniósł brwi machając kawałkiem ściery w powietrzu. — można bez problemu. Rąk ani języka za to nie ucinają, choć odrobina kurtuazji byłaby rzecz jasna, in plus

Aith
Awatar użytkownika
Posty: 10
Rejestracja: 20 lip 2018, 19:05
Medale: 2
Miano: Aithoeri Ellearain
Rasa: Półelf
Wiek: 19
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=920#p920

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Aith » 19 wrz 2018, 2:38

– A pytałabym o strawę i wodę dla konia, owszem – zgodziła się, uśmiechnięta już raczej zawadiacko niż kpiąco – tyle że zajęto mnie tu inną rozmową... Ale wróćmy: prosiłam o imię i proszę dalej, skoro jakieś mi się tu wysuwa supozycje o poranku.
Słowa te wyrzekła już z jawnym rozbawieniem, starając się tylko, by nie rzuciło się w oczy, że kontroluje je i dozuje świadomie. Wszak sympatyczne obejście zmiękcza (a przynajmniej zwykle zmiękcza) tych, co rozmawiają zagadkami chcąc tworzyć dystans. – Za uszami, gwarantuję ci, nie mam zupełnie nic – natomiast od informacji o różnych formach bytu bardziej mi trzeba właśnie strawy i wody dla konia. I tu, zwróćcie uwagę, wracamy do punktu wyjścia... – rozparła się już nieco nonszalancko na krześle, łokciami oboma zapierając się o blat dla równowagi, bo jeszcze chwila, a zacznie tu się bujać na tylnich nogach krzesła. Uśmiech nieco przygasł, wzrok jął szukać konkretów raczej niż rozrywki z konwersacji – tak to przynajmniej miało wyglądać. – Zatem: da mi ktoś tu i teraz strawę i wodę dla konia, czy nie? Bo w podróży jestem, nie na pogaduszkach.
Pozwoliła na koniec ożywić się uśmiechowi, by wreszcie zgasić go w kącikach warg, i wbiła w mężczyznę badawcze spojrzenie: niech wie, że ocenia się go tu, czy jest karczmarzem zajętym akurat obuwiem, czy może wędrownym sztukmistrzem, spragnionym konwersacyj. Rozmowa miła rzecz, ale – doprawdy – Aith spieszno było na szlak. Jegomość wyraźnie łasy był na jakieś wstępne dane, coś chciał (cokolwiek?) z niej wyciągnąć – ale elfka była czujna: żadnych nazwisk (poza fałszywymi), celów wyprawy czy szczegółów obranej trasy.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 141
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Dziki Gon » 06 paź 2018, 19:38

Nie wzruszył ani ramionami ani słowy, na to co usłyszał w odpowiedzi. Po kącikach ust nieznajomego krążył nieodpowiedzialny uśmiech, który w sposób zdumiewająco dziwny przystawał do jego gładko ogolonej, dojrzałej twarzy.
Omastan. – rzekł skinąwszy głową jak ulubiona dwórka koronowanej głowy. — raczej ten kto wchodzi przedstawić się winien pierwszy, ale może stamtąd skąd pochodzę maniery są inne niż tutaj. — dodał unosząc brwi i pozostawiając ścierę w spokoju, jakby znalazł sobie inne, równie zajmujące zajęcie. Właśnie przed nim stało.
Kucharz i właściciel tego miejsca wraz ze swoimi pomocnicami zajęty jest teraz, na tyle karczmy. — oznajmił. Przekręcając głowę w bok przyjrzał się dziewczynie, która w jego mniemaniu mogłaby zaraz na stół wyrzucić buciory. Szczęściem, jeszcze czyste. I wtedy go naszło, wtedy zdał sobie sprawę, że oczyściwszy własne buty będzie mógł uprzykrzyć życia innym.
Nie sprawdzają bynajmniej czy w garnkach wrze zupa dla strudzonych jak pani podróżników. Oddają się raczej nieprzyjemnej procedurze… windykacji uchybień dwójki niedawnych gości. — wyjaśnił przez co rozumiał przez obijanie twarzy dwóm cwaniaczkowatym "gargulcom" bez grosza przy duszy. I w trakcie tego jak mówił, przez drzwi, które najpewniej były wyjściem na one zaplecze, weszła jedna z usługujących kobiet.
Omastan wstał i usiadł naprzeciw półelfki.
Co podać? — zapytała oschle kobieta.

Aith
Awatar użytkownika
Posty: 10
Rejestracja: 20 lip 2018, 19:05
Medale: 2
Miano: Aithoeri Ellearain
Rasa: Półelf
Wiek: 19
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=920#p920

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Aith » 06 paź 2018, 20:17

Jakkolwiek jegomość nieco elfkę drażnił i niecierpliwił – wzięła ten efekt na karb swojej własnej niecierpliwości, czy raczej – imperatywu podróży, którą musiała przerwać, by nie dać się pożreć gwałtownemu napadowi głodu. Bowiem – tak: podstawowym celem wizyty był posiłek i napojenie konia. Nic nadzywczajnego.
– Nie wiem, skąd pochodzisz, ale pewnie jest to miejsce niezwykle słabo zaludnione, a jeśłi zaludnione, to ludźmi srodze dręczonymi przez samotność. Tutaj, gdzie wszelkich istot co nie miara, nikt się nie przedstawia po wejściu do karczmy, a biesiadujący, nawet jeśłi jest ich akurat dwoje, nie doznają despektu, jeśli zjedzą swoje posiłki w milczeniu. I ja tak planowałam, ale teraz mamy to już za sobą: ciszę szlag trafił, a imiona poszły w ruch. Świetnie – sapnęła, prostując się na krześle. – Ja Argale, waść Omastan – mamy to. Za informacje też dziękuję: windykacją, powiadasz... Zatem może się doczekam, aż-
I na tym musiała urwać, choć była już gotowa zagadać Omastana, żeby odwidziało mu się przyjąć misję "towarzysza do pogaduchy przy strawie", na co nie miała ochoty. Musiała urwać, bo drzwi na zaplecze się otwarły, a Omastan zajął miejsce naprzeciw niej...
– Witam – westchnęła Aith, nie podnosząc specjalnie wzroku na karczmarkę. – Poproszę kaszę jakąś z mięsiwem i lekkie piwo. Na zewnątrz przywiązałam klaczkę – tę trzeba napoić; kupię też dwa worki obroku, jeśli łaska. – Wypowiedziała swoje grzecznie, acz stanowczo, może nawet z pewną wyższością w głosie czy pozycji zgrabnej główki na swej sarnio elfiej szyi – jakkolwiek niegrzeczność czy tym bardziej obcesowość nie były jej celem. Złożyła zamówienie prosto i wyraźnie, oczekując usługi szybkiej i chętnej, bo tak też planowała ją wynagrodzić. Następnie zaś przeniosła spojrzenie na Omastana, bo chyba nie uda się tu od niego opędzić.
– Omastan... Rzeknij więc, w jakiej ty podróży. Właśńie wyruszasz z Novigradu, czy też oto przybyłeś?

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 141
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Dziki Gon » 09 paź 2018, 23:25

Głodnemu chleb na myśli. — skomentował wszystko, co w napięciu żuchwy zdążyła wyprodukować jego rudowłosa rozmówczyni. Przyglądał się jej uważnie, mimo to nadal wyglądał na takiego, który się wcale niczym nie przejmuje, przyjmując świat takim, jaki jest. Obrazowym.
A ja to co przed chwilą. Tym razem na stół, nie buty. — rzekł wykrzywiwszy usta w uprzejmym, acz niezręcznym uśmiechu. Wyglądał sztucznie.
Od tamtej pory kobieta zwracała uwagę wyłącznie na Argale.
Za jadło będzie dwa i pół denara. Niedaleko karczmy jest studnia. Dwa denary za tę ilość obroku i oporządzenie konia pół. Razem będzie pięć. — Co jak co, ale liczyć to ona umiała. Ani bruzda jej czoła nie ścięła, jedynie słomiane kosmyki włosów opadały i unosiły się od mówienia. Wyglądała jakby sama brała udział w nieporozumieniu z zaplecza.
Nie wiem jeszcze. Zobaczymy co czas przyniesie. Miałem w Novigradzie odwiedzić... przyjaciela, gdzie kroki dalej poniosą? Nie wiadomo.
Uniósł brew.
A waćpanna?

Aith
Awatar użytkownika
Posty: 10
Rejestracja: 20 lip 2018, 19:05
Medale: 2
Miano: Aithoeri Ellearain
Rasa: Półelf
Wiek: 19
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=920#p920

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Aith » 09 paź 2018, 23:55

Pięć denarów. Hm – cóż: takie życie samodzielne, że pięć denarów zdaje się mieć nieco większą wartość niż... pięć denarów.
Targować się?... Nie. Aithoeri wszystkie kieszenie miała wypchane dumą; jeśli w którejś był wąż, to póki co – w hibernacji.
Wyłuskała pięć denarów i przesunęła po stole, teraz dopiero podnosząc wzrok na karczmarkę, kiwnęła głową w odruchu przyjęcia do wiadomości lokalizacji studni, i na tym straciła zainteresowanie dziewczęciem, sznurując mieszek i chowając go starannie do kaletki.
– Przyjaciela, powiadasz – powtórzyła, jakby był to najlepszy sposób ukrycia, że nie widziała powodu, by mu wierzyć (lub nie wierzyć). – A ja do Rinde. W sprawie ... – tu zawahała się (a przynajmniej tak to miało wyglądać, by dodać wiarygodności słowom) – ...rodzinnej, tak by można rzec. No tak. Tyle że... nie wiem, czy się zbójców i innej hołoty na gościńcu obawiać, czy nie. Przyznaję, że nie mam w tej kwestii wielkiej wiedzy...
Tu spojrzała już Omastanowi prosto w twarz, łagodząc swe wejrzenie, a w miejsce dystansu przyjmując wyraz w miarę życzliwej niepewności. "Widać, że więcej podróżujesz i pewnie wiesz, jak to z tymi gościńcami ostatnio" – tyle miał wyczytać, gdyby akurat chciał po niuansach mimiki o jej sytuacji orzekać. Wzrokiem z tej niepewności czyniąc pytanie, czekała na odpowiedź.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 141
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Dziki Gon » 15 paź 2018, 0:17

Karczmarka przesunęła monetą po blacie, schowała ją w jednej z kieszeni za fartuchem i odeszła, zająć się resztą spraw.
Owszem. Jest malarzem. I to dobrym. — potrząsnął głową. W karczmie było cicho, więc dało się poznać wyraźnie nawet ciepły tębr jego głosu. Z bliska zauważalne były również szczegóły twarzy jegomościa w niebieskim kubraku. Miał długi, może nawet zbyt długi nos i ufną twarz z mądrymi oczyma.
Rinde? Łatwiej by było Pontarem, ale jeśli konno... różnie mawiają. — rzekł. — W tę stronę nie podróżowałem sam, jedni mówią, że im więcej ludzi tym lepiej. — dodał drapiąc się po podbródku. Po jakimś czasie dostali swoje jadło. W karczmie pojawił się również właściciel, zasapany i niezadowolony ze wszystkiego co zdarzyło mu się tego dnia.
Zbójów obawiać się można zawsze. — powiedział przegryzając pajdę chleba. — Zawsze można stworzyć sobie pozycję konkurencyjną do tychże. — uśmiechnął się zawadiacko.

Aith
Awatar użytkownika
Posty: 10
Rejestracja: 20 lip 2018, 19:05
Medale: 2
Miano: Aithoeri Ellearain
Rasa: Półelf
Wiek: 19
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=920#p920

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Aith » 15 paź 2018, 2:02

Skoro tylko się pojawił – zabrała się za posiłek ochoczo. Rzucane z przerwami uwagi i stwierdzenia Omastana nie przeszkadzały, w niektórych był nawet jakiś cień sugestii czy porady – ale ogólnie towarzysz nie jawił się Aith jako niezbędny.
– Pozycję... konkurencyjną? – podniosła na niego spojrzenie znad miski. – To by musiało na początek być mnie tak z tuzin... – roześmiała się szczerze, zresztą z nie całkiem pustymi ustami. – Waść odpadasz: przeciwny kierunek. Wokoło nikogo... – rozejrzała się i parsknęła śmiechem niewesołym, raczej drwiącym, na widok wkraczającego do gospody właściciela – ... chyba że ten...
Ostatnie słowa, ściszone nad miską, zakończyły na razie rozważania Aith. Jadła w milczeniu aż pokazało się dno w naczyniu, a napój zniknął w trzech czwartych. Odgięła się na oparcie, dla odpoczynku na półmetku.
– Miła pogawędka - stwierdziła z dłonią na brzuchu głosem, który mógł świadczyć o odmiennym przekonaniu, choć wyznanie było w gruncie rzeczy szczere, tylko nie zachciało się wypowiadającej dokładać starań do pozorów głębszego zainteresowania. – A ten przyjaciel, jeśłi wolno spytać dla zabicia czasu przy jadle... kto taki? Kamrat w profesji? Dłużnik? Wierzyciel? Prawdziwie – przyjaciel? Śmiało, i tak nie znam. – uśmiechnęła się bokiem, krótko, po czym wróciła do jedzenia, czekając odpowiedzi a skąpiąc jawnego zainteresowania. Powie, to powie. Nie – to smacznego. Czas naglił, droga wołała, a buzujący w młodzieńczym serduchu ogień idei i obowiązku wyłaził oczyma, gdyby im w głąb zajrzeć.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 141
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Grotem Włóczni”

Post autor: Dziki Gon » dzisiaj, 0:37

Obdarzył ją uśmiechem, który gotów był przeciąć jej miskę na pół, razem z kaszanką, która chlupnęłaby dźwięcznie w stół, otoczona niemrawym towarzystwem rozgotowanej brei. Uniósł brwi i kiwnął głową, nie mówił tego całkiem na poważnie - jak większość słów, które rzucał i ta propozycja zdawała się pachnieć ciepłym sarkazmem - ale być może utaił w tym jakąś wiadomość. Do jej świadomości.
Odpadam nie odpadam. — pokręcił głową wracając do jedzenia, którą to czynność przerwał wcześniej wpatrywaniu się to w młódkę, to w ludniejący lokal. Zdaje się, że chciał coś jeszcze dodać, ale w ostatniej chwili się rozmyślił. Dokończył swoje jadło raz dwa, jednak nie tak szybko jak jego rozmówczyni.
Artysta. — rzekł nie owijając w bawełnę, choć oczy tamtej jednej chwili miał jakby mgłą zasnute. — Kamrat, dłużnik, wierzyciel. — dodał kiwając głową, która bujała teraz ponad obłokami pokonanej mgły. — I łotr, byłbym zapomniał. — rozpogodził się, wzrok mu się rozbystrzył. — Poznaliśmy się w Akademii, nie studiowaliśmy jednak tych samych przedmiotów. Była pani kiedyś w Oxenfurcie?

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław