Tartak drzewny

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Tartak drzewny

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 19:02

Obrazek

Grodom, takim jak Novigrad jednego nigdy dość — surowca. Mieszczący się przy wiosce, u brzegu potoku tartak jest jednym z licznych miejsc w okolicy, gdzie zwozi się, tnie, piłuje i obrabia regularnie wyrębywane w puszczy drzewo, składając je na spiętrzone stosy drwa. Drzazgi i wióry pryskają tamoj od świtu do zmierzcha, kapie pot, stękają chłopi z napiętymi od wysiłku grzbietami, a piły oraz siekiery nigdy nie ustają w robocie. Nie lza uświadczyć tutaj zaprzężonych do pracy najnowszych zdobyczy krasnoludzkiej czy gnomiej technologii obróbki drewna, lecz w ruch idą liczne, uczciwie zarabiające na swe rodziny i chałupy ramiona miejscowych. Zasię nieopodal, w górę rzeki, kobiety zwykły chadzać z praniem, po drodze znosząc swoim mężczyznom wikt, a dzieciakom pozwalając pluskać się u brzegu potoku. Baraban z tartaku płoszy dziką zwierzynę oraz drapieżniki, a bliskość osady zapewnia im poczucie bezpieczeństwa.

Opis sporządzony na podstawie opracowania Saliny.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Tartak drzewny

Post autor: Dziki Gon » 24 kwie 2018, 22:29

Kontynuacja przygody.

Staszek zacmokał, wyraźnie zachodząc w głowę, co powinien odpowiedzieć gościowi.
Robota może i by się i jaka znalazła. Ale wątpię, żebyś cuś za to dostał. W tartaku od zawsze jest ci nadmiar chłopa, poza tym właściciel to straszny gbur i zanim kogo przyjmie do pracy, to każe robić pół roku za darmochę. Tyla chętnych, że może przebierać. A w sposób takowy, jak rzecze, wybiera tych najbardziej zapalonych do roboty. — Zakołysał pustym kubkiem, wpatrując się w jego dno. — We wsi może ktoś czego by i chciał, ale nie dalej jak wczorej podobno coś tu jebło i spaliło kilka domów. No i zajechała ta bryczka z bimberkiem... To i sam widzisz, że wszyscy bez piniądza są.
Westchnął i spojrzał na Vitava.
Ale nic nie bój, jak ci by trzeba do miasta, to codziennie z rańca jedzie wóz drewnem załadowany. Możesz się z nimi zabrać, załatwić, co ci tam lza... A ja, jak żem obiecał, konia ci dopatrzę i odpowiednio przygotuję do dalszych podróży. No ale to chyba czas już kimać. Jutro trza rano wstać. Pomyśl i jutro pogadamy.
Staszek siedział jeszcze przez chwilę przy stole, po czym ziewnął; przeciągle i głośno. Kiedy Vitav zdecydował się rozgościć, rozkładając się na sienniku, dało się jeszcze słyszeć szurnięcie szkła po drewnianym stole. Następnie szyjka odbiła się delikatnie o krawędź kubka, rozdzierając miarowe pochrapywanie krótkim, zdławionym odgłosem. Najwyraźniej Żyłka odpowiednio wykonał powierzone mu zadanie opróżnienia butelczyny, gdyż dało się słyszeć ciche przekleństwo młodszego z braci, a następnie szurnięcie stołka. Trzasnęło jeszcze parę razy, kiedy Staszek zbierał miski i łyżki. Chlupnęło, po czym pojedyncze dmuchnięcie zalało chałupę niezmierzonym mrokiem.
Siennik był wcale wygodny, a pobliski, rozpalony piec, grzał przyjemnie rozluźniające się ciało. Posłanie było na tyle szerokie, że spokojnie zmieściłoby się na nim i ze dwóch takich, jak Żyłka. O tym miał się przekonać tuż po przebudzeniu, kiedy to mógł dojrzeć leżącego obok, na skraju siennika, Kazka. Na szczęście obrócony był on w drugą stronę, kierując chrapanie nie bezpośrednio do jego ucha, a zamiast tego zapełniając nim całą izbę.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław