Podziemny Krąg

Obrazek

Mewy wrzeszczą, ryby śmierdzą, a cła przyprawiają o zawał importerów. To słynny novigradzki port. Tu siła towarów przybywa i opuszcza miasto drogą morską, surowymi opłatami karmiąc wiecznie nienasycone skarbce. Oraz kieszenie świątobliwych.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 11 kwie 2018, 20:26

Obrazek
„Piorą się chłopaki po mordach dla draki, postawić denara żadna w końcu siara”
— Przyśpiewka Kikiego Paparucha, tutejszego odźwiernego




Z zewnątrz magazyn jak magazyn. Wielki, drewniany — jak inne magazyny, oddzielony ruchliwym nabrzeżem od portowego basenu — jak inne magazyny. Nikt, kto w Novigradzie siedzi od wczoraj nie uwierzyłby, że nocami spędza zakapiorów z okolicznych zaułków lepiej niż wszystkie straże miasta razem wzięte. Nawiasem mówiąc, straże przychodzą tu również, nie tylko po łapówki. Prawdziwym przeznaczeniem składowiska jest uprawiany tu w konspiracji krwawy sport — na tyle, na ile można mówić o konspiracji w przypadku trzęsącej się budy wielkości dwóch stodół, z trudem mieszczącej wrzeszczącą, tupiącą, rozochoconą widownię. W środku, nieco poniżej fundamentów składowiska, wzniesiono z drewna najprawdziwszą arenę, w której wszystko jest tak, jak trzeba: szranki ubite w okrąg, trybuny na wysokości, brama zwodzona i na kołowrót. No i walki minimum raz w tygodniu, a nie jak w Teatrum — od święta. Człowiek na człowieka, człowiek na bestię, ustawki zbiorowe i mieszane — pełen repertuar i menażeria. Pierwsza zasada kręgu brzmi bowiem: „przedstawienie musi trwać”. Innych nie ma.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 11 maja 2023, 1:36

Czarami nie udało się nic wywróżyć? — zaciekawił się mimochodem Klym, który nie zaliczał się wprawdzie do „fjalarowych”, ale, podobnie jak Liam, podlegał ich bezpośrednim rozkazom. — Może pójdzie ci lepiej z tą łajzą.
Ruszyli wąskim przejściem, którego ściany stanowiły drewniane przesłony oddzielające poszczególne pomieszczenia, o których wiedziała, że mieszczą się w nich legowiska gladiatorów. Bo „pokojami” nazwać byłoby na wyrost. „Baraki” to najwyższe określenie, na jakie zasługiwały. Prowadził Klym, za nim Liam, a Kriss zamykała pochód. Nie uszli daleko, kiedy ich przewodnik zatrzymał się i obrócił ku drzwiom z zasuwanym wizjerem po lewej. Pobrzękując dobytymi zza paska kluczami, wyszukał jeden, dopasowując go do zamka i przekręcając. Szczęknęło krótko i drzwi otworzyły się do środka, jęcząc nienaoliwionymi zawiasami.
Wewnątrz było ciemno. Ciasne wnętrze mogli oglądać wyłącznie dzięki smołowanej pochodni, którą Liam wyjął z uchwytu jeszcze w korytarzu. W lewym rogu celi znajdowało się legowisko pomiętych gałganów, przy przeciwnej ścianie stało litościwie opróżnione wiadro, ale tym, co interesowało ich najbardziej, było krzesło na wprost od wejścia, na którym siedział przesłuchiwany.
Czarodziejka, już po pobieżnym otaksowaniu pojęła, że miałaby problem z rozpoznaniem go nawet przy pełnym świetle dnia. Osobnik był przeciętnego wzrostu i sylwetki miał w miejscu twarzy ociekającą masę przypominającą sinoczerwonego kalafiora. Zupełnie nieruchomy i przykuty do krzesła, zamarł na nim w tak pokręconej pozycji, że szło wziąć go za trupa, ale kolana trzęsące się na dźwięk zawiasów niechybnie zdradzały tlące się w nim życie. Dzięki blaskowi uniesionej pochodni błysnęło w kalafiorze załzawione oko, jedyne, które był w stanie otworzyć, nawet jeśli tylko do połowy. Trójka wchodzących oraz strach odbijały się w rozszerzonej źrenicy.
Liam przyświecił i wzdrygnął się ledwie zauważalnie, maskując szybko odruch udawanym kaszlem. Klym, niezmiennie swobodny jakby znalazł się na festynie, a nie w prowizorycznej katowni, zwrócił się do Kriss.
Trzeba ci czegoś? Sprzętu? Asysty? Pytam, bo nie znam specyfiki twoich metod. A i uprzedzam, żebyś gadała do niego od lewej, bo na prawe ucho już nie słyszy. Za bardzo się szarpał i dłuto weszło za głęboko.
Ilość słów: 0

Kriss de Valnor
Awatar użytkownika
Posty: 16
Rejestracja: 05 mar 2023, 20:26
Miano: Kriss de Valnor
Zdrowie: W pełni sił
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kriss de Valnor » 23 maja 2023, 6:11

-Czas ma tutaj kluczowe znaczenie. Niestety upłynęło go zbyt wiele.- odparła zresztą zgodnie z prawdą. Już wcześniej mówiła, że jest czarodziejką, a nie cudotwórcą ani dżinem, więc cudów nie należało się spodziewać. -Też mam taką szczerą nadzieję.- odparła z nieco mrożącym krew w żyłach dla zwykłych ludzi z ulicy, uśmiechem. Zawsze taki przywdziewała tuż przed przesłuchaniem i prawdopodobnymi torturami.
Kriss podążyła za dwójką mężczyn korytarzem, po bokach którego znajdowały sie pomieszczenia, które nie szczyciły się najwyższym poziomem wygody, mówiąc bardzo oględnie. Nie uszli daleko, szybko znaleźli się u celu, a po otwarciu zamka, wszyscy przekroczyli próg i znaleźli się wewnątrz. Kriss rozejrzała się dookoła po izbie, wodząc wzrokiem po miejscach, które zostały oświetlone przez światło pochodni. Najciekawszym punktem niewiątpliwie było stojące pośrodku krzesło i przywiązany do niego mężczyzna, który wyglądał jakby już swoje przeszedł. Uśmiech Kriss poszerzył się na ten widok. Ktoś wyjątkowo znał się na swojej robocie. Kobieta odwróciła się do Klyma i podrapała po brodzie. -Asysta może się przydać. Nie będziemy męczyć Liama, które nie wygląda jakby palił się na ochotnika, ale ty jak najbardziej możesz zostać. Mam własny nóż, ale dwa haki na sznurku bądź łańcuchu mogą się przydać. I cienkie i długie szpikulce, jak do nabijania mięsa w kuchni - odparła po czym przeniosła uwagę na mężczyznę i podeszła do niego kilka kroków, zgodnie z otrzymaną informacją po lewej stronie i nachyliła się w jego kierunku. -Mój drogi... musisz wiedzieć, że wyciągnięto mnie z jednego z niewielu miejsc w porcie gdzie pachnie całkiem ładnie. Przerwano mi grę w kości i podziwianie cycków miejscowych kurtyzan. Wszystko dlatego, że nie jesteś skłonny udzielić kilku podstawowych informacji. Rozumiesz więc czemu jestem całkiem poirytowana. Ale będziesz rozsądny i powiesz wszystko co wiesz, żebyśmy mogli stąd szybko wyjść, prawda?- powiedziała gładząc mężczyznę po policzku. Zaczynając kolejne zdanie zniżyła swój głos do bardziej napełnionym erotyzmem niskich tonów. -Inaczej będziemy musieli... spojrzeć na tą krępującą sytuację od innej strony- kiedy wypowiadała słowo 'spojrzeć' przyłożyła kciuk poziomo wzdłuż obitego oka mężczyzny i docisnęła. Z boku widać było, że znajduje sporo zabawy w swoich poczynaniach.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 18 cze 2023, 16:30

Haki i szpikulce? — upewnił się Klym, lekko rozczarowany. — Hmm, spodziewałem się…
Nie dokończył na temat tego, czego się spodziewał. Przypominając sobie o tym, że mają tu robotę do zrobienia, dał Liamowi szansę na wyrwanie się z krwawego przedstawienia, a jednocześnie bycie użytecznym.
Zajdź do kantorka i przynieś, co prosi. Nie będzie szpikulców, znajdź cienką dagę, na jedno wyjdzie.
Wiedźma podeszła unieruchomionego więźnia od lewej. Unieruchomiony więzień mógł jedynie śledzić jej ruchy jednym, niedomkniętym opuchlizną okiem. W połączeniu z panującą w celi ćmą nie był to najwydajniejszy sposób patrzenia.
Zmiażdżone wargi człowieka poruszyły się w odpowiedzi na jej słowa. Mówił cicho, tak cicho, że żeby wyrozumieć jego chrapliwy bełkot, musiała się nachylić.
...wiewałem wam usz. Fszysko fo wiem, napafdę.
Dociśnięty kciukiem wydał z siebie chrapliwy wizg, a potem cienki jęk, z trudem przechodzący mu przez skasowaną facjatę. Reakcja może byłaby mocniejsza, ale po dotychczasowych traktamentach zafundowanych mu przez Fjalarowych, więzień prawie nie miał siły krzyczeć lub krzyk sprawiał mu równie duży ból co sama tortura. Cóż, ludzie Pomszczonego nigdy nie słynęli z przesadnej subtelności.
Drzwi skrzypnęły, do środka wślizgnął się Liam, przynosząc kilka rzeźnickich haków nanizanych na łańcuch oraz jeden hak na przedłużanej rękojeści — widocznie jakąś osobliwą broń, któregoś z gladiatorów. Miał też szpikulce, podobny do tych, których w karczmach używa się do nakłuwania mięsa lub szaszłyków. Rękojeści były drewniane i lekko osmolone sadzą. Pomimo zapewnienia pozostałych, że nie będzie potrzebny, Cidaryjczyk zdecydował się zostać. Może przez obowiązkowość, a może nie chciał wyjść na mięczaka.
Klym oparłszy się plecami o najczystszy kawałek ściany w więzieniu, przyglądał się jej poczynaniom z cierpliwym zainteresowaniem.
Przyznam szczerze, że liczyłem, że zaczniesz od czarów. Nasi chłopcy napracowali się już nad nim z narzędziami, a ręczę, że są w tym nieźli.
Ilość słów: 0

Kriss de Valnor
Awatar użytkownika
Posty: 16
Rejestracja: 05 mar 2023, 20:26
Miano: Kriss de Valnor
Zdrowie: W pełni sił
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kriss de Valnor » 20 cze 2023, 2:59

Kriss tylko uśmiechnęła się w duchu. Wiedziała czego zapewne mężczyzna się spodziewał. Pokazu magii tuż po przekroczeniu progu, mocno i z rozmachem, niczym w pokazie cyrkowym. Ona jednak lubiła łączyć tradycyjne tortury z tym co potrafiła zrobić magią. Zabawne było również swojego rodzaju oczekiwanie i obserwowanie torurowanego, który ma świadomość, że to co go spotyka wcale nie jest najgorsze, bo to co potrafi zrobić magią ma wciąż w zanadrzu. Taki strach zostawia wręcz słodki posmak na jej ustach.
-Ahh więc będziesz udawał... ciężkiego do zdobycia... cóż... miałam szczerą nadzieję, że to powiesz i nie ułatwisz sobie życia- posłała torturowanemu mężczyźnie uśmiech, który nie miał nic wspólnego z niczym miłym ani przyjemnym. Przeniosła wzrok na Liama, który właśnie wrócił z zamówionymi przez nią narzędziami. -Takie grube szpikulce... na drugi raz kupcie od krawcowej jakieś grubsze igły po prostu. Dużo ciekawsze zastosowania. A teraz bądź tak miły i załóż te łańcuchy tak by były zaczepione o sufit, tylko w niezbyt dużej odległosci od siebie - powiedziała po czym oparła się o ścianę czekając kiedy cała operacja zostanie wykonana. Kiedy się to dokonało, wbiła mężczyźnie haki pod żebra i dała znać ręką by unieść mężczyznę. Kiedy został podniesiony chwyciła za szpikulec, a swoim własnym nożem wycięła dziurę w spodniach. Wtedy jednym, szybkim ruchem przebiła szpikulcem przyrodzenie mężczyzny.
-Chciałeś zobaczyć magiczną sztuczkę? To popatrz... powiedziała, a wokół dwóch z jej palców pojawiły się lekkie płomienie. Tymi palcami złapała za tkwiący w przyrodzeniu szpikulec i rozgrzała go żywym ogniem. -Dwa palce, tylko dwa palce i obstawiam, że nasz gość zaraz zacznie dzielić się informacjami
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 30 cze 2023, 21:03

Igły. Od krawcowej — Powtórzył Liam, zerkając na nią dziwnie, lecz bez protestów spełniając jej polecenie. — Klym, leniwa kupo gówna, pomóż mi z tymi łańcuchami.
Klym, leniwa kupa gówna, niechętnie porzucił rolę obserwatora. Oderwawszy się od ściany wraz z Liamem guzdrali się z łańcuchami, poszczękując nimi niby para upiorów-rezydentów w nawiedzonym zamczysku. Nie bez komplikacji udało im się zawiesić obydwa na uchwytach pod sufitem, zainstalowanych tam celem wykonywania strappado. Powoli pojmujący zamysł czarodziejki Klym, roześmiał się głośno.
Odważnie — powiedział. — Ale nie obiecuję ci, że on to wytrzyma.
Przesłuchiwany również zaczynający rozumieć zareagował zgoła odwrotnie. Wiercąc się na krześle na ile pozwalały mu krępujące mu kończyny obręcze, pociągał nosem i gulgotał. Rozszerzona strachem źrenica wypełniała mu jedyne jeszcze widoczne, załzawione oko.
Przed wzniesieniem go w powietrze na polecenie Kriss, Liam zechciał skrępować więźniowi dłonie w nadgarstkach za plecami, a nogi w kostkach. Przesłuchiwany faktycznie nie wyglądał na szczególnie żywotnego, ale zapowiedź nowych mąk zdawała się przydać ruchliwości jego, zdawałoby się, wyzutemu z sił ciału.
Łańcuch szczęknął. Podciągnięty na nim człowiek jęczał i skomlał, kiedy tępe, wchodzące mu pod żebra haki zaczęły mu się wbijać w ciało. Początkowo próbował się wiercić, co tylko pogarszało sprawę, przynosząc mu więcej bólu i utrudniając złapanie oddechu. Czerwona i spuchnięta twarz torturowanego poczerwieniała jeszcze bardziej. Spomiędzy zmiażdżonych uderzeniami ust, ze zdartego od krzyków gardła dobiegały odgłosy stłumionej boleści.
Cienki krzyk, który towarzyszył wbiciu igły i rozgrzaniu jej przez magiczkę, sprawił, że trzymający łańcuchy Liam i Klym omal nie podskoczyli. Stanęli jednak na wysokości zadania, nie wypuszczając łańcuchów z rąk, choć naraz musieli robić to ze zdwojoną siłą, bo chwilowo niezważający na ból zadawany przez haki więzień targnął się jak ryba na żyłce.
Nie wyfujalifmy was! — załkał, bełkocąc i opluwając sobie brodę. — Piwnowawiśmy skfynki fod fybami! Pofłem siem tyfko odflać na momfent!

Raczej nie kłamał, chociaż nie powiedział nic przełomowego. Pytanie tylko, czy po spotkaniu z czarodziejką będzie mu kiedykolwiek dane mu się jeszcze odlać.
Ilość słów: 0

Kriss de Valnor
Awatar użytkownika
Posty: 16
Rejestracja: 05 mar 2023, 20:26
Miano: Kriss de Valnor
Zdrowie: W pełni sił
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kriss de Valnor » 06 lip 2023, 3:43

-Tak, od krawcowej. Czasem cienkie rzeczy działają lepiej od grubych. Miażdżenie wszystkiego to nie zawsze najlepsza metoda. odrzekła jakby musiała tłumaczyć najbarziej oczywiste rzeczy. Wbijanie pod paznokcie, w uszy czy przyrodzenie mogły być tego całkiem dobrym przykładem. Przyglądała się działaniom mężczyzn, a kiedy Klym się odezwał, uśmiechnęła się do niego lekko. -Być może. Ale wierzę w naszego gościa, że sobie poradzi. Twardy z niego męzczyzna.- powiedziała tonem, który jasno wskazywał na to, że w dalszym ciągu po prostu dobrze się bawiła w obecnej sytuacji. Zarówno nerwowa reakcja przywiązanego mężczyzny jak i widoczny w jego oku strach zdecydowanie wprawiały czarodziejkę w dobry humor.
Cienki krzyk który rozniósł się po pomieszczeniu i niemal sprawił, że mężczyźni puścili łańcuchy, Kriss przyprawił o jeszcze większy uśmiech. Odwróciła się w kierunku męzczyzn. -Możecie postawić go na ziemi. Wygląda na to, że nasz gość nie kłamie. Po wydawaniu z siebie takiego uroczego pisku, rzadko kłamią. Był po prostu głupi, że zostawił nasz zagubiony skarb. W takim razie trzeba przyprowadzić tutaj tych, którzy byli z nim w tym czasie i byli przy naszej zgubie, kiedy on poszedł się odlać. Może nowi goście będą mieli coś do powiedzenia. Co zrobili sami. Lub czy ktoś się w tym czasie napatoczył. stwierdziła rzeczowo, bo jak dla niej były to najlogiczniejsze wnioski.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 09 lip 2023, 18:28

Ci pierdoleni idioci dobrze o tym wiedzą. — Głos, który podsumował wyrok Kriss nie należał do żadnego z obecnych w pomieszczeniu mężczyzn. Rozległ się u wejścia do celi krótko po tym, kiedy czarodziejka wydała swój werdykt, a opuszczone na jej polecenie łańcuchy przestały szczękać. Torturowany więzień zwalił się na kolana, a zaraz potem na bok, pochlipując cicho.
Słabe światło celi wyłuskało z mroku adresata niedawnych słów, który wszedł do prowizorycznego więzienia, spluwając przez próg i demonstracyjnie krzywiąc wargi. Miejsce kaźni cuchnęło nie gorzej niż zaszczurzony orlopdek po półrocznym rejsie.
Smagłolica twarz o ostrych rysach i orlim nosie rozejrzała się po wnętrzu, zatrzymując spojrzenie wąskich oczu na Klymie i Liamie.
Wiedzą, ale grają na zwłokę. Tłuką tego cuchnącego padlucha, żeby kryć własne dupy. Po wszystkim umyć łapy i odmeldować, że zrobili wszystko co się dało, ale gówno z tego przyszło. Ale oni próbowali, sparciałe łby. Nadbrzeżne skurwysyny. Skrzyniotłuki zajebane.
Liam zacisnął zęby i odruchowo kułaki. Klym ograniczył do patrzenia z byka na przybysza. Obydwaj mężczyźni, chociaż twardzi i niedający sobie w kaszę dmuchać, cierpliwie znosili przytyki od obcego noszącego się z żeglarska — luźne, sznurowane spodnie i długie nasmołowane buty z klamrami. Ktoś mogący sobie pozwolić na przemawianie do nich w ten sposób z pewnością był niebezpieczny lub zajmował wysoką pozycję, a przynajmniej wyższą od nich. Lub spełniał obydwa te warunki jednocześnie.
Szkoda twoich starań, trollskap — zwrócił się z wyspiarska do Kriss, potwierdzając tym samym, że ją kojarzy. Ona sama także zaczynała go kojarzyć im dłużej mu się przyglądała. Mężczyzna należał zwał się Brodir i swoją karierę w załodze zaczynał jako takielarz na Tivasbani, drugim w hierarchi po Nithingu drakkarze Fjallara. Chociaż jego ciemna cera i włosy zdawały się przeczyć stereotypowi Skelligijczyka, Brodir był nieodrodnym synem skalistego Faroe. Jedynymi rzeczami w jego aparycji, które potwierdzały tę proweniencję, były zaplecione na wyspiarską modłę warkoczyki opadające mu na plecy. Oraz tartan w klanowych barwach, który oplatał mu pierś i plecy pod postacią spiętej srebrną klamrą w kształcie kałamarnicy tuniki. — Z tej padliny tu nie wyciśniesz już ani kropli prawdy. Z tamtego drugiego, którego amatorsko zamęczyli dziś rano, również.
Brodir przeszedł się po celi i zatrzymał, nie zaszczycając spojrzeniem nikogo z obecnych, a obecny na drewnianej ścianie tłusty zaciek w kolorze krwawego gówna.
Wypłynęły kolejne dowody w sprawie — powiedział po chwili, uśmiechając się na pierwsze słowo. — Wypłynęły po drugiej stronie nadbrzeża, kilkadziesiąt prętów dalej niż utonęły, a utonęły w miejscu i czasie zaginięcia szukanego ładunku. Mądrzy ludzie, mądrzejsi i skrupulatniejsi od was dowiedzieli się, że pewien poławiacz, płucząc rankiem sieci, znalazł w nich zaplątanego trupa. Trupa, którego ze strachu przed kontrolą, zaholował kawałek dalej, żeby mendy nie zaczęły go cisnąć i nie zarekwirowały narzędzia pracy w charakterze materiału dowodowego.
Mądrzy ludzie — kontynuował przemowę do nadal milczących szefów tragarzy. — Podejrzewają, że topielec jest zamieszany w kradzież, a jego obecność w tamtym miejscu i czasie nie była przypadkowa. Niektórzy przypisują mu nawet członkostwo w konkurencji, na podstawie znalezionym na jego ciele oznakowań. Co oznacza, że w pierwszej kolejności należałoby sprawdzić wyjścia z portu, lombardy i aktywność tutejszych płotek, zamiast bawić się w osraną basztę więzienną na zapleczu Bruknera. Pojęliście?

Mający doświadczenia w kontaktach z wyższymi szarżą Liam przytaknął bez słowa. Klym próbował wytłumaczyć.
Zrobiliśmy rozeznanie, ale chcieliśmy mieć pewność, że…
Wypierdalać mi stąd. Czesać pobrzeże i nie wracać, aż nie dostaniecie tej skrzynki, choćby przyszło wam jebać własne matki, żeby ją znaleźć.
Nikt nie zaoponował. Obydwaj, Liam i Klym bez dalszych słów i protestów ruszyli na zewnątrz, żeby spełnić dyspozycje Brodira. Ten ostatni odwrócił się w końcu od ściany. Zwinięty u jego stóp więzień popłakiwał cicho, macając wokół rękami na ślepo. Miał pecha, że jego pokrzywione zwichnięciami palce natrafiły na czubek buta Brodira. W zamian czubek buta Brodira natrafił na nos pobitego, łamiąc w nim wszystko to, co zostało jeszcze do złamania. Były takielarz wytarł but o szmaty przesłuchiwanego.
Ty też się na coś przydasz. Bardziej niż w tym sraczu — powiedział, gdy jego spojrzenie spoczęła na Kriss. — Chodź ze mną.
Wyszli, nie zamykając za sobą celi. Dogorywający torturowany i tak nie dałby rady wypełznąć stąd o własnych siłach, nawet gdyby bardzo chciał. A chciał bardzo. Wyspiarz i renegatka pokonywali wąskie korytarze wypełnione cuchem smołowanych pochodni.
Ile prawdy jest w tym, że wy, wiedźmy, potraficie zmusić do mówienia nawet trupa? — zapytał ją nagle, kiedy mijali okratowaną bramę zamaskowanej w olbrzymim magazynie areny. — Prawdziwego trupa, nie półzdechlaka jak tamten.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław