Plac bazarowy

Obrazek
Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 9
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 19 koron
Stan zdrowia: Fikam nogami.
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=143

Plac bazarowy

Post autor: Ivan » 18 mar 2018, 17:56

Obrazek

Znajdujący się częściowo w cieniu ratusza główny rynek oraz handlowe serce Novigradu. Miejsce wielkiego handlu, wielkiego gwaru i jeszcze większych cen. Pośród przetaczającej się tu dzień w dzień hurmy luda i nieluda łatwo pogubić tu drogę, stracić z oczu towarzysza, a jeszcze prędzej – sakiewkę, bo nie brakuje tu nawet złodziei. Setki kolorowych straganów, stoisk, a czasem i namiotów rozstawianych tu na każdej możliwej powierzchni. Należy też doliczyć znajdujący się między nimi hodowlany żywiec, budki z żarciem, obwoźne teatrzyki, proszalnych dziadów, grupy kuglarzy i artystów wyczyniające rozmaite igrce i szpasy ku uciesze gawiedzi. Stoiska z garnkami, narzędziami, dywanami, sukniami, kilimami czy bronią. Są też i zagraniczni kupcy zjeżdżający lub przypływający tu z najdalszych zakątków świata, rozstawiający się (niektórzy tylko raz do roku) z egzotycznymi, kosztującymi małą fortunę rzadkimi dobrami pochodzącymi z całego Kontynentu lub nawet i spoza niego. W tej liczbie rozmaitymi ziołami, przyprawami, barwnikami czy rzadkimi składnikami magicznymi. A także osobliwymi łukami skomponowanymi z nieznanych nigdzie indziej materiałów, które swą celnością przebijają nawet elfie. Zerrikańskie saberry, ofirskie szable oraz ekstraordynaryjny oręż rozmaitego kształtu czy rodzaju.

Zakamarki giełdy roją się od hazardzistów, drobnych sprzedawców, naciągaczy i szarlatanów. Przy stoiskach kupić lza wszystko, od wisiorka dla niewiasty, po nalewkę z moczu wilkołaka na łysienie oraz mąkę zmieszaną z piachem w roli sproszkowanego rogu jednorożca. Wszystko, poza rozumem.


Opis zawiera fragment tekstu stworzony przez Licho.
Obrazek — Boże, o co tu chodzi? Dlaczego rycerz mężny podcięty jak pień tui? Czemu, o Wszechpotężny, Dałeś wygrać tej szui?
Tu zabrzmiały fanfary i głos straszliwy rzecze:
— Wyłącznie dlatego, mój stary, że lepiej machał mieczem!

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 05 lis 2018, 17:43

Zlani przez niego nagabywacze, nie wyglądali na zniechęconych niepowodzeniem lub dotkniętych do żywego brakiem uwagi z jego strony. Raczej już z obowiązku i rozpędu ponawiali swoje propozycje jeszcze kilka razy, po czym nie doczekawszy się chciwie wypatrywanej reakcji, przerzucali się na kolejnego przechodnia. I tak, jego dobytek był z nim bezpieczny i na chwilę obecną niezagrożony ze strony złodziei, zwłaszcza że on sam wyglądał na potencjalne zagrożenie dla ewentualnego rabusia.
Podchodząc do kamienicy był w stanie odczytać wyrytą nad wejściem inkrustację głoszącą kolejno „Gibellini i Syn” oraz „Bank”. Znalazł też strażników, dwóch krasnoludów w sięgających bioder kolczugach i pikowanych kaftanach bez rękawów, a uzbrojonych w identyczne kusze i czekany. Nie wyglądali na przedstawicieli miejskiego wymiaru porządku, raczej na zawodowców, którzy nie zadowalają się wyłącznie kilkoma monetami. Poznać było to można mianowicie po subtelnych detalach ich zachowania, to znaczy: nie drzemali na stojąco, nie rżnęli w karty i nie oglądali za tyłkami mijających ich dziewek. Spojrzeniami zaszczycili za to zbliżającego się do frontu instytucji Daliusa. Niezaczepnymi i nielękliwymi, choć musieli podnosić w tym celu głowy.
Szukanie wokół placu zaoszczędziło mu sporo nerwów, nieco zachodu i całkiem szybko przyniosło rezultaty. Mając po swojej prawej ręce okazały budynek (wnioskując z dymu i dobiegającego zeń hałasu będący osławioną manufakturą lub innym diabelstwem), a po lewej południowa ścianę ratusza, wypatrzył dwóch mężów w zdradzających ich przynależność czerwono-złotych mundurach i wyobrażonych na nich herbach miasta. Pierwszy, oparty plecami o mur manufaktury nudził się ewidentnie, ze skrzyżowanymi na piersi rękoma, mając baczenie na ratusz, a co jakiś czas na swojego kompana, stojącego kawałek dalej. Ten drugi, stojąc swobodnie w lekkim rozkroku, z jedną dłonią na obciążonym bronią pasie, przyglądał się natomiast scence rodzajowej rozgrywającej się kilka metrów od nich na skraju głównej miejskiej arterii Zmierzającej do ostatniego aktu sztuki obyczajowej, w której aktorami byli zakatarzona i pryszczata dziwka oraz nieludzko usmolony łachmaniarz z kikutem lewej ręki, szarpiący i okładający się za bety przy wtórze klątw, plucia i nieartykułowanych wrzasków.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Plac bazarowy

Post autor: Kanel » 05 lis 2018, 20:28

Trzeba zaznaczyć, że są nieludzie i nieludzie. Krasnoludy nigdy sobie u niego nie zaskarbiły wrogości lub powodu, aby żywić wobec nich pogardę. To rasa o porządnym, twardym charakterze. Niemniej, teraz nie miał czasu na rozmowy z przedstawicielami niskiego plemienia, powątpiewał też, czy oni, tak samo zresztą jak on, mieliby ochotę pierdolić bez konkretnej potrzeby.

Ale, ale... Zoczył, co mu było teraz do... No może nie tyle do szczęścia, co po prostu potrzebne. Oto tam stali, jeden znudzony, zapewne świeży, a drugi umiejętnie czerpiący rozrywkę z pełnionego obowiązku. W końcu co złego może się stać, jak się motłoch trochę za łby weźmie, nie? Póki krew się nie leje, to chyba tylko z tego nieco śmiechu. Mhm, zatem nie chciał psuć strażnikowi zabawy i podszedł do tego, który sobie bimbał przy ścianie manufaktury. Zapewne już sama zbliżająca się sylwetka Bladego, człowieka niemałego i o wiecznie chmurnym obliczu, zaalarmowała w łebku miejskiego, że trzeba uważać. W końcu ten blady chuj może być pojebany, nie?
- Ej, Ty. - Zaczął, dość spokojnie. - Potrzeba mi porozmawiać z kimś, kto reprezentuje tutejsze prawo. Ktoś próbuje nastawać na moją wolność, ogłasza mnie człekiem ułomnym i ja chcę to zgłosić. Bronić się przed zarzutami znaczy. - No i teraz zaprowadź mnie do swojego przywódcy. Albo chociaż wysłuchaj... Tak sobie myślał.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 06 lis 2018, 0:58

Miejski przyjrzał mu się leniwie, choć całkiem bystro, nie przestając grzać ściany plecami. Nawiasem mówiąc, jego partner nieopodal wcale nie wyglądał jakby obserwowanie burd motłochu sprawiało mu jakąkolwiek przyjemność.
— Jesteś w domu, chłopie — odrzekł mu zagadnięty stróż porządku, równie spokojnie i bez zbędnych, formalnych ceregieli, nie przedstawiając się nawet i nie wymagając od rozmówcy tego samego. Zgłoszenia wysłuchał, cierpliwie i chyba nawet z uwagą, bo pomyślał chwilę zanim udzielił mu odpowiedzi. — Z całym szacunkiem… — zaczął i urwał w połowie, by przyjrzeć się Blademu po raz drugi, niepewny tego jak właściwie winien go tytułować. Dziany niby bogato, ale bez sygnetu ani herbu… W dodatku ta zakazana morda, przywodząca na myśl chroniczne niewyspanie lub pobudkę na ciężkim kacu. —… Obywatelu — dokończył zdanie. Po „chłopie” można było uznać to niemal za nobilitację. — Ale nie wyglądacie mi na ułomnego, a tym bardziej na ułomka. Znaczy się, na takiego, co to łatwo nastawać na jego wolność i własność. — To wyrzekłszy pomilczał jeszcze moment i dowiódł pewnej mądrości, wbrew pozorom nie tak powszechnej w tym zawodzie, mitygując się i odkładając swoje osobiste wrażenia i odczucia na bok. — No dobrze, po pierwsze – kto próbuje nastawać? I czy zdążył wam już czymś zawinić? — Ostatniemu pytaniu strażnika towarzyszył szybki rzut oka w kierunku, z którego nadszedł wojownik, jak gdyby spodziewał się ujrzeć tam jego winowajców depczących mu po piętach.
Przy okazji, sądząc po iście zwierzęcych hałasach dobiegających od strony arterii, awantura między kurwą a kaleką zbliżała się do rozstrzygającego punktu kulminacyjnego.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Plac bazarowy

Post autor: Kanel » 06 lis 2018, 12:46

A więc się pomylił co do osobnika - zdarza się. Tym jednak lepiej dla niego, że człek jest całkiem rozgarnięty i, chyba, nawet dość wychowany oraz układny.
- Jestem Witold von Barsta. Nastaje na mnie mój brat, Lubart von Barsta. - Oznajmił, w tonie jaki przystoi szlachcicowi. Musiał się bacznie pilnować, by nie mówić o sobie Dalius a Lubarta nie zwać potomkiem. - Przykazał swoim ludziom rozwieszać te śmieszne ogłoszenia, które głoszą, jakobym miał być niespełna rozumu. Do tego mam być niebezpieczny dla otoczenia... - Wskazał otoczenie ręką. - Co jak widać, jest kompletnym farmazonem. Zarówno przecież ja jak i otocznie mamy się świetnie, no... Poza tamtą dwóją. - Wskazał teraz łomoczący się motłoch. - Niestety w gniewie podarłem ogłoszenie, ale ponoć w mieście ich sporo. Stoi tam, że za mnie, względnie, ZAZNACZAM, względnie nieuszkodzonego oferuje się pięćset srebrnych lintarów. To sporo i obawiam się, że ktoś może się połaszczyć i względnie lekko mnie jednak uszkodzić, choćby strzałem z kuszy w łydkę czy coś... Ludziom przez pieniądze głupie rzeczy do łbów przychodzą, szczególnie gdy owe są puste. -Odchrząknął. - To jest, jak rozumiem, wolne miasto. W kraju brat ma prawo mną rozporządzać, ale chyba tutaj nie, prawda? Nie wiem, co ja mu zawiniłem, ale jeśli on znienacka chce mnie tak traktować, to nie mogę się na to godzić. Kto wie, co sobie nagle mógł ubzdurać.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 06 lis 2018, 15:29

Miejski trawił przez moment słowa, potakując w zastanowieniu głową.
W niniejszej szacownej formacji — oznajmił bez przesadnej uroczystości, wskazując na wyszyty na przedzie swego kaftana symbol płomienia. — Służę od niedawna i nie znam wszystkich niuansów tutejszego prawa. Nie będę ukrywał, że jest inaczej. Moim zadaniem jest pilnować porządku na ulicach. Obawiam się tedy, że sprawa z którą do mnie przychodzicie, przekracza mój skromny zakres wiedzy i obowiązków. — Strażnik wyłożył swoje racje, jak na typowego strażnika całkiem elokwentnie. I z niespotykaną u typowych strażników skromnością. — Szczęśliwie, już za moment będziecie mieli możliwość odwołania się ze swym problemem do wyższej instancji. Znaczy się, do starszego posterunkowego Lazlowa, obecnie będącego w trakcie przeprowadzania interwencji.
Jego rozmówca miał ewidentnie na myśli nie kogo innego, jak swojego partnera, nadzorującego toczoną nieopodal bijatykę. Kiedy Dalius wskazał w kierunku szarpiącej się hołoty, wspominając o samopoczuciu otoczenia, strażnik pozwolił sobie na brak profesjonalizmu, szczerząc zęby w uśmiechu.
Tamta dwójka zagraża co najwyżej sobie samym. Pokłócili się o miejscówkę. Zgodnie z procedurami czekamy aż jedno z nich wygra i zamykamy zwycięzcę. Cele są przepełnione, a połowa z tych, którzy do nich trafiają, wraca tam prędzej czy później. Niektórzy nawet to lubią. Tłumaczą, że wolą zostać obici przez nas, niż nocować w rynsztoku i zarobić… Oho, najwyższa pora! — Chociaż strażnik nie dokończył zdania, Dalius mógł domyślać się, że miał na myśli zarobek rozliczany w metalu innym niż szlachetny.
Zwycięzcą ulicznej walki okazała się zasmarkana dziwka, która niby wściekły kocur przeorała umorusanemu, jednorękiemu lumpowi facjatę w tak imponujący sposób, że ta mogłaby uchodzić za dokładną mapę rozwidlającego się u delty Pontaru, uwzględniającą wszystkie, nawet najmniejsze dopływy i odnogi. Widząc jak szykuje się do oplucia i skopania leżącego kaleki, starszy posterunkowy Lazlow natychmiast wkroczył do akcji, wyręczając ją w tym zadaniu o wiele skuteczniej, posławszy tamtemu takiego kopa, że nie bacząc na uczynione mu przed momentem obrażenia, ten pomknął niby strzała w kierunku pobliskiego zaułku. Patrząc na jego oddalający się zad, doprawdy trudno było uwierzyć, że ktoś pozbawiony jednej kończyny jest w stanie poruszać się na czworakach, w dodatku z taką prędkością. A jednak.
Jako, że prawo było równe dla wszystkich, dziwka również dostała za swoje, a przypuszczalnie wydarty lumpowi woreczek z białym proszkiem, który usiłowała pospiesznie i bezskutecznie wcisnąć w cienki dekolt, został jej natychmiast zarekwirowany. Nie bez wierzgania i protestów, z którymi starszy posterunkowy Lazlow, prawdziwy fachowiec w swym zawodzie, poradził sobie krótko i skutecznie, to jest dając jej kilka razy otwartą dłonią w papę.
Cholera — zacukał się oparty o manufakturę strażnik, nie na widok zmierzających ku nim Lazlowa i prowadzonej przez niego dziwki, ale przypominając sobie o czymś. — Wielka szkoda, że nie macie jednak tego ogłoszenia ze sobą. Bo wiecie, słowo, nawet szlacheckie staniało nam po wojnie. Nie odbierajcie tego osobiście — zastrzegł prędko. — Nawiasem mówiąc, można wiedzieć o co poszło? Bratu nie było w smak dzielić się spadkiem?
Starszy posterunkowy Lazlow, czym mogę służyć? — przedstawił się starszy posterunkowy Lazlow, dołączając do nich chwilę potem i prostując, się by utrzymać fason, dostrzegając, że oprócz jego kompana towarzyszy im także obywatel.
Młodsza ulicznica Angelina! Ja mogę służyć jeszcze bardzie... — zasepleniła trzymana za nadgarstek dziwka, przedrzeźniając stróża porządku, zanim z piskiem i przekleństwem na umalowanych ustach urwała w połowie, gdy ten przywalił jej w ucho, nawet nie patrząc w jej kierunku.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Plac bazarowy

Post autor: Kanel » 06 lis 2018, 17:01

- A gdzie tam, prawnie wszystko jego. Ale mi się wcale nie widzi być na jego usługach. Wciśnie mi jakąś parchatą, spasioną lochę za żonę i nazwie to "dobrym ustawieniem". - Prychnął. - Dla kogo dobrym, dla tego dobrym, kurwa jego mać. Wolę już podróżować w biedzie, niż na czyimś garnuszku wiecznie trwać. Choćby mi tam dobrze i ciepło było... Acz teraz to sam nie wiem, co będzie. Skoro już mnie ogłosił niepoczytalnym, to żadna ze mnie partia. Ba, żebym z prawdziwą lochą nie skończył. - Pokręcił głową. Bajka musiała brzmieć dobrze a porywczy wojownik nic nie wymyślił w drodze. Więc... na poczekaniu chyba lepiej walić bez konkretów.

- Prostactwo. - Skwitował zachowanie kobiety. Ale jej uwagi więcej niż moment nie poświęcał. - Jam Witold von Barsta. - Przedstawił się. - Otóż, starszy posterunkowy Lazlow, mój brat Lubart na moją swobodę nastaje i ogłasza, jakobym był chory na umyśle. Zgaduję, że tutaj, w wolnym mieście Novigrad, nie ma on takiego prawa, jakie byłoby za nim, gdybyśmy byli na terytorium Redanii. Prędzej czy później ktoś nagrodę zdobyć spróbuje - a moja osoba wstanie WZGLĘDNIE nienaruszonym warta jest pięćset lintarów - i może to się dla mnie tym WZGLĘDNIE źle skończyć. Rozumiecie? - Podrapał się po głowie. - Aha, jeśli to w czymś pomocne, jego ludzie czekają w gospodzie Domowe Ognisko. Zwą się zaś Frode i Jostein. - Dobrze, żeby udawał, że kojarzy imiona. W końcu to byli zaufani ludzie jego brata. Kurwa, gorzej, że chuja o nich wiedział. O wszystkim tym chuja wiedział i stąpał po w chuj cienkim lodzie. Najlepiej będzie od razu dążyć do pojedynku, przynajmniej tego sobie życzyć. Inaczej mogą go złapać za język, co i tak pewnie się stanie...

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 08 lis 2018, 0:14

Pierwszy strażnik, ten do którego zagadnął, przegrał z uśmiechem, który mimowolnie i powoli wpełznął mu na twarz. — Słyszało się o opowieści o uciekających przed kobiercem szlachciankach i księżniczkach — Odparł na opowiedzianą mu bajkę, której najwyraźniej niedaleko było do znanych miejskiemu bajek w pierwotnym tego słowa znaczeniu. — Ale o uciekającym mężu, z przeproszeniem szanownego pana, zdarza mi się po raz pierwszy. Stąd ta wesołość, nie poczytujcie mi jej przypadkiem za złe. Właściwie to nawet trochę was rozumiem.
Dołączywszy do nich, starszy posterunkowy Lazlow podziękował szlachcicowi skinieniem głowy za zignorowanie dziwki i warunków w jakich przyszło im rozmawiać. Zaraz potem wziął się za słuchanie, wystrzegając przy tym przerywania i dłubania w nosie. Jednako pierwszą osobą, która skomentowała jego opowieść była ponownie uliczna kurwa, wlepiająca się w wojownika szeroko rozdziawionymi gałami oraz gębą, która dołączyła do nich chwilę później.
Ileee? Za pińcet lintarów to JA mogę być jego rodzoną… — Tym razem starszy posterunkowy Lazlow nie musiał nawet podnosić ręki. Nie podniósł nawet głosu. Tym razem ograniczył się do odwrócenia głowy w kierunku małej nierządnicy i posłanie jej spojrzenia – Dalius nie dostrzegł jakiego, jednak musiało być w nim coś, co kazało jej zamilknąć i niemal przykucnąć, tak że zrobiła się jeszcze mniejsza. I całkiem cicha, przynajmniej na dłuższy moment.
Rozumiem. I skłonny jestem dopomóc wam w waszej sprawie, mości Witoldzie. Niemniej, ze stwierdzeniem czy działania waszego brata Lubarta mieszczą się w granicach prawa Wolnego Miasta Novigrad jestem zmuszony zaczekać do dokładniejszego zweryfikowania waszego przypadku. Na początek proszę odpowiadać szczerze i bez krępacji. Po pierwsze… — Starszy posterunkowy Lazlow wyciągnął przed siebie dłoń z wyciągniętymi palcami – środkowym i wskazującym, niekoniecznie w tej kolejności. — Ile palców widzicie? Który mamy rok? Kto jest królem Redanii? Jakie zwierzę hodowlane trzyma się zazwyczaj w chlewie?
Twoją narzeczoną! — zaskrzeczała w odpowiedzi na ostatnie pojmana dziwka, zanosząc się rechotem równie kretyńskim, co krótkim z powodu wymierzonego przez starszego posterunkowego Lazlowa plaskuna w potylicę. Zapadła cisza, pośród której żadne ze zgromadzonych nie miało już problemów zachowania powagi w oczekiwaniu odpowiedzi na zadane pytania.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Plac bazarowy

Post autor: Kanel » 08 lis 2018, 13:19

Za jego czasów wyśmianie w twarz osoby o takim pochodzeniu byłoby zasługiwało, w najlepszy wypadku, na pojedynek a w najgorszym, na... Pewnie by mu wyrwał język, albo coś. Nie byli jednak ani na jego ziemiach, które i tak już jego własnością nie były, ani... No właśnie, dlatego tylko skrzywił się i odkaszlnął.

Westchnął ciężko i spojrzał na rękę. Przeciągnął, żeby móc się zastanowić nad innymi kwestiami - jakiś czas już tutaj przebywał, co nieco słyszał.
- Dwa wyciągnięte, a tak ogólnie to pięć. - Odparł. - Dalej... Tysiąc dwieście siedemdziesiąty drugi. Młody Radowid. - W ostatnim cholera go uprzedziła, bo chciał powiedzieć "teściową". Może odrobina humoru by mu pomogła, chociaż jak tak patrzył na Lazlowa. No nic, spojrzał na ulicznicę. - Świnie. Czasem pachołków, jak zbyt śmierdzą.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 10 lis 2018, 17:23

Wyższa instancja w osobie starszego posterunkowego Lazlowa opuściła rękę, ukontentowana odpowiedziami wojownika.
Prawiście. Z dowcipem też u was nie najgorzej, a jeśli nie jest to objaw poczytalności to zaprawdę, nie wiem co nim nie jest. Będziemy z wami gadać, mości Witoldzie. — Przejście procedury, choć pozornie niepoważnej, oszczędziło Daliusowi zakwalifikowania go jako pomyleńca, którego czym prędzej należy zbyć, zamknąć albo zaciągnąć do przytułku. W mieście tak wielkim i pełnym dziwów co Novigrad, posądzenia o niepoczytalność wskazane było brać całkiem poważnie — Choć po waszej twarzy pozwolę sobie zmiarkować, nie wyglądacie najlepiej. Chorzyście lub ranni? Trzeba wam felczera?
Doczekawszy się odpowiedzi na powyższe, starszy posterunkowy Lazlow zadał kolejne, tym razem bliższe sprawy, z którą przyszedł do niego Dalius.
Rzeknijcie skąd do nas przybywacie i na jakiej podstawie wasz brat ogłasza was niepoczytalnym. A także, jaką niepoczytalność ma na myśli, jeżeli ma jakąś konkretną.
Właściwie — dodał po chwili namysłu. — Pozwólcie też z nami. Nie ma co sterczeć na ulicy, a kurew sama się do jamy nie wpuści.
Kurew wpuści was do swojej, tylko ostaw… — zaczęła i nie skończyła jak ostatnio dziwka, zagłuszona stłumionym plaśnięciem w potylicę.

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Medale: 6
Miano: Dalius
Rasa: Człowiek
Wiek: 23-25
Złoto: 41 koron
Stan zdrowia: a dobrze, dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&p=335#p335

Re: Plac bazarowy

Post autor: Kanel » 10 lis 2018, 20:31

- Moja twarz... - Mruknął. - Wiele straciła z dawnego blasku, przyznaję. Ale to zasługa rany, którą mi zadano a która się paprała. Dla jasności jednak rzeknę, iż nie była to złośliwość mojego brata a zwykła rozprawa z bandytami. Tym psubratom nigdy śmiałości nie brakowało, czego jednak o umiejętnościach rzec nie można. - Tutaj lewą dłoń złożył na rękojeści miecza, ale w żądnym razie nie tak, jak należało, jeśli chciałby jej dobyć. Zresztą, jest praworęczny. - Powiem wam, że życie wędrowca i najemnika ma swoje zalety, ale cholernie jest też niebezpieczne. Do tej pory zazwyczaj otaczali mnie pachołkowie - konno, z kuszami i włóczniami.

- Z Zielonego Kopca. Chyba dlatego, że, nie ukrywam, miałem przygodę w elfowych ruinach po której pomogli mi wioskowi. Trochę majaczyłem, miałem problemy z pamięcią. Tak to jest, jak się dostaje w łeb z mocno. - Popatrzył na stróża. - Dostaliście kiedyś z siodła buzdyganem, albo coś takiego, he? Albo może znacie kogoś takiego, co? Człowiek cięgiem rzyga, pieprzy głupoty i szuka słów, jak ślepiec monet z rozerwanej sakiewki. Jeśli ładnie to pokolorować i opłacić świadków, można mi już szykować czapeczkę z dzwoneczkami. - Westchnął. - Chyba to ma na myśli. Ale co sobie dorysował, tego nie wiem.

Kiwnął głową. I poszedł.
- Trochę żelaza czerwonego na język i zaraz odchodzi ochota na pyskowanie. - Rzucił luźno, spoglądając na dziewkę. Nie miał do niej sympatii, toż to przecież plebs i to najgorszego gatunku. - Swoją drogą, lepiej przypilnujcie, by którego z młodszych wam nie wpuściła. Niemądrze jest kochać nierozsądnie, potem dużo się człek drapie, gdzie drapać się nie wypada. - Znał kiedyś jednego rębajłę najemnego, który szefem był kompanii. Targał on ze sobą medyka, ażeby nie tylko nad zdrowiem jego czuwał, ale i dziwki i branki mu badał.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 174
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 11 lis 2018, 22:50

Dowiadując się, że fizjonomia wojownika prezentuje się tak, a nie inaczej za sprawą minionych przejść, nie zaś za sprawą obecnie toczącego go zatrucia lub zarazy, starszy posterunkowy Lazlow nie drążył tematu ani nie zadręczał go dodatkowymi pytaniami. Nie przerywał jednak wyjaśnienia, ani krótkiej opowieści, która się zeń wywiązała. W jego zawodzie zwykle nie istniało coś takiego jak „nadmiar informacji”, zaś największą sztuką było odsiać te najważniejsze.
Gdy von Barsta doszedł w swej wypowiedzi do momentu, w których opowiadał o elfowych ruinach, do rozmowy niespodziewanie włączył się młodszy strażnik, z powodu liczby mnogiej biorąc pytanie o buzdygan za skierowane również do niego.
Znamy. Dokładniej to znaliśmy, bo obecnie przebywa na Nowej Nekropolii od czasu jak… — Starszy posterunkowy Lazlow przywołał do porządku przerywającego kolegę, choć o wiele łagodniej niż dziwkę, bo tylko mrużąc oczy i unosząc dłoń, nakazując mu ciszę. A mógł przypierdolić.
Dziękuję za troskę, ale myślę, że nie zaistnieje taka konieczność — oznajmił, nie wiadomo czy na sugestię o żelazie czy pilnowaniu. Równie dobrze mógł odnosić się do obydwu, gdyż wypowiadając te słowa przyglądał się dziwce z najwyższym obrzydzeniem. Takim, które podzieliłby każdy normalny mężczyzna patrząc na jej pokrytą syfami twarz, zapowiadających pokrewną onomastycznie przypadłość, choć występującą w liczbie pojedynczej.
Docent… Znaczy się, posterunkowy Pedersen. — Spojrzenie towarzyszące wypowiadanym przez starszego posterunkowego Lazlowa słowom przeniosło się z dziwki na drugiego strażnika. — Będę was potrzebował. Kiedy zajdziemy na miejsce, narychtujecie księgę, wiecie którą. Skoro trafiła się okazja, żeby odświeżyć sobie teorię, godzi się ją wykorzystać.
To rzekłszy, starszy posterunkowy Lazlow odkiwnął Daliusowi. I poszli.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław