Gospoda „Domowe Ognisko”

Obrazek

Tartaki, kuźnie, huty i manufaktury, szwalnie i folusze, słodownie i warzelnie. Cztery młyny wodne i bezlik mniejszych warsztatów. Wzbierające pod murami morze kolorowych i dymiących dachów, nad którymi zawsze unosi się harmider pracy i handlu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1666
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Dziki Gon » 16 kwie 2018, 0:34

Obrazek Stojący na uboczu, tuż przy trakcie na Tretogor, foremny, murowano-drewniany, piętrowy, choć wysoki domek z solidnym, drewnianym ogrodzeniem i niewielką obórką na tyłach oraz stajenką przylegającą do bocznej ściany właściwego budynku, lewej od frontu. Przydrożne brzózki kryją także własne podwórko z poletkiem na niewielkie warzywne uprawy oraz kilka kwietnych rabatek rozsianych między wydeptanymi w trawie ścieżkami. Z daleka to całkiem niepozorny domek, łatwy do pomylenia z kolejnym podmiejskim gospodarstwem, tym bardziej że pozbawiony wyraźnego i wyeksponowanego szyldu, a opatrzony wyłącznie opisaną tabliczką zawieszoną tuż nad wejściem. Parter gospody mieści wspólną, jadalną izbę wyposażoną w okrągłe, czteroosobowe stoliki oraz ustawione pod ścianami ławy. Wystrój prezentuje się skromnie i schludnie, nie uświadczy się tu wyszukanych tapiserii ani srebrnej zastawy, ale sztućce nie dość, że są, to na dodatek w komplecie, a kufle mało poszczerbione i lane do pełna. Centralnym punktem pomieszczenia i niechybnie inspiracją nazwy lokalu jest okrągłe, obudowane kamieniem palenisko ze ścielącymi się wokół krowimi skórami, przy którym można zasiąść, by opiec sobie szaszłyk albo samodzielnie przypilnować sobie doprawionego mięsiwa wrzuconego na ruszt lub po prostu zaznać nieco ciepła i towarzystwa. Na tych, co pojedzą i popiją, a nie chcą spać pospołu na parterze, czekają dobrze wypchane sienniki w pokojach, do których prowadzą drewniane schody w rogu wspólnej sali. Zaś nad rankiem — świeżo udojone mleko i zapasy na dalszą drogę. Nie bez kozery „Ognisko” to ulubiona karczma pielgrzymów i traperów, tedy prócz jadła i wypoczynku, oferuje także zwyczajowo użyteczny ekwipunek i suchy prowiant. Od pozostałych zajazdów na przedmieściach odróżnia ją renoma miejsca spokojnego i niezbyt tłocznego, co niespotykane tak blisko uczęszczanego gościńca.

Kościej

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Kościej » 11 kwie 2020, 19:17

► Pokaż Spoiler

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1666
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Dziki Gon » 12 kwie 2020, 1:05

Zamarkowany cios był szybki, krótki, banalny. Przeciwnik nabrał się nań jak dziecko. Podniósł obie opakowane zwałami mięśni i tłuszczu łapy, by osłonić gębę oraz dwa obwisłe, pokryte resztkami rzadkiego zarostu podbródki. W jednej chwili jego prawica znalazła się dokładnie tam, gdzie Rudolf sobie tego zażyczył, w drugiej Rataj wrzeszczał i szarpał się jak pochwycony w powrozy wieprzek, usiłując bezskutecznie wyrwać wykręcone mu ramię z uścisku Ruda, niezdarnym kopniakiem wywracając pobliski zydel, uderzając golenią o stolik.
Ryknął tak, że nawet Arleta ochnęła za kontuarem i ponownie wydarła się na podglądającego zamieszanie z progu Zycha. Trzymała już w ręce wałek do ciast, chłopak nie ociągał się tedy dwa razy, trzasnął za sobą drzwiami karczmy.
Dosić, dosić! — pomstowała gospodyni, maszerując z powrotem w stronę kotłujących się gości. — Obydwu każę do jamy zabierać! Obydwu!
Chuju… kurwa… kurwa, puszczaj!
Rataj, coraz czerwieńszy i czerwieńszy, jakby ktoś pokaził go klątwą i powoli transformował w dojrzałego pomidora, nie ustawał w próbach wyrwania się na wolność, lewą łapą wymachiwał niezbornie, próbując dosięgnąć oponenta, lecz bez powodzenia. Wprawnie założony przez Frei chwyt był jak imadło, nie lza było lekko go złamać gorączkową szamotaniną. Nawet tej klasie ciężarowej.
► Pokaż Spoiler
► Pokaż Spoiler

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 590
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 20
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 31 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=143
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=142

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Ivan » 12 kwie 2020, 23:48

Rudolf, oczywista, nie kwapił się spełniać prośby dojrzewającej pod jego chwytem boćwiny. Blokując ramię napastnika w zgięciu łokcia zgięciem własnym i utrwalając chwytem drugiej ręki za nadgarstek, wykręcał mu je ku plecom tak, jakby planował ukręcić łeb hydrze.
Bólem, aplikowanym systematycznie i w zgodzie z prawami anatomii, nadawał rytm i kierunek krokom szamoczącego się grubasa, obracając się razem z nim niby w parodii jakiegoś pokracznego tańca lub zapierając obcasem o deski podłogi, ilekroć chciał go osadzić w miejscu.
Choć tamten miotał się jak schwytany w paści żubr, szermierz nie odstępował, zdecydowany nie zwalniać chwytu wprzódy nie nauczy imć Rataja kilku rzeczy. Lekcją pierwszą było to, że nawet kogoś zdanego tylko na własne kułaki dało się rozbroić.
Nie aż się bardziej… nie przyrumienisz... — cedził na wydechu przez zaciśnięte zęby. — …wieprzu.
Obrazek

Kościej

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Kościej » 13 kwie 2020, 0:14

► Pokaż Spoiler

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1666
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Dziki Gon » 13 kwie 2020, 19:16

Przypiekanie i buchające wesoło palenisko, ku któremu zatoczyli się przypadkiem chyba wywołały w Rataju mylne, ale przerażające skojarzenie, bo w jednej chwili ryknął zaiste jak rozjuszony żubr, zapierając się nogami w przeciwnym kierunku i łapiąc wolną ręką pobliski stolik jak matczyną spódnicę, przewracając go z hukiem. Rudolf, choć nadal cieszył się przewagą, musiał wkładać coraz więcej finezji w utrzymanie go w karbach. Wyglądał już mniej, jak pan tej sytuacji, a coraz bardziej jak uczepiony oszalałego bydlęcia, powiewający bezradnie na końcu powrozu wątłusz.
Obaj próbowali, dosłownie, obrócić zmagania na swoją korzyść, a przeciwnika, w charakterze żywej tarczy, plecami do nadciągającej Arlety. Arleta w dłoni dzierżyła solidnej roboty drewniany wałek, który wyglądał, jakby wciąż nadawał się nie tylko do prasowania ciasta na pierogi.
Durnie, zbóje, głupie głuptaki!
Panie Rataju! Co tu się dzieje?! Zaprzestańcie, błagam, zaprzestańcie! — Zupełnie obcy Rudowi, niewieści głos nagle zawtórował gospodyni, bardziej wystraszony i rozpaczliwy od nieustających wściekłych pokrzykiwań półelfki. Sprawił, że wywołany Rataj na ułamek chwili znieruchomiał w uścisku Frei tylko po to, by w końcu ostatnim gwałtownym targnięciem cielska wyrwać się z niego i odepchnąć oponenta, nieświadomie wykorzystawszy moment konsternacji, którą nieujęte w scenariuszu pojawienie się czwartej postaci na scenie wywołało u wszystkich.
Polecieli — wojak na przewrócony stolik, Rud kilka chwiejnych kroków do tyłu. Stolik złamał się z trzaskiem.
Postać zbiegająca po prowadzących na piętro karczmy schodach ochnęła głośno. Tak jak jej głos, była bez wątpienia niewieścia i bez wątpienia przerażona. Miała lekko wychudłe, choć niebywale piękne oblicze, czarne włosy upięte w kok, z którego wydostawały się liczne drobne kosmyki. Poza prostymi kolczykami i przedniej roboty czarną, welwetową suknia, nie nosiła żadnych ozdób.
Przestańcie, na bogów, zostawcie go! — Gdy podbiegła bliżej, Rudolf spostrzegł, że jej twarz była blada jak pierzyna, z wyjątkiem różowych plam pod dużymi, ciemnymi oczami oraz tych na policzkach, nieudolnie otartych z wilgoci.
Kobieta wyglądała, jakby zamierzała nie na żarty rzucić się między chwilowo rozczepionych awanturników.
► Pokaż Spoiler
► Pokaż Spoiler

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 590
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 20
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 31 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=143
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=142

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Ivan » 14 kwie 2020, 21:20

Starając się utrzymać dogodną pozycję pomiędzy paleniskiem a Arletą, pasowali się tak jeszcze kilka chwil, które nie zwiastowały niczego ponad impas. Zaś w gorszym i bynajmniej nie nieprawdopodobnym przypadku — opadnięcie z sił chwilowo kontrolującego sytuację szermierza. Z dźwignią albo chwytem, nawet wprawnie założonym, było jak z winsokiem — bywało, że działał. Bywało, że ponad najśmielsze oczekiwania. Ale wciąż był tylko półproduktem.
Gdyby umiał i wiedział, sprowadziłby teraz walkę do parteru. Istniały jednak ku temu dwie małe przeszkody, mianowicie nie wiedział i nie umiał. Zaskoczony na równi z Ratajem drugim kobiecym głosem docierającym za wirującą przesłonę ich szamotaniny, pozwolił wyprowadzić się z równowagi nagłym targnięciem tamtego. Rozczepieni polecieli obydwaj na dwie strony jak dwie połówki upuszczonej na podłogę tabakiery. Gruby może nieco ciężej, bardziej na wzór kanałowego włazu.
Zbiegająca po schodach kobieta próżno nadwyrężała głos albo raczyła żartować. Zostawić go? Rud nie utrzymałby tamtego dłużej, nawet gdyby zechciał.
Idąc tutaj, sam nie był pewien, co właściwie zamierza zrobić. Decyzja ta, była decyzją sobaki, która na widok cwałującego konia postanowiła ruszyć za nim w bezcelowej i bezowocnej pogoni. Większą część życia spędził na podejmowaniu podobnych.
Z rękoma wspartymi o uda, uspokajał rwący się do biegu oddech. Prostując, przyjrzał się schodzącej pomiędzy nich postaci. Jej niebywale pięknemu obliczu oraz policzkom nieudolnie otartym z wilgoci, naraz rozumiejąc kilka spraw. Dostając odpowiedzi na pytania, których nigdy nie zadał, a przynajmniej nie zadał głośno. Krótką chwilę Rudolf patrzył na nią w zupełnym milczeniu, a zaraz potem wyszedł w środku walki, co praktycznie nie zdarzało mu się nigdy.
Kroku przyspieszył dopiero na podwórzu, by jak najszybciej znaleźć się na końskim grzbiecie i pocwałować do miasta, w kierunku Bramy Klasztornej. Zamierzał udać się do łaźni, by ulżyć obolałym żebrom w ciepłej wodzie oraz zażyć nieco gimnastyki przed walką. Nade wszystko pobyć sam na sam ze swoimi myślami i gęstą parą.
Obrazek

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 590
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 20
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 31 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=143
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=142

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Ivan » 06 maja 2021, 20:38

Po raz pierwszy od bardzo dawna wszedł do karczmy, trzymając ręce z dala od broni. Próg przekroczył z ociąganiem, niechętnie. Wchodząc do środka, z miejsca rozejrzał się po karczemnej izbie, w poszukiwaniu śladów niedawnych gości oraz rudowłosej czupryny za szynkwasem, spodziewając się gróźb, klątw, a nawet latających sprzętów.
Będzie spokój — zastrzegł od razu, głośno i wyraźnie, podnosząc dłonie w pojednawczym geście. Starając się prezentować możliwie pokojowo na przekór przeszywanicy i dwóm mieczom, w tym jednym prawdziwym.
Ostatnim razem — podjął spokojnie, gotów przeczekać wszelkie wybuchy i zażalenia. — Doszło tu do fatalnej pomyłki. Przyznaję, narobiłem ambarasu. Chcę to wyprostować. Pokryję straty, jeśli trzeba.
Jeżeli wyglądał w tym momencie równie głupio, co się czuł, ekspiację powinien był mieć wymalowaną na twarzy.
Obrazek

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1666
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Dziki Gon » 17 maja 2021, 1:38

W dzień robotny, wciąż przed południem, „Domowe Ognisko” bardziej przypominało trzaskające okiennicami na wietrze opuszczone siedliszcze niźli przytulne lary i penaty rodzinnego gniazdka. Nieobecność poznanego niedawno w dość przykrych okolicznościach brzuchatego wąsacza — przynajmniej w obrębie parterowej jadłodajni — oraz jego melancholijnej towarzyszki Rudolf zanotował jako pierwszą, najbardziej go bowiem rozczarowywała. Zanotowanie powszechnej nieobecności było oczywistością. Skutki rozmaitych środków zapobiegawczych podejmowanych przez kordony sanitarne, uderzające w szczególności w utrzymujących się z przejezdnych gospodarzy na podmurzu, a także miarkujących ruch podróżnych restrykcji stawały się w zatrważającym tempie coraz to bardziej powszechnym, wręcz zwyczajowym widokiem. Żadna plaga nie zaczynała i nie kończyła swych żniw na samych tylko żalnikach.
A lepiej, żeby był! — Ruda czupryna odkrzyknęła, wychylając się zza zasłony od zaplecza.
Jej właścicielka, zgodnie z antycypacją, nie sprawiała wrażenia ukontentowanej wizytą, za to dzierżony przez nią nóż do warzyw sprawiał wrażenie, jakby miał zaiste pomknąć zaraz w kierunku frei, przodując rondlom, patelniom i wałkom do ciast. Ale kobieta skwitowała tylko kwaśną miną ofertę pokoju. Wbiła w blat szynkwasu morderczy puginał i wytarła fartuchem dłonie
Zamówcie coś, to nie będę musiała znów psom wylewać. Albo pójdźcie powiedzieć tym kurwom z bramy, coby mi przestali płoszyć klientów i karami mnie straszyć. To jest porządny przybytek, czysty — oznajmiła. — Jałmużny mi nie trzeba, nic nie połamaliście. Co was znów za licho przyniosło? Nie mówcie aby, że skrupuły, znam takich jak wy! — przestrzegła go w porę, oparła dłonie o biodra. Wyglądała wciąż na w dużej mierze poirytowaną, w nieco mniejszej zaś, ale chyba nieudawanej — krzynkę zaciekowioną.

Ivan
Awatar użytkownika
Posty: 590
Rejestracja: 16 mar 2018, 12:47
Medale: 20
Miano: Rudolf
Rasa: Człowiek
Wiek: Późne 30
Złoto: 31 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=143
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=142

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Ivan » 18 maja 2021, 23:39

Jestem po śniadaniu. — Szampierz podszedł do szynkwasu, kładąc dłonie na blacie, krótko po tym, jak utkwił w nim nóż.
Sądziłem, że dłuższe czekanie na wjazd to więcej klientów u was — zagadnął, wracając pamięcią do ogona na bramie i miejskich pachołków przyglądających się z osobna każdemu podróżnemu i węszących po sakwach, jakby spodziewali się zobaczyć w nich samą zarazę.
Nie skrupuły — przyznał, krzywiąc się od niechcenia. — Ale, może i, cholera, blisko tego. Wczoraj dałem się głupio podpuścić, nagadałem od czci na niewłaściwą osobę, wziąłem za fraki jak zwykły cham…
Ugryzieniem w język w porę powstrzymał się od dodania „i plebej”.
Rzecz uwiera — skonkludował szybko, nim wyjaśnienie zaczęło przypominać konfesję czynioną przed jakimś świątkiem albo nad kielichem, którego nie zamówił. Zaskakując się przy tym, że czynił je wcale szczerze. — Godzi się postąpić honornie, oczyścić imię. Przeprosić niewiastę za omyłkę, postawić antałek jej towarzyszowi-zawalidrodze. Jest szansa, że zastanę ich jeszcze u was? Czy winienem rozpytać w mieście?
Obrazek

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1666
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Domowe Ognisko”

Post autor: Dziki Gon » wczoraj, 23:31

Karczmarka prychnęła gorzko. — Abo było więcej! Tak że siedzeń mi nie stawało i rąk do pracy, za progi musiałam przeganiać. Ale skończyło się. Nie słyszał? Przesuwają kordon za podmurze, trwoży ich, że zaraza się rozpleni po faktoriach i robota stanie. Glejty będą jeno na tych, co samotrzeć podróżują i na miejskie surowce i prowizje, reszcie wara za miedzę czekać. Nam zaś zdychać.
Wyżaliwszy się, skwitowała ewidentnie niespodziewanie grzeczną suplikę poprzedzoną jeszcze bardziej niespodziewanym wyznaniem despektu i niegrzeczności długim, dosyć podejrzliwym spojrzeniem. Skrzyżowała ramiona pod dosyć obfitym jak na jej szczupłą figurę biustem.
Nie zastaniecie tutaj — odparła. Nacieszyła się tą odpowiedzią krótką chwilę, po czym dodała. — Ale w stajni może jeszcze są, tu za gospodą, u starego Jarygi. Szykują się w drogę. Spieszcie, ja wytoczę jeden antałek. Baczcie tylko. — Uniosła grożąco palec. — Usłyszę awanturę i tegdy was wezmą za fraki. Do świętej Olgi.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław