Podziemny Krąg

Obrazek

Mewy wrzeszczą, ryby śmierdzą, a cła przyprawiają o zawał importerów. To słynny novigradzki port. Tu siła towarów przybywa i opuszcza miasto drogą morską, surowymi opłatami karmiąc wiecznie nienasycone skarbce. Oraz kieszenie świątobliwych.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 11 kwie 2018, 20:26

Obrazek
„Piorą się chłopaki po mordach dla draki, postawić denara żadna w końcu siara”
— Przyśpiewka Kikiego Paparucha, tutejszego odźwiernego




Z zewnątrz magazyn jak magazyn. Wielki, drewniany — jak inne magazyny, oddzielony ruchliwym nabrzeżem od portowego basenu — jak inne magazyny. Nikt, kto w Novigradzie siedzi od wczoraj nie uwierzyłby, że nocami spędza zakapiorów z okolicznych zaułków lepiej niż wszystkie straże miasta razem wzięte. Nawiasem mówiąc, straże przychodzą tu również, nie tylko po łapówki. Prawdziwym przeznaczeniem składowiska jest uprawiany tu w konspiracji krwawy sport — na tyle, na ile można mówić o konspiracji w przypadku trzęsącej się budy wielkości dwóch stodół, z trudem mieszczącej wrzeszczącą, tupiącą, rozochoconą widownię. W środku, nieco poniżej fundamentów składowiska, wzniesiono z drewna najprawdziwszą arenę, w której wszystko jest tak, jak trzeba: szranki ubite w okrąg, trybuny na wysokości, brama zwodzona i na kołowrót. No i walki minimum raz w tygodniu, a nie jak w Teatrum — od święta. Człowiek na człowieka, człowiek na bestię, ustawki zbiorowe i mieszane — pełen repertuar i menażeria. Pierwsza zasada kręgu brzmi bowiem: „przedstawienie musi trwać”. Innych nie ma.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 23 sty 2019, 8:32

Skinął mu głową na powitanie, pamiętając, że ów osobnik niespecjalną go darzy sympatią. Potem powtórzył, tylko skinięciem nie z dołu do góry, ale z góry do dołu, czyli przytaknął. - Ano, zwierzaczki... - Odparł, rzucając spojrzenie na klatkę przy której uwijali się tragarze. A może to byli łowcy, którzy dostarczyli towar... Kto wie? W końcu łowca nie musi być tym takim chuderlawym, tyczkowatym użytkownikiem broni miotającej, który zazwyczaj siedzi w rogu karczmy z kapturem zaciągniętym na ryj. Tak jak morderca nie musi być idiotą z dwoma nożami, też z kapturem na łbie. - To co będzie tam do zabawy? - Zapytał, nie odejmując wzroku od klatki i nasłuchując dźwięków. Mowa była o zwierzaczkach, więc pewnie nie tylko jeden milusiński do nich przyjechał.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 25 sty 2019, 17:28

Mowa była o zwierzaczkach, ale dawny rycerz i dziedzic, wkrótce miał przekonać się, że jego interesował będzie i dotyczył tylko jeden.
Sam zobaczysz. Chodźmy do środka — zdecydował Kirken, nie bawiąc się w ceregiele i przechodząc pod podniesioną kratą, wstąpił w zacieniony przedsionek prowadzący prosto do kręgu areny.
Przy zbitej z żelaznych prętów i dwóch drewnianych platform desek uwijała się grupa byczych chłopów wyglądających na tragarzy oraz jeden wyróżniający się strojem, a nieustępujący im gabarytami. Brodaty, spocony i ubrany w upapraną koszulę z podciągniętymi rękawami mężczyzna musiał być treserem, a głównym atrybutem sugerującym ten stan rzeczy był metalowy drąg, którym z wprawą zawodowego klawisza obijał pręty klatki, drażniąc to, co znajdowało się wewnątrz niej.
Znajdował natomiast olbrzymi gad, pokryty drobną, brunatną łuską. Wielki jak odyniec, choć smuklejszy w „kłębie” i nadrabiający długością, głównie za sprawą ogona. Poruszał się na czterech, lekko ugiętych łapach, dźwigających go nieco ponad podłoże. Na uderzenia pręta reagował dość żwawo, co dawało pewne pojęcie, o tym jak będzie się poruszał uwolniony, gdy klatka przestanie ograniczać jego ruchy. Nigdzie na jego ciele nie było śladu po skrzydłach, choćby szczątkowych. Brak przysposobienia awiacyjnego bestia nadrabiała staromodnym i zawsze sprawdzonym garniturem kłów i wielkimi, zakrzywionymi szponami, którymi nie omieszkała dokładnie poznaczyć dolnej drewnianej platformy swojego więzienia.
Gdy Dalius oraz Kirken zbliżyli się nieco, wstępując w tłum zaciekawionych dźwigaczy, treser — czujny niby świstak, zarejestrował ich kątem oka, zapraszając nieco bliżej, by zatrzymać ich gestem ręki, gdy uznał, że zbliżyli się dosyć.
Ten tutaj — szepnął odźwierny do Daliusa, ruchem głowy wskazując na więźnia. — Przewidziany jest dla ciebie. — Innych eksponatów nie zauważyli w pobliżu. Rozstawione wokół skrzynie były raczej zbite i pozbawione otworów, a tym samym wykluczały obecność żywych potworów.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 25 sty 2019, 19:09

No, trzeba było przyznać, że robiło wrażenie... Smok to to żadną miarą nie był, ale przynajmniej łuskowate i pewnie wzbudzi ekscytację u tłumów prostaczków wiwatujących na widok prostego mordobicia. Ale nie, nie, to nic złego. Sam musiał przyznać, że jeśli nie napierdalał się akurat, to chętnie oglądał, jak robią to inni. Może bardziej umiał docenić prawdziwą sztukę i nie wył jak pierdolony w dupę, gdy któryś jeden z walczących trafił drugiego, ale też można było powiedzieć, że lubi przemoc.
- Przypomina moją ciotkę, ale jeszcze nie rzuciło uwagi na temat stanu kawalerskiego w tym wieku, więc... - Pokiwał głową. Spojrzał na to na jednego mężczyzną, to na drugiego. - Co to właściwie za cholerstwo jest? Wygląda jak jaszczurka, ale taka, co to nie wie, kiedy przestać rosnąć. Skąd wy to w ogóle przywieźliście? - Tyle pytań, tyle pytań... Ale po prawdzie, jeśli chujek nie miał jakiś specjalnych sztuczek schowanych w łuskowatym rękawie, to bardzo się go nie obawiał. Jeśli nie zieje ogniem, nie strzyka kwasem zdolnym przepalić stal, czy pierdem nie zamienia w kamień, to jeden celny cios w łeb z nim skończy.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 27 sty 2019, 15:58

Biedna ciotka — mruknął Kirken, kiwając ze smutkiem głową.
Biedny wujek — wtrącił przytomnie treser, dowodząc swego dowcipu, a niewykluczone, że stojącej za nim bystrości. Obracając swoją brodatą i śniadą fizjonomię ku przybyszom, ruchem otwartej dłoni zademonstrował stwora. — To jest, panowie, jaszczurka właśnie. Nie byle jaka zresztą, jak zmiarkowaliście po gabarytach. Nie wiem czy uczeni w ogóle nadali jej jakąś nazwę. Nie łapałem jej też osobiście, ale pierwotnie przyjechała na Kontynent prosto z dalekiego Hannu. Trafił się wam nie lada rarytas. W dodatku w okazyjnej cenie.
Nie lada rarytas w okazyjnej cenie zademonstrował swoje zębiska gapiom, otwierając wypełnioną nimi paszczękę, wysuwając przy tym długi, ciemny i rozwidlony na końcu jęzor. Zębów było mnogo, wszystkie podobne do siebie. Każdy nieco zakrzywiony i przypominający kształtem szerokie, kończyste dłuto. Dźwięk, który towarzyszył demonstracji był czymś z pogranicza warknięcia, parsknięcia i syku. Słysząc go, tragarze ochnęli zbiorczo, cofając się o krok i szemrząc. Kirken, obyty widać z transportami, drgnął tylko w miejscu i pochylił się ciekawsko i ostrożnie zarazem, podziwiając rozstaw szczęk, który przy odrobinie wysiłku pozwoliłby bestii zmieścić w nich głowę dziecka lub drobnej kobiety.
A czemuż to po okazyjnej? — odważył się zagaić odźwierny, przełknąwszy ślinę, która uwięzła w mu gardle. Treser, gładząc zawadiacko spiczastą brodę, usłużył mu wyjaśnieniem.
Zażyczył ją sobie jeden wielmoża z Geso. Pech chciał, że Waleria… Tak ją nazwał, pewnego popołudnia zeżarła mu prawie całą sforę jego ulubionych chartów. Przy okazji jednego dzieciaka służącej, ale to akurat nieistotny szczegół. Wielmoża wkurwił się okrutnie, ale uwierało go zabijać potworę, bo dał za nią kupę pieniędzy. Tedy, żeby ograniczyć poniesione straty wystawił ją na sprzedaż. Nikt z sąsiadów nie chciał jednak morderczego jaszczura do ogrodu, więc ktoś roztropnie doradził panu wielmoży, by opchnął ją na walki. Bo na walki, czego komu jak komu, ale panom tłumaczyć nie muszę — egzemplarze niesforne i agresywne uchodzą za najbardziej rozrywkowo spolegliwe.
A. Aha — popisał się elokwencją Kirken, z trudem pamiętający o domykaniu gęby podczas słuchania opowieści. — A tego… Bo myśmy tutaj mieli już nawet endregi!
Winszuję. — Treser spojrzał nań z politowaniem, podkręcając wąsa. — Zapewniam, że niniejszy eksponat, chociaż nie dorównuje endriadze gabarytami, nie ustępuje jej w zaciekłości. To prawdziwy wojownik. Jeżeli dobrze ją podkarmicie i utrzymacie w cieple, zapewniam, że podczas kolejnego widowiska będzie mogła rozwinąć skrzydła.
Skrzydła? — zdziwił się odźwierny, rozumiejąc dosłownie i wypatrując wzmiankowanego narządu na grzbiecie gada.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 28 sty 2019, 1:19

- To jest: pokaże, co potrafi. - Tym razem on postarał się wykazać przytomnością umysłu, który zazwyczaj był jednak cokolwiek niemrawy. Bardziej jednak niż to interesowała go bestia, ciekawe stworzenie, fanaberia jakiegoś szlachcica. Cóż, jego rodziny mogłoby nie być stać na takie zachcianki. Coś lokalnego, to pewnie tak, zawsze jest zabawniej w życiu, jak maszkarze rzuci się elfa albo dwa. Ale to to... Pierwszy raz w życiu widział.
- Widzieliście może jak zabija? Jak się rusza? - Zapytał. We własnym interesie. Doszedł już do tego sam, że cholerstwo niczym nie strzyka, bo przez kraty by dało popis. Ale może warto było wiedzieć coś innego.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 31 sty 2019, 22:10

Tak jest — zgodził się treser, splatając dłonie za plecami i z przyjemnością unikając konieczności odpowiadania na pytanie Kirkena. Zdawał się być nieco bardziej skory do odpowiadania na pytania Daliusa, a zresztą widać było, że czuł się w swoim żywiole mogąc to zrobić i ewidentnie pochlebiało mu zainteresowanie eksponatem.
Niestety nie w naturalnych warunkach — odarł z najprawdziwszym smutkiem pobrzmiewającym w głosie. — Tylko podczas karmienia, żywym drobiem. I raz, głupim kotem, który nieupilnowany począł przeciskać się przez pręty. Jeżeli panowie zechcą zwrócić uwagę nie tylko na jej zęby, ale również na pazury, da to panom pewne pojęcie o sposobie polowania zwierzęcia. Jego kończyny, choć pozornie wątłe, są wystarczająco muskularne i utrzymują korpus gada ponad powierzchnią. Tedy jest to ewidentny drapieżnik lądowy. Bardzo dobrze na lądzie sobie radzący i zwrotny, w przeciwieństwie do większości jaszczurów.
Gadzina, choć nie tresowana, wykazała się odpowiednim wyczuciem dramatyzmu i zaskrobała pazurami o dno klatki i naprężyła, a potem rozwinęła grzbiet niby atakujący wąż.
— Zwykle kąsie, ale jeżeli ofiara jest duża, potrafi przytrzymać ją sobie pazurami. Nie lęka się większych stworzeń. Znajomy uczony utrzymuje, że to dlatego, że jej gatunek występuje powszechnie na pewnej odizolowanej raczej wysepce, na której nie ma dlań naturalnych wrogów.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 31 sty 2019, 22:50

- Odizolowana na wyspie, powiadacie? A to doprawdy ciekawe stworzenie. - Podrapał się po brodzie. Może nie miał najbystrzejszego umysłu, ale za durnia też uchodzić nie mógł. No i dochodziła do tego praktyka nabyta w różnorakich starciach. Niewielki kontakt z człowiekiem mógł oznaczać, że faktycznie się go nie obawia i nie do końca to łuskowate bydle będzie widziało, co robić, gdy na swej drodze spotka opancerzonego rycerza z długą i ciężko bronią w rękach. Być może jednak ten mikry kontakt z łapaczami i, potem, z ludźmi w Geso dawał jej jakieś pojęcie, że jak coś długiego i drewnianego zmierza w jej stronę, to raczej należy nie dopuszczać do kontaktu. Trudno w tej chwili ocenić...
- Wyrabialiście jej jakieś nawyki? Żeby jednak czegoś się obawiała, wiedziała, że coś boli? Na przykład dźgnięcie włócznią. - To z kolei tresura elfów. Trochę inaczej, ale... Marudzenie - pięć batów. Powolna praca - dziesięć. Smętna pieśń do księżyca - wybite trzy zęby i piętnaście batów. - Jak myślicie, jakbym tak przeciw niej w zbroi stanął i z, powiedzmy, włócznią albo młotem... Chyba szybko by poszło, żeby ubić, e? Okiem specjalisty od zwierzaczków oceniając.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 03 lut 2019, 13:43

Nie było takiej konieczności — zaprzeczył wąsaty. — To bądź co bądź drapieżnik. W dodatku silnie terytorialny. Nie trzeba go przyuczać w tym względzie, a ewentualne braki nadrabia bardzo szybko.
Słysząc wzmiankę o włóczni i zbroi treser spojrzał na Daliusa jak na kogoś niespełna rozumu. A także z pewną dozą obrzydzenia. Stojący nieopodal odźwierny zmieszał się zaś wyraźnie.
Myślelibyśmy, że to zwykła nieuczciwość. Jeżeli nie zwykłe barbarzyństwo. Tak się jednak składa, że nie jesteśmy tu od myślenia, choć może powinniśmy zacząć, bo jeżeli ten przybytek nie jest miejscem walk, a zwykłego mordowania, to z równym powodzeniem moglibyśmy wydać to szlachetne stworzenie na przedmiejskich jatkach.
„Szlachetne stworzenie” skontrapunktowało wypowiedź tresera dźwiękiem, którego Dalius nigdy nie słyszał, a od którego stojący nieopodal Kirken aż zadygotał, czując ciarki wędrujące mu od karku aż po dupsko.
Tego, no — podjął, gdy już otrząsnął się z nieprzyjemnego wrażenia. — Dla większego widowiska i onej uczciwości, starcia mają specjalne zasady. Znaczy się: na grzbiet nie wzujesz nic grubszego od przeszywanicy, a walczyć możesz niczym dłuższym od miecza.
Treser, także słuchający słów odźwiernego, wydawał się nieco udobruchany, ale nadal przyglądał krytycznie Daliusowi, choć tym razem porównując jego gabaryty z jaszczurką, którą ściśnięta w klatce nie prezentowała się może szczególnie imponująco.
Rozwiązanie zdaje mi się słuszne. Ona sama nie ma grubej łuski, która chroniłaby przed żelazem równie dobrze, co żelazo zbroi przed jej szponami.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 03 lut 2019, 16:16

- Rzeknę Ci ja, że zwykłe mordowanie też ma branie. Zaświadczyć o tym mogę, bowiem ja także jestem, a przynajmniej byłem, szlachetnym stworzeniem. To jest, urodziłem się w rodzinie szlacheckiej. - Zaczął. - Gdy prowadzi się kogoś na szafot, zebrani kmiotkowie dostają, żeby to dobrze ująć, ekstazy. Pierdolca mają, mogąc cisnąć w kogoś zgniłym warzywem, błotem lub odchodami. - Dokończył objaśniać i wzruszył ramionami. - Ale rozumiem, mam się odziać lekko, niech będzie. Nic dłuższego niż miecz - nie ma problemu. W tej kwestii wszystko rozumiem, nie mam więcej pytań. - Po prostu chcieli mieć atrakcję, ubaw, to zrozumiałe. Od tego tutaj jest, za to mu płacą.
- Mam inne pytanie... - Tym razem skierował spojrzenie na Kirkena. - Szukam jakiegoś Nogojeba czy Nogojewa. Rzekomo zabiłem mu kolegę, czy tam partnera. Musimy się ustawić na pojedynek, żebym jego też mógł zabić. Tym razem dla Bruknera, spokojna Twoja główka. - Dorzucił tam na koniec, żeby koleżka nie biegł ze skargą do szefa. Wszystko wyjaśnione, więc nie ma co się tam gardłować. No... I oglądał sobie jeszcze bestię, obszedł klatkę, chciał wiedzieć, z czym będzie miał do czynienia.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 08 lut 2019, 23:22

Zwierzołap milczał przez chwilę, nie bardzo wiedząc jak odnieść się do wywodu byłego szlachcica.
Nie powiedzieliście mi niczego nowego — powiedział w końcu. — A jeżeli jesteście lub byliście szlachcicem, tym bardziej się dziwię, że aż tak interesuje was schlebianie gustom motłochu. — Uznając oględziny za zakończone, skinął na towarzyszących mu tragarzy, by wespół dźwignęli klatkę ze środka areny i zanieśli ją do przysposobionego zawczasu kojca na jej tyłach. Co uczynili, bez ociągania, choć widocznie niechętnie.
Kirken, patrząc tępo za oddalającą się bestią i tragarzami, drgnął i ocknął się nagle, słysząc pytanie Daliusa, tylko po to, by przez następną chwilę udawać, że pytania nie usłyszał. Biegając po arenie oczami, zwlekał z odpowiedzią, trawiąc przekazaną mu informację, jak gdyby była co najmniej mocno przyprawioną dziczyzną na smalcu podaną z kapustą i grzybami. Co dodatkowo pogłębiało wrażenie jakie sprawiał, to jest osoby, która więcej rozumu ma w kiszkach niźli we łbie. W końcu, poprzedzając odpowiedź kaszlnięciem w kułak, objawił swoją mądrość światu oraz indagującemu rycerzowi.
Nogojew? Ja nie wiem.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 09 lut 2019, 0:16

- Nie interesuje. - Odparł. Jego wywód nie miał na celu usprawiedliwiania się, obrony jakiś przekonań, ot po prostu fakt, że na takim przedstawieniu też można zarobić. A skąd to wiedział? No, w gruncie rzeczy szlachetnie urodzeni też lubili tego typu przyjemności. No i nie da się ignorować wrzeszczącego tłumu, gdy kogoś wieszasz. Szczególnie elfa. Oj, za jego czasów to była tradycja. Kiedy jednego tygodnia przez wzgląd na ważne obowiązki nie powieszono długouchego za jakąś prawdziwą bądź wydumaną zbrodnię, można było ponoć zauważyć przy szafocie w miasteczku niepocieszonych, skonfundowanych gapiów. Jest targ, są jakieś tam atrakcje, ale jednak czegoś brakuje...

- Mhm... - Skwitował. W chuj dziś go bolała głowa i w ogóle nie było za wesoło. Nie miał na to siły. - To kto może coś wiedzieć? Cokolwiek. Jakiś trop. Chciałbym to szybko załatwić i mieć z głowy.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 14 lut 2019, 0:30

Odźwierny podrapał się po twarzy, rozejrzał po arenie, kaszlnął w kułak. W końcu wzruszył ramionami, wyraźnie ciążąc w stronę wyjścia, jakby jakaś siła, powoli lecz stanowczo wlokła go w tym kierunku na niewidzialnym postronku.
We knajpach albo po burdelach pytaj. Nie widziałem go — odparł rozkładając ramiona w geście bezsilności, szybkim i niepewnym ruchem.
Tragarze, wyładowawszy jaszczura na tyłach, szli ku nim przez arenę, sami zbierając się do opuszczenia tego przybytku. Jednako krępi, barczyści i ogoleni na łysą pałę, kroczyli kołysząc się bez mała jak marynarze, którzy akurat zeszli z łajby na stały ląd po sztormie i to dźwigając pod pachami po niewidzialnym harbuzie. Wykonawszy jedną robotę, niewykluczone, że zamierzali pójść w ślady Nogojewa domniemane przez Kirkena. Ten ostatni, korzystając z okazji jaką stwarzał nadchodzący właśnie tłumek sam także zamiarował się ulotnić.
Jasnym było, że wkrótce wewnątrz kręgu pozostanie tylko Dalius, samotny niby ostatni z gapiów, który po wieszaniu elfa łudzi się nadzieją na bis.
Ilość słów: 0

Kanel
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 30 mar 2018, 1:09
Miano: Dalius
Zdrowie: a dobrze, dobrze

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kanel » 14 lut 2019, 12:36

Pomocne. W chuj. Cóż jednak, z tego człeka nic już nie idzie wyciągnąć a nawet jeśli, to jemu wcale się nie chciało, o ile nie miało to polegać na skopaniu owemu ryja i ponownym wypytaniu. To zaskakujące, ile człowiek może sobie przypomnieć, jeśli użyć odpowiednich środków motywacyjnych. Niestety, metody motywacyjne Daliusa nie były zbyt wyrafinowane i w związku z tym, że nie może już poniewierać prostaczków do woli, raczej przynoszą więcej problemu niż korzyści.
Walić to, czas zjeść jakieś porządne śniadanie. Ta, przyda się.

Opuścił arenę i udał się do swoich, ekhm, "komnat", aby pobrać stamtąd dwie korony a potem zaś ruszył do tej portowej gospody, gdzie stołowali się głównie marynarze. Jedzenie tam było takie sobie, ale przynajmniej w rozsądniej cenie i dało się napchać. Obecnie nie mógłby narzekać.
Na wszelki wypadek wziął ze sobą kolczugę, tak gdyby komuś jeszcze przyszło do głowy się mścić. Naturalnie zabrał też miecz i puginał. Zaś reszta odzienia to po prostu odzienie.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Dziki Gon » 25 kwie 2023, 2:18

Interes Bruknera, umocowanego przez Poławiaczy człowieka prowadzącego w starym magazynie nielegalną arenę walk znał każdy, kto spędził trochę czasu w porcie. W porcie w odpowiednim, czy raczej nieodpowiednim towarzystwie, zaś Kriss spełniała obydwa warunki. Niewątpliwie mogła tu bywać, a może nawet obstawiać zakłady. Było zresztą co obstawiać, a i na co popatrzeć. Brukner potrafił prowadzić interes, wiedział, co podoba się publice i jak stale podsycać jej zainteresowanie. Walki pojedyncze, na śmierć i życie, ze sprzętem, bez sprzętu, w grupach, z bestiami, z bestiami w grupach… Zróżnicowanie oferty atrakcji generowały stały popyt i miejscówki wyprzedane do ostatnich rzędów. Portowa arena była tedy źródłem stałego i pewnego dochodu dla obejmujących ją swoją protekcją „fjalarowych”. Zdarzało się, że sam Pomszczony schodził z pokładu, by przyglądać się zmaganiom zawodników.
Teraz jednak Kriss mogła zobaczyć, jak miejsce wygląda, kiedy nie trzęsie się w posadach, niewypełnione po brzegi gwarem i tłumami cisnących się gapiów. Na dzisiejszy wieczór nie zaplanowano żadnej walki, przez co wchodząc do środka, minęli tylko paru wykidajłów, dwóch zmierzających na trening zawodników oraz wychodzącego im naprzeciw Cidaryjczyka, który zgodnie z wcześniejszą obietnicą czekał na nich na miejscu. Liam był w towarzystwie kumpla, niejakiego Klyma. Klym, zbudowany podobnie do Liama, z tą różnicą, że ciemnowłosy i kędzierzawy, a o głowę niższy, przywitał się krótkim marynarskim salutem, nie uznając za konieczne zbijania piony. Zrobił to tylko wobec Kriss, bo podążającego za nią ogona półgłówków nie zaszczycił spojrzeniem. Tamci szybko zostali odprawieni, tak więc Liam, Klym i Kriss zostali już tylko we troje. Znajdowali się na tyłach areny, w ciemnej plątaninie korytarzy prowadzącej do cel zawodników i paru kanciap. Kumpel Klym bawił się zawieszonym na pasku kluczem, zerkając ciekawie to na czarodziejkę, to gdzieś w rozjaśnioną pojedynczą pochodnią ciemność, gdzie trzymano przesłuchanego.
I co? Dowiedzieliście się czegoś? — zapytał ją Cidaryjczyk, dla porządku, zanim mieli przystąpić do właściwego przesłuchania. Subtelne detale jego gestów i zachowania zdradzały, że rozpytanie świadka traktuje jako przykry obowiązek do odhaczenia.
Ilość słów: 0

Kriss de Valnor
Awatar użytkownika
Posty: 16
Rejestracja: 05 mar 2023, 20:26
Miano: Kriss de Valnor
Zdrowie: W pełni sił
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Podziemny Krąg

Post autor: Kriss de Valnor » 04 maja 2023, 23:15

Nie pozostało nic więcej do zrobienia w porcie i portowych alejkach, Kriss udała się więc wraz ze swoimi nowymi kompanami, po tym jak zdecydowanie ich ostatnie działania wpłynęły na ich nastrój, do miejsca gdzie mieli się spotkać z Cidaryjczykiem i gdzie miało odbyć się przesłuchanie. Arena walk Bruknera, miejsca, do którego Kriss niejednokrotnie wcześniej uczęszczała w celach rozrywkowych. Nawet jeżeli czysta fizyczna siła nie była jej największa domeną, to lubiła dla czystej przyjemności od czasu do czasu popatrzeć jak wyrośnięte osiłki obijają sobie mordy. Czasem nawet skusiła się by coś postawić, choć takie momenty nie zdarzały się zbyt często, bardziej wolała nacieszyć oko przemocą fizyczną. Przemocą fizyczną w tak zróżnicowanych konfiguracjach, że nie sposób było tutaj zaznać nudy. Poza tym, było to stałe źródło dochodu, nie sposób więc było narzekać. Co by nie mówić miała raczej pozytywne wspomnienia związane z tym miejscem.
Trzeba przyznać, że nie była tutaj w dzień, kiedy walk nie było, po raz pierwszy więc widziała to miejsce puste. Liam był już tutaj na miejscu, tak jak inny z mężczyzn, którego czarodziejka znała. Klym. Tak jak i z Liama, był z niego ktoś, członek fjaraowych, na którym można było niewątpliwie polegać. Zarówno Liama jak i Klyma Kriss przywitała skinienem głowy. Potem podążyła za dwójką mężczyzn na tyły, gdzie miało odbyć się przesłuchanie. Kriss zaczęła sobie już układać jak podejść do przesłuchania, oczywiście wszystko zależało od tego w jakim stanie był przesłuchiwany.
-Z przykrością muszę stwierdzić, że nie. Poza ochlapusem, który postradał zmysły i bredził coś o drugiej nadchodzącej nocy, i odrobinie zabawy jaką zapewniłam trójce moich nowych znajomych, nic. nie była tym zbytni zniechęcona bo i nie spodziewała się cudów, chciała po prostu być dokładna. Kluczowa część była teraz przed nią.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław