Kostnica i biuro koronera

Obrazek

Z rozkazu hierarchów wszystkie burdele, getta i inne bezeceństwa zostały oznakowane czerwonymi lampionami w oknach. Po zmroku ich blask rozświetla dzielnicę pożarową łuną, wabiąc wszystkich spragnionych tanich rozrywek i łatwego łupu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 24 kwie 2018, 20:42

Obrazek Niemało wody w Pontarze upłynęło, nim świeckim władzom miasta udało się przekonać kapłanów oraz konserwatywnych członków miejskiej ławy, że w Novigradzie potrzeba miejsca takiego jak to. Początkowo przedstawiciele kleru wyklinali oraz potępiali proceder przetrzymywania nieskremowanych zwłok do badań, dopóki — na wniosek służb bezpieczeństwa — nie przystali na polubowne wyjście z sytuacji. „Kostnica? Dobrze, niechże i będzie. Nawet w obrębie świętych murów naszego grodu. Ale nigdzie indziej jak na Czerwonym Mieście, razem z bordelami i całą resztą plugastwa!”. Jak powiedziano, tak zrobiono. Od tamtej pory niewielki budynek na obrzeżach dystryktu nieludzi i biedoty został zaadaptowany na miejskie mortuarium oraz biuro koronera. Wchodząc do środka, łatwiej potknąć się o butelkę niż o trupa. Połowa z nich zawiera spirytusowe odczynniki użyteczne przy autopsji oraz konserwacji preparatów, cała reszta — preparaty użyteczne przy konserwacji dobrego nastroju u żywych, również na bazie etanolu. Zabytkowe kredensy oraz komódki odziedziczone przez kostnicę po poprzednich właścicielach budynku wypełnione są nie bibelotami oraz zastawą, ale narzędziami prezentującymi się jak żywcem wyjęte z mokrego snu interrogatora. Haki, spinaki, zestawy noży o różnych ostrzach, piły, grube szpule nici — wszystkie cierpliwie czekające na zapełnienie ulokowanego na środku pomieszczenia stołu nowym transportem ze szpitala.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 25 maja 2023, 0:41

Tilo podziękował jej spojrzeniem, przystając na propozycję skontrolowania Ottona kontrolującego rejestr. Nie zaczepił ją przed zejściem, by zyskać na czasie, ale teraz, kiedy oddalał się od klapy i drabiny, robił to z ulgą. Zdradziło go mimowolne wzdrygnięcie się, jedyna skaza na utrzymywanym od przekroczenia mortuarium fasonie.
Sama wzdrygnęła się już chwilę później, zstępując po drabinie. W dole, zgodnie z oczekiwaniami, było zimno. Sucha, murowana piwnica, która w innym życiu mogłaby z powodzeniem służyć za składzik towarów, a nawet wina, rozświetlały nieliczne pochodnie zamontowane w ściennych łuczywach. Ich światło przyciągały sprane płachty, z rysującymi się humanoidalnymi sylwetkami spoczywającymi na ażurowych, żelaznych stołach. Elspeth widywała bardzo podobne w zamkowej wieży. Tamte były wyposażone dodatkowo w krępujące członki lub szyję obręcze.
Pobłądziłaś? — Sieglitz zaskoczył ją, wyłaniając się z ciemności, czym jeszcze bardziej upodobnił się do upiora. Chichocząc przez zaciśnięte zęby o zniszczonym szkliwie, podszedł z wymacanym po ciemku kagankiem do ściany, by odpalić go od pochodni. Stwierdzenie, czy jest nagrzany na podstawie samej tylko psychiki metysa, nastręczało jej pewnych trudności. Mieszaniec był specyficzny, zarówno pod względem zachowania i humoru i nie pamiętała, by kiedykolwiek zachowywał się inaczej. Zadania nie ułatwiała jej powszechność opinii twierdzących, że naćpany Sieglitz nie różni się niczym od nienaćpanego lub że zjawisko „nienaćpany Sieglitz” to czysty oksymoron.
Obserwacja bardziej obiektywnych objawów również nie należała do najłatwiejszych. Roboczy strój, który miał na sobie musiał albo dobrze grzać, albo równie dobrze kryć sylwetkę, w innym wypadku półelf pod wpływem fisstechu i tutejszej temperatury trząsłby się z zimna. Blada cerę i przekrwione oczy miał permanentnie. Jego kumpel z góry też miał, choć prochów nie tykał.
Kojarzę cię skądś — zwrócił się do niej, przechadzając się pomiędzy nieboszczykami ułożonymi na stołach pod ścianą w równych odstępach. Odliczał w myślach, znacząc każdy odliczony stół dotknięciem urękawiczonej dłoni. Zatrzymał się przy czwartym z kolei, zajrzał pod płachtę, by się upewnić. Upewniwszy, zatrzymał, chwytając za róg. — Nazywasz się Erzebeth, nie? Weź wdech na zapas.
Nie dając jej więcej czasu, by przyswoić pojawiające się po pytaniu ostrzeżenie, zdjął szarawe okrycie z trupa jednym zręcznym ruchem godnym sztukmistrza prezentującego publiczności popisowy numer. Materiał prowizorycznego całunu wylądował miękko na podłodze, odsłaniając znajdujące się pod nim ciało. Chude poza lekko nabrzmiałą twarzą, zielonkawe na brzuchu, szyi i barkach, z posiniałymi dziurami w żółtej i zapadniętej klatce piersiowej. I sinofioletową, postrzępioną obręczą wokół szyi.
Szankier masz tutaj. — Mykyta wskazał jej gdzie, przyświecając sobie kagankiem. Bez tego miałaby problem z rozpoznaniem czegokolwiek w zniekształconej śmiercią masce denata. I ze skupieniem uwagi na czymś innym niż mętne, wytrzeszczone oczy i pociemniały język tkwiący między obnażonymi zębami. Z nozdrzy oraz kącików ust sączyła się krew, zostawiając na sinej, napiętej skórze odznaczające się ciemne, zacieki. — Zanim go znaleźli, zostały na nim same łachy. Resztę wzięła sobie ulica. Ot, lokalna tradycja. Jesteś z Novigradu, Erzebeth? Która dzielnia?
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 09 cze 2023, 16:49

Po zejściu na dół atmosfera w powietrzu diametralnie się ochłodziła, i to wyjątkowo nie z powodu jej osoby. Elspeth na swój sposób doceniała fakt, że w przeciwieństwie do większości interlokutorów, którzy po zorientowaniu się z kim rozmawiają zazwyczaj spinali rzyć, Mykyta całkiem na odwrót – zdawał się mieć ten fakt głęboko w rzyci.
W tych cyrkumstancjach, w otoczeniu półmroku i wszechobecnej śmierci, połączone z chichotem pytanie: Pobłądziłaś? wybrzmiało jak pełne wisielczego humoru epitafium dla niej samej.
W życiu — odpowiedziała dwuznacznie Elspeth, podążając za swym naćpanym przewodnikiem.
Dobrze kojarzysz — potwierdziła metysowi, z zainteresowaniem odnotowując nową wersję swojego imienia. Erzebeth, całkiem ładnie, choć nieracjonalnie przywodziło na myśl niepokojące skojarzenia. Nie zależało jej na sprostowaniu tej nieścisłości.
Niedługą chwilę później koroner bezceremonialnie zademonstrował Hulaja we własnej osobie, a Elspeth wzięła głęboki oddech. Widok był parszywy i nie zwomitowała tylko dlatego, że nie był to pierwszy trup, którego widziała w życiu. Momentalnie pozazdrościła Tilowi, który w chwili obecnej przedzierał się co najwyżej przez bazgroły.
Uwzględniając ilość spędzanego czasu, powiedziałabym, że obecnie dzielnia zamkowa. Ale tak, jestem z Novigradu — odparła, wodząc niespiesznie wzrokiem po sinej obręczy na szyi denata i błyskawicznie próbując zebrać myśli w całość. Jej tok rozumowania był całkiem prosty i praktyczny. Poszukiwali Hulaja, żeby wyciągnąć z niego informacje na temat dilerów i dostawców błękitnego towaru. Udali się do jego meliny, ale trop okazał się martwy, dosłownie. Brnięcie w to dalej wydawało się bezcelowe, wszak przedmiotem śledztwa nie było odnalezienie zabójców gońca Festaków. W chwili obecnej pozostała tylko nikła szansa, że może chociaż miejsce odnalezienia zwłok i okoliczności śmierci udzielą jakiejkolwiek przydatnej wskazówki.
Niczego mi już nie powie — skomentowała na głos z żalem w głosie, że denat dopuścił się podłości w postaci doprowadzenia się do stanu niemożności odpowiadania na jej pytania. Podniosła wzrok na koronera w oczekiwaniu na jego profesjonalny werdykt. — Ale może chociaż ty mi coś na jego temat powiesz, Mykyta?
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 11 cze 2023, 19:07

Na „zamkową” Sieglitz uśmiechnął się lekko i pokiwał głową, łapiąc w lot aluzję. Sam, od niepamiętnych czasów, zalągł się na Czerwonej, gdzie żył i pracował. Czasem nie wiedzieć, której proporcji było w tym mniej, ale nie narzekał. Było wiadome, że Mykyta lubił swoją robotę i był w niej dobry. Do tego stopnia, że gdyby nie jego przeszłość i pochodzenie, Elspeth mogłaby spotkać go w akademickiej auli, a nie piwnicy novigradzkiej trupiarni.
Daj sobie zluzować, Erzebeth— poradził jej. — Weź dzień-dwa wolnego i odpocznij, zanim siądzie ci na łeb, najlepiej za murem. Srebrny Brzeg jest zajebisty o tej porze roku. Prawdziwa chędożona sielanka, polecam. Możemy wybrać się razem.
I tu się mylisz — odparł chwilę później, po wyrażeniu przez nią żalu. — Moi sztywni i zimni mówią prawdy niż wasi ruchliwi i przypiekani. A przynajmniej dają jej niezaprzeczalne świadectwo. A powiem, pewnie.
Półelf przesunął się wzdłuż stołu, przechodząc do wyjaśnień. Szybko i wyczerpująco, jak stary rutyniarz.
Zaciukali go. To jest, przyczyna zgonu: rana kłuta, vulnus ictum. Musiał kogoś nieźle wkurwić, bo w sumie to dwadzieścia osiem vulnus ictum. Większość poszła w brzuch i klatkę, jest też kilka na plecach. Przed pożganiem zacisnęli mu garotę wokół szyi. Taką cienką, metalową linkę, ale nie zdążyli mu nią poderżnąć gardła, bo od razu wzięli się do kłucia i sflaczał im bardzo szybko. Kiedy z nim skończyli, wyglądał jak durszlak. Przyspieszył mi tym robotę, nie musiałem spuszczać tyle juchy, co z całego. Wątroba pęknięta w rezultacie, ale z tego, co z niej zostało, było widać, że już za życia nie wiodło się biedaczce, najlepiej. Nasz denat lubił sobie golnąć, zupełnie jak Otto. Pokazałem mu tego strzępa ku przestrodze, ale gdzie by mnie tam posłuchał, chleje jak chlał. Na czym to ja...? Aha, nosem się nie sugeruj, to ociekliny gnilne, nie wynik obrażeń za życia. Nie znalazłem świeżych złamań ani urazów, więc raczej nie tłukli go w trakcie napadu. To miała być szybka robota, myślę, że odwetowa. Jako sprawców Bloedgeas wykluczyliśmy z miejsca, za daleko od ich rewiru, a poza tym te dzikusy lubią pomęczyć i prawie zawsze zostawiają przy trupie jakiś rekwizyt albo od razu całą pieprzoną inscenizację. Pozostałych większych graczy też bym nie podejrzewał. Gdyby faktycznie mieli tu jakiś zatarg, przysłaliby profesjonalistę, góra kilku. Takich, którzy potrafią zamknąć robotę w dwóch, trzech cięciach i to tak, żeby przekazać czytelną wiadomość bez urządzania podobnej masarni, łapiesz?
Po mojemu — zakończył wywód, prostując się znad denata i wzruszając ramionami. — Robota lokalnego folkloru, drobnicy. Trafiłem? Co wygrałem?
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 14 cze 2023, 23:52

Pochylając się nad gnijącym trupem o dwudziestu ośmiu ranach kłutych, Elspeth pochyliła się jednocześnie nad radą zasłyszaną od Mykyty Sieglitza. Biorąc pod uwagę jej postępujący pracoholizm, może rzeczywiście prawdziwa chędożona sielanka zwana dla niepoznaki Srebrnym Brzegiem była dobrym pomysłem na zbliżające się Midaëte. I to pomimo tego, że o ziszczenie się złowieszczej przepowiedni na wypadek braku wywczasów akurat się nie martwiła, bo w złośliwej autorefleksji podejrzewała, że w tej robocie prawdopodobnie na łeb siadło jej już dawno, tylko jeszcze nie była tego świadoma.
Pomyślę o tym idyllicznym wygwizdowie, jak wygrzebię się z bieżącej roboty. Dzięki za rekomendację — odpowiedziała, jak gdyby o klawych miejscach na fetowanie rozmawiali właśnie w karczmie, a nie nad truposzem z wytrzeszczem oczu.
Wysłuchała uważnie objaśnień i supozycji koronera bez przerywania, a potem na chwilę się zamyśliła. Z wywodu Mykyty w jej głowie zaświeciło się wyraźnie jedno słowo-klucz - „drobnica”. Festaki w końcu nie należały do głównych gangów stolicy świata. Podobnie banda Skowyra, plankton Novigradu, który jeszcze rok temu nie wychodził poza haracze na kilka kopperów. Czyżby zatem tajemniczy producent nowego narkotyku obierał na celnik mało znane grupy, rozmyślnie unikając głównych graczy miasta?
Wygrałeś uśmiech własnej satysfakcji — przyznała mu rację Elspeth w podzięce za wyczerpujące wyjaśnienie. — Ten cwaniura próbował skubać swój gang na prochach. Pamiętasz, gdzie dokładnie go znaleziono?
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 18 cze 2023, 16:53

Mykyta uśmiechnął się blado, samym półgębkiem. Trudno było stwierdzić, czy wygląda na usatysfakcjonowanego.
W takim razie kiepski z niego cwaniura — zauważył bystro, po czym zmarszczył gładkie czoło w wysiłku przypomnienia sobie skąd przyniesiono mu trupa. — Dokładnie? Nie, musisz sprawdzić u Otta w regestrze. Ale to było gdzieś w okolicy Szarego Bazaru, straszna mętownia.
Metys popatrzył na nią znad podziurawionego, sinozielonego trupa. W jego migdałowych oczach zalśniły iskierki zrozumienia, kiedy dodawał dwa do dwóch.
Ta, to chyba będzie twój trop — odparł na głos coś, co być może kołatało się jej już po głowie. — Męty zgarnęły trupa i przywlokły do nas, ale nie byli drobiazgowi w oględzinach i przesłuchiwaniu świadków. Zresztą, w tej okolicy i tak nikt nie chciałby z nimi gadać. Wiesz jak jest.
Elspeth wiedziała. W międzyczasie spojrzenie koronera powędrowało w górę, na zacieniony sufit nad ich głowami.
Ten dryblas to twój fagas? Czy tylko spólas?
Zorientowanie się, że ma na myśli Tilo nie wymagało wielkiej dedukcji. W przeciwieństwie do samego powodu zapytania o przydzielonego jej partnera. Ten mógł być już dwuznaczny.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 02 lip 2023, 1:20

Bywasz czasem w rejonie tej strasznej mętowni, Mykyta? — zapytała koronera, przyjmując potencjalną perspektywę odwiedzenia kolejnej śmierdzącej dziury równie entuzjastycznie, co skazaniec swój wyrok. Marnym, ale jednak pocieszeniem był fakt, że kiedy wyjdzie stąd na powierzchnię, prawdopodobnie Tilo wydobędzie już z rejestru konkretne miejsce odnalezienia trupa.
Właśnie, Tilo. Sformułowanie pytania przez koronera pozostawiało wiele do życzenia, ale postanowiła udzielić responsu, by nie dawać gruntu do nędznych plotek.
Tylko pomaga mi w śledztwie — ucięła krótko spekulacje. Powód ciekawości półelfa mógł, ale nie musiał być dwuznaczny, i tylko sam Mykyta Sieglitz wiedział, co siedziało mu we łbie. Elspeth nawet nie próbowała wnikać w ten zaprawiony mocnym fisstechem proces myślowy. — Coś jeszcze przychodzi ci do głowy w związku z denatem, czy możemy już wracać do świata żywych?
Gęsia skórka na jej ręce spowodowana temperaturą dobitnie przychylała się do drugiej opcji.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 05 lip 2023, 19:15

Bywasz — przytaknął metys. — Ale z rzadka.
Koroner uniósł materiał, nakrywając trupa prowizorycznym całunem płachty. Powoli zzuwał grube skórzane rękawice, opornie schodzące mu z długich palców.
Metys nie drążył sprawy, Tila w pełni zadowalając się udzieloną mu informacją.
Dobrze trafiłaś. Koleś to tubylec, będzie wiedział.
Nie musiała wnikać w zaprawione fisstechem procesy myślowe półelfa, żeby wiedzieć, że ma na myśli tubylstwo nieco bardziej precyzyjne niż Novigrad. „Straszną mętownię”, dla przyjaciół: „Czerwoną”.
Tak — odparł, kiedy coś przyszło mu do głowy. — Myślę, że to nie było samobójstwo.
Zadowolony z siebie i dowcipu, uśmiechnął się do niej zaciśniętymi ustami jak wampir, po czym przeprowadził przez bramy piekieł, z powrotem do świata żywych.
Wpadnij jeszcze kiedyś, Erzebeth — powiedział, podając jej rękę i pomagając wciągnąć na górę. — Najlepiej po robocie. Mam darmowe wejściówki na ordalia, w dobrych rzędach. Świetny cyrk, mówię ci.
Kiedy wrócili na górę, opuszczając położone za kotarą limbo, Elspeth przekonała się, że Mykyta miał rację — Tilo wiedział. Zaś siedzący obok Otto pochrapywał na służbie, z rękami splecionymi na brzuchu.
Mamy ulicę i przybliżony czas — powitał ją partner. — Załatwili go w biały dzień, gdzieś koło południa.
Mykyta pokiwał bez słowa głową, bardziej by potwierdzić własne przypuszczenia niż słowa chłopaka. Ten ostatni zaś posłał jej pytające spojrzenie. Widziała je już wcześniej. Chciał wiedzieć, czy sprawdzą ten trop do końca, chociaż wydawało mu się, że zna już odpowiedź. Wypisany na twarzy straceńczy spokój sugerował, że pogodził się już z późniejszym powrotem do domu. Zapewne nie pierwszym i ostatnim w jego zapowiadającej się karierze.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 08 lip 2023, 20:15

Martwy Hulaj zniknął wreszcie pod płachtą i łaskawie przestał zaburzać wrażenia estetyczne otoczenia. Elspeth lekkim skinieniem udawanego uznania przyjęła żartobliwą diagnozę, jakoby dwadzieścia osiem ran kłutych miało nie być samobójstwem i podążyła za wygadaną ekimmą z powrotem ku istotom żywym.
A ty nie wpadnij kiedyś na czymś nierozsądnym, Mykyta — zripostowała z dystynkcją godną przedstawicielki swej profesji, przyjmując chętnie pomocną dłoń i lądując na powierzchni. — Z pewnością jeszcze się spotkamy.
Ton Efy pozbawiony był nawet najmniejszej wątpliwości. Wierzyć, że w Novigradzie przestaną ginąć ludzie było równie naiwnym co wierzyć, że pewnego dnia przestaną kraść i się kurwić. Prędzej czy później znów zdarzy się ktoś, o kogo będzie zmuszona upomnieć się w miejskiej krainie zmarłych.
W takim razie mamy już wszystko, czego potrzebujemy — odparła na rewelacje partnera z tą swoją niezmiennie spokojną facjatą pozbawiającą go jakichkolwiek wątpliwości. Mykyta miał rację, że Tilo będzie wiedział - to, że skrupulatność Efy łatwo nie odpuszcza najwyraźniej już też wliczało się w tę straceńczą wiedzę.
Możemy się zbierać. Dzięki za pomoc, Mykyta. Bywaj — pożegnała samego koronera, bo Otto najwyraźniej nie uznał ich za godnych pozostawania przez siebie po tej kontaktującej stronie świadomości.
Kiedy wyszli na zewnątrz, zwróciła się do Tila z sugestią krótkiego przystanku pozbawionego niepotrzebnych par uszu.
Zatrzymajmy się gdzieś na chwilę, zanim pójdziemy w stronę Szarego Bazaru. Musimy to przemyśleć i przegadać.
Zamierzała zreferować Tilowi przyczynę śmierci Hulaja, jego próby wykiwania Festaków, a także zastanowić się wspólnie nad dalszą strategią działania w rejonie zabójstwa. Tilo może nie miał zbyt długiego stażu stricte w ich pracy, ale mógł się poszczycić w tym momencie czymś znacznie cenniejszym. Całym życiem doświadczenia w Czerwonej.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 12 lip 2023, 18:47

Zebrali się. Po usłyszeniu propozycji partnerki, Tilo skinął krótko na „tak”.
Jasne. Tam będzie chyba w porządku — odparł, ruchem głowy pokazując na zacieniony, opustoszały zaułek między dwoma krzywymi kamienicami, który mieli przed sobą, a po drodze w kierunku, do którego obecnie zmierzali.
Finalnie okazało się być bardzo daleko od „w porządku”. Niedługo po tym, kiedy weszli w cień, by z dala od niepotrzebnych uszu ustalić co dalej, dołączyły do nich trzy pary. Uszu, zaciśniętych w kułaki albo na nożach dłoni oraz oczu o bardzo nieładnym wyrazie. Patrzących spod osłaniających twarze kapturów oraz znad jednej cerowanej chusty zasłaniającej nos i usta.
Mamy dla was wiadomość, węszyścierwa — oznajmił im pierwszy kaptur od jej lewej, wyprowadzając szybkiego, zamaszystego haka na korpus Tilo. Nowy wypuścił szybko powietrze, chwytając się za brzuch. Chyba dostał tylko z gołej ręki, ale cios wątrobę przytkał go i tak, przez co zapomniał zupełnie o gardzie. Chusta wykorzystał to natychmiast, wyprowadzając szybkiego prostego na nos. Głowa chłopaka odskoczyła, przód ubrania zalała mu krew, kiedy tracąc równowagę, poleciał na odrapany mur, tymczasowo zdolny bronić się przed kolejnymi razami wyłącznie przez pochylenie głowy.
Kaptur Drugi, orientując się, że dwóch na jednego to dosyć i nie ma się z kim bawić, odwrócił się w stronę Elspeth i ruszył w jej stronę. Ręce miał czyste, a przynajmniej pozbawione widocznej broni, która obecnie tkwiła za paskiem jako lekki, nadający się do zwarcia i miotania toporek.
Chodź do wujcia, nie bój się! — zachęcił ją, przyspieszając kroku i wyciągając łapy w stronę jej głowy, by chwycić ją za włosy.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 15 lip 2023, 15:23

Czerwona Dzielnica właśnie dobitnie dała im do zrozumienia, że nie życzy sobie dłużej ich obecności i czasem nie warto robić nadgodzin w pracy. W takich chwilach jak ta Elspeth dziękowała w duchu ojcu za to, że w młodości prawie że batem ganiał ją na lekcje szermierki, dając jej jakiekolwiek podstawy sztuki przetrwania. Wątpiła jednak, by w takich chwilach jak ta świętej pamięci Eike Favres pochwalał to, co się za chwilę miało odbyć z jej udziałem, bowiem walka ta miała niewiele wspólnego z czymkolwiek honorowym. Jako że novigradzcy skrybowie nie będą o tej potyczce pisali listów, a zwycięzcy nie będą zmuszeni zbiegać nocą z miasta z obawy przed wróżdą, darowała sobie zarówno płomienną przemowę, jak i jakąkolwiek inną werbalną odpowiedź dla oprycha.
Miast tracić czas na nieskuteczną dyplomację, Efa uchyliła się do tyłu przed bezczelnymi łapskami, wyciągnęła z rękawa nóż z zatrutym ostrzem i rzuciła nim wprost na oponenta. Od razu po tym dostosowała swoją pozycję tak, by dystans nie pozwalał mu chwycić jej rękami, a ona sama mogła natychmiast wydobyć miecz.
Towarzyszyło jej nagląco nieprzyjemne uczucie, że musi jak najszybciej wyeliminować enigmatycznego zakapiora, by wesprzeć Tila i dać mu szansę na wstanie, a tym samym im dwojgu – na przetrwanie.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 16 lip 2023, 19:42

Chociaż stary Favres dołożył starań, by córka odebrała podstawowe wykształcenie z zakresu samoobrony, miotanie ostrych przedmiotów do celu nie było jej specjalnością. Gdyby przełożyć jej umiejętności na akademicki system oceniania, zabawę w „wykałaczki” zaliczyłaby na tróję.
Rzut, który wykonała krótko po odskoczeniu poza zasięg napastnika, nie był wart nawet dostatecznej noty. Starczy rzec, że jej popis nie dawał jej powodów do dumy.
Ale zakapturzony miał mieć ich jeszcze mniej.
Chociaż wyważony nóż leciał nisko i miał szansę uniknąć go z łatwością, zbity z pantałyku zbir zamarł w miejscu jak zaskoczona sarna, pozwalając, by ciśnięty sztych sięgnął jego brzucha. Ostrze przebiło koszulę i ciało, plamiąc tę pierwszą krwią tego drugiego. Weszło płytko — „wujcio” wyciągnął je bez problemu, odruchowo odrzucając daleko od siebie, jakby mogło mu jeszcze zaszkodzić. Rana nie była poważna i nie miała przeszkodzić mu w walce. I wcale nie musiała. Posłane weń ostrze było ostrzem z niespodzianką. Pokrywająca ostrze trucizna działała przy kontakcie z krwią. Nawet płytka iniekcja lub draśnięcie wystarczyło, by zadziałała, lecz potrzebowała czasu. Zestarzałe trucizny traciły walor, a ta, którą posmarowała nóż, nie była już pierwszej świeżości. Okoliczności działały jednak na jej korzyść. Każdy ruch jej przeciwnika, każdy wysiłek zmuszający krew do szybszego krążenia, skracał czas potrzebny, do tego, by organizm odczuł skutki toksyny.
Ich zapowiedź odczuł jednak zaraz po draśnięciu. Kiedy zawróciło mu się w głowie i poleciał do tyłu, klapnąwszy na tyłku w brud i błoto alejki. Wargi atakującego wypowiedziały niemo klątwę, zaskoczenie i gniew zapaliły się w wąskich oczach, kiedy podniósł je na Elspeth, a samemu podnosił się z ziemi.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 18 lip 2023, 1:28

Rzut nożem Elspeth nie nadawał się do demonstrowania przed publiką na legendarnych piachach areny, był wyzuty ze stylu, techniki i dobrego smaku, nie stanowił niczego innego jak brudnej ulicznej zagrywki. Nie aprehendowała niskiej noty ni nie miarkowała jej poprawiać u belfra. Jej respons na świństwo w postaci ataku przewagą liczebną w ciemnym zaułku może nie zasługiwał na dumę, ale również nie na jej wyrzuty sumienia.
Podobnie nieszykowny począł stawać się widok, który jął roztaczać się przed jej oczyma. W głowie Elspeth mimowolnie przemknęło wspomnienie karmienia efy piaskowej z terrarium na strychu i rzucanego jej gryzonia, który po jadowitym ukąszeniu zdezorientowany wił się w konwulsjach.
Mądrość ludowa przestrzega, by bacznie zważać na to, jakie życzenia wysyła się do wszechświata, bo – nie daj Wieczny Ogniu – jeszcze się spełnią. Elspeth spełniła zwerbalizowane życzenie zbira i błyskawicznie przyszła do „wujcia”, który gramolił się z ziemi.
W której bandzie zatrudniają teraz takich kretynów? – zapytała z sobie charakterystycznym wyczuciem, które zapewne nawet na jej własnym łożu śmierci do końca instruowałoby zgromadzonych nad nią bliskich, jak ustalić, dla kogo pracuje Śmierć.
A potem bez dumy i bez poczucia szlachetności czynu chlasnęła weń mieczem, bo choć de facto dla tego świata był już skończony – trucizna jeszcze całkowicie go nie wyeliminowała, a Elspeth nie zamierzała ryzykować ciosu w plecy od delikwenta, gdy za moment przyjdzie w sukurs swojemu kamratowi.
► Pokaż Spoiler
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 23 lip 2023, 18:54

Chuj ci... — próbował się odciąć powstający oponent, ale zesztywniały język i wargi odmawiały mu posłuszeństwa. Następne były członki. Wypuszczenie toporka z bezwiednie otwartej dłoni zarejestrował dopiero wówczas, kiedy oręż upadł na ziemię. Napastnik chwiał się na nogach, a zaułek rozmywał w przysłaniającej mu oczy mgle. W tym stanie widział Elspeth jako rozmywającą się plamę, a każdy jej ruch jak niewyraźną smugę. Wytężając wszystkie siły, próbował przemóc zalewającą go słabość. Raz jeszcze otworzył gębę, nie czując zmartwiałych warg ani puchnącego języka wypełniającego mu jamę ustną. — Chuj ci w…
Nie dowiedziała się w co. Nie dowiedziałaby się, nawet gdyby tamten był w stanie dokończyć zdanie samodzielnie, czego nie zrobił z powodu spadającego nań cięcia. Dobyty miecz syknął, zataczając krótki łuk w powietrzu. Kaptur próbował się bronić, w ostatnim odruchu wystawiając przed siebie prawe ramię z wyciągniętą dłonią. Lecące ostrze przerąbało mu ją w pół, pozbawiając przy tym dwóch palców, które upadły w błoto niby tłuste, białe robaki.
Zakapturzony padł po raz drugi i nie podniósł się więcej. Trafiony nie krzyczał, Elspeth wiedziała, że nie pozwolił mu na to ściskający gardło skurcz. Sina twarz i wywalony na brodę jęzor przypomniał jej niedawną wizytę w kostnicy.Minuta ciszy dla zdechłej myszy — podpowiedział jej głos w jej głowie, z jakiegoś powodu brzmiący bardzo podobnie do Mykyty.
Zneutralizowawszy zagrażającego jej napastnika mogła przyjść w sukurs Tilo. Pomimo zaskoczenia i przewagi liczebnej, chłopak jeszcze stał na nogach, choć nie bez pomocy ściany, o którą opierał się prawie całym ciężarem ciała. Był zdolny się bronić, ale niewiele poza tym. Ciosy zadawane dobytą przez niego pałką przypominały raczej opędzanie się od gzów niż planowane uderzenia — miały zmusić atakujących do utrzymania dystansu. Ruchy jej partnera były powolne i nieskoordynowane. Drugą, wolną ręką trzymał niską gardę i pochylał się do przodu, co sugerowało przytykające uderzenie na wątrobę lub coś poważniejszego. Atakujących miał po obu stronach. Chusta garbił się i tańczył wokół niego, szukając okazji, by wrazić mu trzymany nóż, tak by samemu nie dostać po łbie. Drugi kaptur, dotychczas posługujący się kułakami i kopami, dobył szerokiego tasaka, by wyrównać szansę w starciu z dzierżącym piernacz. Jeżeli zauważyli odwracającą się Elspeth, to nie dawali tego po sobie poznać.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 188
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Vespera » 24 lip 2023, 23:06

Elspeth nie uczyniła zadość brukowym tradycjom i nie uczciła minutą ciszy śmierci jakiegoś ulicznego parszywca. Ku ubolewaniu ulatniającej się z gasnącego ciała efuzji skurwysyństwa – bez większego problemu uporała się też z koniecznością kontynuowania egzystencji bez uzyskania wiedzy na temat tego, w które miejsce należy jej się fallus. Wyeliminowawszy jednego zbira z obiegu, natychmiast wyruszyła z odsieczą dla swego towarzysza, który jak dotąd wykazał się sporą wytrzymałością. Nie miała nawet cienia wątpliwości, że gdyby znalazła się na jego miejscu, już dawno gryzłaby glebę bądź dogorywała w błocie.
Nie w smak była jej czysta walka z ulicznymi kanaliami zamiast podstępnej trucizny, ale kotłowanina przy ścianie narażała Tila na ryzyko, że celując w szmaciarzy przewiernym nożem, przez przypadek to właśnie jego może ugodzić dawką szybkiej śmierci. Tedy nolens volens zmuszona była najpierw uderzyć konwencjonalnie i odciągnąć któregoś z napastników, licząc na to, że jej partner w tym czasie zdoła uporać się sam z jednym przeciwnikiem.
Casting na oberwanie mieczem od Elspeth nie trwał długo, a wygrało go ścierwo, które postanowiło włączyć do nierównej walki tasak. Minąwszy bez słowa marnego plagiatora Hulaja na podłożu, Efa ruszyła ostro przed siebie i zamachnęła się mieczem wprost na rychtującego się na Tila zakapiora.
► Pokaż Spoiler
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2409
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Kostnica i biuro koronera

Post autor: Dziki Gon » 30 lip 2023, 19:21

Uderzyła konwencjonalnie, z lekkiego zamachu, mierząc w napastnika uzbrojonego w tasak. Uderzyła zwodem mierzonym w zupełnie inne miejsce, niż to którego finalnie dosięgnęło ostrze. Klinga przejechała mu po żebrach, drąc łatany materiał kaftana, który tamten miał na sobie. Rana nie była groźna, ale ból wytrącił go z równowagi, zmusił do cofnięcia pod ścianę i odstąpienia od Tila. Próba uniknięcia ataku przeciwniczki została podjęta poniewczasie i kosztowała go cenne sekundy. Unosząc wolną rękę do krwawiącego boku, odwrócił w stronę Elspeth, zawinąwszy tasakiem trzymanym w lewej. Z tym typem miało pójść jej trudniej. Dzierżona przezeń broń była krótsza od jej klingi, ale lżejsza, a zakapturzony wiedział, jak się nią posługiwać. Nie dając posłuchu bólowi, pozostał w ruchu, odskakując od ściany, by nie dać się przyszpilić. Dał jej jednak krótkie otwarcie, które mogła wykorzystać na jego niekorzyść.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław