Dom aukcyjny Borsodych

Obrazek

Z rozkazu hierarchów wszystkie burdele, getta i inne bezeceństwa zostały oznakowane czerwonymi lampionami w oknach. Po zmroku ich blask rozświetla dzielnicę pożarową łuną, wabiąc wszystkich spragnionych tanich rozrywek i łatwego łupu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 18:12

Obrazek
„Dom aukcyjny braci Borsodych mieścił się na placyku przy ulicy Głównej, faktycznie głównej arterii Novigradu, łączącej rynek ze świątynią Wiecznego Ognia. Braci, w początkach swej kariery handlujących końmi i owcami, wtedy stać było tylko na szopę na podgrodziu. Po czterdziestu dwóch latach od założenia dom aukcyjny zajmował imponujący trzypiętrowy budynek w najbardziej reprezentacyjnej części miasta.”
— „Sezon Burz”




Imponujący trzypiętrowy budynek w najbardziej reprezentacyjnej części miasta, na skraju jego najmniej reprezentatywnej dzielnicy. Raz na kwartał, niezmiennie w piątek, sale domu zapełniają się gośćmi, a dzieła sztuki, białe kruki, antyki, kurioza i precjoza zmieniają właścicieli za uderzeniem młotka o pulpit i towarzyszącego mu aksamitnego głosu tutejszego licytatora, Abnera de Navarette. Powiadają, że nigdzie nie da sprzedać się drożej niż u Borsodych, a łączny utarg wszystkich lotów osiąga niebotyczne nawet jak na Novigrad sumy. Głównym pomieszczeniem budynku jest licząca ponad sto miejsc sala aukcyjna zajmująca pierwsze piętro. Parter oraz piętra pozostałe mieszczą galerię, w której licytujący mogą zapoznać się z eksponatami, oraz składy i biura domu, gdzie rzeczoznawcy potwierdzają wartość i autentyczność licytowanych przedmiotów. W tym celu przedsiębiorstwo otwarte jest także w dni powszednie, poza licytacją.
Ilość słów: 0

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 474
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Miano: Morgana Mavelle
Zdrowie: Suchotnica
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Juno » 03 sie 2022, 20:24

Nie ma za co — odrzekła, również patrząc na powalany popiołem dywan. — Dosłownie.
Czuła się skrępowana jego podziękowaniami, bo nie uważała, by na nie zasługiwała. Zrobiła, to, co musiała, nie to, co chciała. Gdyby tylko los nie spłatał jej figla, stawiając na drodze wampira, któremu z oczywistych względów nie lza było odmawiać spłaty długu, już dawno nie byłoby jej w Novigradzie.
Przekonana o takim stanie rzeczy, który był zgodny z jej dotychczasowym sposobem myślenia i działania, zupełnie umykał Morganie fakt, że w istocie chciała pomóc Feretsiemu. Nawet jeśli początkowo tylko ze zdrożnej ciekawości.
Nieźle się trzymasz, jak na zadźganego, porąbanego i utopionego — zauważyła, odwzajemniając uśmiech, choć jej własny pozbawiony był wszelkiej kończystości. — Naprawdę ci to zrobili?
Nie było już chyba nic, co mogłoby ją zadziwić tego wieczoru. Nic, może poza uświadomieniem sobie, że wampir wydał tysiąc sto koron tylko po to, by spalić swoje nastoletnie poezje. Ale kim była, by go oceniać? Wszak sama z lubością paliła fragmenty swojej przeszłości, nawet jeśli tylko w przenośni, pod postacią mostów.
Nie wszystkie się jednak zawaliły. Jedne przez przypadek, inne, bo po raz pierwszy w życiu tego nie chciała. I, jak na ironię, właśnie ten ostatni rozpadał się na jej oczach.
Bez jej winy czy intencji.
Wschód — powtórzyła jakby w zamyśleniu. Gdzieś na samych obrzeżach tembru jej głosu zadźwięczał ulotny ton rozczarowania. Odchrząknęła w ramach utrzymania fasonu. — Czy to ma związek z sentymentami?
Poczuła, że spiekła raka. Podniosła wachlarz w naiwnej nadziei na schłodzenie płonącej twarzy i ukrycie rozwijającego się jak gazania w słońcu zażenowania.
Wybacz, nie moja rzecz — podjęła, nim krępująca cisza zastąpiła całe powietrze w galerii. — Sądziłam, że Willemer... Że to ma z nim związek i z tym pieprzonym żalnikiem. Widziałam coś i pomyślałam, że... Ach, co ja pierdolę — zakończyła bezsilnym, ledwie słyszalnym sapnięciem i ucisnęła nasadę nosa. — Nie byłabym teraz w stanie zasznurować portek, a co dopiero mówić o wyciąganiu sensownych wniosków. Zapomnij, że coś mówiłam i chodźmy już stąd. Marzę o tym twoim barłogu jak skazani za zdradę stanu o Elskerdeg.
Ilość słów: 0
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Dziki Gon » 06 sie 2022, 21:45

Feresti nie odpowiedział. Jego wargi wykrzywił tylko półuśmiech, dyskretniejszy od niedawnego wyszczerzu.
Tak, ma — odrzekł jej na drugie pytanie, otwierając na oścież okno. Nocny gwar oraz duszne, czerwcowe powietrze dostało się do ciemnego pomieszczenia z gablotami. — Ale tylko poniekąd. W końcu.
Ostatnie słowo nie było komentarzem do odpowiedzi, ale skwitowaniem pojawienia się w dole dwóch pajuków w diablich maskach trudzących się z podstawianiem wysokiej drabiny pod ich okno. Wampir przysiadł na parapecie, spoglądając w dół. Widząca to samo co on Morgana, poczuła lekki zawrót głowy i słabość w członkach, oceniając dzielącą ich do ziemi wysokość.
Dużo wypiłaś?
Ilość słów: 0

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 474
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Miano: Morgana Mavelle
Zdrowie: Suchotnica
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Juno » 08 sie 2022, 22:15

Wygląda na to, że za mało — odrzekła, patrząc na poruszające się daleko w dole pionki sług. — Gdybym wiedziała, że i tak skończy się łażeniem po ścianach, zaproponowałabym ci kradzież. Byłoby szybciej i oszczędniej.
Westchnąwszy, zdjęła najpierw jeden, a potem drugi pantofelek i w takiejże kolejności wyrzuciła je za okno. Miała nadzieję, że któryś z pajuków oberwie w łeb.
I założyłabym spodnie — podsumowała, zabierając się za rozsznurowywanie sukni. Zabić się w takim momencie z powodu rąbka u spódnicy i źle pojmowanego wstydu byłoby wszak doprawdy kretyńskim.
Kiedy wydostała się z czeluści kreacji od Lucindy Kreft, podniosła z podłogi sakiewkę i wysypawszy z niej uwiędłe główki róż, upchnęła w ich miejsce wygrany na licytacji pucharek oraz wachlarz. Przewiesiwszy sobie tak przygotowany bagaż przez zgięcie łokcia, stanęła przy oknie w dezabilu, gotowa do popisów akrobatycznych.
Piękne to musiały być negocjacje — powiedziała do wampira, nim wlazła na parapet i wypięła roznegliżowany tyłek w kierunku nocnej panoramy Novigradu. — Dobrze, że nie kazała nam spieprzać po dachach. Ja pierdolę... — sapnęła, zerknąwszy w czarną otchłań, rysującą się pod powiewającym na wietrze białym giezłem. — Ja chyba śnię.
Zamknąwszy oczy, jęła ostrożnie schodzić w dół, szczebel po szczeblu, mamrocząc pod nosem nieskładne modlitwy.
Ilość słów: 0
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Dziki Gon » 11 sie 2022, 1:19

Bosa i bez spódnicy weszła na parapet i drabinę. Świat w dole zafalował jej przed oczami, światła miasta rozbłysły krótko; wywołane wieczornym chłodem i adrenaliną mrówki przebiegły jej po skórze.
Schodziła w dół, szczebel po szczeblu. Mała ludzka figurka na tle monumentalnego budynku. Zdawało jej się, że śni i zupełnie jak we śnie, droga dłużyła się niemiłosiernie poza dwoma momentami, kiedy miała wrażenie, że konstrukcja zaczyna się chwiać i za moment spadnie. Nic podobnego nie urzeczywistniło się jednak. Diabły w dole dzierżyły drabinę mocno, wampir na górze obserwował księżyc, czekając, aż Morgana zejdzie.
Mijając ostatni szczebel, znalazła się na ziemi. A zaraz po niej jeden z pajuków, kuląc się na niej z cichym wizgiem, by znieruchomieć. Ostrze, którym go przeszyto, znalazło się kilka cali od jej twarzy, połyskując od posoki, która w świetle miesiąca wydawała się całkiem czarna. Sztych oparł się jej na gardle, ciepła struga pociekła w dół szyi, farbując giezło ciemnym wykwitem. Krew. Jeszcze nie jej własna. Silny uścisk zamknął się wokół jej przedramienia, szarpnął w kierunku dzierżącego puginał diabła.
Dziennik — warknął niecierpliwie zza maski. — Oddaj mi go.
Ilość słów: 0

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 474
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Miano: Morgana Mavelle
Zdrowie: Suchotnica
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Juno » 11 sie 2022, 21:42

A wyglądam ci, jakbym go miała? — zapytała spokojnie, choć w środku wszystko zmierzało w kierunku przeciwnego bieguna. Miała po dziurki w nosie tego miejsca, tych ludzi, ich popieprzonych pomysłów i jebanego dziennika, na który wszyscy napalili się jak szczerbaci na suchary. I mimo zmiękłych najpierw schodzeniem po najdłuższej drabinie świata, a potem niemiłym zaskoczeniem nóg, poczuła, jak w okolicach mostka coś zaczyna twardnieć i uwierać. — Jak chcesz, możesz sprawdzić, czy nie schowałam go sobie w rzyci.
Ofertę poparła ćwierć obrotem i skrętem w biodrach, unosząc przy tym wolną rękę do głowy. Wiedziała, że narkotyk ją puszczał, ale liczyła, że poleci na oparach i wkurwie.
Bo była fest wkurwiona. I nie miała zamiaru umierać, nie teraz i nie tutaj.
Wyszarpnęła z włosów szpilę i najszybciej, jak była w stanie, wraziła ją tam, gdzie winno znajdować się ucho nachalnego sługi. Nie podziwiała wyniku swoich działań. Użądliła, wyszarpnęła przedramię i odskoczyła na tyle, na ile mogła. W ostateczności, jeśli bardzo nie chciał jej puścić, pociągnęła go za sobą na ziemię, próbując wytrącić z równowagi i kopnąć.
Ilość słów: 0
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Dziki Gon » 13 sie 2022, 2:31

Napastnik postanowił sprawdzić, rozpoczynając od wyszarpnięcia jej spod pachy zwiniętej sukni. Sakwa z wachlarzem i pucharkiem stuknęły głucho o bruk. Popełnił błąd, nie zwracając uwagi na to, co robi Morgana. Zupełnie nie spodziewał się ataku ze strony kobiety w gieźle, ani tego, że może zostać zadany z użyciem akcesorium do włosów.
Rozbudzony nerwami, a wciąż niewygasły fisstech przydał szybkości jej ruchom. Uwolniona fryzura opadła jej na ramiona, kiedy ostra igła ugodziła diabła w ucho. Niecelnie, choć dalej skutecznie. Trafiony, krzyknął i puścił ją natychmiast, samemu także odskakując. Przyklęknął na jedno kolano, łapiąc się za rozerwaną małżowinę. Nawet w świetle gwiazd i księżyca widziała wyraźnie jak połowa jego głowy krwawi, zalewając mu kołnierz i lewy rękaw kaftana. Palce drugiej ręki zacisnęły się mocniej na rękojeści sztyletu, ale nie zdążył unieść go z powrotem.
Tuż obok niej, niedaleko drabiny, wylądował miękko na ziemi wielki, ciemny kształt. Kątem oka dostrzegła jak czarne, zjeżone futro rzednieje i staje się czupryną Feretsiego, a opadające, błoniaste skrzydła połami jego płaszcza.
Patrzący wprost na śledczego diabeł jęknął ze zgrozy, próbując podźwignąć się z ziemi na odmawiających posłuszeństwa nogach.
Molossus — wyszeptał spod maski — Timor nocturnus…
Tak, tak, to ja — oświadczył Feretsi znużonym tonem, zanim rozerwał mu gardło pociągnięciem ręki z szerokiego zamachu. Przebrany pajuk nie zdążył nawet charknąć. Upadł na plecy, a krew zbryzgała bruk szerokim wachlarzem wokół jego głowy. Wampir schylił się po sakiewkę z zawartością, zwracając ją Morganie.
Sądziłem, że udało mi się go pozbyć — oświadczył, patrząc z góry na ciało świeżego denata i powiększającą się wokół niego kałużę posoki. Zaciskając dłoń w kułak — już normalną i pozbawiona kilkucalowych szponów — zlizał z jej wierzchu resztkę krwi. Natychmiast zawstydził się tego odruchu, kryjąc rękę za plecami jak przyłapany na psocie chłopiec. — Sprytnie go urządziłaś. Nie zdążył cię drasnąć?
Ilość słów: 0

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 474
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Miano: Morgana Mavelle
Zdrowie: Suchotnica
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dom aukcyjny Borsodych

Post autor: Juno » 13 sie 2022, 18:36

Odskoczyła od amatora cudzej prywatności spisanej, szukając wzrokiem czegoś, czym mogłaby mu poprawić. Zupełnie zapomniała, że gdzieś tam nad nią, piętro czy dwa, siedzi na parapecie Upiór z Gealhaar, szczęśliwie lubiący drobne brunetki. Adrenalina i emocje w momentach bezpośredniego zagrożenia pogrążały jej umysł w traumie, w ciemnościach, w których niezmiennie zdana była na samą siebie.
O tym, że tym razem tak nie było, Morgana przekonała się chwilę później, gdy obok wylądował jej demon stróż, przywracając ją teraźniejszości, napastnika zaś wysyłając w przeszłość. Wszystko wydarzyło się tak szybko, że nie zdążyła nawet spanikować z powodu braku jakiejkolwiek broni improwizowanej w zasięgu ręki.
Bez słowa wzięła od Feretsiego podaną jej sakiewkę, wpatrzona w rozkwitający na bruku połyskliwą czernią kwiat. Odruchowo dotknęła własnego gardła i dekoltu. Spojrzała na ten ostatni i zauważyła, że jej dłoń o skupionych wokół wisiorka palcach drży. Wykonała bliźniaczy do wampirzego gest, niczego jednak nie zlizując.
Nie — odrzekła mu, uśmiechając się blado. — Krew nie jest moja. Ale zniszczył mi halkę, kutas.
Westchnęła, jakby pofarbowane giezło było szczególną katastrofą, choć potrzebne jej było jak łysemu grzebień. Podobnie zresztą jak stanowiąca z nim komplet suknia, którą zebrała z ziemi. Ale musiała rozruszać lekki szok, majaczący jej w rozszerzonych źrenicach.
Musi być z ciebie nie lada pisarz — powiedziała, wbijając się w wymęczoną kreację. Nie zadała sobie trudu jej sznurowania. — Zabójczo wręcz fascynujący. Powiesz mi, co takiego było w tym dzienniku, że dałeś tysiaka, żeby go spalić, a ci tutaj gardło?
Pewnie nie — odpowiedziała sobie sama, nie czekając na reakcję wampira. Podeszła doń, poważna jak nawałnica, i zadzierając głowę, zajrzała mu w twarz. — Nie szkodzi. I tak masz we mnie dozgonną przyjaciółkę.
To rzekłszy, ruszyła w stronę wyjścia z posesji. Rozchełstana, bosa i okrwawiona, ale wciąż żywa.
Ilość słów: 0
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław