Zamek

Obrazek

Komandoria namiestnika Novigradu i schronienie hierarchy na czas wojny lub politycznego niepokoju. Najbardziej zmilitaryzowany punkt w mieście, mieści on trzon novigradzkiej straży i nie szczędzi środków na utrzymanie grodu w pokoju. Oraz pokoju w grodzie.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Zamek

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 19:00

Obrazek
„Panowie ziemscy w Twierdzach zamknęli swoje dusze! Z dala od narodu, co ziemię karmi, co gwiazdy zapala! Bliżej im do chmur niźli nas! Hen w górze brak głodu, powodzi, nieurodzaju. Nasz płomień rozpaczliwy niby iskra młoda, niby nietrwały motyl! Nie obawiajcie się, bracia! Wytrwajcie w nadziei, bowiem dusze Panów, im dalej nas, tym bliżej nieba i gniewu bożego!”
— Pierwsze Kazanie Vidiusza

Zimne, kamienne mury zamku pochylają się nad miastem wyniosłym masywem, wystrzeliwują w błękitne niebo, rozrywają basztami chmury. Dokoła nich czuwa potężny, warowny kompleks. Jego główny dziedziniec wypełnia szarość bruku i kępy równo przystrzyżonej zieleni oraz mnogość świętych posągów. Bruk prowadzi prostą drogą ku miejskim murom — od wewnętrznej bramy, przez kordegardę, potem zamkową kaplicę Wiecznego Ognia, aż wreszcie do donżonu, serca całej twierdzy. Zaszczyt przebywania w tej części miasta, co dopiero zaszczyt zawitania w progach donżonu, nie jest często przyznawany. Nie byle komu. Jedynie wysocy dostojnicy, polityczni przyjaciele oraz najbardziej wpływowi interesanci otrzymuję prawo audiencji. Paradny, zdobiony marmurowym nadprożem łuk prowadzi do bastionu, chroni go oddział najzdolniejszych gwardzistów. Następnie twierdza wita wachlarzem kamiennych schodów. Za głównym wejściem czeka sala audiencyjna rady Wolnego Miasta, na górnych piętrach mieszczą się zaś zielone salony, gdzie przyjmowani są prominentni goście. Do sypialni królewskich wstępu nie ma nikt. Miękkie dywany, mahoniowe meble, drogocenne popiersia i malowidła oraz alabastrowe posągi nadają świetności komnatom, a tym gościom, którzy sycić lubią nie tylko oczy, służy oferująca najwykwintniejsze potrawy zamkowa kuchnia. Wszędy panuje delikatna, niby utkana srebrną nicią cisza. Służba ma w zwyczaju przemykać od pomieszczenia do pomieszczenia, straż czuwa w milczeniu. Wielkim przywilejem jest znaleźć się na tych salonach, jeszcze większym ponoć — nie powędrować z nich prosto na salony Baszty Więziennej za sprawą jednego nieostrożnego gestu lub słowa.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 06 cze 2022, 18:45

Bo jam nie słyszał osobiście, szanowna — wiła się podła ludzka natura, pospiesznie i przymilnie przychodząc ze wcale wiarygodnym wyjaśnieniem swojego stanu wiedzy. — Ale ściany w burdelu cienkie, a dziewczyny… to jest pracownice Pana Waleta, dużo słyszą i wiedzą. Tedy i ja też trochę, bo jakem mówił, siostrzyczka moja…
Przesłuchiwany speszył się nieco, naprowadzając rozmowę na temat, który desperacko próbował oddalić od siebie swoimi zeznaniami.
No. Dziewczyny. Dowiedziałem się od dziewczyn. Przysięgam to prawda. Przed Birke, znaczy we marcu, albo we kwietniu. Ja nie znam dokładnie jak to było.
Tak! — przytaknął gwałtownie, sypiąc na Waleta i owego niebojącego się boskich praw Gągoła. — Jam słyszał jak ten jego kumoter opowiadał mu sprośności o papie! Historyję taką mu powtarzał, zełganą i zmyśloną, że przynieśli papę Hierarchę do burdelu i on pokazał palcem na jedną dziewkę, potem drugą i trzecią, a na koniec, na czwartą, na którą miały ją sadzać. A Walet rżał jak osieł i powiadał, że miał jego świątobliwość papa -trz-trzy nocniki, ale jak przyszło do czego, to narżnął w prześcieradło. Ja przepraszam, ja ino powtarzam te bezeceństwa, co oni przy gorzale… A piją a tak, o. Raz na rivski rok, wielmożna, jak tamten zajedzie do miasta. Ale leguralnie się zdarza, tak, tak.
Zapytany o inne sposoby, w jakie Walet miał ubliżać czci Płomienia, Garvan zamyślił się głęboko. Namysłowi towarzyszył ewidentny wysiłek, rozluźniony nagłym oświeceniem.
Tak — dodał chrapliwie i nieco ciszej, z wyraźnym przejęciem. — Kiedyś zaspał ci on na procesyję na Dzień Wielkiej Świątyni. I nie dość, że zaspał to jeszcze potem nie chciał nawet kupić i zapalić znicza. Tak było.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 12 cze 2022, 22:59

...siostrzyczka twoja, z którą rzekomo nie utrzymujesz kontaktu — dokończyła spokojnie Efa, pomimo coraz większego rozdrażnienia osobą przesłuchiwanego i jego sprzecznościami. Niepomna takoż na jego przysięgi, formy honoryfikatywne czy insze popisy ekspresji zaśmiecające właściwą treść interrogacji.
Od których dziewczyn? Rosi? Nie zamiarowałam z nią rozmawiać, ale jeżeli jeszcze raz złapię cię na kręceniu albo nieprecyzyjnym responsie to przyrzekam ci, że sprowadzę tutaj tę ladacznicę i mistrz Huber będzie ją przesłuchiwał na twoich oczach — wycedziła przez zęby czysta emanacja zimna połączonego z irytacją, obdarzając aresztowanego jadowitym spojrzeniem. — Zapytam po raz ostatni. Kto ci powiedział o stłuczeniu kapłana?
Historia o nocnikach czy zaspaniu na procesyję została natomiast podsumowana jedynym słusznym komentarzem, to jest jego absolutnym brakiem. Szanująca swoje nerwy i czas Elspeth przeszła za to do finalizacji procesu wyciągania czegoś użytecznego z tej pasożytniczej formy życia.
Czy Walet angażuje się w jakieś brudne interesy? Narkotyki, przemyt alkoholu, może jeszcze coś innego?
Gdzie mieszka? Gdzie i kiedy zwykle przebywa sam? — dorzuciła jeszcze na koniec pragmatycznie do puli pytań.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 14 cze 2022, 0:03

A-ale z dziewczynami i panem Waletem tak! — wtrącił się szybko i prawie dałoby się usłyszeć w jego słowach frustrację i głębokie poczucie niesprawiedliwości, gdyby nie to, że miał tak pełne gacie. — Sisi! Sisi wiedziała. Od Florety, bo ta podsłuchała. Pono była przy tem, jak W-walet wziął kasetę groszem, wydzielił trochę i zniknął na czas j-jaki, wtedy bajzlem zarządzała Ester, jego główna, naczy taka co ma nadzór nad innymi dziewczynami i pomaga we prowadzeniu iiinteresu.
Oskarżony zadygotał w więzach, zaszczękał zębami, tocząc wkoło spojrzeniem błędnych oczu, które zastygały w pełnym skupieniu wytrzeszczu tylko wówczas, ilekroć Elspeth zdarzyło się odezwać. Mistrz Huber, wyraźnie rozczarowany bezczynnością, ziewał ostentacyjnie i wzdychał, co rusz poprawiając, a to węgle, a to narzędzia swej pracy.
Nie… Znaczy, jest możliwe, tak! — zaczął odpowiadać na ostatnie pytanie, lecz zaraz wykazał refleksem i wyciągniętą z pozostałej części przesłuchania nauką, podejmując wątek w bardziej kreatywny sposób. Było to na swój sposób doświadczenie budujące. — Jam go nie przyłapał na tym, ale ma dużo kontaktów i klientów, byłby z niego dobry dekstry, dystur… ten, no, istrybutor! Temu chciałem się z nim skumać, rozumiecie... Z alkoholem też, bo raz, że lubi se wypić, a dwa, że ten jego kamrat Gągoł sam łacno patrzy na przemytnika! Od karciąt nie stroni, więc widno byłby i hazard do kompletu. J-ja mogę się dowiedzieć więcej jak potrzeba!
Nagła światła idea błysnęła mu naraz w głowie jak znicze na Dzień Wielkiej Świątyni, rozpromieniło oblicze skamlącą i skwapliwą usłużnością.
Ino byście mię puścili, to zasięgnę języka, gdzie trza, podpytam, wywiem się zarutko. Jak mamę kocham!
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 14 cze 2022, 21:53

Czcigodne, pełne złamanych serc i porzuconych nadziei miejsce kaźni tylko czekało na upust frustracji i głębokiego poczucia niesprawiedliwości ze strony przesłuchiwanego. Chłonęło negatywne emocje jak gąbka, gorliwie przyjmowało nienawiść interrogowanych i oddawało ją z jeszcze większym żarem, muskającym gorąco ich ciała namiętnymi przypaleniami. Pierwotny instynkt Garvana na szczęście dla niego zmitygował ekspresję niewłaściwych emocji, ale na nieszczęście dla Bertrama „Dużodobrego” Hubera, który najwyraźniej odczuwał chwilowe znudzenie. Elspeth nie zamierzała jednak wygadzać katu, dopóki pobudzony samą obecnością i gotowością oprawcy oskarżony nieprzerwanie sypał. I prawdopodobnie zmierzał do końca wysypywania, bo zaczął wchodzić w sferę własnych domysłów i bezczelnych sugestii.
Gdyby Efa była nieco mniej wypruta z emocji, zapewne w pierwszym momencie na propozycję przesłuchiwanego dotyczącą wypuszczenia go zareagowałaby rozbawieniem. Jednak etap jego odczuwania w podobnych sytuacjach wypalił się jakieś kilkadziesiąt przypadków temu, dlatego zamiast tego popatrzyła przeciągle przez kilka sekund na oskarżonego wzrokiem absolutnie jednoznacznym, wypalającym światłe idee kwarterona jak wypalające dno fajki resztki tytoniu.
Przestań roić coś sobie we łbie. Dla ciebie już nie ma użyteczności poza tym miejscem. Możesz co najwyżej skrócić trwającą aktualnie sesję przesłuchania. Mów, gdzie zwykle i w jakiej porze można zdybać Waleta bez towarzystwa osób trzecich.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 21 cze 2022, 14:39

Bez towarzystwa… osób? — powtórzył przesłuchiwany, wytężając pamięć, a sygnalizując tę czynność szybkimi i nerwowymi ruchami oczu prześlizgującymi się od narzędzi mistrza Hubera do przesłuchującej go Elspeth. — On żyje i mieszka u siebie. Znaczy się w „Jeszcze raz”, na piętrze. Tamój można zdybać go najłatwiej, kiedy odsypia noce albo rozlicza utarg. Bo jak pójdzie we miasto, to z całym szacunkiem, wielmożni, to prędzej znaleźć wicher we polu — błąka się po bajzlach, knajpach i melinach jak mu wypadnie i fantazja podpowie. Potrafi zniknąć wtedy nawet na całą noc, a bywa, że i następny dzień. Idźcie do „Jeszcze Raz”, szanowni. Zarutko, popołudniem, przed największym ruchem, tedy go najdziecie bez zbędnych oczu, prawdę, samą prawdę wam powiadam.
Wyrzuciwszy z siebie kilka pospiesznych zdań, na jednym niemal tchu, oskarżony, wciąż czujnie napięty i rozciągnięty na blacie do tortur, nadrabiał zaległości w oddechu, nie przestając obserwować uważnie reakcji swoich oprawców z pełnym lęku wyczekiwaniem oraz tlącym się gdzieś w jego małych, szczurzych oczkach zalążkiem nadziei na opuszczenie tego miejsca w jednym z grubsza kawałku.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 22 cze 2022, 1:05

Mogłaby tak jeszcze wciąż przesłuchiwanego dusić i dociskać, cisnąć i wykręcać, wyciskać do ostatniej kropli jak zmoczoną cytrynkę, kazać powtarzać zeznania od początku i na wspak, a nawet literować od połowy zdania, jednakże Efę począł naglić czas i słusznie upominać, że w dzisiejszej sesji interrogacji zdobyła już wystarczająco punktów zaczepienia. Przynajmniej na razie.
Jeśli w choć w najmniejszym detalu zełgałeś, cokolwiek wyimaginowałeś bądź przemilczałeś, wrócę tu, a ze mną mistrz Huber i jego bolesne utensylia. A wtedy już nikt ani nic nie będzie w stanie ci pomóc — poinformowała sucho przesłuchiwanego, po czym przeszła do wiążącej się z tym konkluzji, tak zwanego pytania ostatniej szansy.
Chciałbyś na koniec coś jeszcze dodać lub sprostować? — wybrzmiało oschle przed zakończeniem interrogacji, nim jeszcze Elspeth poczęła tonąć w morzu liter sporządzanego po wszystkim raportu, którego jak zawżdy bezlitośnie oczekiwał jej pryncypał, niepomny na tak przyziemne kwestie jak wielogodzinna praca i zmęczenie swych podwładnych.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 30 cze 2022, 23:57

Oskarżony zatrząsnął się na stole, poruszył krępującymi mu członki więzami. Wyglądało, jakby za chwilę miał się rozpłakać, tym razem nie ze strachu i bezsiły. Chuda pierś unosiła mu się szybko, w nierównych odstępach. Dyszał ciężko i słyszalnie.
Kiedy Elspeth wypowiedziała imię mistrza Hubera, ten skłonił się skromnie. Bolesne utensylium zalśniło ostrzegawczo. Kat nie myślał rozstawać się z nim nawet teraz. Milczał tedy, pozostając niemą groźbą drugiego planu
Wszystkom powiedział — odparł kwarterton natychmiast po zadanym mu pytaniu, bardzo szybko i skwapliwie. — Com wiedział. Najdokładniej. Jak mamę kocham, przysięgam.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 03 lip 2022, 18:10

Ciekawe, czy matka tego mieszańca była świadoma tego ogromu miłości, który do niej żywił, pomyślała z przekąsem Elspeth, sceptycznie podchodząc do silnego uczucia do rodzicielki, na które po raz kolejny męt społeczny przysięgał w obliczu novigradzkich służb.
Dziękuję, mistrzu Huberze — skonkludowała wreszcie Efa, wyrażając lakonicznie acz niekłamanie wdzięczność za skuteczne oddziaływanie Dużodobrego na przesłuchiwanego. — Na dzisiaj wystarczy.
Pozostawiwszy oprawcy niewątpliwą przyjemność dopełniania reszty formalności związanych z zakończeniem spotkania z Garvanem, Favresówna opuściła celę przesłuchań i podążyła do jednej z komnat zamku, by tamże oddać się inszej, równie niewątpliwej co znienawidzonej przez wszystkich przyjemności odbębniania niezbędnej papierologii. Sporządziwszy rzędem równych liter protokół przesłuchania, przeszła do raportu dla swojego pryncypała zawierającego jej dalszy plan działania i to, czego odeń potrzebowała. A że poety w niej było tyle, co cnoty w ladacznicy, tedy po głównej treści zawarte w raporcie konkluzje były suchsze niż gałąź do wieszania elfów.
1. Walet. Proponuję zmusić go do współpracy. Przydałby się nam szef lupanaru z Czerwonej, który ma wiedzę i kontakty. Do „Jeszcze raz” zachodzą Festaki, które obecnie handlują niebieskimi prochami. Z pomocą swoich dziwek Walet może dowiedzieć się więcej od Festaków i innych kanalii dzielnicy, a także pomóc nam dotrzeć do dystrybutora, nie wzbudzając przy tym podejrzeń – zawsze może się wykręcić, że chce towar dla swoich klientów. Potrzebowałabym tylko jakiegoś potwierdzenia z naszych kartotek tego, że sprał kapłana niedaleko burdelu „Jeszcze raz”i szczegółów incydentu. Najprawdopodobniej miało to miejsce przed Birke, w marcu albo kwietniu.
2. Hulaj. Podobno zapadł się pod ziemię, ale może nam uda się go odnaleźć. Ma melinę na Placu Ludów, na pewno jest w kartotekach. Przesłuchiwał go małodobry Ernst.
3. Typ z leniwym okiem i dziarami, prawdopodobnie mańkut. Musimy do niego dotrzeć, ale niech nikt nie wypytuje o to w „Pręgierzu”, a już zwłaszcza Kulawego, bo spalimy całą akcję. Trzeba działać ostrożnie, bo go spłoszymy i znowu cofniemy się do początku. Ograniczyłabym się tylko do obserwacji karczmy pod kątem pojawienia się go tam, a następnie sprawdzenia, dokąd pójdzie po wyjściu. Podobno lubi obstawiać, może uda się go znaleźć na jakiejś walce. Gdzie i kiedy jest najbliższa ustawka z udziałem Ernesta Pestki?
4. Czy mamy w kartotekach zw. ze Starówką jakiegoś Grigo albo Rigo?
5. Kto konkretnie doniósł na Garvana? Może to nam dostarczy jakiejś wskazówki.
Elspeth westchnęła głęboko, mitygując chęć wpisania ostatniego punktu o treści „6.Elspeth. Proponuję dać jej już dzisiaj spokój. Czasem musi wracać do własnego domu, żeby odpocząć i efektywniej pracować”. Zwinąwszy elegancko papiery w rulon, poszła wreszcie podrzucić efekty swojej dzisiejszej pracy Karakurtowi.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 06 lip 2022, 2:20

Karakurt siedział za biurkiem. Spisany przez nią raport trzymał w opartej o krawędź mebla dłoni. Przez kolejną minutę poruszał wyłącznie oczami, które chodziły w te i z powrotem, odczytując z powierzchni arkusza treść sprawozdania.
Dużodobry sprawiał problemy? — Kurt, swoim zwyczajem, zaczął od tematów pobocznych i ściśle niezwiązanych z jej zawodowymi obowiązkami. W jego oczach już oderwanych od jej równej kaligrafii zapalił się znany jej z praktyki błysk żakowskiej złośliwości, który w naturalnych warunkach występował w duecie z szelmowskim uśmiechem. Ale w twarzy starego szpicla od dawna nie zostało już nic naturalnego ani przypadkowego.
Kompot z gówna — skwitował, doczekawszy się odpowiedzi lub przedłużającego się milczenia, kładąc sporządzony przez Elspeth dokument na blacie. Karakalis, jak większość swoich kolegów po fachu, potrafił być ekstraordynaryjnie dwuznaczny w swoich porównaniach i doborze żargonu. Jego podwładni musieli domyślać się, czy przełożony chwali ich wysiłki, czy zgoła przeciwnie.
Plan popieram. W kolejności, w jakiej został spisany — rzekł. — Z paroma wyjątkami i sugestiami.
Mężczyzna odchylił się na oparciu, spojrzał na Favres, zatrzymując palec przy pierwszym punkcie.
Oszczędzę ci czasu na kartotekach, bo wiem, o czym mowa. Nie pracowałem nad tym, ale powierzono to także moim uszom. — oświadczył. — Dosyć głośna sprawa. Okres się zgadza, rewir tak samo, osoba tylko z grubsza. Gość nie był wtedy kapłanem, tylko klerykiem. Fabian von Kraus. Najmłodszy Fabiana seniora. Stary zasilił Szarłata okrągłą sumką, zdaje się, że było to jakieś pół tysiąca koron, za przechowanie szczeniaka w seminarium, po tym jak nababrał w rodzinnych stronach. Nieoficjalnie mówi się o napoczęciu małej Kantorowiczówny. Niektórzy myśleli, że to zemsta braci, ale myśleli głupio, bo tamci roznieśliby go na czekanach po całej Głównej, a nie skrzywili nos i wybili kilka zębów. Ale i to starczyło, żeby podgotować starego Krausa, który zaczął odgrażać się, że zaniecha datków, na co z kolei podgotował się przeor…
Trzeba było urządzić jasełki z szukaniem sprawcy — Karakalis przyspieszył swoją opowieść, oszczędziwszy jej szczegółów i faktów, których mogła się domyślić. — Miejscy przetrzepali dzielnicę na pokaz i ujęli kilku podejrzanych. Tych, co zwykle. Stary Kraus się uspokoił, młody nie bardzo. Ale za to odkrył powołanie i został na stałe. Złamanie, z tego co mi wiadomo, zagoiło się bardzo ładnie.
Palec wywiadowcy zsunął się niżej, na drugi punkt.
Nie dam ci Ernsta, bo jest poza dyspozycją. W kartotece Hulaja i protokole przesłuchania nie znajdziesz niczego interesującego, więc nie zaprzątałbym sobie nimi głowy.
Punkt trzeci.
Dietere jest nam winny kilka przysług. Może zacząć nadrabiać zaległości kilkoma namiarami i paroma nowinami. Tymi o Pestce, chociażby, bo prawie na pewno będzie wiedział i zbierał zakłady. Będzie próbował się wykręcać, przyspiesz sprawy łapówką. Nie za dużą, zwrócimy ci później w kosztach. Idź na plac i go wyłów.
Punkt czwarty i piąty.
Nie kojarzę, rozpytam. Względem naszego Garvana, sprzedał go najpewniej oszukany klient. Ulotnił się szybko, nie został na zeznania. Konkurencję wykluczyliśmy. Gdyby zwiedzieli się pierwsi, zrobiliby z tego stosowny pokaz.
Skończywszy mówić, Kurt zwrócił się do podwładnej z pytaniem.

Potrzeba ci czegoś?
Wyrobiona kilkuletnią praktyką intuicja i tym razem podpowiedziała jej, że powrót do domu i odpoczynek pozostaje poza pytaniem.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 07 lip 2022, 0:43

Dużodobry sam w sobie jest jednym wielkim problemem. Fortunnie większym dla przesłuchiwanych niż dla nas — odparła z lekką niechęcią w głosie nieprzyjemna reprezentantka miejskiego sektora bezpieczeństwa na wspomnienie innego nieprzyjemnego reprezentanta tejże samej doniosłej branży. — Ale to profesjonalista w swoim fachu — oddała mu sprawiedliwie należne przy tym uznanie.
Później nastąpiło to co zwykle, to jest cierpliwe czekanie, aż jej pryncypał zapozna się z raportem, czemu towarzyszyło podziwianie przy tym jakiegoś wybitnie interesującego elementu wystroju w bliżej nieokreślonym bycie tej trwającej nieprzerwanie zamkowej instytucji. „Kompot z gówna”, ten w dosłownym znaczeniu, może niekoniecznie był czymś, co każdy chciałby usłyszeć na podsumowanie kilku godzin wytężonej pracy, ale Karakurt ostatecznie klepnął jej plan, co znaczyło, że raczej nie uznał jej czasu za stracony.
Wyborna historia. Spodziewałam się czegoś o mniej doniosłym formacie, ale jak widać fortuna sprzyja dociekliwym. Myślę, że to powinno wystarczyć mi do przekonania Waleta — skomentowała z ukontentowaniem.
Z kartotek Hulaja interesowała mnie tylko lokalizacja jego meliny albo inne wzmianki, jak do niego dotrzeć. Zgadzam się z tobą, że pewnie w tamtych papierach nie ma niczego interesującego, ale już nowy, przyszły raport mógłby wprowadzić novum w tej materii. Chciałam z nim porozmawiać, gdyż jako goniec Festaków, który próbował ich wyrolować, zapewne wie więcej niż Garvan o tym gangu, jego dilerach i ich sposobach pozyskiwania towaru. Ale jeśli uważasz, że nie warto, to skupię się na innych kierunkach działania. Pracy mam wystarczająco dużo już teraz — wplotła subtelnie i z niewinną facjatą, w razie gdyby Kurt jeszcze nie zauważył tego faktu albo nie raczył zauważyć następną razą, kiedy poprosi go o dzień wolny.
Tak zrobię — przytaknęła krótko na dyspozycję szefa co do Dietra, nienawykła do produkcji niepotrzebnych zdań tam, gdzie nie było trzeba.
Naomiast to, czego jej było trzeba, było niczym beczka dryfująca po morzu niewyrażonych potrzeb. I pułapka, na którą nie zamierzała się nadziać.
W zasadzie to tak. Może to nadmiar zapobiegliwości, ale przydałby mi się ktoś do dyskretnej asekuracji w Czerwonej — skoro mogła zapomnieć o powrocie do mieszkania, spróbowała przynajmniej wysępić przyznanie sobie „cienia” wspomagającego przyspieszenie czasu realizacji pierwszego punktu planu. — Poradzę sobie sama z Waletem, ale nie mam ochoty na użeranie się z ulicznymi gnojkami czy innym tałatajstwem w trakcie wycieczki po tej dzielnicy, a przy tym robienie wokół siebie zamieszania. Zależy mi na szybkim załatwieniu sprawy.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 09 lip 2022, 23:36

Zapytaj któregoś z miejskich na wyjściu — poradził jej w sprawie zlokalizowania meliny. — Albo miejscową wiarę. Weź ze sobą jakieś zlewki na łapówkę i rekwizyt. Powiesz, że idziesz z dostawą albo inną legendę, łykną bez problemu.
Nie potrzebował tłumaczyć jej więcej. Wymyślenie dobrego alibi nie przerastało jej możliwości.
Taki goniec wie tyle, ile podsłucha, zanim przytrzasną mu ucho — skomentował Hulaja. — Zdziwiłbym się, gdyby wiedział jak i skąd biorą towar. Ale kto go kupuje i gdzie go rzucają, już prędzej. To dalej więcej niż ten nasz wyżęty diler z bożego dopustu.
Pryncypał wykazał się poczuciem humoru, doceniając żart podwładnej o nawale obowiązków. Uśmiechnął się szeroko, zaciśniętymi ustami, jak stary wampir. Bardziej do swoich myśli, niż do niej.
Mam dwóch wolnych ludzi od obstawy. Tilo i Terno. Obydwaj uczą się roboty, ale są na tyle rozgarnięci, żeby nie zawadzić, a kto wie, może nawet pomóc. Pierwszy to mruk i ekscentryk, ale po dachach łazi jak kot i niezgorzej radzi sobie na mieście. Podobno zaczynał jako kominiarz i to dlatego. Z kolei Terno… Zgryźliwy pyskacz, ale przy tym wcale łebski, ma zadatki na dobrego forensyka. Zna się trochę na odczynnikach i tych wszystkich parujących świństwach, którymi sama zajmujesz się na co dzień. To folarz przyuczony z dziada-pradziada.
Mogę odstąpić jednego — skonkludował po przybliżeniu jej sylwetek współpracowników in spe. — Powiedz tylko który.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 11 lip 2022, 22:55

Zapytam miejskich, ale nie wydaje mi się, żebym zdążyła jeszcze dzisiaj zahaczyć o melinę Hulaja — Elspeth uprzedziła Kurta co do swoich planów. — A Walet i Kulawy dzierżą palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o znoszenie towarzystwa mojej osoby.
Nieco się ożywiła, słuchając uważnie opisów swojego potencjalnego asekuratora, przez co podświadomie lekko się wyprostowała. Nad wyborem jednak długo dumać nie musiała.
Daj mi tego Tilo. Nie potrzebuję kogoś do pomocy przy ewaporujących osiągnięciach nauki alchemicznej — sparafrazowała z uprzejmością kobry królewskiej wspomniane parujące świństwa takim tonem, jak gdyby dokładnie przytaczała użyte przez Kurta słowa — ale do ochrony własnej dupy. Dobra znajomość miasta i jego dachów ani chybi się tej mojej obstawie przyda — skonkludowała, dodając w myślach: „choćby do skutecznego uciekania”.
Jakieś jeszcze dyspozycje, szefie? — zapytała na ostatek przed łapaniem „miejskich na wyjściu”, a potem szczęścia w Czerwonej.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 12 lip 2022, 20:47

Zapytaj. Poślę po Tilo, będzie czekał na wylocie, przy głównej bramie — spełnił jej życzenie, gwizdnąwszy na czekającego na zewnątrz strażnika i wydawszy mu stosowne polecenie, kiedy ten uchylił drzwi do gabinetu. Argumentację podwładnej na temat doboru współpracownika, skwitował ledwie widocznym skinieniem i grającym w kącie ust uśmiechem, jak gdyby właśnie udał mu się dowcip. Nie był to zresztą jego ostatni na dzisiaj.
Tak. Wracaj do domu i odpocznij — zażartował na ostatek, zanim opuściła jego gabinet, a on schował sporządzony przez nią raport do szuflady.
Ilość słów: 0

Vespera
Awatar użytkownika
Posty: 179
Rejestracja: 07 cze 2021, 15:44
Miano: Elspeth Favres
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Zamek

Post autor: Vespera » 28 wrz 2023, 23:58

Głownie mieczy zadźwięczały ponownie w powietrzu. Cofnięcie w zasłonie, związanie broni. Teraz zmuszenie jego do cofnięcia, związanie. Dobrze, pora na nowo poznany unik. Teraz naprzód nań i wypad, ale nietrafiony, bo sparował pchnięcie i odpowiedział wypadem. Przeszła do obrony, trzy kroki do tyłu, niedobrze. Odzyskała właściwy rytm, by natrzeć długim wypadem. Wiązała i nacierała, ale parował i utrzymywał dystans. A potem w którymś momencie nie wiedzieć jak i skąd, po prostu krótkim i stanowczym uderzeniem odbił jej głownię i zatrzymał w powietrzu sztych wymierzony w jej gardło.
Niech to szlag! Znowu bym zginęła. – Elspeth zmarszczyła brwi, próbując odnaleźć w sekwencji ruchów własny błąd, który doprowadził do jej hipotetycznego trafienia, chociaż w głowie już się jej od tego plątało. Arno był nie do pokonania. Wsparła miecz o podłoże placu treningowego, drugą rękę ułożyła na biodrze i spróbowała nieco uspokoić oddech.
Pod przeszywanicą odezwał się kłujący ból w boku, jak gdyby sprowokowany stwierdzeniem o zginięciu. Niedoleczona pamiątka z zaułka – słabość, do której za nic nie chciała się przyznawać ani przed sobą, ani przed innymi – przypominała jeszcze o sobie w najmniej odpowiednich momentach. Zdradzał ją tylko czasem nieświadomy i przelotny grymas na facjacie, o której Elspeth zwykła błędnie sądzić, że zawsze w pełni nad nią panuje.
Szkopuł w tym, że Efa nie miała czasu chorować. To nawet nie to, że musiała po prostu dojść do siebie i przywrócić dawną sprawność. Po tym, co się wydarzyło, musiała być lepsza, zwinniejsza, bieglejsza w walce. Na samym wstępie wykluczać przeciwników błyskawicznie z potyczki przy najmniejszym ryzyku, ciąć ich jak plastry sera, a przede wszystkim dać radę obronić rannych towarzyszy. Wiedziała jednak, że nie znajdzie tego, co teraz najbardziej potrzebuje w szkołach szermierczych wpajających szlachetkom kunsztowne wywijasy i wytworne pozy, którymi mogli się później co najwyżej popisywać przed publiką. Elspeth bowiem chciała zaczerpnąć czystej i groźnej skuteczności straży świątynnej – formacji, której już sama nazwa budził w adwersarzu asocjacje podobne tym, które przywołuje się na wspomnienie kolca jadowitego skorpiona. Arno Valderrama odpowiadał na tę potrzebę z nawiązką. Precyzyjniej, nie tylko na tę, na wiele innych również.
Zaczynam podejrzewać, że przerzuciliście się na lamie z tak prozaicznego powodu jak to, że są po prostu mniej męczące. – Dała sobie maksymalnie minutę, nie więcej, na opanowanie oddechu i uspokojenie kłucia w boku, bo jeszcze nie zamierzała poddawać się na dziś. – Chwila, Arno. Nie każdy jest tak nie do zdarcia jak ty.
Ilość słów: 0
Nigdy nie pytaj, komu bije dzwon: bije on tobie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2395
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Zamek

Post autor: Dziki Gon » 30 wrz 2023, 22:53

Obrazek
Szybszy wykrok! Uderzaj od wewnątrz! —Arno nie wstrzymywał ciosów. Parowane uderzenia treningowej klingi czuła w całym ramieniu, sflaczałym po przedłużającym się okresie rekonwalescencji w Świętej Oldze. Od początku ich wspólnych treningów, Valderrama szybko dał jej do zrozumienia, że nie może liczyć na taryfę ulgową. Jednak zaciętość, którą wnosił do dzisiejszego sparingu, nadawała nową jakość słowom „bez pardonu”. Tym razem był naprawdę zły. Jego zimne, skupione oczy nie wyrażały niczego oprócz pogardy dla jej słabości.
Jesteś cholernie wolna. Nawet jak na trupa — Podsumował Elspeth, opuszczając tępy sztych spod jej gardła i kierując go na ziemię. Zamarł w lekkim rozkroku, w pozycji, która pozwalała odpocząć jego ręce dzięki bezwładności, a w razie potrzeby — uderzyć błyskawicznie, niby atakujący wąż. Guz z boku głowy, który nabił jej podczas ostatniego treningu jej własnym płazem, przypominał o tym dobitnie.
Oszczędzaj oddech — warknął, nieskory jej żartom. Jego pierś unosiła się szybciej, lecz nie musiał jeszcze otwierać ust i dyszeć, by mieć dość tlenu. — Nie stój w miejscu, nawet kiedy odpoczywasz. Masz być ciągle w ruchu. Oczy na przeciwniku!
Mówiąc to, zaczął krążyć wokół niej „jako lew ryczący, czyhający kogo pożreć” — by użyć porównania godnego pleniących się ostatnio ulicznych kaznodziejów działających na nerwy staremu Kolbanowi. Jemu oraz mieszkańcom Starówki śpiącym przy otwartych oknach.
Podobnie jak Arno teraz, powrót ze szpitala do domu nie dał jej okazji do należytego odpoczynku. Kiedy ona się kurowała, jej brat przeprowadził gruntowny remanent całego domu, odnajdując kilka rodzinnych pamiątek oraz tłustą mysz, która pozwoliła Kasperkowi przetrwać absencję właścicielki. Osbert zniósł ją gorzej. Po jej powrocie zaszył się w swoich księgach i zdawało się, że nie chce znać świata innego niż ten, który utrwalono w jego oryginalnych wydaniach i białych krukach. W ostatnich tygodniach, wizyty w szpitalu były jedynym powodem, dla którego opuszczał Podedzwony. W połączeniu z wydarzeniami ostatnich dni sprzyjało to atmosferze, w której praca, mimo niezaleczonych ran i nadgodzin, jawiła się atrakcyjniejszą od usprawiedliwionego nieróbstwa.
Poza regularnymi wizytami brata, doczekała się tylko trzech innych. Jednej od Arna, drugiej od skonfundowanej pielęgniarki szukającej „Erzebeth”, by wręczyć jej butelkę laboratoryjnego spirytusu przysłanego z miejskiej kostnicy razem z życzeniami: „Żeby nie przenieśli cię do nas. Miki i Otto”. Trzecie, a pierwsze chronologicznie, były odwiedziny smutnych panów od Kurta, którym przekazała postępy w śledztwie, a odebrała dyspozycje poufności i niekontaktowania się z przełożonym przed wyznaczonym terminem. Termin upływał dzisiaj.
Interesujące miejsce na schadzkę — Przełożeni i konfratrzy Arna nie pochwalali ich wspólnych treningów. Dla zachowania pozorów, kochankowie chodzili ćwiczyć na wschodnią basteję, z dala od zawalonego rekrutami placu i wścibskich oczu. Jednak ściany, pomimo grubości zdolnej oprzeć się trebuszom, nadal miały uszy. I to nie byle jakie. — Nie przeszkadzajcie sobie. Ja poczekam.
Oparłszy się o blankę, Kurt obserwował ich taniec na murach, z typowym dla siebie nonszalanckim spokojem, który mąciła tylko niekompetencja podwładnych. Zgodnie ze swoją wcześniejszą radą, Arno nie zaszczycił przybysza spojrzeniem — to ciągle podążało za Elspeth. Ustawiając się bokiem, podwinął opadający rękaw, odsłaniając czarny kontur tatuażu — wijącą się na przedramieniu pół kobietę, pół węża. Identyczny symbol nosili wszyscy członkowie jego oddziału.
Lepiej mnie traf — powiedział, pochylając czoło i wznosząc klingę. — Albo zginiesz drugi raz.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław