Tartak drzewny

Obrazek

Tłusty sołtys, marudni chłopi, plotkujące baby, rumiane podlotki i rozwrzeszczana smarkateria, na wygonach zaś głównie rogacizna. Ot, wieś jak malowana nieopodal miejskich murów.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1296
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Tartak drzewny

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 19:02

Obrazek


Mieszczący się nieopodal sioła, u brzegu wpadającej do Pontaru pomniejszej rzeki, vizimborski tartak drzewny to mniej niż pchła w porównaniu do wielkich, prężnych zakładów pod murami Wolnego Miasta Novigradu, posiadających po kilka młynów, zasilanych najnowszymi zdobyczami technologii. Mimo to, radzi sobie niezgorzej. Dostarcza gotowego surowca lokalnie, między innymi na novigradzkie Przedmieście, zużywające drewno tonami, samo skoncentrowane na eksporcie nieco rzadszych i droższych gatunków drzewa niźli pospolity świerk czy sosna.
Tartak jest dla mieszkańców Vizimbory równie cenny, co rzeka, na której stoi. Regularnie wabi do wsi kupców, przedsiębiorców i rzemieślników z miasta, a jego załoga to w ponad trzech czwartych silne, młode vizimborskie chłopaki. Drzazgi i wióry pryskają tam od świtu do zmierzchu, piły oraz siekiery nigdy nie ustają w robocie. Nieopodal zakładu, na brzegu potoku, baby zwykły rozsiadać się z praniem i plotkami, po drodze zanosząc pracującymi świeży wikt. Latem dzieciaki pluskają się na płyciznach pod ich czujnych okiem.
Baraban z tartaku płoszy dziką zwierzynę, a bliskość osady zapewnia wszystkim poczucie bezpieczeństwa.

Hagan
Awatar użytkownika
Posty: 56
Rejestracja: 17 lip 2018, 4:26
Medale: 7
Miano: Aco
Rasa: Człowiek
Wiek: Około 30
Złoto: 15 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=211
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=212

Re: Tartak drzewny

Post autor: Hagan » 11 lis 2019, 0:53

Wielki plan ucieczki legł w gruzach. Tłum przerzedził się szybko, uniemożliwiając mu skrycie swej postaci pośród wieśniaków. Jakby mało tego było, kobieta postanowiła wyrazić swą wdzięczność krępującym uściskiem. Aco zamarł w bezruchu, jakby kompletnie sparaliżowany. Nie odezwał się ani słowem. Nawet gdyby chciał, to słowa i tak ugrzęzłyby mu w gardle. Trzy, jakże sprzeczne, części jego umysłu starły się ze sobą. Jedna pragnęła się odsunąć, odjechać, uciec i uniknąć niezręcznej sytuacji. Druga, pomimo całej tej niezręczności, odczuwała przyjemność z uścisku. Piękny, zapadający w pamięć zapach połączony z nietuzinkową urodą dziewczyny przyspieszały znacząco bicie jego serca. Trzecia, ostatnia część, po prostu wiedziała, że nie wypadało mu się odsuwać. Jego mina i burkliwa wypowiedź robiła z niego wystarczającego buca, na którego wcale nie chciał wyjść.
Szczęśliwie, dziewczyna odsunęła się od niego nim kolejne burzliwe myśli zalały jego umysł. Odetchnął w duchu, choć nie był to koniec jego mąk. Skazany został na podróż do domu niewiasty. Z sytuacji tej mógł wyciągnąć go jedynie Zator... lecz wtem zdrada! Zdrada! Cios nadszedł z najmniej spodziewanej strony. Jego towarzysz, miast wyciągnąć ku niemu pomocną dłoń, przypieczętował jego nieszczęsny los. Opcji nie miał zbyt wiele. Szczwany lis wysunął niepodważalne argumenty. Mańkut cały był przemoczony, negocjacje nie dobiegły końca, zestresowaną kobietę i dziecko warto było odprowadzić bezpiecznie do domu. A na koniec, niczym gwóźdź do trumny, trzeba było zadbać o miecz. Zatem szach i mat, najemnik przegrał tę partię z kretesem. Jedyne co mógł zrobić, to przyjąć tę klęskę z godnością.
— Głupio by było odmówić... — rzucił nieśmiało. Czuł, że warto było się odezwać, nawet jeżeli wybór nie należał tak naprawdę do niego. Rzucił jeszcze wzrokiem za niknącym w oddali tłumem, mimochodem rozważając jak bardzo przekoloryzowane zostaną wydarzenia znad rzeki. Czy w historii praczek miał nadjechać na koniu, w lśniącej zbroi i rzucić się, niby dzielny rycerz, na pomoc dziecku? Może wbrew siłom natury miał zmusić rwącą rzekę do posłuszeństwa? Przez chwilę poczuł się jak bohater dawno zasłyszanych opowieści. Było to nawet przyjemne uczucie, zwłaszcza gdy historie te były opowiadane daleko od jego osoby, nie ściągając na niego niepotrzebnej uwagi. Nim fantazja poniosła go dalej, zauważył urywającą się rozmowę między Zatorem a kobietą oraz uśmiech, który dla Mańkuta był wyjątkowo jednoznaczny. Rzucony został prosto w paszczę lwa, aby sprostać swym lękom.
— To ten... pomogę z koszem — powiedział cokolwiek, co pierwsze mu przyszło na myśl. Krótkie zdanie, dające jedynie znać, że nie odpłynął kompletnie myślami. Skoro takie słowa już padły, musiały po nich nastąpić czyny. Aco wziął się za zbieranie z gruntu ubrań i ścier, otrzepując je z piasku i umieszczając w koszu.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1296
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Tartak drzewny

Post autor: Dziki Gon » 13 lis 2019, 0:32

No jasne, że głupio! — roześmiała się dziewczyna na pojednanie — serdecznie, nadal krzynkę nerwowo. I bardzo, bardzo ładnie.
Otrzepała z piachu i narzuciła na dygoczącego Jaśka dziurawy, brunatny pled, pomagając Mańkutowi zebrać resztę porozrzucanego po gościńcu odzienia i przerzucić przez ramiona cienkie, konopne powrozy kosza. Odnajdując się znacznie lepiej w sztuce obserwacji aniżeli konwersacji, Aco spostrzegł, że mimo wieku, w którym większości panien — czy to ze wsi, z gminu — głowę zwykle zaprzątało jeno najrychlejsze i najlepsze wydanie się za mąż, dziewczę sprawiało wrażenie na codzień zaprzątanego zgoła bardziej przyziemnymi sprawami. Skórę miała opaloną słońcem, na karku spieczoną. Dłonie nosiły ślady nie tylko tarki, trzonka i sznura, ale bez ochyby również cięższych robót.
Dziękuję wam, panie! — rzuciła, zdawało się, zarówno do młodego najemnika, jak i oddalającego się z powrotem w stronę spiętrzonych sztapli tarcicy. Zaproszenie wystosowała, nieuchronnie, wyłącznie ku Mańkutowi. — Pozwólcie z nami, daleko nie jest, ot, spacerem. Janek, ze mną! Już ty się nie próbuj nigdzie włóczyć!
Rad, nierad — pozwolił tedy, dźwignąwszy przewieszony przez plecy kosz.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław