Dzika plaża

Obrazek

Piaszczyste wybrzeże, rozciągające się na północ od miasta. Półdzikie i zarośnięte nadbrzeżnymi trawami. Przesycona solą i echem mew bryza wichrzy je bez ustanku, idąc od odmalowanego akwamaryną horyzontu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 17:12

Obrazek


Kawałek wybrzeża wolny od rybackich chat i innych szczątków cywilizacji. Nawet trupy wrzucane do kanału przez miastowe gangi jeno z rzadka wypływają tu na falach. Porośnięte rozkołysanymi od bryzy trawami wydmy łagodnymi pagórkami przechodzą w jasny piasek plaży, upstrzony drobnymi muszelkami. Morze wyrzuca na brzeg wodorosty i uczepione ich kraby, niosąc zapach soli i wszechobecny szum, zagłuszający echa pobliskiego miasta.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 06 wrz 2020, 21:15

... to alfabet duszy, znak rozpoznawczy, wiadomość dla otaczającego nas świata!
Salamina zarżała zniecierpliwiona.
Naszpikowany filozoficznymi przemyśleniami Gii wykład o teorii koloru trwał przez całą niemalże drogę z łaźni miejskich, z małymi tylko przerwami na zachwycanie się kształtem kłębiących się na nieboskłonie cumulusów, w których malarka dopatrzyła się kolejno: ich jutrzejszego starcia z bestią, pary kopulujących dzików o ludzkich twarzach oraz bezowego tortu.
Jesteśmy na miejscu! — oznajmiła Gia, rozglądając się z zachwytem wokoło. Nabrała powietrza głęboko w płuca rozdymając nozdrza i przymykając oczy. — Czujesz to, mire elaine...? Nic! No... może odrobinkę... jakby ryba zdechła...? Ale nieważne, w końcu jesteśmy nad morzem!
Gia zeskoczyła z siodła, o mało nie ginąc pod ciężarem swego plecaka. Sapnęła, zachwiała się, ale zdołała jakoś utrzymać równowagę. Otrzepując zapadające się w miękkim, złocistym piasku buty, wskazała ręką na omywany falami brzeg i ciągnący się kawałek dalej wzdłuż wydm młody bór bażynowy.
Tam możemy przywiązać konia i rozłożyć się w cieniu. Chodźmy!
Z nieba lał się żar czerwcowego popołudnia, na prowadzącej do dzikiej plaży, udeptanej ścieżynie pośród trawiastych wydm powietrze zdawało się stać w miejscu. Niemrawe powiewy wilgotnego chłodu dolatywały tylko od strony morza, zza piaszczystych wałów, za którymi niknęła właśnie Gia.
Klacz Xaleandre rzuciła niespokojnie łbem.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 10 wrz 2020, 2:49

Xaleandre nie zrozumiała z tego wykładu wiele, była gotowa przysiąc, że nie dość, że nie rozumiała większości słów, to Gia używała jeszcze zwrotów w swoich opisach, których nie zrozumiałby przeciętny mieszkaniec Novigradu. Niemniej mimo, że mało wyciągnęła z tego wykładu, wszak nie była też artystką, to jednak przejażdżka za miasto wydawała się przyjemna, słońce stanowiło dla niej mniejszy problem niż dla większości tubylców, a i mogła przynajmniej do Salaminy rzucić co jakiś czas kilka słów w języku zerrikańskim. Cieszyło, że ktoś ją rozumie, po męczarniach jakie musiała przechodzić w łaźniach, nawet jeżeli to jest koń. Gia musi mieć nie lada wyobraźnie swoją drogą, skoro dopatrzyła się w chumrach kopulującej pary, tak słowa związane z walką i miłością cielesną, to chyba jedne z pierwszych jakie poznała Zerrikanka. No i dla niej samej morski zapach w ciepły letni dzień był całkiem przyjemny, tak jak i niczym nie ograniczona plaża.
Xaleandre cóż zeskoczyła z konia z dużo większą gracją, ale i ze względu na jej wzrost, sam skok nie był aż taki duży. Jak tylko stanęła na ziemi, rozejrzała się dookoła i również wciągnęła głęboko powietrze.
-Ładne....Bahar wskazała dłonią na morze, bo i nie mogłasobie w tej chwili przypomnieć odpowiedniego słowa. Zerrikanka spojrzała na swoją klacz, która wydawała sie niespokojna. Zazwyczaj ufała zwierzętom, szczególnie swoim. Pogłaakała Salaminę, odczekała chwilę, po czym zaciskając rękę na rękojeści ruszyła za Gią za wydmy.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 13 wrz 2020, 15:32

Wybrzeże, jak okiem sięgnąć, wyglądało na opustoszałe. Nie było słychać nic oprócz szumu fal. Meandrujący wśród wydm trakt biegł dalej, omijając dziką plażę i niknął hen, daleko za pasem rzadkiego, nadmorskiego boru, ciągnącego się sierpem wzdłuż brzegu. W tyle zaś majaczyła na tle obleczonego wełnistymi chmurkami błękitu ruina wieży świetlnej, którą minęły po drodze w pewnej odległości. Wokół wyszczerbionej latarni, przypominającej obecnie bardziej pokraczny obelisk niźli budowlę użytkową, kłębiło się liczne ptactwo. Łagodne zbocze wydmy prowadzące bezpośrednio na plażę przesłaniał parawan kołysanych skąpymi powiewami wiatru turzyc. W oddali migotały w słońcu miriady muszelek rozsypanych po omywanym falami piasku i skorupki leniwie poruszających się po tej mozaice krabów.
Poza tym, krajobraz pozostawał nieruchomy.
Jak słusznie zauważyła Gia, powietrze w tej części wybrzeża rzeczywiście wolne było od miejskich miazmatów. Nawet pomimo upału czuć było pewnego rodzaju rześkość, typową dla nadmorskiego mikroklimatu. Xaleandre wyczuła zapach soli, wyrzuconych na brzeg wodorostów i sosnowego zagajnika. Nuta rybna, o której wspomniała malarka, zamajaczyła gdzieś na obrzeżach tego bukietu, pierzchając jednak prędko niby przegnany wiatrem dym.
Salamina zachrapała i grzebnęła kopytem, bocząc się zrazu i nie chcąc iść za Xaleandre. W końcu jednak, pod pewnym dotykiem swej pani, skapitulowała. Zeszły po piaszczystym zboczu, idąc w ślad za Gią, aż dotarły do skraju boru, gdzie w ażurowym cieniu młodych sosen rozciągał się dywan z bażyny, wrzosów i mchu. Tu i ówdzie rosły też borówkowe krzewy obsypane zawiązkami owoców oraz kępki soczyście zielonych paprotek.
Tu chyba będzie dobrze — sapnęła Gia, zrzucając plecak z ramienia. Raban, jaki się przy tym wydobył z toboła, jeszcze bardziej spłoszył poddenerwowanego już konia. Salamina zarżała wystraszona i cofnęła się o krok.
Och, squaess'me... Dziadostwo trochę waży. Ale tak to jest jak się nosi ze sobą swój dom. W poprzednim wcieleniu musiałam być ślimakiem... A ty, Xaleandre, jak sądzisz — kim byłaś w innym życiu?
Gia przyjrzała się cudzoziemce wesołymi oczyma, po czym jęła odplątywać supły i odpinać pasy i klamry swego przepastnego plecaka.
Co on taki płochy? Boi się wody? — zapytała, zerkając na Salaminę. — Czy tam, skąd pochodzicie, nie ma morza? Opowiedz mi coś o sobie, mire elaine, chciałabym cię lepiej poznać.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 17 wrz 2020, 0:54

Morze, plaża, wybrzeże to chyba jedno z ulubionych miejsc Xaleandre w tej dziwnej krainie. Może dlatego, że miejsca te chyba najbardziej przypominały jej Zerrikanie, mimo, że było dużo chłodniej, a i woda nie była aż tak azurowa w swoim kolorze i nie pochodziła z wodospadów i strumieni. Wciąż jednak było to bardziej podobne do domu, niż tutejsze miasta i panujące tam zwyczaje czy język. Zerrikanka chętnie przeszłaby się wzdłuż plaży, jednak jej towarzyszka miała inne plany.
Wciąż uspokajając Salaminę, dotarły do granicy lasu, który faktycznie wydawał się być całkiem urokliwym miejscem do namalowania obrazu. Wrzosy, krzewy borówek oraz zielone liście paproci niewątpliwie nadawały miejscu uroku. Niezbyt spodobało się jej, że Gia znów wystraszyła Salaminę, koń i tak już wydawał się spłoszony, niemniej jednak zapewne zrobiła to nieumyślnie. Wciąż jednak Xaleandre zaciekawiona była co tak zaalarmowało konia już na samym początku. Czy możliwe, że było to tylko i wyłącznie morze?
Xaleandre popatrzyła na Gię nie rozumiejąc pytania.
-Innym życiu...? zapytała najprawdopodobniej prosząc o dokłądniejsze lub powolniejsze powtórzenie pytania.
-Woda jest...z góry jest ze skał. Bahar...daleko. Ja...nie wiem co. Zapytaj wykonała gest ręką, który miał uchodzić za wodospad i spływającą z niego wodę. To chyba był jeden z tych momentów, że Zerrikanka była zła na samą siebie, że tak słabo opanowała ten język.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 20 wrz 2020, 21:47

No wiesz... — Gia sapnęła, wstając znad rozbebeszonego plecaka i odgarniając włosy z czoła. — ZANIM odrodziłaś się jako królowa odległej, egzotycznej krainy... — Mówiła wesołym, trochę zaczepnym tonem, lecz próżno było szukać w nim drwiny. Na tyle, na ile Xaleandre rozeznawała się w zachowaniach Nordlingów, brzmiało to bardziej jak flirt, choć przy ekscentrycznej malarce trudno było orzec to z całą pewnością. — Właśnie, skąd pochodzisz, mire elaine? Nigdy wcześniej nie słyszałam takiego akcentu jak twój... Albo nie, nie mów mi! Sama zgadnę... hmm... może Ofir? Znałam kiedyś jednego Ofirczyka, miał podobny kolor skóry.
Dziewczyna przyglądała się chwilę twarzy cudzoziemki, uśmiechając się pytająco, po czym przeniosła wzrok na okolicę, jakby szukała czegoś mimochodem w otaczającym je krajobrazie. Nagle pogodne i wesołe spojrzenie Gii spochmurniało. Najwyraźniej nie znalazła tego, czego oczekiwała. Gwizdnęła krótko kilka razy, coraz bardziej zaniepokojona.
Gdzie jest Pędzel? Widziałaś go odkąd opuściłyśmy łaźnie?
Znowu gwizdnięcie i znowu żadnej reakcji w zasięgu ich wzroku.
Gia przetrząsnęła plecak, wywalając z niego absolutnie wszystko, a nie znalazłszy śladu pupila, ruszyła wgłąb boru, nie przestając nawoływać łasicy. Jej beztroski ton i galopująca nonszalancja wobec świata wyparowały w jednej chwili. Malarka przypominała teraz małą dziewczynkę, która zgubiła ukochanego kotka i nic prócz odnalezienia zguby jej nie interesowało. Zapomniała nawet o obecności Xaleandre, którą zostawiła na granicy plaży i zagajnika samej sobie.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 25 wrz 2020, 2:39

Xaleandre teraz pokiwałą głową, zrozumiała bowiem przynajmniej kluczowe pytania, a na sugestie, że sama była królową uśmiechnęła się zdecydowanie zadowolona z komplementu. Ciekawe czy dziewczyna mówi tak każdemu czy też jej niecodzienna uroda sprawiła, że padają pod jej adresem takie komplementy.
-Ja zawsze....z miecz na dłoni odparła po chwili zastanowienia w sumie zgodnie z prawdą, bo jak tak przez chwilę pomyślała, to chyba tak właśnie było, że zawsze była z mieczem w dłoni, nawet jężeli urodziła się gdzie indziej, to musiałą być mężczyzną z mieczem w dłoni, choć ten pomysł, że to akurat mężczyźni dzierżą broń wydawał się jej wciąż całkiem niedorzeczny.
I znów zbyt wiele wypowiedzianych słów, ale Xaleandre zrozumiała, że to pierwsze pytanie jest kluczowe.
-Ja Zerrikania. tak wiele osób w tych strona myliło ich z Ofirem, czego Xaleandre zdecydowanie nie rozumiała, przyzwyczaiłą się już jednak, że oburzanie się za każdym razem kiedy to się dzieje nie ma sensu.
Potem jakby cała radość uszła z dziewczyny, ale po chwili Xaleandre zrozumiała, że nie ma zwierzątka, które było na jej ramieniu. Gia wydawała się całkowicie zagubiona, Xaleandre rozejrzała się wokół, ale go nie dostrzegła. Zanim zdążyła zatrzymać Gię ta pobiegła w kierunku boru. Niezbyt podobało się to Zerrikance, szczególnie po tym jak zachowywała się Salamina, ale nie mogła zostawić przecież Gii samej. Zacinsęła dłoń na rękojeści saberry i ruszyla sama bardziej w głąb lasu ostrożnie stawiając każdy krok.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 26 wrz 2020, 14:08

Mimo że Xaleandre Qalamina miała pewne trudności z myśleniem i mówieniem we wspólnym, rozumiała z niego całkiem sporo. To jest: jeśli mówiono do niej stosunkowo wyraźnie, niezbyt szybko i używało się prostego słownictwa, bez metafor i innych środków stylistycznych, czego Gia najwyraźniej nie potrafiła. Niemniej jednak Zerrikanka intuicyjnie wyłapywała sedno wypowiedzi dziewczyny, dzięki czemu mogły się komunikować, nawet jeśli niezbyt precyzyjnie.
Odpowiedź na pytanie o poprzednie wcielenie spotkała się z żywym zainteresowaniem malarki, która przyjrzała się ostrzu na biodrze Xaleandre, jakby zobaczyła je po raz pierwszy, albo pojęła, że obciążająca pas kobiety saberra nie jest li tylko ozdobą. Zbliżyła się nawet tak, jakby chciała dotknąć szabli, lecz po krótkiej chwili wahania odstąpiła, chowając poplamione farbami dłonie za plecami.
Zatem dusza prawdziwego wojownika, niezmienna mimo fluktuacji karmicznych. Piękna i niebezpieczna... jak pantery mgliste żyjące w lasach Naroku. — Gia uśmiechnęła się, kiwając głową. — Tak, to do ciebie pasuje, mire elaine.
Chyba będę musiała się kiedyś wybrać do tej twojej Zerrikanii — dodała, mrugnąwszy do Xaleandre i nabrała powietrza, by powiedzieć coś jeszcze, lecz wówczas jej wzrok zaczął błądzić po okolicy, a twarz tężeć w wyrazie niepokoju. Nagle zmieniła temat, pytając o łasicę, po czym bez słowa zniknęła wśród paproci i powykrzywianych wiatrem sosen.
Xaleandre ruszyła za Gią wgłąb boru, wytężając wszystkie zmysły. Stąpając po miękkim, mało stabilnym runie wojowniczka czuła się niepewnie. Mchy i porosty słabo trzymały się piaszczystej gleby, czubki butów raz po raz wpadały w sieci splątanych wrzosów i bażyny, zahaczały o wystające korzenie, gałęzie powalonych drzew czepiały się cholewek.
Pstrokaty kubrak malarki mignął Qalaminie pomiędzy poskręcanymi pniami za wzniesieniem, gdy nagle poczuła silny impuls — podskórny dreszcz, przebiegający po plecach. Wrażenie zdawało się docierać do Xaleandre gdzieś z lewej, ze skraju boru, gdzie rosnące w pierwszym rzędzie rachityczne sosny przyglądały się plaży i morzu.
Wojowniczka czuła, jakby wokół jej umysłu okręciły się niewidzialne wici, przyciągające ją w tamto miejsce, pulsujące, zachęcające, nie pozwalające skupić się na niczym innym.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 01 paź 2020, 1:24

Xaleandre rozumiała kluczowe może słowa, w końcu nie zdecydowałaby się na taką daleką podróż gdyby nie umiała chociaż tego. Była jednak często zła na siebie, bo mimo swoich dużych wysiłków i prób nauki na miejscu, wciąż większość szczegółów opisu jej umykało zarówno podczas słuchania jak i własnej wypowiedzi, chociaż tutaj to chyba było jeszcze gorzej, mowa była naprawdę ciężka bo poza znajomością słów dochodziłą odpowiednia ich odmiana oraz akcent. Koszmar dla Xaleandre, któa bardziej stworzona byłą do miecza niż do ksiąg.
Obserwowała ruchy Gii jednak nie broniła jej dostępu do saberry, dziewczyna jednak sama się powstrzymała. Była zdania, szczególnie patrząc na nią, że ciężar broni zegnie ją co najmniej w pół. Nawet jeżeli biegała z ciężkim plecakiem to jednak dzierżenie takiej broni w ręce to zupełnie inna sprawa. No i poza tym, że nie zrozumiała tego zwrotu, to była też pewna, ze zwrot 'fluktuacje karmiczne' usłyszała pierwszy raz w życiu. Inna sprawa byłą taka, że nawet jakby to usłyszała w języku Zerrikanii to też by nie zrozumiała o co chodzi.
-Zerrikania piękny powiedziała kiwając głową na potwierdzenie swoich słów.
Teraz szła w głąb boru, mimo, że jej przeczucia mówiły jej, że to bardzo zły pomysł, z każdym krokiem była tego coraz bardziej pewna. Nie było jednak odwrotu mimo dreszczu przechodzącego po plecach. Kierowała się tam gdzie czuła, że powinna się udać.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 01 paź 2020, 21:36

Nieodparte wrażenie powiodło Xaleandre na skraj skarpy, trzymającej się w kupie chyba tylko dzięki splątanym korzeniom sosen, tworzącym swoistą sieć dla piaszczystej gleby. Obramowany poskręcanymi konarami prześwit w tym miejscu tworzył dogodny punkt widokowy, pozwalając na swobodną obserwację rozciągającego się po horyzont morza, chroniąc jednocześnie od wiatru i skwaru.
Przy urwisku leżało kilka zwalonych pni, na których ucztowały grzyby i porosty, a pomiędzy nimi — zarośnięte mchem, obłe kamienie, prawdopodobnie przyniesione tu przez kogoś ze znajdującej się kilka stóp niżej plaży, bo były jedynymi w okolicy i ułożone w coś, co mogło być dawno temu kręgiem paleniska.
Gdy Qalamina zbliżyła się do „obozowiska”, spomiędzy spróchniałej kory i nasięźrzałów wystrzeliła nagle wiewiórka, czmychając rudą smugą w górę pobliskiego drzewa z pełnym wyrzutu piśnięciem. Spłoszona ruchem powietrza chmara muszek poderwała się z kępki gnijących opieńków, zataczając chaotyczne kręgi i wciskając się Xaleandre do nosa, a potrącone pióropusze paprotników zafalowały w mozaice światła i cienia, mamiąc jej wzrok.
Niewątpliwie było to miejsce, które z jakiegoś powodu ją przyciągało. Czuła to w rozchodzącym się po ciele mrowieniu i łaskotaniu u podstawy czaszki, tak podobnych do wrażeń zmysłowych, pojawiających się ilekroć sięgała po moc. Kierowana wewnętrznym kompasem stanęła tam, gdzie chwilę wcześniej buszował gryzoń i dostrzegła rozkopany w podszycie mały dołek. Z dołka tego wystawały białe kłącza jakiejś rośliny oraz kawałek błyskającego w promieniach przedzierającego się przez gałęzie słońca metalu.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 12 paź 2020, 1:00

Jak tylko Xaleandre zorientowała się, że dostała się na skraj skarpy rozejrzałą się niepewnie. Niezbyt ufała tutejszej roślinności, o której miała dużo mniejsze pojęcie niż o tej z Zerrikanii. Z oględzin szybkich miejsca wynikało, że któś mógł prawdopodobnie prowadzić obserwacje morza, rozpalając tutaj ognisko kiedy robiło się zimno. Inna sprawa, że tutaj zawsze było zimno. Ale chyba powoli się przyzwyczajała.
Natura jednak w dalszym ciągu zachowywała się nieprzewidywalnie, o ile wyskakująca wiewiórka była zdecydowanie niegroźnym zwierzęciem to chmara muszek była irytująca co najmniej. Potrząsnęła głową i starałą się odgonić resztę wolną ręką w której nie trzymała obecnie broni.
Najbardziej jednak zaniepokoiło ją uczucie które miała kiedy sięgała po swoją moc inną niż ta fizyczna. Zazwyczaj starała się by ta fizyczna wystarczyła, były jednak przypadki kiedy trzeba było sięgnąć głębiej. Uczucie zaskoczyło ją, nie spodziewała się poczuć czegoś takiego w tym miejscu. Kiedy już doszła do miejsca, do którego ją od dłuższej chwili ciągnęło, zobaczyła białe kłącza i kawałek metalu. Spodziewając się jakiejś pułapki delikatnie dotknęła czubkiem saberry kawałka metalu, jej ciało gotowe by odskoczyć w razie czego tak szybko jak to tylko możliwe.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 12 paź 2020, 15:06

Tutejsze muszki, choć niewątpliwie irytujące, miały jednak tę zaletę, że nie składały jaj w ludzkim ciele i nie ucztowały na mózgu wciąż żyjącej ofiary, by po przepoczwarzeniu, na deser zjeść gałki oczne i ulecieć przez oczodoły. Muszki kontynentalne w porównaniu z zerrikańskimi tse-tse były doprawdy pieszczochami. I jak te ostatnie — rozpierzchły się karnie, przegonione zniecierpliwionym gestem.
Wolna od bzyczącego woalu Xaleandre podeszła ostrożnie do dołka, wyciągając oręż na całą długość ramienia, by zbadać sztychem leżący tam podejrzany ułamek metalu. Gdy saberra zetknęła się z jego powierzchnią, Zerrikanka zapobiegawczo odskoczyła pół kroku w tył, ale nic się nie wydarzyło. Wciąż czujna, spięta i gotowa odeprzeć każde — również takie z opóźnionym zapłonem — niebezpieczeństwo, zbliżyła się ponownie, zaglądając w rozkopany podszyt.
We wzruszonej szablą piaszczystej ziemi leżało coś, co początkowo mogła wziąć za korek lub zatyczkę, albo pionek do jednej z tych dziwnych gier Nordlingów, które widywała po novigradzkich karczmach. Gdy jednak przyjrzała się bliżej, zobaczyła figurynkę barwy spiżu o zadziornym kształcie piejącego kura. Brudny i ukruszony u podstawy herold jutrzenki łypał na Xaleandre ciekawskim, zmatowiałym okiem.
► Pokaż Spoiler

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 18 paź 2020, 3:39

Właśnie na tym polegał problem, że Zerrikanka dobrze znała muszki ze swojego lądu, a tutaj nie wiedziała do końca jakie będą konsekwencje, być może długotrwałe, styczności z miejscową fauną. Niemniej najważniejsze, że w sumie odleciały od niej bez żadnych większych starań.
Kiedy okazało się, że żadna pułapka z natychmiastową reakcją, ani też z opóźnioną nie była założona. Postąpiła więc krok do przodu i nie przewidując raczej żadnych kłopotów, choć była dalej uważna, szczególnie na swoje reakcje mentalne. Niemniej jednak wzięła do ręki coś co na pierwszy rzut oka wyglądałoa jak pionek do jednej z tych dziwnych gier. Wzięła go jednak do ręki i nieco otrzepała z ziemi. Figurka nie była w całości, jednak mimo to wyglądała dosyć osobliwie. Kto by robił symbol czegoś w kształcie koguta, a nie smoka, węża czy skorpiona? Doprawdy dziwna kraina. Niemniej jednak zacisnęła znalezisko w ręce, by potem się podnieść i rozejrzeć dookoła. Po raz kolejny zawołała:
-Gia?! wciąż była ciekawa gdzie podziewa się dziewczyna.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » dzisiaj, 11:41

W dotyku figurka była zaskakująco ciepła i przyjemnie ciężka. Gdy Xaleandre potarła jej powierzchnię, by pozbyć się resztek ziemi, poczuła delikatne pulsowanie. Trudno było stwierdzić Qalaminie czy był to jej własny puls, czy może generował go przedmiot, bo wrażenie zniknęło równie szybko, jak się pojawiło, ale intuicja podpowiadała jej, że wyobrażony w metalu kur nie był zwykłym bibelotem.
Gdy Zerrikanka podniosła się znad dołka i rozejrzała wokół, uświadomiła sobie nagle, że nie potrafi powiedzieć, gdzie miałoby znajdować się rzekome, z dawna opuszczone obozowisko, które widziała wcześniej. Omszałe kamienie wcale nie były ułożone w okrąg, a gnijące pnie zwrócone ku prześwitowi — wąskiemu i przesłoniętemu plątaniną powykręcanych gałęzi, które uniemożliwiały dostrzeżenie horyzontu. Fragment niczym nie wyróżniającego się boru zdawał się być równie zdziwiony jej obecnością, co ona sama, a wrażenia, które ją tutaj przywiodły, zbladły lub pierzchły, ograniczając się do ledwie wyczuwalnego mrowienia w dłoni, w której Xaleandre ściskała figurkę.
Zagłuszone szumem fal wołanie odbiło się od chropowatych pni sosen i przepadło w miękkim podszycie. Wołała jeszcze kilka razy, ale efekt był dokładnie taki sam — cisza spleciona z szeptami morza i jękiem boru. Tylko gdzieś z dali po prawej, zza wzniesienia opadającego ku plaży, Xaleandre słyszała przez pół uderzenia serca coś jakby stłumione pianie. Dźwięk tak odległy i niepasujący do okoliczności przyrody, że równie dobrze mógł być tylko wytworem jej pobudzonej wyobraźni.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław