Dworek dziedzica

Obrazek

Przecięta nurtem strumienia osada położona w górę biegu Pontaru, w dzikiej i malowniczej okolicy terenów zalewowych. Życie toczy się tu spokojnie, z dala od trosk wielkiego miasta. Wszak własnych trosk Srebrny Brzeg ma pod dostatkiem.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1697
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Dworek dziedzica

Post autor: Dziki Gon » 14 lip 2019, 2:24

Obrazek Za siedmioma chatami, za siedmioma morgami, na zielonym wzgórzu, za bielonym murem góruje nad Srebrnym Brzegiem stara, rodzinna posiadłość lokalnego dziedzica. Stoi wystarczająco daleko od zachodnich pól i zagród sioła, by nie spoufalać się przesadnie z wonią obornika czy ryczeniem bydła, lecz dość blisko, by trzymać skrycie dłoń na pulsie wiejskiego życia, a zwłaszcza tego toczącego się w progach pobliskiego kościoła Krevitów. Dalece od zwyczajowych wiejskich dworków, ten rzadko widuje się z wrotami otwartymi na gości. Samych gości widuje jeszcze rzadziej. Wysoki mur starannie osłania przed wzrokiem wszystko, co się kryje na podwórzu, w liczbie psiarni z chartami i stajni, z których dziedzic wyjeżdża polować na lisy w kompanii forysiów. Nieliczną służbę sprowadza się spoza wioski, tedy niewielu mieszkańców Srebrnego Brzegu poza starszym wioski pamięta, jak wygląda wiekowy dworek. Owa niepamięć sprzyja zaś rozlicznym plotkom na temat osoby dziedzica, równie zabobonnym co ich autorzy. Najczęściej powtarzającymi się są zaś te o ciążącej na rodzie klątwie. Rozsądniejsi i zaliczający się do tych, którzy mieli okazję przekroczyć bramę posiadłości, utrzymują, że na posiadłości ciąży przede wszystkim zaniedbanie. Piękne klasyczne domostwo cierpi na nieodrestaurowaniu, dodatkowo szpecony niedokładnie wypielonymi chwastami i nieprzyciętymi drzewami odbierającym ogrodom światło. W tych ostatnich zaś próżno nasłuchiwać szczebiotu panien lub dziatek. Przyszłość posiadłości jest tedy niepewna, a od zupełnej ruiny dzieli ją tylko osoba ostatniego żyjącego spadkobiercy rodu De Retzow — panicza Norberta.

Bajarz
Awatar użytkownika
Posty: 58
Rejestracja: 29 lis 2018, 11:18

Re: Dworek dziedzica

Post autor: Bajarz » 12 lut 2021, 12:00

A dyć to tylko parę kroków do mostu! Zanim konia oporządzicie, to tam już sobie zdrowo po pyskach nakładą — zaczął dość ostro Dushan. Jednak z każdym słowem, jakby przypominał sobie z kim ma do czynienia, głos mu słabł i cichł. — Znaczy… Ten, ekhem… Wasza wola oczywiście. Mi mus tam iść. Mogę swoją zawołać, to się konem zajmie.
Nie czekając na odpowiedź, starszy krzyknął na będącą w domu żonę, po czym uśmiechnął się krzywo do Draugdina i ruszył przed siebie. Przed furtką chwycił jeszcze porządną lagę opartą o płot i poszedł skrótem przez łąkę, prosto w stronę mostu.
W tym czasie krzyki dochodzące znad rzeki stawały się coraz głośniejsze. Wiedźmin mógł nawet wychwycić słowa i zdania co wyraźniejszych z nich. Wśród wrzasków dominowały dwa tematy — cnotliwość, czy raczej jej brak, matek, żon i córek uczestników dyskusji oraz obietnice wtykania jednym przez drugich różnych przedmiotów w otwory ciała, ewentualnie łamania członków.
Wraz z narastaniem hałasu Dushan Scult coraz szybciej pędził przez trawiastą połać, potykając się co rusz, jednak dzięki kosturowi udawało mu się nieupaść.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław