Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Obrazek

Niewielkie, lecz bogate miasto cieszące się bogactwem zarówno materialnym jak i kulturalnym. W dużej mierze dzięki kurateli oraz potrzebom tutejszych magów przebywających w męskiej akademii czarodziejów zlokalizowanej w lasach nieopodal jego murów.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 14 mar 2021, 0:19

Obrazek Położona nieopodal południowej bramy Ban Ard karczma i gospoda. W całości drewniana, zbudowana z heblowanej deski, wielkości sporej stodoły, lecz foremnością przywodzącą raczej na myśl staromodny dworek. Nakryta łamanym, dranicowym dachem, piętrowa i z podwójnym podcieniem — dźwigana nad wejściem do karczmy wystawka jest otwartym piętrem z balkonową balustradą, gdzie sąsiadują ze sobą drzwi do oddzielnych pokoi gościnnych. Okna ustawione równoległe, po cztery na każde piętro, wypełnione błoną pomiędzy drewnianymi szprosami, na dachu znajdują się zaś cztery połaciowe i skrzydłowa lukarna nad wejściem, doświetlając spragnione światła, przestronne wnętrze. Parter dzieli się na przedsionek, główną salę z kuchnią, piecem i rusztami oraz kilka mniejszych alkierzy i komór w tym dobrze zaopatrzoną spiżarkę. Wystrój okraszony nutą rustykalnego stylu, przejawiającą się ludowymi motywami w zdobieniach zasłon i rzeźbie niektórych sprzętów. Pęki suszonych ziół i warzyw zwieszają się w alkierzach, wspólna izba docieplona i ustrojona trofeami oraz zwierzęcymi skórami. Potężne zaplecze zajmuje gros tutejszej przestrzeni, mieszcząc przyległą stajnię z wozownią. Na podwórzu zajazdu mieści się buda niewielkiego sernika z dojrzewającymi we wnętrzu nabiałami, gęsia obórka oraz kilka ław i stołów ustawionych, jakżeby inaczej — w cieniu trzech świerków.
Ilość słów: 0

Aenar
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 07 kwie 2022, 12:53
Miano: Aenar
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Aenar » 10 maja 2022, 12:39

Aenar wciąż nie był do końca pewien co sądzić o nowo przybyłych. Nie widząc nikogo więcej rozluźnił się lekko i przyjrzał się małemu po czym spojrzał na ojca. — Szukam zaginionego psa, nic wielkiego bardziej dla relaksu to robię. Mała dziewczynka zatrzymała mnie w tłumie i nie okazując strachu zapytała się czy nie poszukam jej zaginionego pieska. — Powiedział wiedźmin do starszego woja ciekaw jego reakcji na tą informację.

Wibracje medalionu zastanawiały go, więc postanowił zapytać się, czy coś małemu dolega, lecz nim to zrobił chlopiec zadał pytanie. Aenar zaśmiał się lekko i spojrzał się na małego jeszcze raz. — A no wiedźmin to człowiek, który przetrwał mutacje i trudny trening, by stać się łowcą potworów, ale to nie wszystko. Wiedźmini są też specjalistami od klątw i innych magicznych zjawisk. Co prawda jestem najmłodszym członkiem mojego cechu i pierwszym od dłuższego czasu, który został poddany mutacji, więc wciąż muszę trenować i pogłębiać mą wiedzę, by dorównać innym Wilkom. — Wytłumaczył młody wiedźmin licząc, że to im wystarczy.

Mając to z głowy Aenar spojrzał na ojca. — Lasota, tak? Moje imię to Aenar, jedna rzecz nie daje mi spokoju, czy twój syn ma zdolności magiczne lub został dotknięty magią w inny sposób? Pytam się, gdyż mój medalion reaguje na jego obecność. — Zapytał się Lasoty patrząc na jego twarz oczekując odpowiedzi, która będzie satysfakcjonująca na tyle by Aenar nie musiał się martwić aż tak. Może to coś w czym mógłby pomóc lub chociaż wskazać kogoś kto by mógł.
Ilość słów: 0
Obrazek

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 10 maja 2022, 20:46

Szlachcic, tak też miarkowałem — odpowiedział nieznajomy z łukiem, rozluźniając się widocznie i poczuwszy na tyle pewnie, żeby odwzajemnić introdukcję. — Mnie zwą Luban. Łowię tu drobnicę.
Daromir ruszył potwierdzająco łepetyną, słuchając ojcowskich nauk i z niezmąconą ciekawością przyglądając się obydwu przybyszom. Obydwaj wzbudzali jego wyraźne zainteresowanie: zachowaniem, strojem, a zwłaszcza widoczną przy nich bronią.
Tata, on szuka psa! — oświadczył z przejęciem chłopak, słysząc słowa, które charakternik skierował w pierwszej kolejności do jego ojca. — Pomożemy mu?
Zaraz potem, zachęcony ojcowską nauką, już sam, osobiście, choć z pewnym wahaniem, zwrócił się do wiedźmina ze swoim pytaniem. Udzielonych mu przez Aenara odpowiedzi wysłuchał z otwartą buzią, lecz jego ciekawość rosła w miarę słuchania.
Co to mutacja? Aaa jaki trening? Mój tatko też się ćwiczy, umie robić mieczem i włócznią! Zabiłeś jakiegoś potwora? Czemu masz miecz na plecach?
Aenar bynajmniej nie miał jeszcze malucha z głowy. Nie do momentu, w którym zadał jego ojcu pytanie na temat nietypowej właściwości chłopaka. Daromir zawiercił się i otworzył szeroko oczy, słysząc diagnozę wiedźmina i zaniemówił z wrażenia. Na krótko, bo pociągnięcie Lasoty za nogawkę portek zwiastowało kolejną porcję indagowania, tym razem wymierzoną w starszego wiarusa.
Ciekawość, w przeciwieństwie do bojaźni musiała być silna także i w łowczym Lubanie. Pomimo dwóch równie osobliwych spotkań w tak krótkim czasie, nadal pozostawał na miejscu i przysłuchiwał się dyskusji z niegasnącą uwagą. Ani on sam, ani otaczający ich las nie był świadkiem równie oryginalnego zdarzenia od bardzo dawna.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Lasota » 11 maja 2022, 11:10

Powód obecności wiedźmina w lesie był zaskakujący, ponieważ Lasota spodziewałby się, że polował on na potwora, a nie na najlepszego przyjaciela człowieka. Brzmiało to całkiem zabawnie, jednak najemnik nie dał po sobie tego poznać, że zaśmiał się w duchu.
— Jeśli Aenar życzy sobie pomocy, to pomożemy — stwierdził prosto, szybko i pewnie. — Wybieram się do miasta, bo planuję przejrzeć tablicę ogłoszeń i zarobić sztos. Myślę, że poszukiwania pieska będzie miłą odmianą — spojrzał na syna, kiedy to powiedział.
To, co opowiedział o sobie mutant, zaintrygowało Lasotę. Pojawił się błysk w jego oku, jakoby usłyszał w wywodzie zabójcy potworów informacje kluczową, która zmieniła nastawienie łysego szlachcica.
Raz jeszcze zerknął na Daromira. Przez chwilę obserwował go z uwagą, a potem odwrócił wzrok na członka cechu wilka.
— Obaj jesteśmy dotknięci przez magię, Aenarze. Będę chciał z tobą o tym porozmawiać, ale nie teraz. W każdym razie nie musisz się nas obawiać. Popracujmy razem, znajdźmy psiaka, a przed spaniem odpowiem na twoje pytania. — Zaporoponował.
— Lubanie, nie mieszkasz gdzieś nie opodal? Być może chciałbyś przyjąć mnie i syna w gości? Wydajesz się w porządku. Mam pieniądze, więc się dogadamy, jeśli chcesz.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Aenar
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 07 kwie 2022, 12:53
Miano: Aenar
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Aenar » 13 maja 2022, 13:20

Aenar przysłuchiwał się każdej wypowiedzi, słysząc pytania małego wiedźmin zaśmiał się do siebie. Nie spodziewał się takiego pytania. — Mutacja to zmiana wywołana magią i miksturami, bardzo bolesna i często śmiertelna. Moje szkolenie polega na nauce o potworach jak je tropić i co działa na nie, a co nie, szkoliłem się w walce mieczami, we własnym zakresie nauczyłem się walczyć krótką włócznią, trochę alchemii też mnie uczyli, co prawda nie najlepszy w zabawie z miksturami jestem, ale wciąż się uczę i pogłębiam swą wiedzę. Miecz na plecach to srebrny jest na potwory, których normalne ostrzę nie rani. — Opowiedział młody wiedźmin i spojrzał się na Lasotę słysząc jego odpowiedź. — Na tablicy parę ciekawych zleceń było, ale postanowiłem się pierwej rozejrzeć po okolicy nim jakieś większe zlecenie wezmę, które mnie z miasta wywiedzie na jakiś czas. — Dodał spoglądając na Lasote.
Jak na razie wam zaufam. Co do poszukiwania psa pomoc się przyda, bo nie jestem człowiekiem lasu, i mimo że znalazłem ślady psa i zająca, za którym on pogonił w dziczy nie byłem już wstanie podążać za tym tropem, więc kierowałem się w stronę, w którą on prowadził nim przestałem być wstanie go widzieć. Potwory jest łatwiej śledzić, bo większość zostawia bardziej wyraźne ślady. — Powiedział Aenar drapiąc się po głowie i rozglądając się za tym zającem co go Daromir gonił. — Tylko później muszę swego konia przyprowadzić. — Dodał po chwili i spojrzał na myśliwego słysząc pytanie Lasoty ciekaw co Luban odpowie. Wiedźmin nie miał jeszcze planów gdzie będzie nocował, bo nie widział większego problemu w spaniu pod gwiazdami w razie potrzeby.
Ilość słów: 0
Obrazek

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 15 maja 2022, 0:52

Daromir nie odwzajemnił ojcowskiego spojrzenia. Jego czerwone oczy, w chwili obecnej wielkie jak dukaty wpatrzone były w tej chwili w przybliżającego mu tajemne i niepojęte zjawiska wiedźmina. Słuchając o mieczu na jego plecach, spojrzenie chłopaka zawędrowało na wystającą ponad bark Aenara rękojeść. Uczepiony ojca chłopak wyraźnie wahał się, czy nie podejść bliżej i nie obejrzeć jej dokładniej — lecz wyuczona życiem na trakcie i utrwalona niedawnym ojcowskim napomnieniem ostrożność przemogła i chłopak nie poruszył się z miejsca, podziwiając magiczną klingę z daleka.
Ale tutaj — odezwał się po dłuższej przerwie łowczy Luban, w nawiązaniu do wypowiedzi Aenara o szukaniu tropów potworów. — Nie zdążyliście naleźć chyba żadnych potwornych śladów? Co?
Zapytany przez Lasotę o możliwość udzielenia gościny, myśliwy popatrzył się nań niepewnie, po czym zmitygowawszy, pokręcił głową.
Nie, panie. Nie nieopodal, moja chata skraja i daleko. Ugościłbym, ale mi nijak, bo ani tam miejsca, ani wygód. Ale miasto tuż-tuż, a jeszcze bliżej jedna gospoda, gdzie i zażyjecie ciepłej strawy i porządnego wypoczynku.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Lasota » 15 maja 2022, 13:00

Łysy wojownik z ciekawością przyjmował do wiadomości wysłowione talenty wiedźmina. Skurczybyk wydawał się nielichym zawodnikiem, sprzymierzenie się z nim się opłacało.
— To widzę, że niezły z ciebie zabijaka. To dobrze, warto biegle władać bronią i wiedzieć, jak walczyć z przeciwnikiem — wyraził słowa uznania gromkim głosem.
Lasota słuchał dalej słów zabójcy potworów, raz na jakiś czas zerkając to na syna, to na Lubana, to na las. Okolica wydawała się spokojna, jednak to przeczucie mogło być złudne. Ojciec starał się zachować świadomość otoczenia, nie pozwalał sobie wpaść w tunelową wizję, skupioną wyłącznie na pogaduszkach. Zwracanie uwagi na otoczenie pozwoliło również Lasocie na zbadanie zachowania Daromira. Zrozumiał, że chłopak ciekawskim okiem świdrował klingę na plecach wiedźmina.
— Aenarze, nigdy nie widziałem srebrnej broni. Byś proszę pokazał nam miecz? Jestem ciekaw jak wygląda z bliska.
Kwestia najlepszego przyjaciela człowieka zdawała się Lasocie oczywista.
— Pies w lesie? Nie wydaje mi się. Pies by tutaj nie przetrwał, więc jeśli nic go nie użarło, raczej wróciłby do ludzi. A nie bierzesz pod uwagę tego, że ktoś tego psa ukradł? Kto jest właścicielem? Być może warto zrobić obchód po mieście i niech ta dziewczynka nawołuje psa? Jak usłyszymy znajome szczekanie, a w chacie cudzej, to zrobimy wjazd na tę chatę. Kto wie, przy okazji zgarniemy złodzieja i będzie bonus?
Szlachcic rozczarował się odpowiedzą Lubana, ale nie miał mu tego za złe.
— W porządku. Nie przepadam za tłumami, może ktoś nas ugości prywatnie — wyjawił ponurym głosem.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Aenar
Awatar użytkownika
Posty: 24
Rejestracja: 07 kwie 2022, 12:53
Miano: Aenar
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Aenar » 19 maja 2022, 14:24

Aenar był mile zaskoczony interakcją z nowo poznanymi ludźmi, zakładał, że to ludzie, ale nie mógł być pewien biorąc pod uwagę reakcję medalionu. Słysząc pytanie Lubana podkręcił głową w zaprzeczeniu. — Jak na razie nie znalazłem żadnych śladów wskazujących na obecność potworów, lecz zawsze lepiej być uważnym, bo tam, gdzie zwierzyna i ludzie można też potwora znaleźć. — Odpowiedział i spojrzał się na Lasote słysząc jego pytanie i dywagacje na temat psa.

Luban zastanowił się przez chwilę i wyciągnął miecz z pochwy na plecach sprawnym wytrenowanym ruchem, który mógłby sprawić problemy innym nieobeznanym z tego typu ekwipunkiem. — Miecz jak miecz, lecz materiał kosztowny i ponoć magiczny. Nigdy nie widziałem jak robią owe miecze więc pewności nie mam. — Powiedział i po raz kolejny zaśmiał się kręcąc lekko głową. — Pies to też zwierz co był dziki w przeszłości, instynkty często nie zanikają. Chciałbym też sprostować mą poprzednią wypowiedź więc dodam, iż możliwe, że owa psina to młody wilk, który został przygarnięty przez dziewczynę, która myślała, że to pies. — Wyjaśnił młody wiedźmin biorąc pod uwagę ślady, które znalazł.
Ilość słów: 0
Obrazek

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 20 maja 2022, 1:59

Mości wiedźmin jest w prawdzie — włączył się niespodziewanie do dyskusji łowczy Luban, któremu temat był widać na tyle bliski sercu, że pozwolił sobie na przerwanie milczenia. — Względem tego psa, naczy się. Mógł przeżyć. Mój szurzy mieszka pod Guletą. Jak przeszła wojna, mieli tam siła problemów ze zdziczałymi burkami, co łączyły się w watahy po okolicznych borach.
Wnet ucichł jednak razem z pozostałymi, bo Aenar na prośbę Lasoty obnażył posrebrzaną klingę, która w przelotnych promieniach słońca docierających do nich przez zasłonę drzew odbiła się refleksem o blasku, który próżno byłoby uzyskać nawet z pomocą najbardziej wypolerowanej stali. Trzymający się nieśmiało z tyłu białowłosy chłopak Lasoty westchnął, podziwiając mieniącą się w promieniach klingę oraz znaczącą jej długość Starsze Runy.
Mój błysk przebije ciemności, moja jasność mrok rozproszy.
Nawet łowczy Luban zamruczał cicho z uznaniem. Takich rzeczy nie widywało się codziennie. Być może to właśnie owy ostatni argument zadecydował o tym, że łowczy wciąż jeszcze nie opuścił towarzystwa osobliwego czarownika oraz drugiego, ewidentnie patrzącego na wojaka mężczyzny, który zjawił się w środku lasu w towarzystwie dziwnego, białowłosego malca, w dodatku jakoby zaczarowanego.
Łowczy Luban nie był szczególnie zabobonny, nie grzeszył też bojaźnią, za to mocno ciekawością, która wielokrotnie wpędzała go już w kłopoty. To właśnie ona i chęć pochwalenia się najlepszą opowieścią podczas następnego wspólnego ogniska kłusowników przeważyła i kazała wypowiedzieć na głos propozycję, z którą nosił się już od dłuższego czasu.
Mnie i tak mus wejść głębiej w las, sprawdzić wnyki, zobaczyć czy wilczyska nie podchodzą za blisko traktów — zaczął, nieco niepewnie, wyglądając reakcji ze strony nietuzinkowych nieznajomych. — A w kompanii toć to zawsze raźniej. A jeszcze w kompanii rycerza i łowcy potworów…
Jeszcze nie wiedział, czy nie przyjdzie mu tego pożałować.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Lasota » 20 maja 2022, 12:34

Lasota cenił sobie porządną broń, ale zachwycał się dziełami sztuki wojennej. Wiedźmińska klinga wywarła na Lasocie ogromne wrażenie, jego oczy zdradzały zachwyt, jaki w nim zapanował. Parsknął w reakcji na słowa mutanta, które porównały zaklętą klingę do zwyczajnego miecza. Aenar miał poczucie humoru albo nie fascynował się pięknem jak inni.
— Miecz jak miecz — powtórzył złośliwie za wiedźminem. — Chłopie, na trakcie spotkasz takich, którzy poderżną ci gardło za taką broń. Uważaj na nią — dodał pouczająco. — Tak czy siak, piękna klinga — dokończył już niższym głosem, przyjemniejszym, ukazującym zaintrygowanie.
Wzmianka o psie sprawiła, że Lasota skrzyżował ręce przy piersi. Zmrużył oczy, nieznacznie uniósł głowę, zaczął się zastanawiać, jego zmarszczki pogłębiły się od skupionego wyrazu twarzy.
— Jeżeli to wilk, to w rzeczy samej, mógł polecieć za instynktem, z powrotem do lasu. Psy boją się wilków, nie zdziwiłbym się, jeśli ktoś przegnałby pupila dziewczynki za to, że straszy inne psy — pomyślał na głos.
Propozycja Lubana wydawała się ciekawym wyzwaniem. Podjęcie się tego z perspektywy rodzicielskiej było nierozważne i narażające potomka na zagrożenie, ale Lasota zamierzał wychować syna na twardziela a nie dworną popierdółkę śmierdzącą perfumami jak baba, więc musiał wystawiać Daromira na niebezpieczeństwo, aby go zahartować.
— Rycerzem... — powtórzył zaniżonym, wibrującym tonem. Rozbawionym. — A gdzie tam. — Machnął ręką w sposób wyrażający zaprzeczenie.
— Pójdziemy z wami. Dajcie mi trochę czasu, muszę konia w mieście zostawić i ekwipunek, bo za ciężki jestem na przechadzki. Proszę, poczekajcie tutaj na mnie, niedługo powrócę.
Rozmowa sprawiła, że Lasota zaufał nieznajomym. Skrócił do nich dystans na zasięg ramienia.
— Mówmy sobie po imieniu. — Wyciągnął do nich otwartą rękę, żeby po męsku przybić z nimi sztamę. Zachęcił również syna, żeby raz jeszcze przywitał się już z znajomymi.
Później wojownik wraz z białowłosym chłopakiem wyruszyliby do miasta. Tam Lasota zamierzał wydać pieniądze na jeden pokój i miejsce dla konia na trzy dni. Zostawiłby ekwipunek w bezpiecznym miejscu, w drodze powrotnej nosiłby wyłącznie strój podróżny, wodę, nóż i swoją włócznię.
Również odbyłby rozmowę z chłopakiem, w której jasno podkreślił, że wybierają się do głębokiego lasu, więc Daromir otrzymał polecenie trzymanie się blisko drużyny. Jeśli zauważyłby długouchego szkodnika, pierw miał o tym informować. Lasota tłumaczył surowym głosem, ale na końcu dodał już cieplej, że jeśli chłopak będzie się zachowywać poprawnie, czeka go nagroda pod postacią atrakcji i zabaw na mieście.
Po jakimś czasie Lasota i Daromir wróciliby do łowczego i wiedźmina.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 21 maja 2022, 2:37

Łowczy Luban, rady z obrotu spraw i mniej formalnej atmosfery, która zapanowała pomiędzy całą czwórką, ściągnął z prawicy pozbawioną palców skórzaną rękawicę i uścisnął dłonie pozostałym, ponawiając nieodległą introdukcję w należyty sposób.
Tu zaraz nieopodal jest gospoda — przypomniał Lasocie będącemu w potrzebie pozostawienia gdzieś części swojego dobytku. — Lza się roztasować z rynsztunkiem i konia ostawić.
Jak rzekli, tak uczynili. Wielomirowie wyruszyli w kierunku gospody „Pod Trzema Świerkami”, gdzie Lasota opłacił z góry trzydniowy nocleg w osobnej kwaterze i miejsce w stajni dla swojego wierzchowca.
W międzyczasie oczekiwali ich Luban i Aenar. Ten pierwszy spędzał czas aktywnie — przepatrując runo w poszukiwaniu kolejnych tropów oraz śladów grzybów oraz sprawdzając ekwipunek. Wymienił też kilka ogólnych uwag na temat topografii i bytujących w lesie zwierząt z wiedźminem, jeśli ten miał wolę odpowiadać, ale nie narzucał się z rozmową — jak wszyscy ludzie lasu, potrafił świetnie funkcjonować w ciszy.
Po jakimś czasie Lasota i Daromir wrócili do łowczego i wiedźmina. Pouczony przez ojca chłopak obiecał solennie, że będzie trzymał się drużyny i nie wyrywał w pogoń za szkodnikami bez rodzicielskiej permesji i wprost doczekać się nie mógł swojej pierwszej dorosłej wyprawy do lasu w grupie. Kiedy ta ostatnia zebrała się w komplet, nie mitrężyli dłużej i ruszyli głębiej, w las.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 21 lip 2022, 22:30

Daromir spał w nakrytym skórami łożu, oddychając głębokim, miarowym oddechem. Po kilku okładach oraz ziołowym naparze, który sporządziła dlań jedna z pracujących na kuchni kobiet, ogarniająca chłopaka gorączka chłopaka zniknęła równie szybko jak się pojawiła. Jednak tym, co zdecydowanie najbardziej wpłynęło na poprawę jego stanu, było umieszczenie go w suchym i ciepłym pokoju z paleniskiem, z dala od wyjącej na zewnątrz i trzaskającej okiennicami wichury.
Lasota dobiegł do „Trzech Świerków” nie szczędząc tchu, ani sił w nogach i zrobił to w samą porę, nim nawałnica rozhulała się na dobre. Czuł się o wiele lepiej, słuchając jej wewnątrz gospody w cieple i bezpieczeństwie. Jego chłopak z początku przebudził się kilka razy, mamrocąc coś o gwiezdnym orszaku, królu i jego córkach, lecz z wolna odpływał coraz bardziej, dopóki całkowicie nie pogrążył się w głębokim i krzepiącym letargu. Lasota mógł w końcu złapać oddech i odpocząć, choć to ostatnie wcale nie przychodziło mu łatwo.
Dzisiejszy dzień był pełen niebezpieczeństw, a polowanie trudno było zaliczyć do owocnych, utraconą włócznię na poczet strat, a towarzyszące mu osobliwe przypadki i zdarzenia jako niepokojąco utrwalającą się normę jego pełnego niespodzianek i zagrożeń życia. Wciąż był jednak żywy. Oddychał, przemoczona odzież parowała na jego skórze, jego dłonie i zbolałe członki mogły ogrzewać się przy kojącym się żarze paleniska. Choć bez glorii, powrócił cały i zdrowy. Przetrwał tam, gdzie nie każdemu było to dane. Wiedźmin Aenar, z którym los zetknął go pobieżnie, spoczywał zapomniany i niepogrzebany na dnie leśnego strumienia, nęcąc roje ryb i raków, które za kilka dni uradują swoją obfitością okolicznych wędkarzy i poławiaczy.
Daromir spał. Lasota schnął i ogrzewał się przy przyjemnie trzaskającym ogniu, wdychając zapach dymu świeżo palonego drewna. Po raz pierwszy od dawna poczuł przemożną chęć, aby się napić. Proponowano i doradzano mu to zresztą, krótko po tym jak wpadł go gospody z nieprzytomnym synem na rękach. Jednego na pokrzepienie i rozgrzanie. W taką pogodę to samo zdrowie. Wystarczyło tylko zejść drewnianymi schodami na parter, by znaleźć się we wspólnej, ciepłej i pełnej podróżnych izbie, skąd już prosta droga do szynkwasu, za którym w drewnianych beczułkach i plecionych gąsiorach na stojakach dojrzewały tutejsze specjały: przednie miody, orzeźwiające okowity i gęste piwa.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Lasota » 22 lip 2022, 12:45

Zmęczony wojownik siedział nagi przed paleniskiem, okryty kocem. Jego ubrania suszyły się. Lasota wpatrywał się w płomienie i dumał nad tym, jakie dalsze kroki musiał podjąć, aby przełamać klątwę.
Spotkanie z wiedźminem było jak łaska Wszechmatki, przez moment uwierzył, że mutant potrafił zdjąć urok, ale jak szybko się on pojawił, tak szybko zniknął. Szlachcic jedynie westchnął smutno, kiedy wspominał Aenara. Cała ta przygoda była przedziwna, niemniej Lasota przeżył wiele szalonych sytuacji, więc nie załamywał się i nie wyrywał sobie włosów z głowy w reakcji na krytyczne niezrozumienie rzeczywistości. Dalej jej nie pojmował, lecz potrafił z tym żyć.
Co dalej? Jeżeli nie zabójcy potworów, pozostali magowie. Ojciec z dużą dozą rezerwy podchodził do czarodziejów, bowiem uważał ich za bandę ekscentrycznych pizd z kompleksem boga. Ludzie nie powinni władać mocami magicznymi w mniemaniu wojownika, ale jest jak jest i trzeba było żyć dalej. Bał się również tego, iż Daromir stałby się ich królikiem doświadczalnym. Poza tym istniało ryzyko, że kolegium, kiedy pojęłoby z kim mieliby do czynienia, poinformowałoby rycerzyków zakonnych.
Niemniej rozmowa z magami była warta zachodu, a wieść o wyklętym czarowniku z tego stowarzyszenia tworzyło pole do negocjacji. Nawet jeśli sami magowie nie pomogliby, to coś mógł wiedzieć ten grasant. Zapowiadała się kolejna szalona przygoda.
Nawet jeśli i to zamierzenie licho wzięłoby, celem nadrzędnym było przygotowanie syna do życia w tych niewdzięcznych czasach. Lasota musiał poświęcić każdy dany mu czas na to, aby wytrenować Dara, żeby stał się samodzielny. On już mógł zdychać, swoje przeszedł, ale zanim opuściłby ten świat, musiał przygotować potomka na radzenie sobie na szlaku. Nie czekała go bezpieczna przyszłość.
Lasota wyczuł w sobie potrzebę wypicia alkoholu, kusiło go niemożebnie, a wiedział, że jak wychyli jednego, to wpadnie w cug i chlałby do rana. Nie mógł sobie na to pozwolić. Był odpowiedzialny za syna i jego bezpieczeństwo. Natychmiast padł na kolana przed kominkiem i zaczął modlić się o łaskę.
— Melitele, nasza matko łaskawa! Chcę pić alkohol, a nie chcę. Trzymaj mnie, kochana matko nas wszystkich, bo muszę wygrać walkę! Błagam cię, o litościwa, syna mam. Syna mam i nie może mnie widzieć zapitego jak psa. Zbaw mnie od pokusy, zbaw mnie od złego, zbaw mnie...
Po modlitwie, Lasota postanowił się odziać. Potem przesunął krzesło w pobliżu łóżka, gdzie spał Daromir. Wojownik zasiadł, ułożył miecz przy sobie, a potem zakrył się kocem. Zamierzał spać z jednym okiem otwartym. Lepsze to, niż popijawa i marnowanie czasu na dole.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 24 lip 2022, 22:46

Modlitwa przynosiła ukojenie. Na przekór trudom minionego dnia, rycerz znalazł sobie jeszcze dosyć sił, by zawalczyć z wewnętrznymi demonami. Posłane do Wszechmatki wotum pozwoliło mu odegnać natrętne myśli, skupić się na przyświecającym mu celu oraz ostatnio zasłyszanych pogłoskach. Chociaż do Ban Ard zawitał niedawno, sprawa była dosyć głośna — od czasu przewrotu na Thanned oraz wybuchu zarazy, wszelkie incydenty oraz skandale z udziałem czarodziejów niosły się szeroką plotką pośród gminu i mieszczaństwa. Obecna wieść miała również przystęp do ludzi jego umiejętności i profesji — miasto Ban Ard było zamożne, podobnie jak władze tutejszej akademii. Oferowana w zleceniu kwota łacno mogła ulec podwyższeniu, co w połączeniu z wdzięcznością wpływowych zleceniodawców otwierało w regionie znaczne perspektywy. Należało spodziewać się tedy, że poza domorosłymi awanturnikami, obława przyciągnie również profesjonalistów oraz kilka znanych nazwisk.
Lasota przybliżył się do łóżka. Daromir nadal spał, oddychając głębokim, miarowym oddechem. W cieple i bezpieczeństwie, z dala od wyjących na dworze upiorów i wygłodniałych długołapych stworów.
Składając miecz w pobliżu, Lasota nakrył się kocem i począł czuwać przy synu. Po kilku minutach znużony i ukołysany trzaskiem płonącego drewna oraz bębniących o dach kropel, zdecydował się przymknąć na moment oko. Obudziło go kilka uderzeń do drzwi.
Panie rycerzu, prosim na śniadanie, zanim wystygnie! — rozległ się po drugiej stronie głos służącej. Rycerz mógł rozejrzeć się po izbie — dochodził poranek, ale pogoda dopisywała. Pomimo wypalonego w kominku ognia, słońce zdążyło już przegnać poranny chłód, co oznaczało, że świtanie mieli już dawno za sobą. Daromir, także rozbudzony wołaniem i pukaniem, przeciągał się właśnie w łóżku, przecierając twarz.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Lasota » 24 lip 2022, 23:57

Lasota powstał z krzesła. Przetarłszy twarz, schował miecz do pochwy, a potem zerknął na syna. Miał nadzieję, że się lepiej wyspał, niż staruszek. Nawet jeśli chłopak nie wypoczął, nie ominęłaby go poranna rutyna.
— Wstajemy! Pobudka, synu, szkoda dnia! — Powiedział głośnym i wesołym tonem. Odsłonił okno, żeby promienie dnia zalały pokój.
— Daro, poranna gimnastyka, żwawo! Rozgrzeweczka, już, już! Jazda!
Najemnik rozpoczął serię ćwiczeń, żeby rozbudzić ciało i umysł. Ćwiczył wraz z synem i nie zamierzał mu odpuścić.
— A teraz pompeczki! Za króla, za Kaedwen! Ty sześć, ja czterdzieści pięć. Hop, hop! Z życiem, chłopcze!
Padł na glebę i rozpoczął pompować, jakby życie od tego zależało. Raz na jakiś czas patrzył na syna, a jeśli oszukiwał, karcąco na niego spoglądał.
— A co z nogami?! Jak chcesz walczyć, jak nogi z waty będą, co?! Ciśniemy przysiady, dawaj!
Po porannym treningu, rycerz mógł z końcu zejść na dół, aby spożyć śniadanie. Tutaj także przestrzegał rygorystycznej rutyny. Kiedy syn i ojciec zasiedli przy stole, żeby zjeść, Lasota nie zaczął jeść jak świnia. To byłoby niekulturalne, bez szacunku do gospodarza, a przede wszystkim Wszechmatki.
— Zobacz, Daromirze, jak nas zacnie goszczą. Trza zatem podziękować Melitele za to, bowiem nie zawsze przyjdzie nam żyć w takich luksusach — rzekł pouczająco, z czcią.
Wyciągnął amulet bogini i ułożył go na blacie stołu.
— Złap mnie proszę za dłonie. Czas się pomodlić.
Wojownik rozpoczął modlitwę od podziękowania za dobrych gospodarzy tego przybytku, potem poprosił Melitele o błogosławieństwo karczmarza i jego pracowników. Następnie podziękował za jedzenie, jakie otrzymali i pokornie poprosił, żeby los im dopisywał w przyszłości. Po doprawieniu rytuału na głos, Lasota przystąpił do spożywania. Czynił to powoli, delektował się jedzeniem, a nawet jeśli było ono paskudne, jadł to tak, jakby przyszło my jeść pałacowe potrawy.
— Powiedz mi synu, co twoim zdaniem powinniśmy dzisiaj robić? Hm? — zapytał niczym dorosłego.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Gospoda „Pod Trzema Świerkami”

Post autor: Dziki Gon » 27 lip 2022, 0:13

Ale miałem dziwny sen — zaczął Daro, lecz zaraz jęknął, zasłaniając oczy przed wpuszczonymi do środka promieniami. Nierad zczołgał się z łóżka na podłogę. Chwilę obserwował ojca, przyglądając się jego ćwiczeniom, po czym sam dołączył do gimnastyki. Jego ruchom brakowało pewności, a chude drżały mu cokolwiek przy opuszczaniu się, ale swoje ćwiczenie wykonał zgodnie z poleceniem — do końca i bez oszukiwania. Z przysiadami poszło lepiej — lekki podrostek przysiadał i prostował się z lekkością i gracją, która zdawała się nie kosztować go żadnego wysiłku.
Uporawszy się z poranną rutyną, zeszli na dół, do wspólnej sali. W środku, prócz nich śniadali pozostali goście gospody. Kupcy i podróżni kończyli swoje posiłki, spiesząc się do swoich sprawunków i interesów. Jednakże w izbie przebywało kilka osób, którym wcale nie piliło.
Pierwszą i od razu rzucającą się w oczy był jegomość we wzorzystej, choć wysłużonej błękitnej szacie, posilający się przy szynkwasie. Lasota nie potrafił powiedzieć dokładnie, ale w jego ruchach i manierach kryło się coś nietypowego. Dalej, w kącie, kuflem piwa i słuszną michą parującej polewki raczył się dosyć postawny i krępy młodzik o dłoniach żylastych jak u starego majstra. Wydawał nigdzie się nie spieszyć, podobnie jak towarzyszący mu tobołek leżący na ławie obok niego. Potem była siedząca przy jednym stole dwójka — młoda dziewczyna w pstrokatym kubraku i berecie oraz wagabunda w wytartej skórzanej kurcie z klamrą i mnóstwem kieszeni. Ostatnim gościem był usadowiony naprzeciw wyjścia człowiek w kolczudze, której nie zdejmował nawet do pieczonej kury, która była jego śniadaniem. O jego stolik oparte było słusznych rozmiarów toporzysko, iście katowskie narzędzie, prawie tak wysokie jak jego właściciel.
Nie chcę! — zaprotestował nagle i niespodziewanie gwałtownie Daromir, odsuwając się na ławie, tuż po tym jak służąca postawiła na ich blacie parującą jajecznicę z fasolą i boczkiem, a Lasota zaproponował wspólną modlitwę. — Chcę własnego konia, prawdziwego, nie kuca! I własny miecz! Albo łuk, jak Luban! I poszukać pieska. On siedzi sam w lesie, pewnie jest mu smutno.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław