Plac Skrybów

Obrazek

Niewielkie, lecz bogate miasto cieszące się bogactwem zarówno materialnym jak i kulturalnym. W dużej mierze dzięki kurateli oraz potrzebom tutejszych magów przebywających w męskiej akademii czarodziejów zlokalizowanej w lasach nieopodal jego murów.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 23 mar 2021, 10:16

Obrazek Sąsiadujący od południowego zachodu z rynkiem głównym Plac Skrybów pełnił niegdyś funkcję rynku pomocniczego, na którym handlowano solą kamienną i kruszcami. Z czasem jednak skromne złoża pobliskich Gór Sinych zostały wyeksploatowane, kupcy przebranżowili się bądź splajtowali, a na dawnym Targu Mineralnym ostali się jeno skrybowie oraz ich pulpity, przy których sporządzali spisy towarów, umowy, weksle i wszelkiej maści obliczenia, czasem też świńskie fraszki dla krotochwili czy listy miłosne dla niepiśmiennych mieszkańców Ban Ard. Jako że tych ostatnich zawsze było pod dostatkiem, obrotni kopiści nie zasypiali gruszek w popiele. Wkrótce wszyscy w mieście wiedzieli, gdzie się udać, by list odczytać bądź zredagować własny, gdy samemu się nie potrafiło, a kojarzony ze skrybami plac obrodził w związane z piśmiennictwem sklepy i kramy, zyskując również obecną nazwę. Z bogatego asortymentu akcesoriów „biurowych” — od piór, nożyków, kałamarzy i atramentów, przez lak do pieczęci, tabliczki woskowe i rylce, po najrozmaitsze papiery i pergaminy — korzystają przede wszystkim rezydujący w pobliskiej Akademii Magii czarodzieje, lokalni możni, urzędnicy oraz oczywiście sami skrybowie. Z technicznego punktu widzenia plac jest kwadratem ubitej ziemi o boku około piętnastu sążni i luźnej kamienno-drewnianej zabudowie, której centrum stanowi nakryta żeliwną kratą nieczynna studnia. Nad placem góruje położona przy północnym jego krańcu trzykondygnacyjna kamienica z podcieniami nazywana Skrybówką, w której mieści się zagłębie ban ardzkiej działalności piśmienniczej. Jeśli wierzyć plotkom, oprócz romantycznych listów i pozwów obejmującej także kolportaż świńskich obrazków oraz treści wywrotowych.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 10 paź 2022, 22:02

Zaswędziła szczęka Lasocie, kiedy próbował sobie przypomnieć, gdzie już widział tę paskudną mimikę. Dotknął swego podbródka i się podrapał po starych bliznach. Jego umysłowy młyn powoli się obracał, dlatego nie zdołał przypomnieć sobie, o kogo konkretnie chodziło. Niemniej poczuł dziwne skojarzenie z samym sobą z przeszłości. Myślami powędrował do momentu, w którym polował na dezerterów, był wtedy okropnym bydlakiem. Zadrżały mu ręce, bo wiedział, że były one splamione krwią. W tamtych czasach też jego uśmiech nie miał zbyt wiele wspólnego z sympatią czy życzliwością. Zwiastował okrucieństwo.
Dopiero kolejny przytyk bandziora odpędził Wielomira od wspomnień, który w reakcji zerknął na niego spode łba, lecz kiedy zielonooka po raz kolejny przyjęła inicjatywę w rozmowie, przeniósł spojrzenie na nią, unosząc przy tym głowę. Próba zestresowania wojownika nie przyniosła skutku, ponieważ pierwszą zepsuł Jaksa. Zamiast tego Lasota zamierzał odwołać się do swojej umiejętności dowodzenia oraz doświadczeń z czasów, kiedy sam był przywódcą, aby wzmocnić prezencję osoby niewzruszonej na gierki gówniary. On znał kroki do tego tańca i nie pierwszy raz uczestniczył w rozmowie, która w każdym momencie mogłaby przerodzić się w nagłe sztyletowanie. Wracał na twarzy Lasoty jego typowy wyraz, który ukazywał człowieka walczącego z własną naturą. Skażoną ciemnością.
Momentalnie ojcowskie oko wyłapało ruch, gdy synek skojarzył węszenie posokowca z Ciapkiem, a człowiek Trevedic zainteresował się nożem chłopca, samemu ukazując własny. Przez moment atmosfera zgęstniała, niemniej Lasota pozwolił długowłosemu zajmować uwagę jego potomka.
— Tak uważam — powiedział to, co myślał. — Na mieście mówią, że twoje rodzeństwo wyjechało na nauki, a najstarsza córka poszła w ślady mamy. Uważam, że jesteś tą córką. A jeśli się mylę, to w takim razie proszę przekazać rzemieślnikowi wyrazy mojego uznania, bowiem robota pierwszorzędna. — dokończył surowszym tonem, patrząc w oczy rozmówczyni.
— Upoważniona — powtórzył usłyszane słowo w taki sposób, jakby spożywał wyśmienitą potrawę, podkreślając w ten sposób fakt, że dziewczyna była od kogoś zależna. — Pojmuję — dodał chłodno. — Tak czy inaczej macie problem do rozwiązania, a ja mogę się wam przydać. Co jest do zrobienia?
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 13 paź 2022, 21:36

Kobieta nie skomentowała krążących po mieście plotek ani wyrazów uznania dla rzemieślnika, który wykonał tutejszy blat. Słuchając słów Lasoty, bez lęku odwzajemniała jego spojrzenie, a co więcej sama przyglądała mu się bez żenady ze śmiałością rzadko spotykaną u ludzi jej wieku i stanu.
Zmrużyła oczy w reakcji na łapanie ją za słówka. Po zmrużeniu nastąpiło lekkie skrzywienie warg sugerujące świadomość zabiegu swojego rozmówcy. I niewypowiedziane na głos ostrzeżenie.
Jesteś bardzo konkretny — oświadczyła, słysząc jego propozycję. — Albo bardzo nieświadomy. W najgorszym wypadku, to mnie uważasz za nieświadomą.
Dotarłeś do mnie — podjęła po chwili. — Na polecenie mojej matki. Zrobiłeś swoje. Możesz tedy do niej wrócić i poprosić o wynagrodzenie, może też wspomnieć, że nie potrzebuję jej troski i z delikatną sugestią, że kolejni szpicle nie będą odsyłani równie dyplomatycznie co ty. Choćby przychodzili tu, zasłaniając się całym tabunem sierotek.
A co jest do zrobienia, o to będą się martwić lepsi od ciebie. — Łysy po raz kolejny nie potrafił odpuścić sobie przymówki. — Tacy, co okażą się odpowiednio repe…reprezenty…wni.
Reprezentatywni — poprawiła go córka stolarki, nie kryjąc zażenowania i zniecierpliwienia. — Także od ciebie, Jaksa.
Zbity z pantałyku Jaksa stracił część dotychczasowego rezonu. Stolarzówna pokręciła głową z niejakim zażenowaniem, a stojący nieopodal Norbert, jak dotąd milczący, chrząknął z cicha, być może mając nadzieję na rychłe ziszczenie się konkluzji całego spotkania.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 13 paź 2022, 22:23

Spojrzenie wojownika zmieniło się, kiedy dziewczyna poprowadziła rozmowę do finału, na pełne uznania. Młoda trzymała za jaja dwóch bandziorów oraz posiadała dostęp do cwaniaków rychtujących to, co w trawie piszczało. Lasota należał do szczerych ludzi, więc jego postawa jasno wskazywała szacunek, na jaki sobie zielonooka u niego zapracowała.
Pozwolił jej wypowiedzieć się w pełni, ani na chwilę nie przerywał, nie wchodził w słowo, dopiero odezwał się po tym, jak znowu Jaksa wtrącił się nieproszony.
— W porządku, przekażę — wypowiedział zdanie spokojnie, nawet przyjaźnie. — Jestem pod wrażeniem tego, co reprezentujesz — dodał bez żenady, znów bezpośrednio. — Myślę, że poznaliśmy się ze złej strony. Jakbyś w przyszłości potrzebowała kogoś, kto potrafiłby zdyscyplinować twoich chłopców, to się na tym znam. Dowodziłem najemnikami, jak byłem młodszy — dodał, patrząc w oczy łysego trepa. Po chwili skierował wzrok ponownie na Trevedic. — A jak chcesz, żebym już cię więcej nie niepokoił, to też mogę załatwić. Niemniej dziękuję za poświęcony czas i życzę powodzenia w interesach.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 15 paź 2022, 23:44

Chłopcy — parsknął łysy, wytrzymując spojrzenie Lasoty. — To u szewca kołki strugają.
Ponownie, cisza i towarzyszące jej napięcie zostało zmącone. Tym razem przez Larsa, który demonstrował małemu albinosowi sztuczkę polegającą na błyskawicznym dźganiu blatu nożem pomiędzy rozczapierzoną dłonią bez trafiania w palce. Długowłosy wykonał sztuczkę z godnym podziwu tempem i bez fiaska. Przebierając nogami z napięcia Daromir podziwiał ją w urzeczonym milczeniu.
Idźcie z bogami — oświadczyła Trevedic tonem i uśmiechem, który wykluczał jednak szczerą pobożność i dobre intencje. — I uważajcie na siebie.
Za pozwoleniem — niespodziewanie dla wszystkich, Norbert zdecydował się przerwać swoje milczenie, zwracając się bezpośrednio do Trevedicówny w obecności zbierającego się Lasoty. — Ale wydaje mi się, że imć Lasota pokazał się jako człowiek dostatecznie reprezentatywny. Jeżeli nie w kwestii aparycji, to chociaż w materii polityczności, której to jak sama pani…
Do rzeczy, Norbert — zniecierpliwiła się kobieta, wchodząc w wywód jurysty, który zaczynał przypominać ułożoną zawczasu mowę obrończą Wielomira seniora. — Chcesz mi coś zasugerować?
Jedynie — odchrząknął ponaglony jegomość, pesząc się lekko pod słowami niewiasty. — Że pan Lasota może okazać się nam użytecznym. W zastanych cyrkumstancjach może warto byłoby rozważyć…
No?
Zwerbowanie go. Na naszych warunkach — dodał szybko.
Trevedic uniosła brew. Jurysta, interpretując grymas jako przejaw zainteresowania, kuł żelazo, póki gorące.
No bo tak: przejmujemy kontrolę nad sprawą i nie musimy martwić się kolejnymi… interwencjami ze strony rodzicielki szanownej. Pan Lasota zyska na tym również, mogąc negocjować dodatkowe wynagrodzenie. A w razie sprzeczności interesów, która, oczywiście, nie zajdzie, możemy zaproponować konkurencyjną ofertę.
Kobieta przeniosła spojrzenie na przemawiającego jegomościa. Lasocie wydawało się, że mężczyzna kurczy się pod jej wzrokiem.
Pytanie, dlaczego miałabym dać mu podobną szansę. I zaufać. Na verbum nobile?
Kwestia odpowiedniego sformułowania kontraktu i sprokurowania…
Skończ chędożyć jak Mecenas, Norbercik — ukróciła go i tym razem, ponownie bezceremonialnie. — I pozwól naszemu gościowi bronić się samemu. No więc, panie Lasota, przyjmijmy, że byłabym skłonna nawiązać współpracę. Jaką gwarancję możecie mi dać, że nie wywiązalibyście się z umowy, zamiast polecieć wprost do mojej szanownej rodzicielki jak każdy inny pragnący pozyskać jej względy gołodupiec?
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 16 paź 2022, 19:41

Senior Wielomir czuł się tak, jakby właśnie siedział w teatrze i obserwował dziwny akt. Grypsera mieszała się z fikuśnymi słowami wykształconych ludzi, jeden z cwaniaków przebijał sztychem noża deski pomiędzy palcami, a białowłosy chłopak obserwował to niczym zahipnotyzowany. Co się tutaj dzieje zadawał sobie to pytanie, kiedy w milczeniu wysłuchiwał wystąpienia Norberta. Dlaczego zaryzykował i perswadował? Jaki miał interes w tym, żeby zwerbować Lasotę do tej sprawy? Kiedy panu fikuśnemu ucięto przemowę za sprawą srogiej reakcji szefowej, to jednak sytuacja zmieniła swój bieg. Wielomirowi nakazano złożyć gwarancję.
— Dajmy sobie spokój z gwarancjami, bowiem jestem w stanie jedynie zaoferować swoje słowo. Ile znaczy honor nieznajomego, hm? — zapytał filozoficzne, a wzięło to się z religijności. — Gdy otrzymasz moje słowo, poruszę niebo i ziemię, żeby rozwiązać twoje kłopoty. Zanim jednak do tego dojdziemy, zdradzę ci, dlaczego przybyłem do tego miasta. — Objął spojrzeniem wszystkich tutaj zebranych, żeby uraczyć ich wyjawieniem zamiarów.
— Potrzebuję skontaktować się z czarodziejem, który okaże się godnym zaufania i nie wykorzysta mojej sprawy przeciw mnie i wyłącznie na swój interes. Potrzebuję pomocy — wyjawił uroczyście. — Nie interesują nie pieniądze, a kontakt. Obiecaj, że zdołasz mi to załatwić, to jestem twój. A jak nie, to cóż. Życzę powodzenia.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 18 paź 2022, 23:00

Kobieta uśmiechnęła się na słowa rycerza o słowie. Jakby sympatyczniej niż dotychczas, choć grymasowi wciąż jeszcze sporo brakowało do tego, by móc uznać go za przyjazny.
Powiedziane bardzo po rycersku — orzekła. — Kto wie, może faktycznie masz co do niego rację, Norbercik.
Wszyscy zgromadzeni spojrzeli na niego z zainteresowaniem, kiedy zdecydował się im objawić swój prawdziwy powód wizyty w Ban Ard.
Tylko tyle? — rozległo się po jego pierwszych słowach pytanie kobiety, któremu towarzyszyło nieco rozczarowane prychnięcie. — Zależy ci na jakimś konkretnym mądrali?
Kiedy rycerz dokończył swoje zdanie, reakcją nie było już prychnięcie, ale otwarty rechot.
Czarodziej? Uczciwy i bezinteresowny? — zaśmiała się, kręcąc głową, przy wtórze głupawych uśmieszków kwitnących na gębach przybocznych. — Żądasz niemożliwego, szlachetko. Smoka albo jednorożca lekcej znaleźć niż takiego, o którego prosisz.
A odkładając żarty na bok — podjęła po chwili. — To tak, jestem w stanie nie tylko obiecać, ale i zorganizować takie spotkanie. A skoro jesteś już mój…
Kolejny uśmiech z bogatego repertuaru kobiety zdradził jej niepiękne zamiary jeszcze zanim uczyniło to przeniesione na Jaksę spojrzenie.
Muszę sprawdzić twoje referencje. Jaksa, pomóż panu.
Łysemu nie trzeba było dwa razy powtarzać. Podniósłszy się z siedziska, raźno podciągnął portki i stanął naprzeciw Lasoty, mierząc go spojrzeniem brzydkich oczu otoczonych drobnymi bliznami. Jego dłoń zacisnęła się na rękojeści-kastecie. Był od niego niższy o niecałą głowę i trochę węższy w ramionach. W żadnym razie nie zdawało się go to peszyć.
Ależ doprawdy, nie widzę potrzeby — zaczął szybko i nerwowo Norbert, występując między obydwu mężczyzn. — To naprawdę nie przystoi…
Zgadzam się, całkowicie — zgodziła się trzeźwo stolarzówna. — Jaksa, odłóż ostre. Nie chcesz chyba pokaleczyć mojego rycerza?
Nierady Jaksa uśmiechnął się, teatralną manierą udając zakłopotanie i odpiął od pasa groźnie wyglądającą broń, która z głośnym stukiem wylądowała na blacie, zmuszając wszystkie stojące na nim puchary i naczynia do podskoczenia.
Tam jest taboret — dokończyła, akurat w momencie, w którym Norbert zdążył ukradkiem odetchnąć z ulgą. — Utoczymy z niego nóg i zamarkujecie kilka razów.
Tutaj? — Jurysta przełknął ślinę, rozglądając się po pomieszczeniu, które istotnie nie pozostawiało zbyt szerokiego pola do manewru. — Zrobi się tumult…
Wynajęłam ten alkierz na cały dzień, uiściwszy wysoki zadatek. Na tyle wysoki, by mógł pokryć ewentualne szkody — odparowała ciemnowłosa beznamiętnie, kładąc łokcie na stole, a podbródek na splecionych dłoniach. — No, panowie? Do stołka. A potem do broni. Walka do pierwszego trafienia, względnie trzech.
Daromir, który oderwał się od spektaklu z nożem wystraszony nagłym hałasem lądującej na blacie broni, rozejrzał się wokół nierozumiejąco, oglądając to na ojca to na stojącego przed nim Jaksę, który zdążył właśnie obrócić wskazany mu taboret i sięgnąć poń z zamiarem rozsztukowania celnym uderzeniem o podłogę.
Rozparty w loży Lars wyglądał na zaciekawionego, mała Trevedic na rozbawioną, a Norbert jakby miał ochotę stąd wyjść i przespacerować się co najmniej na sukiennice.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 18 paź 2022, 23:30

— Rzekło się. Jestem twój.— Powiedział do swej nowej szefowej, ale patrzył na poruszenie ze strony łysego cwaniaka. Obserwował go uważnie, tak samo jak niedźwiedzia jakiś czas temu w lesie. Lasota poczuł krew i zachciało mu się patrzeć na śmierć. Zechciało mu się bólu, wrzasków, podniecenia i ryzyka. Wiele w sobie przepracował, jednak nie potrafił odmówić walki ani wyzwania.
— Wolę pokaleczyć — wszedł w słowo kobiety. — Człowiek się zrasta, a meble trzeba naprawić — wytłumaczył swój powód głodnym głosem. Cały czas patrzył na Jaksa, z wolna powstał, nie zmieniając punktu swej obserwacji. Zamierzał go zaatakować psychologicznie, już nie było opanowanego Lasoty, a pojawił się zamiast niego wilk. Wejrzenie opanowania zastąpiła szczera chęć mordu. — Chodźmy na zewnątrz, akurat jest ładna pogoda. Dobre światło. Łatwiej będzie się rany zszywało — zniżył ton, mówił niżej. — Co powiesz, Jaśka? — zapytał go z jawnym lekceważeniem. — Pobawmy się. Do momentu aż ktoś się podda albo jeden z nas zdechnie.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 19 paź 2022, 22:09

Lasota obserwował jak dzierżony przez cwaniaka zydel spada na podłogę i roztrzaskuje się na pół. Mebel był leciwy i nie potrzeba było dużej siły, by doprowadzić go do takiego stanu. Mimo to, wzdragający się przed „tumultem” Norbert przymknął oczy i wydał z siebie krótkie syknięcie w reakcji dezaprobaty.
W tym czasie Jaksa odłupał sobie zaimprowizowaną broń w postaci stołkowej nogi, którą ważył był teraz w dłoni i przymierzał się do niej paradnie, niby szermierz do floretu, robiąc przy tym małpie miny i niewiele robiąc sobie z gromów ciskanych przez oczy Lasoty, jak i z niezadowolenia jurysty.
Zdechnie! — parsknął, odwracając się do siedzącej w loży kobiety i Larsa. — Słyszeliście no jak to fantazja poniosła panosza?
Odradzam na zewnątrz — odchrząknął Norbert, odsuwając się pod ścianę. — Z dwojga złego… Bo tam na pewno przypałęta się straż i zabierze was…
Zaczynajcie wreszcie! — Zniecierpliwiła się młoda Trevedic, bijąc kuflem o stół. — Zanim porzygam się z nudów!
Daromir, od dłuższego czasu próbujący objąć zrozumienie to, co właśnie zadziało się wokół niego, obrócił się na swoim krześle wpatrzony w ojca i stającego naprzeciw niego oponenta z ułomkiem zydla w ręce. Chłopak wyglądał na wyraźnie pobudzonego. Lasota nie był jednak pewien czy pobudzenie było spowodowane strachem, czy raczej wprost przeciwnie.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 20 paź 2022, 8:47

Wiarus nie był pewien czy próba zastraszenia wyszła, gdyż łysy pajac mógł dobrze udawać. Nie miało to już większego znaczenia, słowa zostały wypowiedziane, pozostało jedynie udowodnić swą wyższość w mordobiciu. Czas na walkę.
Oburącz złapał za nogę taboretu, żeby w następnej chwili, w rytmie uderzenia kufla piwa o blat, roztrzaskać go podłogę i wydobyć z niego nogę. Zacisnęła się ręka najemnika na improwizowanej broni, a jego radosne spojrzenie z uwagą lustrowało przeciwnika niczym ryś przed ostrym zrywem za zwierzyną. Wdech.
Wydech. Wojownik ruszył z zamiarem żwawego skrócenia dystansu wraz z próbą uderzenia pałką w przeciwnika.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 20 paź 2022, 22:52

Lasota przeszedł do wypadu, zaskakując przeciwnika i zmuszając go do cofnięcia się w tył, aż pod blat ustawionego przed lożą stołu. Ułomek taboretu gwizdnął w powietrzu, cale od twarzy łysego, który odruchowo zmrużył oczy pod wpływem gwałtownego ruchu.
Zaskoczenie oponenta nie trwało jednak długo. Zdążywszy uchylić się przed ciosem, zdecydował się zrobić sobie miejsce szerokim, płaskim zamachem. Wykorzystując impet i zyskaną przestrzeń, wycofał się w swoje prawo, by mieć więcej miejsca za plecami, gotując się do kontry. Dzierżąc ułomek przy sobie, niby to w parodii pozycji pługu, zamiarował obejść rycerza od niebronionej strony. Nie spuszczając oczu z jego dłoni, zasygnalizował uderzenie drgnięciem kącika ust.
Zaatakował ze zwodem — miasto na lewy, niechroniony bok, skierował swój raz prosto na twarz tamtego.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 20 paź 2022, 23:24

Wojownik chybił, niewiele brakowało trafieniu, ale przeciwnik okazał się sprytny i ruchliwy. Mniejsze gabaryty umożliwiały mu lepszą manewrowość w ograniczonej przestrzeni. Lasota wziął to pod uwagę, kiedy odsunął się od zamachu i patrzył na szybką zmianę pozycji Jaksy.
Wielomir postanowił rozegrać starcie inaczej, ruchem niespodziewanym. Ryzykownym.
Kiedy łysol szykował się do ataku na ryj ojca, ten uwolnił prawą rękę od improwizowanej broni, opuszczając ją. W tym samym czasie spróbowałby lewą dłonią złapać oręż wroga, ponieważ była to broń tępa, więc nie bał się jej impetu. Zamknąłby w żelaznym ucisku lagę, żeby prawicą sromotnie przywalić w facjatę.
— Nie jestem rycerzem.
Później wojownik zacząłby walczyć pięściami, w intymnie bliskim kontakcie, starając się przygwoździć nieprzyjaciela oraz sprzedając mu razy w wątrobę.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 21 paź 2022, 0:02

Lasota, nieledwie w ostatnim momencie schwycił lecący ku jego twarzy ułomek w dłoń. Na twarzy Jaksy zakwitnął wyraz gniewnego zaskoczenia. Na krótko, bo chwilę później, uwolniony od broni kułak rozkwasił mu nos. Trzaśnięta facjata tamtego odskoczyła na szyi jak na zwolnionej sprężynie, wychyliwszy się do tyłu i powracając na swoje miejsce. Łysy zatoczył się, poleciał na stół, zrzucając z niego kamionkowy talerz i gliniany kufel, które rozbiły się na deskach podłogi, mieszając w wielobarwną kaszę drobnych odłamków.
Uspokoiwszy błędnik, Jaksa poderwał się chwiejnie na nogi, ocierając krew, obficie cieknąca mu z nozdrzy i farbującą przód przyodziewy ciemną czerwienią.
Fo jest, kuwa?! — zakrzyknął niewyraźnie z powodu pełnego nosa i konieczności odpluwania posoki. — Mieliśmy się fechtować, nie pizgać! Pały imitują ostre!
Protestacja nie przekonała organizatorki starcia, która bawiła się przednio, oglądając całe zajście. Pochylona do tyłu i kwitująca celne uderzenie przeciągłym gwizdem i uderzeniem obydwu dłoni o uda.
Ostre też idzie schwycić w rękawicy, Jaksiu. Wydmuchaj nosek i wracaj w szranki.
Patrząc bykiem na Lasotę, łysy obmacał nos, upewniając się, czy był cały. Jego spojrzenie, z dotychczas lekceważącego zrobiło się gniewne i zacięte. Zdecydowanie nie był to koniec tego starcia.
Masz przejebane — burknął doń, trzymając utoczoną z zydla pałkę nisko, a samemu również nisko na nogach i nie spuszczając z wiarusa oczu, sposobił się do znalezienia otwarcia.
Ułomek siedziska zaświszczał w powietrzu kilkukrotnie. Jaksa, ze zdwojonymi gniewem siłami ruszył prosto na Lasotę, bijąc go szybkimi razami, naprzemiennie z lewej i prawej. Żaden z nich nie był szczególnie celny ani silny. Żaden nie musiał być — Wielomir pojął to z miejsca, instynktownie odgadując, że celem ataku było zmuszenie go do cofnięcia i zaburzenie rytmu. Co przyniosło częściowy rezultat. Jego przeciwnik zdecydowanie potrafił zrobić użytek z dobrej finty.
Właściwym uderzeniem był niespodziewany sztych prosto w mostek, z szybkiego patinada.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 21 paź 2022, 0:36

Lasota nie zamierzał marnować powietrza na niepotrzebną rozmowę. Podniósł on z ziemi drewnianą nogę, kiedy wróg narzekał i odzyskiwał równowagę. Wielomir jedynie pokusił się na wysłanie mu cmoka wraz z puszczeniem oczka, żeby go jeszcze bardziej zdenerwować.
Jaksa był istotnie wprawionym wojownikiem i za to należał mu się szacunek. Gdyby tylko dzierżył on swą główną broń, to za pomocą swoich sztuczek napsułby krwi Lasocie, który nie mógł pochwalić się podobną żwawością. Ale to, czym mógł się pochwalić, to pewna doza masochizmu doprawionego szczyptą determinacji.
Był jeden do zera dla ojca. Wiedział on, że wycofywanie się w końcu zaprowadzi go w kozi róg. Dlatego przyjął obronną postawę, żeby zbijać oraz blokować ataki. Czynił to, żeby poszukiwać okazji na przygrzmocenie po wrogich palcach zaciśniętych na własnej broni, gdyż ich improwizowane zabawki nie posiadały żadnej gardy czy jelców, do których Jaksa mógłby być przyzwyczajony. Wielomir był skłonny oddać cios Jaksie, żeby wypełnić swój plan, bo dzięki temu zostałaby naruszona ręka wiodąca nieprzyjaciela.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2163
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac Skrybów

Post autor: Dziki Gon » 21 paź 2022, 21:21

Przeciwnicy przeszli do szybkiego starcia. Jaksa przejął inicjatywę, zasypując Lasotę szybkimi razami, zaś Lasota zbijał i blokował. Na kilka sekund alkierz wypełnił suchy trzask zderzających się ze sobą w powietrzu lag.
Wielomir szukał okazji, by przytrzasnąć tamtemu palców, lecz łysy znalazł ją szybciej, finalizując swoje pchnięcie. Ułomek poprowadzony sztychem uderzył go w pierś. Silnie, lecz nie na tyle, by pozbawić go oddechu czy równowagi. Niemal w tym samym czasie, Lasocie udało się trafić przeciwnika w wyciągnięte przedramię. Trafiony zabluźnił i cofnął się o krok, lecz nie wypuścił drzazgi z rąk. Na umorusanej krwią twarzy, pod ciągle kapiącym nosem, zakwitnął mu triumfujący uśmiech. Tym razem punkt był dla niego.
Nie przestawać, panowie. Nie markować — zachęciła ich ze swojego siedziska, przyglądająca się ich zmaganiom i wyraźnie zafrapowana Trevedic.
Ilość słów: 0

Lasota
Awatar użytkownika
Posty: 145
Rejestracja: 21 kwie 2022, 12:02
Miano: Lasota z rodu Wielomirów
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Plac Skrybów

Post autor: Lasota » 21 paź 2022, 22:12

Lasota zmrużył oczy poważnie po otrzymaniu trafienia w mostek. Nie przejmował się tak bardzo bólem, jak częstymi przekleństwami opuszczającymi usta Jaksy. Zmartwiony, że Daro podłapie parę nowych słówek, zamierzał wyładować swoją irytację.
Wykorzystał natychmiast wycofanie łysola pod postacią doskoku z atakiem. Od razu narzucił tempo, żeby ponownie zaatakować w osłabioną kończynę. Celem nie były konkretnie palce, a po prostu całe ramię. Zwiększał moc uderzeń, żeby wymęczyć chama. Tym razem nie byłoby żadnej sztuczki, a staranność w technice i wykorzystywaniu fundamentów szermierki w celu uzyskania przewagi.
Ilość słów: 0
Kill count:
  1. zaskroniec

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław