Dworek Młynarski

Obrazek

Niegdyś dumna i prosperująca stolica, po wyrżnięciu załogi miasta i mieszkańców oraz grabieży dokonanej przez nilfgaardzką armię, mozolnie i z pomocą olbrzymich nakładów finansowych odzyskująca dawną pozycję zawdzięczaną przemysłowi.


Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 29 lis 2021, 8:30

Obrazek
Zmierzając od miasta z Bramy Słodowej w stronę Gór Sinych, mijając świeżo wzniesione zabudowania Podgordzia, ujrzeć można zza wysoko sterczących dzikich zbóż, przeplatanych chabrami bławatków, kąkolą polną, piaskowymi makami i kurzyśladem oraz zza miejscami porośniętym gęsto krzewami psiej róży polem, leżącym odłogiem, samotnie stojący dworek, który lata świetności dawno miał za sobą. Ludzie powiadają, że miejsce to nawiedzone i przeklęte, a krążą o nim przeróżne plotki, o córce zamożnego młynarza, która chciała pójść za młodego parobka; o rodzicach, którzy na ten ślub nie przystali; o bezbożnym samobójstwie córy, co odebrała swoje życie w młynie; o nagłej śmierci zrozpaczonego ojca; o wdowie młynarza, która zabrała rzeczy i pojechała za góry; o skrzypiących deskach nocą; o kwaśniejącym mleku; o odorze rozkładającego się ciała; o drzwiach otwieranych na oścież przez wiatr czy nadnaturalne byty; o martwych pisklętach na ganku; o duchu wisielca, który przemyka między nieużytkami.
Prowadzi doń niewielka brukowana ścieżka zarośnięta przez chwasty, snując się między zakrzewionym gruntem, niegdyś porośniętym tłustymi kłosami pszenicy, złotem młynarzy. Obok przepływa strumień Siewierzynka, która niegdyś napędzała koło młyńskie, teraz straszące na horyzoncie. Sama posiadłość to zachowana w typowym rustykalnym szlacheckim stylu jednopiętrowa bryła o bursztynowym pokryciu dachu, miejscami przeciekającym. Ogród przed samym dworkiem przypomina leśny gąszcz, w którym skrywać się mogą dzikie zwierzęta, a nie pięknie kwitnące gatunki roślin. Przy budynku gospodarczym o zarwanym stropie, sterczy zwyczajny wóz drabiniasty ze świeżo okutymi kołami, a w stajni z grubsza oporządzonej słychać rżenie konia.
Przekroczywszy próg domostwa można poczuć zapach stęchlizny i pleśni, zapach dawno niewietrzonych i niegrzanych murów. W centralnej części budynku znajduje się obszerna kuchnia o potężnym białym kaflowym piecu, połączona naturalnie z jadalną, gdzie ciągnie się długi drewniany stół z licznymi, lecz w większości z poprzetrącanymi nogami, krzesłami. W kącie pomieszczenia poukładane zostały jeszcze nierozpakowane pakunki oraz szklana aparatura, prawdopodobnie do destylacji. W sieni znajdowały się schody prowadzące na piętro, którego skrzypiące i powyginane szczeble, były pokryte wieloletnim kurzem.
W zachodnim skrzydle przeznaczonym niegdyś dla gospodarzy, znajdowały się cztery pomieszczenia. Jedno z nich, największe, z widokiem na zdziczały sad, było uporządkowane, na posłaniu leżała świeża pościel, szafy były zagospodarowane przez ubrania, a na regałach znajdowało się kilka książek, choć nadal pod ścianą oparty leżał portret przedstawiający szlachetnie urodzone małżeństwo. Inna izba znacznie mniejsza lecz przyległa kuchni, również miała ślady nowego mieszkańca. Niewielkie łóżko, skrzynia na rzeczy i regał zapełniony licznymi księgami stanowiły cały dobytek Austa von Molauch. Sąsiadujący z sypialnią gospodarza pokój gościnny, był niegdyś azylem córki młynarza, o czym świadczyły bladoamarantowe akcenty zasłon i pościeli oraz niewielka toaletka o blacie zabarwionym ciemnym atramentem z czystym i przejrzystym lustrem. W kącie stała pusta komoda, gotowa ugościć nowego lokatora. Jedno z okien skierowane było na zapuszczony sad jabłoni i gruszy, drugie na zaniedbany ogródek przed posesją. Czwarta izba zaś była zagracona. Natomiast wschodnie skrzydło było zamknięte i nieużytkowe, choć mieściło w sobie obszerną bawialnię i gabinet. Klapy do piwnicy nie można było odnaleźć.
► Pokaż Spoiler
Ostatnio zmieniony 08 lut 2022, 15:01 przez Asteral von Carlina, łącznie zmieniany 2 razy. Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 29 lip 2022, 1:06

Chłopak oparł się plecami o stolik, jego dłoń przetarła zmoczoną deszczem twarz. Potrząsnął głową, siejąc przy tym kilkoma kroplami.
To nic takiego. Trochę skupionej złej woli i nerwów. W dodatku ta pogoda… W tej burzy coś było, prawda? — odpowiedział i zapytał, ostrożnie odbierając przyciężką skrzynkę od mistrza. Trzymając ją w dłoniach, przyjrzał się pobieżnie jej wieku oraz powrócił do Asterala z pytającym spojrzeniem. — Gdzie to znaleźliście?
Istka rozejrzała się przelotnie po pokojach — austowym, asteralowym i własnym. Oględziny tego pierwszego ujawniły jednak, że panujący w środku nieporządek pogłębił się od czasu jej ostatniej wizyty. Część rozrzuconych na łóżku przedmiotów nie była ubraniami ani wierzchnią zawartością kufra.
Nawołując czarowników i robiąc hałasu za dwie osoby, przechadzała się tedy korytarzem, aby być słyszaną. Sama z góry również mogła usłyszeć odgłosy pokonujących stopnie kroków oraz przytłumiony odległością szmer rozmowy. Zdaje się, że obydwaj rozmawiali o dworku i burzy.
Wtem, pomimo czynionych przez nią wysiłków, w dworku rozlegał się tylko jeden odgłos kroków — ten należący do magów. Jej własne były lżejsze niż koci chód. Nie generowały najmniejszego hałasu, niezależnie od tego jak wiele siły w to wkładała.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 30 lip 2022, 7:49

— Pierwszy raz miałem styczność z burzą tak bardzo nasyconą mocą, kipiącą nieprzeniknioną mocą. Wyciągnąwszy dłoń przed siebie, by zaczerpnąć jej, zostałem porażony. Przedzierając się przez tą zamieć, zmagałem się nie tylko z siekącym deszczem i porywistym wiatrem, ale przede wszystkim z widziadłami i wizjami. Nie specjalizuje się w naukach o planetach, sferach astralnych i koniunkcji, ale było to rzeczywiście nienaturalne – przekazawszy balast uczniowi kontynuował – pytasz się o to? Poprowadziła mnie wizja. Mam nadzieję, że mamy styczność ze zjawą, która nie może zaznać spokoju, a nie z podstępnym bytem, który próbuje nas ukatrupić za wszelką cenę. Bywają nieczyste duchy, która za życia pogrzebały w nieprawy sposób zgromadzone skarby, za co skazane były na wieczną tułaczkę. Zresztą gdyby była to mroczna moc, dawno temu wisielibyśmy pod stopem z konopnym sznurem zaciśniętym na szyi – nieprzyjemne wspomnienie powróciło do Asterala.
Nim czarodziej dotarł na piętro i spotkał się ze swoim uczniem, słyszał elfkę krzątającą się po wnętrzu rezydencji. Tupała jak stado żubrów przeganianych przez leśne polany. Trzaskała wszystkimi drzwiami. Teraz, gdy obaj schodzili po schodach, nie zwrócił uwagi, że nastała zupełna cisza. Przez moment nawet zapomniał o jej istnieniu, kierując swoje kroki do zagraconej bawialni, gdzie uprzednio odnalazł lustro.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Arbalest » 30 lip 2022, 10:19

Potrzebowała kilku dobrych sekund od nastania anomalii, żeby stwierdzić, że jej trzewiki uderzające o drewnianą posadzkę nie zachowują się normalnie i dźwięku bynajmniej nie generują. Przestrach związany z tym zjawiskiem narastał stopniowo, gdy coraz bardziej starała się wyłowić ten konkretny odgłos w swoich uszach. Na próżno. Kolana prawie się pod nią ugięły na myśl, że mogło to pójść dalej... i że tym samym kompletnie pozbawiono ją możliwości wokalizacji. Jeśli pozbawiono.
— Czy... czy ty mnie słyszysz? — powiedziała półszeptem w stronę zaciemnionej pustki, bardziej na próbę czy faktycznie usłyszy własny głos. — Dlaczego mi to robisz?! Nic ci nie zrobiłam! — kontynuowała z wyrzutem. We wspólnym, ale gotowa powtórzyć nawet i w starszej mowie, jeśli będzie trzeba. W końcu kto by tam wiedział jaki język zjawa rozumie? Chociaż tak naprawdę sama nie była pewna, czy chciałaby usłyszeć odpowiedź.
Odwróciła się gwałtownie, słysząc w odpowiedzi co innego — Asteral i jego uczeń w końcu się do niej pofatygowali, najwyraźniej gotowi odprawić te gusła, które mieli w planach. I które — miała nadzieję — ześlą ducha na wieczny odpoczynek.
— Wszystko gra? — zapytała z braku lepszego ogólnika. Tutaj jej wzrok przemieścił się szczególnie w kierunku Austa, z którym działy się ostatnio dziwne rzeczy, czy też tak tłumaczyła to sobie elfka. A ciągle się o niego martwiła, mimo, że wcześniejszej tyrady jeszcze przez długi czas nie zapomni.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 04 sie 2022, 2:09

Widziadłami? — Aust zatrzymał się, przypatrzył mistrzowi uważnie. Poddasze rozświetlił błysk gromu. Uwolnione cienie zapląsały krótko na ścianach. — Wizjami?
Wizja — powtórzył jak zniekształcone echo, ważąc powierzoną mu skrzynkę w dłoniach. Wodząc palcami po jej zaśniedziałych metalowych okuciach, obejrzał pojemnik ponownie, tym razem z kilku stron, stając się nie poruszyć tkwiącej w nim zawartości. Kiedy schodzili na dół, skrzynkę niósł przed sobą, niby relikwię, podążając w krok za mistrzem, na pozór akolity idącego za przewodzącym ceremonii kapłanem.
Niewiele brakowało, by wypuścił ją z rąk, kiedy schodząc na dół zastali elfkę czyniąca wyrzuty ciemnym zakamarkom przedsionka. Poprawiając chwyt, pokonał ostatni stopień, na którym zaskoczenie wstrzymało go przez ostatnią sekundę. Schodząc na podłogę, rozejrzał się po korytarzu, posyłając spojrzenie w stronę drzwi do swojego pokoju oraz w kierunku elfki.
Jej pytanie zbył krótkim, milczącym potaknięciem.
Co dalej, mistrzu?
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 05 sie 2022, 15:15

Schodząc po skrzypiących schodach, których między szparami desek, przebiegały tłuste i obślizgłe robaki, czarodziej snuł opowieść o dziwnych imaginacjach, rozgrywających się w burzy. Opowiadał o nagle zrywającym się wietrze i deszczu, o gońcu z innych czasów, o magicznych rozładowaniach energii, o potwornym stworzeniu z konopnym sznurem na szyi, który wędrował po wierzbowym drzewie… W momencie, gdy skończył swoją gawędę, ujrzał elfkę, która dyskutowała z mrokiem domostwa. Płochliwa i krucha istotka, która dzielnie znosiła swoje lęki. Nie uciekła przez drzwi frontowe. Czarodziej nie spodziewał się, aby dyskutowała z przeklętym lokatorem dworku, a jedynie z umysłem, który płatał jej figle. Jak na weterankę wojen, doświadczoną felczerkę, wątła jest twa psychika dziewczyno , pomyślał Asteral, widząc ją, jak toczy jednostronną dyskusję z cieniami.
Pójdźże z nami, aby odczynić klątwę dworku – zarządził, kierując swoje kroki ku bawialni, gdzie stało lustro, łącznik świata żywych i umarłych. Tam przybywszy, nowy właściciel rezydencji, spojrzał w jego taflę, aby odnaleźć w odbiciu przeklętą duszę. Spodziewał się obecności sił nieczystych. Miał nadzieję, że w tej izbie skończy się ponura passa posiadłości.
Jesteś tutaj? – jego głos wydawał się głuchy i pusty, rozchodzący się po pomieszczeniu jakoś tak bez echa, tylko na moment przerywając panującą ciszę.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Arbalest » 05 sie 2022, 18:32

Wola dziewczęcia może i nie była wcale tak wątła jak czarodziej sobie to wyobrażał, ale problem leżał w tym, że jej siła objawiała się... sytuacyjnie. Gdyby dać jej pacjenta do pokrojenia w celu uratowania jego życia — zrobiłaby to bez wahania, ręka by jej nie drgnęła od jego wrzasków czy błagań o litość, bo wiedziałaby, że nie ma wyjścia, że musi dokończyć operację, choćby świnie zaczęły latać. Robiła tak od trzydziestu lat, a okrzyki bólu, nieważne jak potępieńcze, krzywdy wszak nie robią. Potrafiła się w takich chwilach „wyłączyć”, żeby zrobić to co musiało być zrobione.
Teraz mierzyła się z zagrożeniem, które reprezentowało u większości stworzeń niemalże lęk pierwotny. Które w zamyśle mogło sprowadzić na nią cierpienia, zakończyć jej żywot długą i bolesną śmiercią, a tej bała się chyba najbardziej. Aż w końcu z każdą kolejną metodą, którą upiór starał się ją przepędzić, radziła sobie coraz lepiej. To co robił było straszne — prawda — ale nie było w stanie wyrządzić jej fizycznej krzywdy, z czego zaczęła powoli zdawać sobie sprawę, jakby powoli źródełko jego mocy się wyczerpywało. I chyba tylko dlatego trzymała się niemalże wzorowo, jak na swoją skłonność do tchórzostwa. Świadomość, że najgorsze ma już za sobą trzymała ją w ryzach.
Nie przeszkadzało jej to, oczywiście, w poczuciu się odrobinę pewniej, gdy dwójka czarodziejów ponownie się z nią zeszła. W tym „zaginiony” Aust, który wydawał się jednak funkcjonować o zdrowych zmysłach i w jednym kawałku. Mówić natomiast też dalej mogła, a duch nie raczył odpowiedzieć na jej wezwania. Może tak było lepiej.
Nie umknęło jej jego spojrzenie w kierunku swojego pokoju, choć ciężko było jej odczytać co takiego w tym spojrzeniu ukrywał. Obawę, że coś odkryła? Czy powinna w ogóle się tym przejmować? A może po prostu chodziło o jakieś ryciny z gołymi babami, do których zdarzyło mu się brandzlować, a które zostawił nieopatrznie w jakimś widocznym miejscu, a teraz bał się, że przyuważyła?
Może i lepiej by było gdyby przyuważyła, bo teraz ją samą dopadały wątpliwości. Przedmiotów na łożu faktycznie przybyło, jakby szukał czegoś w momencie gdy rozmawiała z Asteralem na zewnątrz. Niemniej, tematu nie poruszyła. Nadmierne mielenie jęzorem już dość dziś nadszarpnęło opinię młodzika o jej osobie i wyniosła z tego lekcję.
Na oficjalny ton Asterala niemal się wyprężyła, jakby znowu zasłyszała jedną z nilfgaardzkich komend, wszechobecnych dookoła jej lazaretu w którym kiedyś pomagała. Patetyczny ton przynajmniej emanował pewnością siebie i rokował, że może jeszcze dziś będzie mogła w tym miejscu zasnąć bez obaw.
— Powinnam o czymś wiedzieć, zanim zaczniemy? Na przykład czego mam NIE robić? — zadała pytanie, będąc w pełni świadom, że czarodzieje raczej nie powierzą jej jakiegokolwiek odpowiedzialnego zadania przy planowanym rytuale i była z tego względnie zadowolona. Za to dobrze by było wiedzieć jak sprawy nie spierdolić poprzez akcje niepożądane i nie przekreślić tym samym ich wysiłków.
Prawdę mówiąc — jeśli coś nie dawało jej teraz spokoju, to wrażenie, że błądzi po omacku, jak dziecko we mgle. Wszystko wydawało jej się takie tajemnicze, co było jej głównym powodem niepokoju. Fakt, że Asteral nie był zbyt wylewny co do tego co się zadzieje za moment niestety nie pomagał.
I właśnie wtedy, leząc za czarodziejem i jego uczniem, zaczęła się zastanawiać nad kwestią taszczonego przez nich kuferka. Co właściwie mistrz chciał z nim zrobić, stawiając przed lustrem? Nie chciała mu w żadnym wypadku wchodzić za kompetencje, ale skoro miał związek z tym całym Rozendalem, którego niedawno pochowali, to czy nie powinni go... — zakopać... — wypowiedziała końcówkę myśli na głos, by zaraz potem powtórzyć.
— Nie powinniśmy tego zakopać razem z właścicielem? Bo to... własność tego Rozendala, tak?
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 08 sie 2022, 0:11

Znaleźli się w bawialni, ciemnym i zakurzonym pomieszczeniu pełnym starych sprzętów nakrytych postrzępionymi płachtami. Deszcz uderzał miarowo o dach, wichura za oknami przywiewała odległe pomruki gromów. Pachniało wilgocią i starym drewnem. Co jakiś czas błyskawica rozświetlała pokój, wywołując dziwną grę blasków i cieni, która karmiła wyobraźnię niepokojącymi przywidzeniami.
Lustro, łącznik świata żywych i umarłych, było brudne. Na pokrytej smugami tafli zamajaczyła sylwetka zbliżającego się czarodzieja oraz stojącego za nim ucznia.
Mistrzu — zaczął Aust, nie wypuszczając szkatuły z rąk. — Może faktycznie byłoby lepiej, gdyby Istka wyszła? Nie wiemy, z czym dokładnie mamy do czynienia.
Także Aust wyrwał się z odpowiedzią na sugestię elfki, zanim zrobił to Piołun.
To nie Rozendal jest źródłem aberracji — odparł zdecydowanie. — Co właściwie znajduje się w szkatule?
Głos czarodzieja wydawał się głuchy i pusty, rozchodzący się po pomieszczeniu bez echa, na moment przerywając ciszę. To ona była jedyną odpowiedzią dobiegającą doń z ciemnych zakamarków bawialni.
W ten sposób można przywołać sąsiada do płota, a nie emanację — skwitował Aust ponuro, lecz zaraz wyprostował się, miarkując się w swej bezczelności. — Ja… To znaczy, z całym szacunkiem… Mistrzu.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 11 sie 2022, 16:22

Umieszczona w lewym skrzydle bawialnia była drugim największym pomieszczeniem w starym dworku, ustępując jedynie izbie jadalnej. Teraz skąpana w mroku, dawno zapomniawszy obcy wzrok, przerażała. Sędziwe wyposażenie wnętrza poprzykrywane białymi płachtami przynosiło na myśl potępione dusze, które ugrzęzły między przeszłością a teraźniejszością. Zastygli w tańcu, zabawach, swawolach. Zatrzymani w półkroku, półobrocie. Powiadają, że kto nigdy nie doznał w życiu doczesnym goryczy, nigdy nie dozna słodyczy nieba, pomyślał Piołun spoglądając na nimeble, nipostacie.
Pomieszczenie miało zostać przeznaczone na salon, w którym czarodziej mógłby przyjmować gości. Widział świeżo wypastowany nowy parkiet. Siadających już na sofach wyścielonych malachitowym atłasem z pięknie rzeźbionymi podłokietnikami, znajomych z uczelni. Stojącą pod ścianą masywną dębową gablotę pełną kryształowych naczyń. Wiszące obrazy przedstawiające rzadkie stworzenia w swoich naturalnych warunkach. Nim to jednak nastanie, przyjdzie mu wypędzić ze swojej rezydencji nieproszonego przeklętego lokatora, a później sfinansować remont.
– Niezależnie gdzie będzie przebywać Istka, cały dwór ma we władaniu ten byt. Tutaj jest w naszym towarzystwie, tutaj jesteśmy w stanie ją ochronić. W pokoju sypialnym, będzie zdana na siebie – dotknął dłonią brudnej tafli lustra, zostawiając bardziej lśniącą przestrzeń na jego powierzchni. Nieczysta dusza nie była obecny tutaj, jak w poprzednim momencie. Skrywała się w półcieniach, głębokiej martwocie, a przede wszystkim w lęku, który im towarzyszył, podszeptującym do ucha irracjonalne wyobrażenia.
Mistrz nie skomentował niewybrednej sugestii Inkausta. Ten świadomie zreflektował się, ale po fakcie. Z pewnością młody uczeń magii usłyszałby teraz reprymendę, a przez resztę dnia musiałby szorować podłogi ryżową szczotą, ale sytuacja nie pozwalała na dyskutowanie. Musieli odczynić klątwę, ciążącą na posiadłości. Nie odpowiedział mu również, jaka jest zawartość skrzyni. Przekona się, jeżeli przywoła do siebie zjawę.
— W życiu zatopiony, w śmierci pogrążony. Ty który patrzysz oczyma przymkniętymi. Przekrocz bramę światów. Opuść mrok, który Cię spowija. Odpowiedź na me zawołanie. Odnajdź mnie, jak ja Ciebie znalazłem. Przybądź mi bratem, bo jam Ci nie wróg. Wróć do świata żywych, ty coś go opuścił. – cichy głos czarodzieja, który z początku przypominał szept pod koniec wypowiedzianej formuły rozbrzmiewał. Znów zapadła na moment zupełna cisza. Nieprzenikniona, jak ciemność w najdalszym zakamarku izby.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Arbalest » 11 sie 2022, 18:24

Towarzysząca im elfka musiała ugryźć się w język, żeby nie rzucić Austowi kolejnego złośliwego komentarza, ale tutaj z kolei Asteral przyszedł jej w sukurs, praktycznie wyjmując jej argument z ust — istotnie, nie miała gdzie się wynieść, a najbezpieczniejsza była tutaj, pod ochroną dwójki czarodziejów.
— Doceniam, że się o mnie troszczysz, ale Mistrz ma rację — odezwała się w końcu głosem tak nijakim, że chyba sama nawet do końca nie wiedziała czy ironizuje, czy faktycznie chciała młodzieńcowi szczerze podziękować za to, że jednak zależy mu na jej dobrobycie.
— Chyba faktycznie wolę tu z wami zostać. Nie chcę siedzieć sama... — to akurat była najszczersza prawda. Sposób w jaki zjawa „zaprezentowała” jej jej własną komnatę wywoływał ciarki na plecach i dalej miała wyryte w pamięci samootwierające się drzwi i nieprzeniknioną ciemność skrytą za nimi. Z dwojga złego — już wolała siedzieć tutaj. Alternatywą może była jeszcze ta nieszczęsna stajnia na zewnątrz, ale... nie, po prostu nie.
— Poza tym — widzę w ciemności trochę lepiej niż wy. Postaram się na coś przydać... — nie żeby trzeba było czegoś wypatrywać i jej wzrok miał się na cokolwiek przydać, ale teraz sama potrzebowała pokrzepienia, że nie jest po prostu dodatkową kulą u nogi. Wciąż czuła niepokój i nie wykluczała, że może nastąpić chwila, gdy rzuci się w kierunku drzwi, drąc się przy tym z przerażenia nie gorzej niż potępiona dusza. Ale to jeszcze nie była ta chwila. W elfich, zbierających z otoczenia większą ilość fotonów niż u przeciętnego człowieka oczach, białe płachty wciąż były tylko białymi płachtami, zbutwiałe drewno — zbutwiałym drewnem, a wiszące na ścianie lustro — również właśnie tylko tym. Chociaż to ostatnie miało się najpewniej niedługo zmienić.
— Z tego co widziałam to sąsiadów akurat udało się przywołać w inny sposób. Razem z pewną zbłąkaną Aen Seidhe zachowującą się jak stajenna, nad czym tak ubolewasz, Auście... — tym razem już nie powstrzymała się od wyraźnie zarysowanego sarkazmu. Za to był jakiś postęp, bo nie odważyła się już nazwać chłopaka inaczej niż jego oficjalnym imieniem.
Ostatecznie, nawet ona zamilkła, słuchając z niepokojem inkantacji Asterala. Dziewczyna znalazła sobie w miarę komfortowe miejsce, gdzieś w ostatnim szeregu i starała się nie gapić w anomalne lustro, jakby spodziewając się, że to co za chwilę może się w nim pojawić bardzo jej się nie spodoba.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 13 sie 2022, 1:11

Aust nie zdążył zadać kolejnego pytania ani skwitować sarkazmu elfki inaczej jak tylko prychnięciem. Asteral wypowiedział formułę, która była czymś więcej niż tylko słowami. Zaczęło się.
Najpierw zrobiło się bardzo cicho. Elfka rozpoznała to jako pierwsza, spotkało ją to jeszcze na korytarzu. W jednej chwili zamilkły nie tylko ich głosy, ale nawet wiatr i deszcz za oknem. Przecinająca ciemne niebo błyskawica zamarła w oczekiwaniu mającego nie nadejść grzmotu. Wypełniająca izbę czerń narosła, stając się ciemnością innego rodzaju. Taką, z którą miały trudności nawet oczy zbierające większą ilość fotonów niż u przeciętnego człowieka. Białe płachty nie były już tylko białymi płachtami, ale poruszanymi bezgłośnym wiatrem całunami potępieńców; zbutwiałe drewno kostropatą, szponiastą łapą. Lustro — czarną Otchłanią, która spoglądała w patrzącego.
Jeśliś mi bratem, czemu wzywasz mnie w tę nawałnicę? — Wypełniający pomieszczenie głos, który usłyszeli wszyscy troje, był niemożliwym do ziszczenia połączeniem szeptu oraz echa. Przypominający rzężenie i rozlegający się niedawno się na zewnątrz zaśpiew wiatru, zdawał się docierać do nich z każdego kąta bawialni naraz. Przestępujący z nogi na nogę Aust próbował go szukać, obracając głowę na wszystkie strony.
MASZ.— Głos odezwał się ze zdwojoną siłą. Von Molauch, także ze dwojoną siłą, przytrzymał powierzone mu pudełko. Słowa zdawały się już dobiegać ze środka. — ZNALAZŁEŚ
Czerń w kącie pomieszczenia skłębiła się, buchnęła niby czarny dym ze starego pieca. Ale w przeciwieństwie do tego ostatniego, był całkiem bezwonny, a zamiast dawać ciepło, zabierał je otoczeniu. Na ich oczach zjawisko zaczęło się formować w zarys sylwetki. Pogrubionej i szerokiej, o powierzchni czarnej i połyskliwej jak wody jeziora bezgwiezdną nocą. Z parą rogów wyrastającą z kanciastego łba.
Ruszyło ku nim, nie wydając najmniejszego dźwięku. Z każdym krokiem nabierało szczegółów; rogi stały się skrzydłami, na korpusie i kończynach zarysowały łączenia zbroi. Jako ostatnie pojawiły się oczy — jednolicie białe i ślepe, materializujące się we wizjerze hełmu.
Aust — Istka jako jedyna widziała to wyraźnie — trząsł się na całym ciele, ze szczególnym uwzględnieniem kolan. Czarny upiór zmierzał prosto w jego stronę. Pomimo nieukrywanego strachu, uczeń czarodzieja nie poruszył się z miejsca ani nie oderwał wzroku. Skrzynka otworzyła się sama. Czarna, dymiący rękawica zawisła nad nią, kilka cali od austowej twarzy. Ze wszystkich przedmiotów znajdujących się w środku pojemnika, medalion z rubinem stał się widoczny pomimo mroku. Jak gdyby kamień żarzył się od wewnątrz własnym blaskiem.
KREW ODSZUKA KREW. KOŚĆ KOŚĆ. ODSZUKAJ. — Mroczny przybysz odsunął się od szkatuły, wyciągnął palec w kierunku Asterala, skierował go na lustro. — ODSZUKAJ I ZWRÓĆ.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 13 sie 2022, 11:41

Nieprzeniknione cisza i mrok. Rodzeństwo zwiastujące nadejście czegoś ponurego i upiornego. Przeciągające przesiąkniętą lękiem chwilę. Mrożąc krew w żyłach. Unosząc włosy na skórze. Wstrzymując oddech w płucach. Zatrzymując na moment bicie serca. Krople deszczu skończyły obijać się o dachówki, a przeciekająca przez dach woda, kapać na podłogę. Przestało grzmieć. Wiatr w swoim przerażeniu ustał. Skrzypienie i uderzanie niedomkniętej futryny okiennej w jednym z pokoi zamilkło. Wpatrując się w ciemność w najdalej oddalonym kącie pomieszczenia, można było zatracić się w pustce. Jakby tam kończył się znany im świat, a zaczynała nieodgadniona nicość. Każdy z nich mógł dostrzec rosnące w sobie przerażenie. Nadchodził.
Asteral nie okazywał na zewnątrz niepokoju, który trzepotał pod jego żebrami. Nie pierwszy raz miał styczność z tym nieczystym bytem. I choć każde obcowanie z widmami, mogło doprowadzić Cię do grobu, on był gotowy na przeciwstawienie się tej potężnej czarnej mocy. Poza tym czarodziejowi nie wypada się bać… Tak mówiła Cecylia von Carlina, gdy zdmuchiwała wątły płomień świeczki i zamykała za sobą drzwi od komnaty, w której spał młody rudy chłopiec. W sierocińcu było ciężko. Trzeba było walczyć o każdy kawałek czerstwego chleba, łyżkę kaszy i ostatni zwęglony skwarek. Wszy, pchły i pluskwy były ich najbliższymi towarzyszami, a największym wrogiem rózga Pani Klementyny, która prowadziła przytułek. Jednak gdy przychodził wieczór, kładli się do wielkiej izby i zasypiali razem. Mogli na siebie liczyć. Odganiali od siebie koszmary, które przychodziły prawie każdej nocy. We wdowiej rezydencji noc musiał spędzać sam… a był przekonany, że w zakamarkach, gdzie odcień ciemności był najgłębszy, coś na niego patrzyło. Teraz wspominając tamte lata, nie był w stanie stwierdzić, czy była to tylko dziecięca fantazja i przerażenie, czy historia kołem się toczy i znów zamieszkiwał nawiedzone mury.
Stał spokojnie, wpatrując się w czarną Otchłań. Krzyżując z nią wzrok. Czekając na jego przybycie. Przywitał go poważnym wyrazem twarzy i lekkim skłonieniem głowy. Nie odpowiedział. Odprowadził go wzrokiem do skrzyni, którą trzymał jego uczeń. Chłopak był przerażony. Tak wiele jeszcze zobaczysz jako czarodziej, że zjawy nie będą robić na tobie wrażenia, pomyślał Piołun. Kolejno spojrzał w lustro, gdzie wskazywał palec widma. Jakby chciał odszukać rozwiązania zagadkowych słów.
– Odszukam – sięgnął do wnętrza szkatuły, wyciągając naszyjnik z czerwonym rubinem, zbadał w dłoniach jego aurę, a następnie rzekł – Prowadź.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Arbalest » 13 sie 2022, 15:34

Chciałaby się czasem pomylić. Odetchnąć z ulgą, że w reakcji na zahaczającą o mistycyzm formułkę czarodzieja nie stanie się nic złego, albo przynajmniej nic co zmroziłoby jej krew w żyłach. Że los oszczędzi jej już strachu na dzień dzisiejszy, jakby nie miała go więcej w tym jednym dniu niż przez ostatni tydzień razem wzięty. Albo dwa. Albo i cały miesiąc.
Marzenie ściętej głowy.
Spotęgowanie anomalnych zjawisk niepożądanych sprawiło, że walczyła z chęcią by po raz kolejny nie przylgnąć do pleców Austa, szukając w nich jakiejkolwiek otuchy. Ten, ciągle na nią cięty, mógł ją równie dobrze po raz kolejny odtrącić, więc póki co tylko stała dobre dwa łokcie za nim, wyglądając zza jego ramienia i bojąc się przesunąć choćby o krok.
Po pierwszych słowach upiora, tak nagłych, że ledwo powstrzymała się od krzyku, zaczęła się dodatkowo trząść jak osika. Zostało jej zamknąć oczy i powtarzać w myślach, że to się zaraz wszystko skończy, zaraz będzie po wszystkim, zaraz koniec... że zaraz wyswobodzą dworek i w końcu odpocznie.
Spojrzała przez palce, woląc jednak widzieć przebieg wydarzeń. Przynajmniej rudy czarodziej wydawał się panować nad sytuacją.
— Będzie dobrze... Będzie dobrze... — powtarzała mantrę cichym szeptem. Częściowo do Austa, choć w głównej mierze — do siebie samej.
Można powiedzieć, że było dobrze. Póki czarna sylwetka nie zmaterializowała się w przeciwległym kącie pomieszczenia i nie zaczęła iść w ich kierunku. Chciała uciekać. Prędko! Do drzwi! A jeśli nie... jeśli nie to chociaż skulić się w kącie, przeczekać wszystko! Asteral... nie reagował. Jakby miał wszystko pod kontrolą. Ale przecież nie zostawiłby ich tak...
— Proszę... b-błagam... Nie rób nam krzywdy...! — wychrypiała — o dziwo — w obronie nie tylko własnej, ale też towarzysza. A gdy upiór podchodził do nich, coraz bliżej, poczęła zauważać, że skądś zna te skrzydła, zamontowane na kanciastym hełmie. Skądś zna kształt tej zbroi. Widziała je już wystarczająco wiele razy. Nieraz je już z kogoś zdejmowała, by móc zaleczyć rany.
Nilfgaardczyk. Prawdopodobnie kawalerzysta...
Wstrzymała oddech, gdy upiór sięgał po rubinowy medalion, tak blisko czarodziejskiego ucznia i niewiele dalej od niej samej. Kolejna zagadka. Krew i kości... po prostu cudownie.
Dopiero słysząc polecenie Asterala, odważyła się zrobić krok. To jeszcze nie był koniec...
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 15 sie 2022, 0:15

Ujęty w dłoń medalion zatętnił rytmem pulsu jak żywa istota, niby bijące w dłoni serce. Na krótko, zanim wrażenie ustąpiło ulotnemu mrowieniu wykazującemu obecność magii. Przedmiot z pewnością był zaczarowany lub skupiała się na nim wola i aura widziadła.
Czarny upiór, Nilfgaardczyk, prawdopodobnie kawalerzysta, cofnął się o krok, szykując do odejścia. Nie zareagował na krzyk Istki. W ogóle nie zwracał uwagi na dotykającego szkatuły Austa. Ślepe spojrzenie martwych oczu zatrzymało się ostrzegawczo na Asteralu, ignorując jego ostatnie słowo.
ODSZUKAJ I ZWRÓĆ — powtórzył, a było w tym znacznie więcej groźby niż prośby. — ALBO NIE ZAZNASZ SPOKOJU. JAK I JA NIE ZAZNAJĘ.
Widziadło wkroczyło w cienie i zjednoczyło z nimi. O dach dworku znowu zaczęły bębnić krople deszczu. Wiatr zawył za oknem.
Aust klęczał na podłodze, blady jak ściana. Nie pamiętał, kiedy tam się znalazł, ale kiedy zjawa przeminęła, zerwał się na równe nogi, zamykając szkatułę i przytrzymując ją pod pachą.
Widzieliście to? — zapytał retorycznie, nie próbując ukryć podekscytowania. — Emanacja jak… Mistrzu, to był prawdziwy duch!
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 15 sie 2022, 20:11

Czarodziej odprowadził czarnego upiora do najciemniejszej części izby, gdzie po prostu rozmył się, łącząc z mrokiem, a kolejno przyjrzał się medalionowi, uprzednio zbadawszy jego magiczną aurę. Sprawdził jego wagę w dłoniach, uniósł na wysokość oczu na łańcuszku, aby spojrzeć w jego krwisty kamień. Szukał jakiś oznaczeń, które mogły świadczyć, do kogo należał. Jeszcze raz ułożył na swojej dłoni, jakby chciał spojrzeń na niego z różnych perspektyw.
Bez kwestii ujrzeliście właściwego sprawcę aberracji, przybranego w postać za życia. Za pewne Nilfgaardzki oficer. Nie wiem czego innego się spodziewałeś Auście? Od początku przewidywałem, że mamy styczność z jaką zjawą czy inną duszą pokutną. – przechodząc między skrytymi pod białymi płachtami meblami, kontynuował swój wywód – Zgodnie z moimi założeniami, nie jest to byt wrogi. Zwyczajnie ma niezakończone sprawy w świecie doczesnym, a więc nie może unieść się, opuścić miejsca klątwy. W tym wypadku nie potrafi opuścić mojej posiadłości. – wtem zwrócił swoje oczy na dygoczącą jak osika elfkę – Tedy nie mamy się czego bać. Na przyszłość nie krzycz, gdy pojawi się jakiś upiór, czy inna nadnaturalna istota, aby nie zwracać jego uwagi na sobie. Ten duch wyjątkowo był spleciony pewną więzią ze mną. Zupełnie byliście nieobecni w jego wizji. Na twoje szczęście Istko.
To jeszcze nie był koniec… — powiedział zamyślony, jakby czytał w myślach dziewczyny, aczkolwiek był to zwykły przypadek – … konieczne jest, aby przedmiot zwrócić prawowitemu właścicielowi. – ostatecznie nałożył naszyjnik na siebie.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Arbalest » 15 sie 2022, 21:36

Wspomniany już krok — a w zasadzie kilka drobnych kroczków — nie był wykonany w żadnym konkretnym kierunku. Raczej wyglądało to tak jakby pilnie musiała do ustępu, ale było powodowane bardziej nadmiernymi emocjami, aniżeli potrzebami pierwotnymi. Upiór co prawda zignorował jej błaganie, ale przy tym też nie rozpaćkał ich na ścianie, a naturę tego zjawiska rozwiał sam Asteral, chwilę później.
Dziwić nie powinno, że potrzebowała momentu na złapanie oddechu po tym zjawa zniknęła, zanim strach nie przestał przyćmiewać zdrowego rozsądku i mogła normalnie pomyśleć. W pierwszym odruchu od razu zaoferowała uczniowi dłoń, by pomóc mu wstać, zakładając że raczył przyjąć tą drobną pomoc.
— Melitele miłosierna... nigdy więcej — powiedziała w przerwie między łapczywym wdychaniem powietrza. — Nigdy wcześniej nie widziałam manifestacji ducha i chyba nie chcę już kolejny raz. A wy, Mistrzu... jak pytałam czego mam nie robić to jakoś nie raczyliście mnie poinformować. Przecież mnie słyszeliście... — wypunktowała starszemu czarodziejowi, w jej ocenie celnie, choć dość oszczędnie i zupełnie bez dąsu, biorąc pod uwagę co mogłoby się stać, gdyby duch nie był tak potulny jak ten twierdził. Tak jakby ciągle pamiętała kto ma ostatnie słowo w kwestii jej pomieszkiwania w tym domu, nawet jeśli czuła, że nie musi się hamować tak bardzo jak jego uczeń. — I wcale nie krzyczałam... — dodała na koniec ze zmieszaniem, choć dokładnie nie pamiętała jak bardzo wokalna była jej panika.
— Zatem trzeba znaleźć prawowitego właściciela — rozwiązanie zagadki nasuwało się praktycznie samo. Tylko było jakieś takie... no właśnie, aż za oczywiste. To naprawdę mogło być tak proste, że wystarczyło złożyć naszyjnik do grobu Rozendala? Wyszłoby na to, że od początku miała rację, tylko w swojej niewiedzy od razu złożyłaby przy tym całą szkatułkę, bez wyłuskania wisiora. A może było w tym jakieś drugie dno? Taką biżuterię chętniej nosiłaby raczej kobieta... więc może należał do żony jegomościa? Albo córki? Nie było to znowu wcale takimi grubymi nićmi szyte. Tak samo jak w medycynie — czasem dana przypadłość okazywała się jeno przystankiem, objawem dalej sięgającego problemu. Więc należało kopać głębiej, by pozbyć się go całkowicie i ostatecznie...
Tymi przemyśleniami nie planowała się dzielić z dwójką magów. Przynajmniej jeszcze nie teraz, głównie dlatego, że pamiętała jak towarzysząca jej dwójka potraktowała ostatnie, nieśmiało złożone sugestie. Skoro takie z nich chojraki i wiedzą najlepiej to niech kombinują sami... Przynajmniej dopóki nie będziemy w kropce. Uraczyła ich za to słowami, których można by się spodziewać raczej po styranym życiem krasnoludzie, niż elfce w jej wieku, choć po wyćwiczonym tonie łatwo dało się stwierdzić, że podobne frazy padały z jej ust już nie raz, nie dwa...
— Nie wiem jak wy, ale ja muszę się napić jak będzie po wszystkim. Kurwa mać...
Nieludź z Rivii wyjdzie, ale Rivia z nieludzia nigdy...
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław