Dworek Młynarski

Obrazek

Niegdyś dumna i prosperująca stolica, po wyrżnięciu załogi miasta i mieszkańców oraz grabieży dokonanej przez nilfgaardzką armię, mozolnie i z pomocą olbrzymich nakładów finansowych odzyskująca dawną pozycję zawdzięczaną przemysłowi.


Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 29 lis 2021, 8:30

Obrazek
Zmierzając od miasta z Bramy Słodowej w stronę Gór Sinych, mijając świeżo wzniesione zabudowania Podgordzia, ujrzeć można zza wysoko sterczących dzikich zbóż, przeplatanych chabrami bławatków, kąkolą polną, piaskowymi makami i kurzyśladem oraz zza miejscami porośniętym gęsto krzewami psiej róży polem, leżącym odłogiem, samotnie stojący dworek, który lata świetności dawno miał za sobą. Ludzie powiadają, że miejsce to nawiedzone i przeklęte, a krążą o nim przeróżne plotki, o córce zamożnego młynarza, która chciała pójść za młodego parobka; o rodzicach, którzy na ten ślub nie przystali; o bezbożnym samobójstwie córy, co odebrała swoje życie w młynie; o nagłej śmierci zrozpaczonego ojca; o wdowie młynarza, która zabrała rzeczy i pojechała za góry; o skrzypiących deskach nocą; o kwaśniejącym mleku; o odorze rozkładającego się ciała; o drzwiach otwieranych na oścież przez wiatr czy nadnaturalne byty; o martwych pisklętach na ganku; o duchu wisielca, który przemyka między nieużytkami.
Prowadzi doń niewielka brukowana ścieżka zarośnięta przez chwasty, snując się między zakrzewionym gruntem, niegdyś porośniętym tłustymi kłosami pszenicy, złotem młynarzy. Obok przepływa strumień Siewierzynka, która niegdyś napędzała koło młyńskie, teraz straszące na horyzoncie. Sama posiadłość to zachowana w typowym rustykalnym szlacheckim stylu jednopiętrowa bryła o bursztynowym pokryciu dachu, miejscami przeciekającym. Ogród przed samym dworkiem przypomina leśny gąszcz, w którym skrywać się mogą dzikie zwierzęta, a nie pięknie kwitnące gatunki roślin. Przy budynku gospodarczym o zarwanym stropie, sterczy zwyczajny wóz drabiniasty ze świeżo okutymi kołami, a w stajni z grubsza oporządzonej słychać rżenie konia.
Przekroczywszy próg domostwa można poczuć zapach stęchlizny i pleśni, zapach dawno niewietrzonych i niegrzanych murów. W centralnej części budynku znajduje się obszerna kuchnia o potężnym białym kaflowym piecu, połączona naturalnie z jadalną, gdzie ciągnie się długi drewniany stół z licznymi, lecz w większości z poprzetrącanymi nogami, krzesłami. W kącie pomieszczenia poukładane zostały jeszcze nierozpakowane pakunki oraz szklana aparatura, prawdopodobnie do destylacji. W sieni znajdowały się schody prowadzące na piętro, którego skrzypiące i powyginane szczeble, były pokryte wieloletnim kurzem.
W zachodnim skrzydle przeznaczonym niegdyś dla gospodarzy, znajdowały się cztery pomieszczenia. Jedno z nich, największe, z widokiem na zdziczały sad, było uporządkowane, na posłaniu leżała świeża pościel, szafy były zagospodarowane przez ubrania, a na regałach znajdowało się kilka książek, choć nadal pod ścianą oparty leżał portret przedstawiający szlachetnie urodzone małżeństwo. Inna izba znacznie mniejsza lecz przyległa kuchni, również miała ślady nowego mieszkańca. Niewielkie łóżko, skrzynia na rzeczy i regał zapełniony licznymi księgami stanowiły cały dobytek Austa von Molauch. Sąsiadujący z sypialnią gospodarza pokój gościnny, był niegdyś azylem córki młynarza, o czym świadczyły bladoamarantowe akcenty zasłon i pościeli oraz niewielka toaletka o blacie zabarwionym ciemnym atramentem z czystym i przejrzystym lustrem. W kącie stała pusta komoda, gotowa ugościć nowego lokatora. Jedno z okien skierowane było na zapuszczony sad jabłoni i gruszy, drugie na zaniedbany ogródek przed posesją. Czwarta izba zaś była zagracona. Natomiast wschodnie skrzydło było zamknięte i nieużytkowe, choć mieściło w sobie obszerną bawialnię i gabinet. Klapy do piwnicy nie można było odnaleźć.
► Pokaż Spoiler
Ostatnio zmieniony 08 lut 2022, 15:01 przez Asteral von Carlina, łącznie zmieniany 2 razy. Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 01 maja 2022, 20:16

Czarodziej przemawiał dwornie to trójki kmiotów, nie szczędząc im wielosylabowych wyrażeń, w tym obcej profanom specjalistycznej nomenklatury. A opowiadał im przy tym o niestworzonych dziwach, których nie uświadczyli nawet podczas jasełek i bajędach, których nie pomyśleliby nawet po pijaku. A ich nosy wskazywały ewidentne zamiłowanie do ostatniego stanu.
Pierwszy, ten najmłodszy, który wskazywał go wcześniej paluchem, stanął jak wryty, słuchając z rozdziawioną gębą. Ten drugi, świszczący łypał i gniewnie marszczył brwi, niepewien czy czarownik raczył być niespełna rozumu, czy celowo sobie z nich dworował. Ostatni w łachach po strachu na wrony, patrzący na naturalnego herszta grupy, wykazał najwięcej rozumu, choć bynajmniej nie było to tożsame z rozumieniem treści asteralowego wywodu.
Aha. Aha. Aha — powtarzał raz za razem na słowa imć Von Carliny, szczerząc spróchniałe zęby i usłużnie potakując.
Słyszeliśta, chłopy — zwrócił się do pozostałych, nie gubiąc wciąż przyklejonego do gęby przymilnego uśmiechu. — Prędko do roboty. Jaśnie panu trzeba wyręki.
„Chłopy” nie poruszyły się. Ten strachowaty, w workowatym przyodziewku, wprost przeciwnie — śmiało wyszedł naprzeciw Asterala, wyciągając wolną, poznaczoną odciskami dłoń z żałobą za paznokciami w kierunku hołubionej przezeń skrzyneczki.
Dajta no tu te skrzynke. Poniesiemy dla waści.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 02 maja 2022, 15:52

Twarze dwójki z wioskowych głupków, wykrzywiały się to w jeszcze szkaradniejsze i bardziej cepowate gęby, czego nie dziwota, bo przy wywodach czarodzieja, ciężko byłoby się połapać nawet mieszczaninowi, co potrafił czytać i pisać. Ostatni z nich, garbaty niedołęga zachował jakąś trzeźwość umysłu, bo zareagował na słowa uczonego. Choć słowo trzeźwość nie do końca doń pasowała. Nie wystraszył się, nie oburzył, lecz z łatwą do odczytania pazernością, rzucił się do pomocy. Początkowo Asteral zamierzał i jego pogonić, ale zerknął na drewnianą skrzynkę i zmienił zdanie. Przecież nie będzie się wysilać i samemu targać tą skrzynię na włości.
— Nie chcecie pomóc, to won mi z stąd, pókim dobry – warknął czarodziej zamaszystym gestem odpędzając dwójkę mużyków – na co jeszcze pozieracie? Won mi, zanim pozamieniam w ropuchy i utopię w bajorze.
— Z twojej pomocy chętnie skorzystam. – umożliwił strachowatemu, w workowatym przyodziewku chwycić skrzynię – każda nawet drobna przysługa jest właściwie wynagrodzona przez wiedzącego. Skierujmy wiec kroki do mojego dworku na podgrodziu. Jak Cię nazywają?
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 05 maja 2022, 0:23

Co? — zmarszczył się gniewnie ten świszczący, słysząc dictum czarodzieja. — Co on, kuhwa, piefdoli? Łopuchy?
Stojący obok młody zarechotał gromko i skrzekliwie. Trudno było stwierdzić, czy bardziej w reakcji, czy dla demonstracji.
Trzeci uciszył ich szybkim gwizdnięciem i marsową miną doprawioną ostrzegawczym uniesieniem kułaka. Zaraz po tym odmienił twarz na błogą i szczerzącą się, odbierając od maga skrzynkę przy wtórze ciągłe zapewniających potakiwań.
Asteral nie dowiedział się w końcu jak zwą tamtego, bo tamten, odebrawszy szkatułę z rąk czarodzieja, natychmiast stracił zainteresowanie jego słowami. Odchodząc na kilka kroków, otworzył ją przy pozostałych druhach, nachylających się ciekawie, by zajrzeć do środka przez uchylone właśnie wieko. Sądząc po rozmiarach wybałuszonych gał, musieli być pod wielkim wrażeniem zawartości. Powierzywszy szkatułkę do potrzymania najmłodszemu z nich, przytrzymując cepy pod pachą, zaczęli gmerać w jej wnętrzu, a w miarę tej ostatniej czynności, ich oczy robiły się coraz większe, a gęby bardziej szkaradne i cepowate.
Badejcie to! — zachłysnął się garbus, wyciągając ze skrzyneczki srebrny medalion z rubinem. — Ile świecidełków!
O raty! — zawtórował mu świszczący, obmacując wysypane na garść bursztyny. — Skahby khóla Dezmoda!
Ooo — rozdziawił gębę najmłodszy, ruchem brody wskazując na ciężki, posrebrzany świecznik. — A co to takie jest!

Do wiszania czopek, niuku! Ło, patrzajcie, jaki tu szczyzoryk okuratny, będzie mój! I ten pański sygnet toż samo!
Czego szystko zaraz twoje? Pokaż, może na mnie wejdzie!
Nie wejdzie, nie trześ, bo cię spierę!
A co, nie możesz pokazać?
Skrzynia krążyła z rąk do rąk. Oberwańcy wyrywali sobie ją nawzajem, urządzając głośne licytacje o podział łupu. Stanęło na tym, że prawie porwali sakwę, zwiedziawszy się, że pobrzękujący w niej ciężar okazał się „dudkami”. Pozyskana szkatuła zdawała się absorbować ich bez reszty, stojącego obok Asterala nie zauważali niemal wcale. Niemal.
E! Piefdolnięty! — doznał nagłego oświecenia ten sepleniący, patrząc ponad otwartym wiekiem na czarodzieja i ziejącą obok dziurę w ziemi. — Kaj żeś to najszoł?
Objawienie udzieliło się i garbusowi. Chowając macane właśnie lusterko do skrzynki, oddał ją z powrotem najmłodszemu i powoli obrócił w kierunku czarodzieja, przyłączając się do prośby swojego towarzysza, wyjmując przytrzymywany pod pachą cep.
No! Pokazuj kaj! Rychtyk!
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 27 maja 2022, 21:20

Próba przewrotnego podejścia półgłówków okazała się nad wyraz przesadzona, a czarodziej sam wręczył w bandyckie lepkie od brudu łapska skrzynię z kosztownościami, ledwo wyjętymi z dołu. Poczuł w sobie szczery gniew, którym byłby w stanie rozniecać pożary, ale przede wszystkim był poirytowany własną bezmyślnością. Zamierzał już wtrącić się krzykiem do licytacji obdartusów nad jego znaleziskiem, lecz dłonią wymacał w prawej kieszeni kamyczek, który po wyjęciu okazał się runą. Nie pamiętał, aby kiedykolwiek owy przedmiot należał do niego. Pojawienie się runy przez chwilę odwróciło jego uwagę od komentarzy chłopów. Czyżbym odnalazł upominek od Liliany, która w geście sympatii wsunęła go nieoczekiwanie do kieszonki spodni? , przemknęło przez głowę Asterala. Było to w sumie bardzo prawdopodobnie, gdyż von Hawkersburg była mistrzynią zaklinania, znała się na starożytnych symbolach i magii ochronnej. Równie dobrze mogło dojść do fluktuacji i zawirowań energetycznych, a owy obiekt mógł się samoistnie zmaterializować właśnie w tym miejscu i w tym czasie. Przez moment przyjrzał się cacku, aby powrotem skryć przed zbędnymi oczyma.
-- Tam odnalazłem skrzynię zgodnie ze wskazówkami danymi mi przez … – nie skończył wypowiedzi, uważając, że dalszy jej ciąg będzie nie zrozumiały dla opilców, odsuwając się od dołu, który sam wykopał nie tak dawno – nie zdarzyłem nawet sprawdzić, czy nie kryje się tam coś jeszcze, gdy was przygnał tutaj parszywy wiatr
Ustępując im miejsca, gdzie znajdowała się owa dziura w ziemi, korzystając z chwili nieuwagi kmieci, wykonał zamaszysty gest rękoma i wypowiadając obco brzmiącą formułę, rzucił zaklęcie, przywołując potężne korzenie i pędy z wnętrza gleby, których celem było unieruchomienie dwóch dziadygów uzbrojonych w cepy.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 28 maja 2022, 1:19

Kmiotkowie zmrużyli oczy i wytężali uszy, chciwie wsłuchani w słowa czarodzieja mające niechybnie doprowadzić ich do kolejnych, z pewnością nie mniejszych bogactw.
Widząc zamaszysty gest dłonią wykonany przez von Carlinę, podążyli za nim oczami, jak psy na widok trzymanej w ręku właściciela słoniny. Słysząc obco brzmiące słowa, skonfundowali się wyraźnie i już mieli wznosić cepy kiedy...
Kiedy miękka ziemia pod ich własnymi stopami otworzyła się nagle, wypuszczając błyskawiczne, ruchliwe jak węgorze pędy, momentalnie oplatające ich niemal do pasa. Obydwaj byli tylko w stanie wrzeszczeć w zabobonnej zgrozie, na przemian, jeden głośniej od drugiego. Ten najmłodszy, bez cepa, nie wrzeszczał, tylko od razu zerwał się do biegu przez łąkę, idąc szybko jak wiatr, a niemal nie gubiąc przy tym portek.
Jooonteeek! Ty tchórzuuu! — wrzeszczał za nim ten zgarbiały nadaremno próbując uwolnić się z korzennych splotów, które ani myślały dać wyrwać się z ziemi, ani popuścić choćby o piędź. Wydobyta z ziemi szkatułka, upuszczona nie widzieć kiedy, wylądowała w trawie, gdzie rozsypała się wydobytymi z niej precjozami. Poza kosztownościami, na ziemi znalazł się także jeden z cepów, ten należący do sepleniącego, nadaremno próbującego poluzować trzymający go chwyt rękami, w przerwach między wybałuszaniem wystraszonych ślepi na stojącego przed nim czarownika. Widać udało mu się dodać dwa do dwóch, identyfikując Asterala jako sprawcę okiełznania sił natury. Drugi wciąż zajęty był szamotaniem się, mając ewidentne problemy z pogodzeniem się z zastaną właśnie rzeczywistością.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 29 maja 2022, 19:50

Wyczarowane korzenie spełniły swoje zadanie, unieruchamiając dwóch prostackich chłopów. Trzeci z nich w przestrachu zniknął w wysokich trawach, zostawiając swoich towarzyszy od kielicha. Pozostało już rozprawić się z wioskowymi głupkami i zabrać swoje znalezisko do właściciela, aby odczynić klątwę ciążącą na jego dworku.
— Ostrzegałem was, ażebyście zeszli mi z oczu, jeżeli nie chcecie kłopotów. Aliści nie posłuchali, życia wam niemiłe. – spoglądał na nich złowrogo, w ten charakterystyczny sposób, w jaki tylko czarodziej potrafi patrzeć na osobę, która się mu sprzeciwiła, stanęła na drodze, czy uchybił jego godności — Korzenie jeszcze bardziej mogą się zacisnąć na waszych pęcinach, jak będziecie bardziej wierzgać lub rozkaże im, by połamały wam golenie. Macie ostatnią szansę, aby wasza historia nie zakończyła się w tym dole. Odejdziecie stąd dobrowolnie, a waszych twarzy nie ujrzę już więcej w okolicy? Rozejdziemy się w zgodzie, czy glebę ma użyźnić ludzka posoka?
Asteral w między czasie skoncentrował swoje zmysły, aby wyczuć tętniące w okolicy źródła mocy, przede wszystkim przeszywające okolicę żyły wodne, z którym mógłby zaczerpnąć energii magicznej. Niedawno napełnił się żywiołem ziemi, ale ten został już wyczerpany. Rzucanie czarów było w istocie równie skomplikowane, jak wyobrażali sobie to prości ludzie, ale o wiele bardziej znojny.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 29 maja 2022, 20:29

Jak nam odejś— lamentował ten sepleniący, wciąż bezskutecznie usiłując wyrwać się z uścisku podziemnych korzeni — Kiej nas to czymie i nie sce puściś!
Jego garbaty kompan wykazał więcej przytomności, ponownie błyskając rozumem na tle pozostałej — teraz już dwuosobowej bandy obwiesi.
Pódziem, pódziem. Od razu, zarutko. Ani się obejrzycie, a my za mostem! — zapewnił skwapliwie, używając całej woli, na jaką potrafił zdobyć się w całym swoim życiu, aby nie pogarszać swojej sytuacji zbędną szamotaniną albo jeszcze bardziej zbędnym drażnieniem czarodzieja.
Sam czarodziej, dzięki swojej wiedzy, umiejętnościom oraz szczególnym właściwościom miejsca, w którym właśnie się znajdował, wyczuł niezbyt obfitą żyłę wodną głęboko pod swoimi stopami. Zaczerpnięcie z niej także nie powinno było sprawić mu szczególnych problemów.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 30 maja 2022, 7:13

Znalazłszy niewielki podziemny ciek wodny, delikatnie tętniący mocą tuż pod jego stopami, sięgnął doń. Podobnie jak pustelnik czerpie wodę z krynicy, tak i on z umiłowaniem zaczerpnął życiodajnej mocy. Był to bowiem drugi z najbliższym mu żywiołów, zaraz po ziemi. Bowiem to za sprawą rzek i deszczy lasy tętnią życiem, drzewa się zielenią, wstaje trawa.
Zaraz później wrócił do rozmowy z wieśniakami, którzy wydawali się co najmniej przerażeni stanem, w którym się znaleźli. Stojąc od nich w oddali wyciągnął dłonie przed siebie, aby przerwać zaklęcie jedną formułą. Pozwolić by oplatające ich korzenie powoli rozwiązały uściski, puściły spętane ciała, uwolniły nieszczęśników.
— Wystarczy, że jeden z was targnie się na moje życie lub jeszcze raz dotknie moich kosztowności, a jednaki los spotka każdego z was. A jeżeli jeszcze nie oddaliście, któregokolwiek z artefaktów odnalezionych w skrzynce, lepiej uczyńcie to przed opuszczeniem zagajnika. Nie chciałbym nawiedzać waszych chat i waszych rodzin.
Choć Asteral był przekonany, że kmiecie nie stanowią żadnego zagrożenia, a za chwilę pozostanie po nich jedynie kurz wzniesiony przy biegu, był przygotowany na każdą ewentualność. Na szaleńczy czyn, próbę rzucenia się na niego. Stał więc gotowy na rzucenie kolejnego zaklęcia w tempie ekspresowym.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 01 cze 2022, 0:49

Czarodziej ponownie zaczerpnął Mocy, biorąc ją z kryjącego się głęboko pod jego stopami cieku. Energia napełniła go w niewielkim stopniu — źródło nie było bogate. Fortunnie, do cofnięcia rzuconego zaklęcia, nawet podwójnego, wystarczyło mu pół gestu i odrobina woli.
Rozmowa ze spętanymi kmiotkami okazała się jednostronna. Przemawiał wyłącznie Asteral, tamci dwaj ograniczyli się do skwapliwego potakiwania oraz wytrzeszczania na czarodzieja szerokich, nierozumiejących oczu. Obydwaj byli na pozór saren złapanych w sidła. Obydwaj na pozór uwolnionych z sideł saren, ruszyli rączym biegiem przez zagaj i łąki, ledwie zaklęcie przestało działać, pędy przestały trzymać, a zanim Asteral skończył przemawiać. I tyle ich widział. A przedtem ich puste dłonie i rękawy, kiedy jeszcze skrępowani demonstrowali mu, że nie zdążyli uszczknąć niczego ze skrzynki. Salwując się ucieczką, byli nawet na tyle hojni lub zaaferowani, że porzucili za sobą swoje cepy. Kurzu nie wzbijali, bo było zbyt mokro.
I robiło się coraz chłodniej. Niebo było już całkiem szare, a horyzont zdawał ciemnieć z każdą minutą. Latające nisko jaskółki oraz zrywający się wiatr, kładący łąkowe trawy, zwiastowały zbliżającą się burzę. Zaś pełznący wzdłuż kręgosłupa, elektryzujący skórę zimny dreszcz — że nie miała być to zwykła burza.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 01 cze 2022, 14:41

Prosta magia, choć za pewne niebezpieczna w odpowiednich dłoniach, potrafiła szybko otrzeźwić prostackie makówki. Ino czar prysł, a ich już było widać na horyzoncie. I dobrze, gdyż Asteral należał do pokojowych osób, nie lubiących krzywdzić innych, choć był zdolny zrobić wiele w obronie swoim i swoich bliskich.
Nie zaprzątając sobie więcej głowy wioskowymi głupkami, przewidując zbliżającą się burzę, skierował kroki do skrzyni i rozsypanych dookoła precjozów. Ostrożnie i skrupulatnie przeglądał każdy przedmiot, który zeń wypadł. Srebrny świecznik, posrebrzane sztućce, nieobrobione bursztyny, złota łyżka, sygnet, sztylet, mieszek ze złociszami, amulet. Uważnie obadał również lustro, czy nie zostało przypadkiem uszkodzone, gdy wraz ze szkatułą upadło na ziemię. Kolejno odszukał pergamin, aby przeczytać jego zawartość.
Gdy tylko się z tym uporał, zamknął wieko skrzyni i zerknął jeszcze raz na runę, którą zupełnie przypadkiem znalazł w swojej kieszeni, przyjrzał się jej uważnie. Nie ma czasu, trzeba ruszać, żeby pośpieszyć do domu, przed ulewą , pomyślał opuszczając zagajnik, a kroki swoje kierując do dworku.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 03 cze 2022, 0:52

Mag podniósł z ziemi świeżo wykopaną zawartość. Srebrny świecznik i sztućce, wchodzące w skład jednego kompletu, wszystkie w nienaruszonym stanie. Nieobrobione, choć ładne bursztyny, z których sześciu zrobiło się naraz cztery, nawet po dokładnym przeszukaniu traw i ziemi, na którą spadły. Złota łyżeczka, niewielkich, deserowych raczej rozmiarów i niemająca pary w postaci innego, pokrewnego utenstylium. Pozłacany sygnet ze szlifowaną płasko topazową płytką pozbawiony był jakiegokolwiek herbowego lub gildyjnego znaku, co wskazywało, że pełnił jedynie ozdobną i wartościową funkcję. Sztylet — lub raczej wspomnienie po nim, bo jego również nie mógł się doliczyć. Mieszek mieszczący w sobie trzydzieści mało oberżniętej monety aedirnskiej waluty. Lusterko było całe, choć nieco przybrudzone piaskiem oraz odciśniętymi na nich śladami tłustych paluchów. Rozwinięty pergamin był aktem własności dworku podpisanym i potwierdzonym notarialnie przez niejakiego Jonasa Rozendala z Vengerbergu, młynarza i przedsiębiorcy.
Zakończywszy wstępne oględziny zawartości szkatułki i uporządkowawszy ją, sięgnął do kieszeni po znaleziony kamień. Niewielki i gładki, z wytrawionym na niej znakiem przywodzącym na myśl przekreśloną Starszą Runę Inis z ostrym akcentem. Asteral nie wiedział, co (i jeżeli cokolwiek) to znaczyło, lecz kamyk był bez wątpienia magiczny — już samym dotykiem wyczuwał w nim zaklętą Moc, w tym konkretnym przypadku jej przypisaną do żywiołu ognia cząstkę.
Jeżeli opuścił zagajnik natychmiast, rychło przekonał się, że ucieczka przed ulewą będzie trudniejszą niż sądził. Gnająca skłębione czarne chmury po niebie wichura targała połami jego płaszcza niby szkwał postawionym żaglem. Wicher był z niespodzianką — kryjące się w nim zimne krople drobnego deszczu zaczęły siec go po skórze i wpełzać na kark niemiłą wilgocią. Gdzieś wysoko w górze usłyszał przetaczające się po okolicy odległe echo grzmotu. Zapowiadająca się ulewa sprawiała, że niejeden zatęsknił za ciepłym i przytulnym zaciszem domowym. Nawet jeżeli nawiedzanym przez upiory i tajemnicze klątwy.
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 04 cze 2022, 8:39

Przekląwszy w duszy niedorobionych wieśniaków, schował wybrakowane precjoza z powrotem do skrzyni. Wiedział, że odczynienie klątwy bez wszystkich niezbędnych komponentów w najlepszym wypadku mogłoby się nie udać, a w najgorszym doprowadzić do jakieś katastrofy. Tedy będzie musiał odnaleźć złodzieja i odebrać własność przeklętej duszy- dwa bursztyny i sztylet o gwiaździstej głowicy. Uprzednio szkatułę zataszczy do dworku i może przeczeka burzę pod dachem.
Po przeczytaniu zawiniątka, które okazało się aktem notarialnym, schował je w swojej skórzanej torbie, w najbezpieczniejszym zakamarku, aby nie zmoczył je deszcz. Nie pamiętał zbyt dobrze losów rezydencji, po to wysłał dwoje młodych do archiwum miejskiego, ale nie ciężko było połączyć młynarza przedsiębiorcę z historią o córce młynarza, która chciała pójść za młodego parobka; o rodzicach, którzy na ten ślub nie przystali; o samobójczej śmierci córy, co odebrała swoje życie w młynie; o nagłej śmierci zrozpaczonego ojca; o wdowie młynarza, która zabrała drogocenności i pojechała za góry. W każdej legendzie znajdzie się ziarnko prawdy.
Pośpieszając kroku, dźwigając dodatkowy pakunek, ruszył do dworku skąpany w letniej ulewie, która zaraz przeobrazi się w paskudną burzę. Przystanął jeszcze na polu, aby kolejno sięgnąć do mocy, tym razem kumulującej się w skotłowanych ciemnych chmurach, które rozbłyskiwały się blaskiem piorunów. Jeszcze nim skoncentrował się zupełnie, aby napełnić się tętniącą wysoko energią, nabrał do płuc naelektryzowanego powietrza i napawał się przyrodą. Nie straszne były mu siły natury, w kręgach jemiolarzy nauczył się czerpać przyjemność z obcowania z przyrodą w każdej z jej postaci. Następnie ruszył przed siebie.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 06 cze 2022, 18:43

Asteral przyhołubił skrzynkę pod płaszczem. Ani o chwilę za późno, by ocalić jej zawartość przed zamoczeniem, bo deszcz lał i zacinał coraz bardziej za sprawą przybierającego na sile wiatru.
Stawiając opór wichurze i siekącym kroplom, przystanął jeszcze na moment, by nasycić się Mocą na drogę. Zaczerpnięcie bezpośrednio z burzowej chmury, pomimo rozlicznych prób i eksperymentów na tym polu, było zadaniem karkołomnym, jeśli nie niemożliwym do osiągnięcia, ale rozbudzone nadejściem nawałnicy żywioły stwarzały nie gorszą okazję dla czarodzieja jego umiejętności i praktyki. Koncentrując się na ulotnym żywiole, pobrał energię z powietrza. Pobierając, wyczuł w nim coś jeszcze. Wibrowało innym rodzajem magii — echem i zapowiedzią czegoś większego. To nie miała być zwykła burza.
Bez zwlekania wyruszył w drogę powrotną. Krople, coraz gęstsze i cięższe już nie siekły, ale zmywały mu rudą czuprynę, wlewały za kołnierz, lepiły noszone pod płaszczem ubranie do skóry. Kurz polnej drogi błyskawicznie zmieniał się w miękkie błoto pod jego stopami, wycie wichury i szum spadającej wody wypełnił wszystko, co słyszał poza okazjonalnym echem grzmotu. Ściana ulewy skutecznie przysłaniała mu widoczność. Niebo pociemniało jeszcze bardziej, na tle gęstniejących, przybierających niepokojące i nienaturalne kształty chmur, niebo przecięły pierwsze rany błyskawic. Echo przyniosło ze sobą grzmot. I odległe wycie, niebędące sprawką wiatru. To nie miała być zwykła burza.
Z wysiłkiem usłyszał za sobą coś jeszcze — wrzask, zgoła dziki, choć należący do człowieka. Asteral nie był pewien, co musiano zrobić człowiekowi, aby był zdolny wydać z siebie podobnie szaleńczy okrzyk, ale być może wkrótce będzie miał okazję się przekonać. Krzyk przybierał na sile, nieodmiennie zwiastując, że zlokalizowane kilkanaście lub kilkadziesiąt metrów za jego plecami źródło zaczynało się do niego przybliżać.
► Pokaż Spoiler
Ilość słów: 0

Asteral von Carlina
Awatar użytkownika
Posty: 115
Rejestracja: 25 lis 2021, 9:05
Miano: Asteral von Carlina
Zdrowie: Zdrowy
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Asteral von Carlina » 09 cze 2022, 14:15

Skąpany w ulewie brnął przed siebie. Czując jak poły płaszcza, przesiąknięte do ostatniej nitki wodą, przyklejają się do niego, utrudniając swobodne chodzenie. Jak wiatr ostro zacinał, otulając go nieprzyjemnym chłodem i wciskając krople w każdy zakamarek jego ciała. Jak buciska zatapiały się w miękkiej błotnistej glebie, która jeszcze niedawno była twarda i sucha. Jak przechodził go dreszcz. Intuicja podpowiadała, że była to reakcja na zbliżające się niebezpieczeństwo, czy magiczne zawirowania, niekoniecznie reakcja na zwykłą blathejską zmianę pogody. Nie zamierzał więc czarować, aby wpłynąć na nieprzychylną pogodę, pozostawiając energię magiczną na nieodgadnioną ewentualność.
Gdy tylko sięgnął do pobudzonego żywiołu powietrza, rozpościerając ręce na boki i pozwalając rwącemu wiatrowi, przemykać między jego palcami, gładząc jego skórę, pobudzając zmysły, czarodziejska intuicja odezwała się po raz wtóry. Odczuwał deformację nadnaturalną, która skrzyła się, drażniła koniuszki jego palców, gdy ten wypełniał się żywią energią. Nie potrafił określić jej pochodzenia i celu, ale jedno wiedział- zwiastowała coś niedobrego. Asteral nie wierzył w zbiegi okoliczności i uważał, że każde wydarzenie jest ze sobą ściśle powiązane. Przypuszczał, że tym razem było podobnie. Aberracje w izbie jadalnej, wizja upiornego bytu, odnaleziony magiczny kamień w kieszeni, a teraz niespodziewane anormalne zjawiska pogodowe.
Nagle wzdrygnął się i obrócił jak na komendę za siebie, gdy po grzmocie dotarło do niego przeraźliwe ludzkie wycie. Któż mógł tak wyć?. Na nieszczęście w głowie Piołuna pojawiało się zbyt dużo nieprzyjemnych odpowiedzi na te pytanie. Przyjął więc bojową pozycję, aby być gotowym do uniku lub rzucenia czaru. Nie miał szans uciec w taką pogodę, przed potworem czy potępioną zjawą. Jedynym wyjściem było stawić czoła niebezpieczeństwu.
- A miało być tak błogo i sielsko na vengerbergskim podgrodziu. - burknął do siebie.
Ilość słów: 0

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2027
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dworek Młynarski

Post autor: Dziki Gon » 09 cze 2022, 23:02

Piołun zatrzymał się w strugach deszczu. Otaczająca go kurtyna żywiołu skutecznie przysłaniała mu widoczność na kilka metrów. Panująca wokół ulewa skrywała przed jego wzrokiem kształty, tłumiła pozostałe zmysły i wrażenia. Po tym, jak doleciał go krzyk i obrócił się w błocie, jeszcze dobrą chwilę musiał czekać aż ujrzy przed sobą zarys zbliżającej się sylwetki.
Jego potwór lub potępiona zjawa była kształtu humanoidalnego i doświadczała tych samych ograniczeń, które dotyczyłyby zwykłego śmiertelnika biegnącego podczas ulewnej wichury po rozmokłej wiejskiej drodze. Sylwetka poruszała się tedy szybko i niezgrabnie, kilka razy ewidentnie walcząc o utrzymanie równowagi. Nie przestawała przy tym krzyczeć, a krzyki te, z kolejnymi przebytymi metrami zaczęły być coraz bardziej artykułowane.
Laruum! Ludzie dobrzy! Pomóżcie!
Nie zwalniając tempa, stojącego na drodze maga dostrzegł w ostatniej chwili. Przerażony jego widokiem zadrobił i nie wyrobił — upadł prosto w zmokły piach i breję drogi. Natychmiast gramoląc się przy tym do pionu, a pomagając sobie niezgrabnie rękami.
Osobnik był młodym mężczyzną o jasnej, klejącej mu się do twarzy czuprynie. W jego orzechowych, szeroko rozwartych oczach utkwionych właśnie w czarodzieju czaiły się autentyczny lęk i obłąkana panika. Miał na sobie postrzępioną, nieledwie wiszącą na nim w strzępach przeszywanicę — krój okrycia był charakterystyczny, ale zapewne upływ czasu lub niesprzyjające warunki zatarły na nich wszelkie ślady pozwalających na identyfikację dystynkcji.
Mącicielka wzięła garnizon! Załoga padła! Mirthe płonie! Zawiadomcie… króla!
Uczepiony jego płaszcza człowiek krzyczał w przerwie między łapczywymi oddechami, z trudem utrzymując równowagę.
Zimno… Mroczno… Bogowie, gdziem ja jest? Mnie wici… Do Wyzimy… — bełkotał struchlały, rozglądając się wkoło nierozumiejącym wzrokiem.

Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław