Gospoda „Kielich i Jednorożec”

Obrazek

Niegdyś dumna i prosperująca stolica, po wyrżnięciu załogi miasta i mieszkańców oraz grabieży dokonanej przez nilfgaardzką armię, mozolnie i z pomocą olbrzymich nakładów finansowych odzyskująca dawną pozycję zawdzięczaną przemysłowi.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 2008
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Gospoda „Kielich i Jednorożec”

Post autor: Dziki Gon » 13 sty 2022, 15:01

Obrazek

Nieduża gospoda położona przy brukowanej, miejscami wybrakowanej ulicy prowadzącej z podgrodzia przez drugą największą bramę grodu. Niewielki budynek wyróżnia się na tle mieszczańskich domostw kaligrafowanym szyldem oraz kwietną grządką poprzedzającą zawsze uchylone drzwi. Po ich przekroczeniu goście odnajdują się we wnętrzu umeblowanym w nienowe, ale za to skompletowane i niewyszczerbione sprzęty, zawsze stoliki i krzesła, nigdy długie ławy i ciężkie blaty. Panujący we wnętrzu półmrok, nawet w środku dnia rozświetlany jest tu światłem świeczników i kandelabrów potęguje wrażenie przytulności podkreślane dodatkowo przez pokrywające podłogę szyte dywany i nieco kiczowaty arras z jednorożcem przypominającego raczej niewydarzonego kozła zawieszony na ścianie między szynkwasem a drzwiami do spiżarni. Po prawej stronie, nad rzeczonymi szynkwasem i spiżarnią, znajdują się wiodące na półpiętro schody, do miejsca wspólnego wypoczynku wyposażone w wygodniejsze, obite poduszkami krzesła, fotele i niewielki kominek będący przedłużeniem znajdującego się poniżej kuchennego paleniska oraz ulubioną miejscówką krążących po wnętrzu kotów przygarniętych przez właścicielkę. Jadłospis skromny, ale smaczny, cenowo przewidziany na kupiecką i podróżną kieszeń. Piwo, jak w całej stolicy — tanie i dobre, ale cięższe sakiewki znajdą tu jednak niezgorszy wybór przednich miodów i win. Stąd też zachodzą i zajeżdżają tu przeważnie wszelkiej maści handlarze i kupcy. Tym chętniej, że bliskość miejskich bram i czuwających tam straży jest dodatkową gwarancją spokoju panującego w „Kielichu...”.
Ilość słów: 0

Arbalest
Awatar użytkownika
Posty: 131
Rejestracja: 01 sty 2022, 21:49
Miano: Issaen Hiseerosh, zwana Istką
Zdrowie: pokąsane lewe ramię (zabandażowane)
Profil Postaci: Profil Postaci
Karta Postaci: Karta Postaci

Re: Gospoda „Kielich i Jednorożec”

Post autor: Arbalest » 30 cze 2022, 19:44

Prawda, wyszedłbyś — pomyślała medyczka, jeszcze zanim zeszła, zaskoczona przy tym efektem który nieświadomie wywołała. Raz już uwierzyła, że gdy zostawiał ją na placu, to był tylko fortel mający odciągnąć od niej większość pościgu, tak jak sam zresztą jej tłumaczył. Mogła to być prawda i w rzeczywistości wmanipulowała samą siebie w myślenie, że manewr ten był w istocie zaplanowany, ponieważ nie chciała przyjmować do wiadomości, że było inaczej. Że zostawiłby ją... tak jak wtedy matula zostawiła ją w Rivii.
Gdyby zrobił to drugi raz — znalazłaby potwierdzenie, że było inaczej. A tego uświadamiać sobie nie chciała. Wolałaby żyć w błogiej niewiedzy niż po raz kolejny zderzyć się z brutalną rzeczywistością, w której na koniec dnia mogła liczyć tylko na siebie i była sama. Samiusieńka. Samotna. Jak palec.
— Jak wolicie, panie — skinęła głową do oberżysty w wyrazie szacunku, zabierając pięć denarów nadmiarowej reszty. — Wszystko w najlepszym porządku, ale plucha czy nie — musimy iść, bo mistrz będzie zły. Jeszcze raz dziękuję. Jakoś przebiegniemy — odpowiedziała mu z grzeczności, nie wdając się w szczegóły, a potem pomaszerowała z duszą na ramieniu do drzwi przybytku, gdzie jej towarzysz wywiązywał się z ostatniej obietnicy.
Dla Istki nawet lepiej byłoby gdyby w końcu zaczęło lać, bo dałoby to im wspomnianą już wymówkę do dania dyla w stronę dworku, będąc jednocześnie skrytymi pod jej opończą. Tego luksusu na ten moment nie było dane jej doświadczyć, ale mogła chociaż zarzucić na głowę kaptur wspomnianej opończy, antycypując to, że za chwilę lunie. Dziewczyna bała się wielu rzeczy, ale przewidywany dyskomfort, ból i upokorzenie wynikające z możliwości spędzenia czasu w celi (co jakimś cudem jeszcze nigdy jej się nie przytrafiło — wzorowa obywatelka, można by rzec) zajmowało na jej liście jednak wyższą pozycję niż powszechnie występujące zjawiska pogodowe.
Wciąż — ulga jaka towarzyszyła bezpiecznemu wyjściu z chłopakiem na zewnątrz i nie zastaniu tam małej armii gwardzistów była jak uczucie, które czuł kupiec po ubiciu interesu ustawiającego go na następny miesiąc, albo wampir świeżo po wypiciu krwi. Mogłaby się od tego uzależnić, gdyby tylko tak bardzo nie nienawidziła się bać, co było potrzebne do osiągnięcia rezultatu...
— Jeszcze tylko kwadrans i będziemy mogli okopać się pod kocami, sącząc ciepły napar. To chyba warte chwili zmoczenia się, co? — przekonywała elfka, już w zdecydowanie lepszym humorze — Mam nadzieję, że Asteral pozwoli nam odpocząć. Nogi prawie mi odpadają. Tylko nie przechodźmy obok tej strażnicy, nie ma co losu kusić.
Uczepiwszy się po raz kolejny ramienia dała znak, żeby prowadził.
Ilość słów: 0

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław