Centrum obozu

Aid
Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 16 gru 2019, 12:35
Medale: 7
Miano: Aideen Floh'riha
Rasa: Aen Seidhe
Wiek: 43
Złoto: 240 denarów
Stan zdrowia: Daje radę
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2832#p2832
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2838#p2838

Re: Centrum obozu

Post autor: Aid » 01 lip 2020, 8:54

Gorąc i ciężkie powietrze — zaczęła zdając relacje z zajścia — kobieta widocznie męczyła się z żarem w środku, ale jeszcze kontaktowała. Nie badałam ją szczegółowo i tak nie wiedziałabym jak, musiałabyś mnie poduczyć. Nie byłoby to głupie. Chorą zaś męczyły dziwne sny i pewnie bezsenność jak to przy gorączce. Byłam nadto przejęta, wahałam się czy dziecko nie potrzebuje bardziej pomocy, ale wydawało się zachowywać naturalnie, tylko właśnie inaczej. Wiesz jak było z Olumarem, ciągle wył, a ten. — na chwilę elfka zwolniła kroku, siląc się na pamięć, mrużąc oczy, jakby ognisko do którego się zbliżały raziło ją — w sensacji... miałam wrażenie, że rozwiązuję supeł w jej podbrzuszu. Nie było to jednak tak trudne, poszło gładziej niż się spodziewałam i wypędziłam chorobę bez większego oporu. Choć wciąż był to wymagający wysiłek na granicy moich możliwości. Bardzo prawdopodobne, że nie trzeba było sięgać ku mocy.
Nie byłyśmy przy porodzie, może wtedy ktoś coś zaniedbał, dlatego tak? — dodała jeszcze zgadując i starając się wysycić ciekawość przyjaciółki. Dała jej chwilę na myśli i komentarz, by korzystając z okazji węższego grona poruszyć nieco inny temat:
Myślisz... że Elager się już mną znudził? — zapytała zakłopotana upewniając się, że mówi ciszej, mierząc równocześnie słuchem i wzrokiem obecność Vila, czy ewentualnie innych kompanów. Ostatnio nie rozmawiały na ten temat dłuższy czas, w sumie nie miała powodu. Ostatnio zaś jej wybranek bywał momentami niespójny, a raczej i przede wszystkim bardzo oschły, jeśli chodzi o dzielenie się informacjami i detalami.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1103
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Centrum obozu

Post autor: Dziki Gon » 04 lip 2020, 21:20

Nie pleć. To, o czym mówisz to objawy menopauzy. — Opiekunka weszła jej w słowo, pozornie poświęcając więcej uwagi badanemu właśnie krzaczkowi. Z lekkim westchnięciem skwitowała propozycję poduczenia. — Nie byłoby głupie, za to ty z pewnością mądrzejsza. Chcesz się uczyć? Spójrz. Ta niepozorna i rzadko spotykana krzewinka to radysencja, zwana też palicilią. Rozgnieciona na okład radzi sobie z opuchliznami stawowymi i jest składnikiem…
Flohria przerwała wykład, słysząc dalszą część jej relacji, zatrzymała się i zagapiła na wierzchołki drzew.
Supeł w podbrzuszu. Naprawdę tak to wyczułaś? Ciekawe.
Dobrze zrobiłaś — pochwaliła ją, oddając się krótkiemu namysłowi. — Prawdopodobne nie trzeba było sięgać po Moc. Prawdopodobnie też sięgnięcie po nią uchroniło ją przed poważniejszymi powikłaniami, gasząc popołogowe zapalenie w zarodku. Nie, Aideen, w tej przesadzie nie było szkody. Postąpiłaś roztropnie i nie wątpię w twoje przeczucia. Wszak sama jesteś matką.
A dziwne sny — podjęła z wolna, z niejakim wahaniem. — Nie były objawem gorączki. Bloede pest, sama je dzisiaj miałam. Przydusiły mnie jak mara. Sądzę, Aidi, że to ty miałabyś więcej do powiedzenia na ich temat. Ty i twój dar.
Gdy przyjaciółka zapytała ja o Elagera, Flohria wydała z siebie rozbawiony okrzyk, w ostatniej chwili mitygując się i osłaniając dłonią pokazany w uśmiechu równy rządek perliście białych zębów.
Sor'ca, żadne z was nie oglądało dymów Saovine więcej niż pięćdziesiąt razy. Toki u turkawek trwają dłużej niż wasz związek. Jeśli jednak chcesz mojej opinii, ostatnimi czasy twój Elager często znajduje powód do unikania towarzystwa, nie tylko twojego. Dziś, by daleko nie szukać, zerwał się jako pierwszy. Nawet przede mną, choć chciałam zdążyć, nim słońce odbierze ściółce wilgoć...
Kobieta przystanęła, nim na dobre zbliżyły się do swojego zakątka, poprawiła rzemieniowe wiązania butów, słuchając towarzyszki.
Czemu pytasz? Nie układa się wam?

Aid
Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 16 gru 2019, 12:35
Medale: 7
Miano: Aideen Floh'riha
Rasa: Aen Seidhe
Wiek: 43
Złoto: 240 denarów
Stan zdrowia: Daje radę
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2832#p2832
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2838#p2838

Re: Centrum obozu

Post autor: Aid » 05 lip 2020, 10:21

Z rozbawieniem przyjęła westchnienie na kwestię nauczania, wszakże nieco inne ścieżki obie wybrały, ale na naukę od drugiej osoby nigdy nie za późno. Aideen skojarzyło się to raczej z zaganianiem Liguaera, aby ten coś przyswoił. Zaś słowa o snach skwitowała przekrzywieniem głowy i spojrzeniem w bok, jakby chciała sobie przypomnieć co jej się śniło tej nocy. Wóz na drodze i krzyk, wołanie jej w innym chyba języku, czy jakoś tak. Wiele nie zapamiętała, ledwie końcówkę i to jak przez mgłę. Musiałaby się skupić na śnie zaraz po obudzeniu, żeby całkiem nie zapomnieć. Wszakże treść nie była szczególnie interesująca, czy niepokojąca. Tak się odniosła. Jak to sny, bywały różne. Sądziła, że ten fragment mógł znaczyć, aby uważała na swojej drodze życiowej, coś takiego. Nic odkrywczego. Byli na obcym terytorium, blisko walk, w centrum sił oporu wobec d'hoine. Jednakże jeśli ona tak mówiła odnośnie snów... następnym razem miała zamiar zwrócić większą uwagę:
Mnie nic takiego szczególnego nie śniło się... popytam reszty.
Myślisz... że Elager się już mną znudził? — zapytała narzucając temat, zbywając sny jako kwestię w której poruszała się spontanicznie i intuicyjnie na tyle, by nie uznać tego za umiejętność na której mogła polegać. Słysząc zaś gromki śmiech od przyjaciółki, poczuła nieprzyjemny gorąc na twarzy i prawie by prychnęła i obruszyła się, acz tylko spojrzała urażona w bok od Flohrii, znajdując tymczasowo na wysokiej trawie większe zainteresowanie. Wciąż jednak słuchała co ma do powiedzenia.
Sor'ca, żadne z was nie oglądało dymów Saovine więcej niż pięćdziesiąt razy. Toki u turkawek trwają dłużej niż wasz związek. Jeśli jednak chcesz mojej opinii, ostatnimi czasy twój Elager często znajduje powód do unikania towarzystwa, nie tylko twojego. Dziś, by daleko nie szukać, zerwał się jako pierwszy. Nawet przede mną, choć chciałam zdążyć, nim słońce odbierze ściółce wilgoć... — Flohria przykucnęła by poprawić wiązanie na butach, a Aideen mając chwilę na odsianie myśli, w końcu zwróciła się ku niej z neutralnym obliczem, unosząc jedynie brwi w przejęciu.
Czemu pytasz? Nie układa się wam?
Martwi mnie jego zachowanie. Nie chce się dzielić wieściami. Odpowiada tak, byle go za język nie ciągnąć. Działa w pojedynkę. Nie ustala wspólnych planów, dziś sama mówisz zniknął bez słowa. Rozumiem, że wrócił w swoje rejony i ma nagle swoje sprawy oraz obowiązki jako przewodnik, ale nie powinien nas traktować powierzchownie i załatwiać problemy kosztem naszej niewiedzy — elfka machnęła ręką i pokręciła głową, jakby to było niedopuszczalne.
Nie jesteśmy u siebie, jeszcze wczoraj inna elfka by mnie zastrzeliła w ramach przywitania, miałam niepokojące widzenie przy strumieniu, a i coś jeszcze czaiło się na mnie tam. Jesteśmy wśród całkiem licznej gromady bojowników, a i jeszcze ponoć zaraza nosi się u d'hoine i handel ucierpiał. Chyba nie trzeba wspominać że rejon obozu graniczy blisko ze starą knieją — łowczyni z grubsza wymieniła okoliczności niesprzyjające leżeniu na polance i beztroskiemu wpatrywaniu się w chmury.
To nie są spokojne tereny, gdzie jedynym problemem jest uciekająca przed nami zwierzyna w lesie, powinniśmy trzymać się blisko, jeśli chcemy coś osiągnąć i przy tym przeżyć. Zagrożenie jest na wyciągnięcie ręki — elfce stężała mina, była zła. Zła na niego. Wzdychnęła ciężko, acz możliwie cicho. Spojrzała w bok, chcąc przebić wzrokiem niewinny namiot i tym sposobem sobie ulżyć. Może miał powód, żeby nie dzielić się wiedzą? Oznaczało to, że nie jest na nią gotowa? Brak zaufania niby cierń, uwierał i budził gorycz w sercu. Wszakże i przede wszystkim skazywał ją na domysły, a ona się martwiła.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1103
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Centrum obozu

Post autor: Dziki Gon » 06 lip 2020, 0:48

Flohria nie spieszyła się z odpowiedzią. Obóz wokół niej odzywał się odległymi głosami ptaków w koronach, zawołaniami strzelców szykujących do wymarszu, miarowym odgłosem rozbijanych siekierami szczap. Jej rudowłose, zwykle śmiałe i podniesione oblicze przybrało poważny i zamyślony wyraz.
Wiele zależy od Elagera — odparła w końcu. — A z zaufaniem jest jak z napiętą cięciwą, Aidi. Nie można wiecznie odwlekać strzału.
Vilumas, do tej pory podążający ich tropem, cichy i niewidoczny jak cień, wyszedł spomiędzy drzew, przyłączył się do kobiet. Wkroczył między nie z jak zawsze właściwym sobie usposobieniem, niewiele czyniąc sobie z niesprzyjających okoliczności, bez obaw i zniechęcenia spoglądając nawet w ciemne chmury.
Nie wiem jak wy, siostry, ale ja porosnę mchem, jeżeli nie zajmę czymś rąk i myśli — zwierzył im się z własnych, odganiając te ciężkie, które zawisły po ostatnich słowach Flohrii. Poruszywszy głową, by wytrzepać z niej igliwo, zwrócił się do Strażniczki. — Chyba wezmę się za tę skórę, jeśli pozwolisz. Zabawimy tu dłużej czy nie, więcej pożytku będzie z niej na grzbiecie niż na stojaku. A wy?
Zostało mi trochę wosku z wczoraj — odrzekła Flohria. — Lig ma już swoją maść, przygotuję te obiecane Gedowi i poczekam, aż wróci. Bo wróci na pewno. Dalej chcesz się uczyć, Aideen? Czy ochota przeminęła ci jak jętka w Lammas?

Aid
Awatar użytkownika
Posty: 83
Rejestracja: 16 gru 2019, 12:35
Medale: 7
Miano: Aideen Floh'riha
Rasa: Aen Seidhe
Wiek: 43
Złoto: 240 denarów
Stan zdrowia: Daje radę
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2832#p2832
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?p=2838#p2838

Re: Centrum obozu

Post autor: Aid » 06 lip 2020, 21:26

Ruch dookoła nabierał na sile. Elfka mogła mieć różne powody do użalania się, śmiertelnie poważne, te mniej istotne, albo nawet całkiem błahe. To nie było jednak istotne, życie dalej szło do przodu. Skosiła wzrokiem na Flohrię wypatrując uprzednio zbierających się strzelców z obozu. Wzruszyła ramionami, czując bezsilność:
Dureń. — skomentowała krótko i dobitnie próbując wyrzucić go ze swojej głowy. Powtórzyła w myśli słowo "Dureń" po raz drugi, jakby miało to pomóc, kiedy to Vil podszedł i zagadał na zgoła inny temat.
Słusznie Vil, dziękuję. Ja dziś chyba kiepsko się nadaję do cięcia skóry, a tak to z pewnością uczynisz z tego użytek. Zróbmy coś z tego szczególnego — zwróciła się ku niemu i kiwnęła głową na aprobatę, po czym popatrzyła się na Flohrię. Podniosła kąciki ust. To ją powinno zająć, bo przy skórze będzie główkować i jeszcze na prawdę spartaczy robotę, a nauka odkąd pamięta szła jej całkiem nieźle i potrafiła ją pochłonąć. Poza tym chyba nadszedł czas by uzupełnić luki w wiedzy. Co jeśli się pomyli następnym razem i uleczy nieodpowiednią personę? Szczególnie w obliczu domniemanej zarazy może się okazać, że siostrze przyda się pomoc, czy asysta — W porządku sor'ca. Co to było z tą radysenencją? — zapytała kierując już całą swoją uwagę jej, licząc że ta już ją poprowadzi jak trzeba, by te zajęły się sobą.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław