Targ Rybny

Obrazek
Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 897
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Targ Rybny

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 17:50

Obrazek Porażająco silny, acz barwny aromat rozpływający się w powietrzu nad tą częścią nadbrzeża nie daje się pomylić z niczym innym, a zadowoli jedynie nozdrza konesera. Ryby. Martwe i wypatroszone, wyciągnięte sieciami z zatoki jeszcze tego samego poranka lub natarte woniącą ostro mieszanką ziół i tanich przypraw, by zamaskować smród zepsucia. Dorsze, plamiaki, drogie halibuty i pospolite ukleje, brzany, karasie, harpie, leszcze oraz płotki… Miejski targ rybny co dzień i co porę obradza w istne zatrzęsie płetw, skrzeli i ogonów, a przebierać lza wśród rozliczności straganów, kramów, sklepików oraz pokątnych sprzedawców. Od poławiaczy z otwartego morza, po miejscowych flisaków znad Pontaru i stawów rybnych na groblach, czy pospolitych kłusowników — kupić przy ich stoiskach idzie niemal wszystko, co pływa w wodzie i nie jest trytonem ani żyrytwą.
Targ jest tedy gwarny, jest pełen ludu i ciasny, i niemożebnie cuchnie. Utartym zwyczajem sprzedaje się tam także wszelkie inne rodzaje jadła. Wystawiają się chłopi ze swoimi plonami oraz świeżymi warzywami z poletek i serami wyrabianymi w chałupach przez baby, sprzedawcy od rzeźników z jatek, zielarze, mleczarze spod miejskich murów, niekiedy nawet hodowcy rogacizny oraz handlarze żywym drobiem i ptactwem. Lza nabyć w potrzebie prawie każdy rodzaj pożywienia. Tak długo, jak długo nie przeszkadza klienteli przesiąkający wszystko smród ryb.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 49
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 2
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 200 denarów
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132

Re: Targ rybny

Post autor: Pliszka » 10 kwie 2018, 21:10

Albertyna z zamyśloną miną co chwilę przytakiwała Teaganowi w istocie wcale się z nim nie zgadzając. Ha! Ja bym w życiu nie pozwoliła komuś zmienić moich planów. Ze współczuciem wysłuchała historii starannie ukrywając chwilowe znudzenie i zdziwienie otwartością mężczyzny. Otwartością, która powodowała u niej paranoiczną podejrzliwość, którą starała sobie usprawiedliwić na różne sposoby. Nie zapominając również o teoretycznej możliwości zalążków choroby psychicznej. Optymizm, z którym ostatnio traktowała życie przypominał studentów abstynentów w Akademii Oxenfurckiej, w której miała okazję się szkolić, czyli szybko znikał.

Zamurowało ją. Może zbyt wyraźnie było widać, że pilnuję sakiewki? Szlag, muszę nad tym popracować. Szybko jednak uświadomiła sobie, że chodziło tu bardziej o malowniczą plamę, która dumnie przyozdabiała jej ramię. Stwierdziła, że nie będzie wybrzydzać i wykłócać się z Teaganie. Od dawna była już odzwyczajona od dostawania jakichkolwiek prezentów, zarówno miłych jak i tych mniej, także całe zajście było dla niej niemałą atrakcją. Uważnym okiem z gąszczu barwnych chust wyłowiła błękitną tkaninę. Ucieszona tym widokiem momentalnie sięgnęła po nią.

Dziękuję, Teaganie... –Odrzekła przyglądając się trzymanej w ręku chuście. Nie bardzo wiedziała co odpowiedzieć, toteż poniosła wzrok i uśmiechnęła się szczerze i niewymuszenie. Zdawać by się mogło, że w końcu skończył jej się arsenał zdań, którymi bezustannie zwykła atakować rozmówców. Trwało to tylko chwilę.

Pal licho kobiety, tu chodzi o sól! Nie po to cała załoga musiała znosić przez tak długi czas moje towarzystwo, żeby pod koniec jakiś stary dziad musiał druzgotać całe przedsięwzięcie. Oj nie, ja na to nie pozwolę!– Wyrzekła z uśmiechem zarzucając na ramiona swój nowy nabytek. Po czym spojrzała na mężczyznę i już poważnie oświadczyła. – Szukam Albrechta Moingera.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 897
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ rybny

Post autor: Dziki Gon » 13 kwie 2018, 11:42

Handlarz chustami, wyczuwszy okazję, począł przewieszać je przez rozciągnięte ramiona, jedna po drugiej. Falując przy tym rękoma na wszystkie strony, wprawiał tkaniny w płynny ruch, zmieniając je w różnobarwne fale. Już miał się odezwać, zapewne chcąc zaproponować nadzwyczajną okazję, gdyby tylko kupić ze sto sztuk, jednak czujny Teagan uciszył go jednym, surowym spojrzeniem, nim ten wydobył z siebie choćby dźwięk.
Oj tak, ta pięknie się prezentuje — ocenił, przyglądając się blondynce jak urzeczony. Naraz potrząsnął jednak głową, wyrywając się z chwilowego zamroczenia umysłu. Odchrząknął, po czym przegonił sprzedawcę machnięciem ręki, jakoby nie był im już potrzebny.
Rozmówca Albertyny zamyślił się na chwilę, wbijając wzrok w sobie tylko znany punkt, gdzieś na majaczącym za morzem horyzoncie. Mruczał przy tym pod nosem coś, co mogło przypominać wspomniane przed chwilą nazwisko.
Bardzo mi przykro — odezwał się wreszcie. — Obawiam się, że nie znam nikogo takiego. Trudno się dziwić, to wielkie miasto. Jeżeli jednak wiesz, gdzie powinnaś go szukać, mogę ci pomóc, wskazując drogę. W Novigradzie bardzo łatwo się zgubić. — Jego wzrok nabrał swojskiej surowości. Można by się w nim nawet dopatrzyć ojcowskiej troski. Takie zachowanie pozwalało sugerować, że mężczyzna mógł być nawet ze dwie dekady starszy, niż młoda Celleno.
Jeżeli jednak nie uda ci się go odnaleźć, sugerowałbym rozejrzenie się po okolicznych karczmach. Na pewno w którejś z nich będzie zapotrzebowanie na sól. Być może nie na całe... Ile ty tam przywiozłaś? — Zreflektował się nagle, zadając być może kluczowe pytanie, które miało pomóc "im" przygotować plan działania. — Z pewnością jednak coś uda ci się sprzedać. Noo chybaa, że faktycznie musisz wywiązać się z tej umowy, możesz spróbować popytać o tego całego Alberta na bazarze lub napisać ogłoszenie i przywiesić gdzieś na tablicy. Jedno jest pewne. — Jego głos wyraźnie spoważniał, jak gdyby starał się przygotować rozmówczynię na to, by usłyszała najważniejszą z prawd. — Lepiej, żebyś załatwiła to możliwie jak najszybciej. Co prawda soli nic się nie stanie, ale każdy dzień zwłoki pewnie kosztuje, prawda? Tym bardziej, kiedy trzeba doliczyć opłaty za cumowanie w porcie. Może warto pomyśleć o wynajęciu magazynu? Nie wiem, sam nie wiem... — zamyślił się znowu.
Poderwał się naraz, jakby dostał niespodziewanego zastrzyku energii.
No ale jeżeli potrzebujesz jeszcze mojej rady, to prędko, bo muszę wracać do siebie. Rozumiesz, powiedziałem żonie, że wychodzę tylko na momencik... — sporych rozmiarów dłoń zniknęła za jego głową, drapiąc kark. Mężczyzna starał się, jak mógł, ale ukrywanie zawstydzenia szło mu raczej mizernie.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 49
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 2
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 200 denarów
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132

Re: Targ Rybny

Post autor: Pliszka » 24 kwie 2018, 18:01

Albertyna uśmiechnęła się wyrozumiale zastanawiając się jak wielki autorytet musi mieć wybranka Teagana. Nie była do końca pewna czy zachowanie rozmówcy jest w zupełności normalne, ale stwierdziwszy, że to nie jej sprawa szybko przestała rozważać tę kwestię. Miała ważniejsze sprawy na głowie.

– Nie będę cię w takim wypadku zatrzymywać. O moją sól się nie troskaj, poradzę sobie. Nie jest to w końcu nic nadzwyczajnego. Każdy ma jakieś ograniczenia, ale wierz mi ta drobnostka nie jest dla mnie żadnym wyzwaniem, a co dopiero sprawą przekraczającą moje umiejętności – zaszczycając mężczyznę swoim pogodnym uśmiechem poprawiła rękawiczkę na prawej ręce. – Jestem może trudna do zauważenia, ale ze znajdywanie odpowiednich ludzi jeszcze sobie jakoś radzę. Ufam, że groźna postura to nie wszystko co przydaje się w interesach. Zatem żegnam cię Teaganie. Na mnie również już pora. Przepraszam za zmarnowany czas, życzę miłego dnia. Bywaj w zdrowiu.

Powiedziawszy to nie czekając na odpowiedź wspięła się na palce próbując ustalić dobry kierunek. Po dłuższej chwili udało się jej takowy wypatrzeć. Z uśmiechem zadowolenia zanurkowała w tłumie, by udać się w miejsce, w którym umiała najwięcej zdziałać, a przynajmniej tak sądziła. Bacząc na swoją sakiewkę pomknęła w kierunku Urzędu Portowego, gdzie miała nadzieję dowiedzieć się tego i owego.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 7
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Targ Rybny

Post autor: Xavier » 10 lip 2019, 18:15

Kolejny piękny dzień w tym pięknym, brudnym i pełnym rasizmu mieście. Xavier nie mając co robić udał się na targ rybny z dwóch powodów - można było tam ukraść jakąś rybę i ją zjeść i może znaleźć jakąś pracę. Teraz jednak siedział rozparty na beczce pod murem i lustrował okolicę wycierając swoje ostrze kawałkiem szmaty nasączonym w rybim tłuszczu, bo jak wiadomo tłuszcz dobrze konserwuje broń. Chciałby użyć kordelasu i obciąć kilka rąk, czy nóg, jednak nie było osobnika, który by mu za to zapłacił. A tak bez pieniędzy, to szkoda się wysilać. Z resztą, był w Novigradzie dopiero kilka dni i nikogo tu nie znał, a same miasto robiło an nim dziwne wrażenie - wszyscy żyli szybko i nie zwracali uwagi na nikogo i na nic, a on? On był wolnym wilkiem, który poruszał się w stadzie tych gonionych owczym pędem za pieniądzem baranów - sam też pobiegłby za pieniądzem, ale iść do uczciwej pracy? Nie, to nie dla niego, on musiał robić coś innego, gdzie był większa adrenalina.
Tak więc siedział, czyścił szmatką broń i obserwował ludzi.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 897
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ Rybny

Post autor: Dziki Gon » 13 lip 2019, 0:51

— Gdzie kurwa lejesz te pomyje? Gdzie, pytam?
— A gdzie mam lać? Wszędy leżą te brzuśćce, ledwie tu znalazło się miejsce.
— Tu są moje skrzela, obacz tylko. Wszystko żeś zalał tym szlamem, morzu je będę musiał zwrócić, degenaracie. Ah, gdyby tylko mateńka tego dożyła, już ona by cię ustawiła.
— A utkaj gębę, bo ci much naleci!
— Winien jesteś mi skrzela!
— Koło kuśki mi one latają, drapichruście!
— Oh, ty...

Dwóch mężczyzn, których rozmowy Xavier był świadkiem, wzięło się za łby i poczęło tarzać w mieszaninie brudnej wody i śmierdzących, rybich bebechów. Interwencja nie była potrzebna, bowiem panowie szybko opadli z sił i wkrótce odstąpili od siebie, wciąż się nie podnosząc, sapiąc ciężko jak kowalskie miechy. Bójka była krótka, ale treściwa; twarze kogutów czerwone były od juchy.
Dzień jak codzień.
Każdy port wyglądał praktycznie tak samo, Xavier nie pierwszy raz miał okazję obserwować tłukących się po łbach mieszczuchów pod byle pretekstem. Sam niejednokrotnie uczestniczył w takich bójkach. Niektórych przez to ciągnęło do portów, inni z tego samego powodu omijali je szerokim łukiem. Tutejsza fauna i flora była jednakże tak zróżnicowana, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Egzystowali tu złodzieje w symbiozie z paserami, brudne ladacznice z pijanymi marynarzami, tutejsi handlarze z bandytami. Kto chciał się szybko dorobić ciągnął do portu, uważać jednak musiał, bo równie łatwo był tu wszystko stracić.
— Zacne ostrze... Pachnie krwią na staję.
O murek, ledwie kilka kroków od Xaviera, opierał się niski jegomość o popielatych włoskach i rzadkiej, kępkowatej brodzie. Bursztynowymi oczyma skanował okolicę, nonszalancko krzyżując ramiona na piersi.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 7
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Targ Rybny

Post autor: Xavier » 13 lip 2019, 13:02

Co? Jak nie słyszał kroków tego, chłopa przecież cały czas był czujny i bacznie obserwował otoczenie. Z resztą, mało ważne. Odwrócił na niego głowę szybko lustrując. Skądś znał te gębę, może z opowieści? Na pewno znał te oczy. Wiedźmin, który go uratował miał identyczne.
- Ostrze, jak ostrze - dobra stal i nic więcej - wrócił do patrzenia na plac, jednak czyścił ostrze nieco wolniej, niby od niechcenia. Szykował się na atak, bo ten stojący obok nie wyglądał na mieszczanina, raczej na rębajłę.
- Masz dla mnie pracę, czy przychodzisz po moją głowę, wiedźmaku? - dodał to ostatnie z masą udawanego cynizmu.
Szanował ich za to, co robili. W końcu ktoś musiał pozbywać się potworów nie raz brocząc w basenie na gnojówkę ubijając zeugla. Xavier miał nie walczyć z wiedźminami, jednak jeżeli ten przyszedł po jego głowę, - za którą jak wiedział w Cidaris dobrze płacą - to będzie się bronić.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 897
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ Rybny

Post autor: Dziki Gon » 13 lip 2019, 23:46

— Z tego, co miarkuję to wiedźmini nie polują na ludzi. A z ciebie taki topielec, jak ze mnie wiedźmin — nieznajomy wydał z siebie szczeknięcie, która miało być krótkim śmiechem. — Ot, jestem zwykłym portowym bywalcem.
I rzeczywiście, na takiego wyglądał. Nosił skórzany kaftan, a jedyną stal jaką posiadał, przytroczoną miał do pasa w postaci puginału. Bursztynowe oczy miały normalne, ludzkie źrenice.
— Mówią na mnie Reca. W kwestii pracy, jednakowoż, cóż… Może by się coś znalazło. Ale zanim, chciałbym usłyszeć coś o tobie. Zgaduję, że fechtować umiesz, a czy coś poza tym? Nie ukrywam, że przydałby mi się zawodowiec z chłodną głową. Ostatnio mało tu takich.
Dwóch, półprzytomnych kupców począł ciągnąć za kostki patrol zainteresowanych strażników, od których port ostatnimi czasy pękał w szwach i którzy prześladowali okolicznych licznymi kontrolami. Nie widząc reakcji, zręcznie przeszli do przeszukiwania ich sakw.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 7
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Targ Rybny

Post autor: Xavier » 15 lip 2019, 0:25

Może już mu się mieszało i wszędzie czuł czyhających na jego głowę łowców? Za dużo stresu, za mało pieniędzy.
- Mordowanie, żeglowanie, porwania, przemyt, ściąganie długów - oferta szeroka i zależna od płacy. - krótko i rzeczowo opisał swoje kompetencje zawodowe - Ale czy Ciebie na to stać? Nie biegam za dwie korony od głowy - zaśmiał się cynicznie. Znał swoją wartość i wiedział ile jest wart, w końcu cena za jego głowę była odpowiednia do jego umiejętności. - Jak mnie znalazłeś? Nie jestem tutejszy? - wolał się upewnić z kim rozmawia.
Tymczasem jednak wrócił do polerowania ostrza i czekania na dalszy rozwój tego dziwnego i przypadkowego spotkania. Musiał też miarkować, co mówi, może jakiś nadgorliwy agent z Cidaris postanowił go wyśledzić i przywieść żywcem do rodzimego kraju? Z resztą, jakby co, to go zabije.
- Nie ma też dla mnie nic świętego, zabijam bez względu ma rasę, pochodzenie, czy przynależność. - tu urwał i z pode łba patrzył, jak straż zajmuje się obydwoma kłócącymi się handlarzami. Skoro - być może - praca go spotkała, to trzeba chwycić byka za jaja i wykorzystać okazję.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 897
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Targ Rybny

Post autor: Dziki Gon » 26 lip 2019, 2:37

— Konkrety, dobrze. — Reca zmierzył mężczyznę wzrokiem, jak gdyby badając czy wymienione biegłości nie są przesadzone. — Fachowość doceni każdy. Ostatnimi czasy byle pizdryk za kurierstwo liczy sobie koronę albo dwie. Marne czasy.
Odbił się od murku i kopnął stojącą nieopodal pustą skrzynię tak, że zatrzymała się tuż obok Xaviera. Reca zasiadł na niej, mląc w palcach obu dłoni kawałek słomy.
— Łożą mi za to abym wiedział. W Novigradzie, jak w każdym wielkim mieście, a może i nawet bardziej, dobra informacja jest warta więcej niżeli kaletka pereł. A zawodowstwo wymiera. Posłuchaj. — Reca przysunął się nieco bliżej i nachylił, lecz wyglądało to jakby robił to bardziej z przyzwyczajenia, niż z rzeczywistej obawy o bycie podsłuchanym. — Jeżeli śni ci się dobry pieniądz, a to co plotłeś choć w połowie pokrywa się z prawdą, być może mógłbym dla ciebie znaleźć coś więcej niż kontraktowe morderstwo. — Uśmiechnął się szelmowsko i wstał. — Reprezentuję poważnych ludzi, którzy mierzą świat kopami monet. Ochoczo zwerbują kogoś kto potrafi wykonać robotę i wykaże się lojalnością. Trzymaj.
Reca wręczył Xavierowi brązową, zdeformowaną monetę, która na awersie przedstawiała profil mężczyzny w czapce błazna, a na rewersie kotwicę.
— Przyjdź dzisiaj o zmierzchu pod Albatrosa. Miej ze sobą monetę.
To powiedziawszy odszedł, szybko znikając pośród tłocznych, portowych ulic.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 7
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Targ Rybny

Post autor: Xavier » 13 lut 2020, 20:21

Zdawał się być obojętny na słowa rozmówcy, jednak słuchał go uważnie i próbował wyłapywać jakieś szczegóły mogące pomóc mu w późniejszym czasie. A nóż siwy powie coś ponad to, co było trzeba i Xavier znajdzie jakiś haczyk. Patrzył na niego i otoczenie ze spokojem.
- Dobra siwy, będę gdzie trzeba - powiedział ze spokojem i wziął od niego monetę
Wątpił, aby chciano go zabić. Oczywiście, jeżeli ten facet nie kłamał i nie działał na zlecenie wywiadu. Raczej sądził, że dadzą mu propozycję pracy, którą ten z radością przyjmie. Na razie jednak pozostawało czekać do wieczora.

//zt

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław