Burdel-speluna „Albatros”

Obrazek
Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 968
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Burdel-speluna „Albatros”

Post autor: Dziki Gon » 25 lis 2018, 17:56

Obrazek Jednym z bardziej złośliwych żartów jakie novigradczyk może spłatać nieświadomemu przyjezdnemu jest umówienie się z nim na spotkanie w burdelu-knajpie „Albatros”. Ci, którzy padali jego ofiarą, zwykle nie pojawiali się już więcej w Novigradzie. Stojący na skraju rybnego targu obdarty dwupiętrowiec co wieczór przypomina okolicy o swoim istnieniu rozlegającymi się w jego wnętrzu dźwiękami, docierającymi na ulicę przez wiecznie otwarte okna. Pomimo chronicznego przeciągu, w obszernej, wspólnej izbie znajdującej się na parterze oddycha się w równych proporcjach powietrzem, co wydychaną wódką i parującym potem, a kiedy poczujesz śledzia, modlisz się, żeby faktycznie była to ryba. Obdarte i niedomyte dziwki włóczą się tu między poznaczonymi bliznami i tatuażami zakapiorami, pozwalając im się bezwstydnie obłapiać w zamian za parę łyków cuchnącej wódki, serwowanej tu obok kwaśnego piwa. Jego posmak zabija się przesoloną rybą, czerstwym chlebem albo skisłym ogórkiem, a normalnego jedzenia nie przewidziano. Nie ma tu mebla, który by się nie kolebał, a znalezienie nieporżniętego nożami blatu należałoby zgłosić Kolegium Wiecznego Ognia jako oficjalny cud. Jakakolwiek cisza występuje tu tylko wtedy, gdy po otwarciu drzwi, w ich progu staje ktoś, kto nie sięga głową do powały, barami od framugi do framugi, śmierdzi nie mniej niż cała izba razem wzięta, a gorzałę zamawia z miejsca, rycząc przy tym jak bawół i klnąc jak szewc.

Kontuar zastępuje tu wielgachny stół na krzyżakach, za którym stoi właściciel przybytku, też zresztą niemały, bo na pierwszy rzut oka łatwy do pomylenia z beczką stojącą tuż obok. Brak ucha nadrabia karkiem grubym jak u byka i czołem tak szerokim, że można by się za nim schować przed szarżująca konnicą. Wołają go Łysy Luka i mówią, że kiedyś zadusił dwóch gości naraz, każdego inną ręką, ale nie wiadomo czy to prawda, bo ponoć jedną i tą samą. Z całą pewnością wiadomo zaś to, że jedyną rzeczą, której nie znosi bardziej od nieproszonych przyjezdnych, są niezdecydowani przyjezdni.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Burdel-speluna „Albatros”

Post autor: Xavier » 14 lut 2020, 16:06

Gdy nastał wieczór, Xavier pojawił się w przybytku. Miejsce jak każde inne, nie robiło na nim wrażenia, ot kolejna śmierdząca speluna. Widział już takich sporo i wiedział, czego spodziewać się wewnątrz. Oczywiście nie był na tyle głupi, aby korzystać z usług miejscowych "dam". Nie miał zamiaru łapać syfilisa, czy innych pej. Salę przemierzał ze spokojem, a gdy ktoś go popchnął kierował wobec tej osoby groźne spojrzenie. Był jak żywa przynęta, niech zaczną stresować się jego obecnością, nich przyjdą. Chętnie się z nimi zabawi i zamanifestuje swoją obecność w mieście. Tak, czy inaczej na razie usiadł w kącie i czekał na siwego, albo innego osobnika, z którym miał się spotkać. Oczywiście miał przy sobie monetę.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 968
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Burdel-speluna „Albatros”

Post autor: Dziki Gon » 16 lut 2020, 23:16

Impreza trwała w najlepsze.
Dwóch wciętych wilków morskich w poszarpanych koszulach bębniło ochoczo w struny, zachrypniętymi głosami wyśpiewując słowa zapomnianych szant. Dwie kurwy siedzące na ich kolanach szczerzyły się i poklaskiwały wcale nie do rytmu, zagłuszone zaraz przez koleżanki, które wybuchły salwą śmiechu, kiedy jedna z nich spadła ze stołu i rozbiła łuk brwiowy. Na leżącą, wpół przytomną dziewkę, o twarzy przypominającej teraz przekrój buraka, legł gruby opój. Korzystając z okazji, puścił wodze dłoniom i jął bełkotać poszkodowanej słodkie słówka. Niedługo później ktoś na nich zwymiotował.
Hejże hej! — ryknął pijany marynarz z drugiego końca sali, uderzając kułakiem w blat stołu i wylewając zawartość kufla na twarz towarzysza siedzącego naprzeciw. Tamten przetarł oczy czarnymi pazurami, podniósł się groźnie, lecz w tej samej chwili zastygł, a potem ryknął śmiechem, a wtórował mu zarówno jego kompan, jak i kilka osób wokół, które dołączyły się bez większego powodu.
Śmierdziało tu jak w gorzelni, w której brudny zakapior zapalił i zesrał się na środek.
Kto mnie wychędoży?! — zawołała pijana gamratka, o trzech zębach i włosach w tak opłakanym stanie, że nawet w cieniu prześwitywał jej blady skalp. Miała może ze dwadzieścia wiosen. — Grosza daj, dupy dam! — wołała, bez skrępowania podnosząc filcową spódnicę, w odpowiedzi na co niektórzy wiwatowali, polewając łby wódką, a inni parskali, zdołani zostać obrzydzonymi. Jeden z ochotników porwał ją, łapiąc wpół i wyszedł na zewnątrz.
Do Xaviera dosiadł się mężczyzna, który nie miał na sobie niczego poza parą podartych pantalonów. Zamaszystym ruchem postawił na ławie kubek z gorzałą, która rozlała się po części po i tak już wilgotnym drewnie, ściekając również na spodnie Rzeźnika.
Za moją starą, kurwę, nieboszczkę — powiedział, chybocząc się niebezpiecznie, podniósłszy swoje własne naczynie do toastu. Tors przybysza zdobiły koślawe, w większości już starte, tatuaże. — Niech suce ziemia lekka będzie.

Xavier
Awatar użytkownika
Posty: 8
Rejestracja: 23 kwie 2019, 6:18
Medale: 1
Miano: Rzeźnik Xavier
Rasa: Człowiek
Wiek: 26
Złoto: 17 koron
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=316
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=317

Re: Burdel-speluna „Albatros”

Post autor: Xavier » 06 mar 2020, 12:09

Syf (dwukrotnie dosłowny), smród i gorzała - trzeba przyznać, że Xavier wybierał takie miejsca często, ale rzadko zamawiał w nich panienki. Obserwując imprezę i siedząc tam, nikomu nie wadząc miał zamiar pozostać niewidzialny do czasu, aż nie zgłosi się po niego odpowiednia osoba. Nie reagował na zachowania kurew, pijaków i całej ludzkiej menażerii, nie chciał wchodzić w ich szczęśliwy patologiczny świat. Najchętniej wybrałby się do mniej uczęszczanej knajpy i machną sobie fisstechu od barmana. Na razie jednak musiał być tu, w tej kurewskiej budzie.
Gdy dosiadł się do niego jeden z tych lumpów, Xavier poczuł nagłą i nieodpartą potrzebę, aby wyciągnąć nóż i wbić mu go w szyję. Tak zwyczajnie, bez motywu, czy celu. Byle zabić, byle krew się lała. Nie, to było nierozsądne, nie wyszedłby stąd żywy.
- Niech kurwa gnije - odparł zaczepnie i od niechcenia. No dalej, nich zacznie się bójka, niech błyśnie nóż. Skoro nie zjawiła się tu osoba, z którą miał się spotkać, to choć umili sobie wieczór rozdeptaniem jakiegoś menta.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 968
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Burdel-speluna „Albatros”

Post autor: Dziki Gon » 08 mar 2020, 22:49

A niech gnije ladacznica — zawtórował nieznajomy. — Kiep jej zgnił, gdy od koleżki, skurwysyna, syfa złapała! — zaśmiał się, świszcząc jak przekuty pęcherz. Mężczyzna wstał, zatańczył sam ze sobą i wpadł na filar, od którego odbił się i upadł gdzieś między ławy. Wyłowił go, pojawiający się znikąd, drab bez ucha, wielki jak żaglowiec i ze stoickim spokojem wykopał na zewnątrz. Czynność powtórzył na innych delikwentach, których napotkał w podobnym stanie. Opór był zbędny, ale i tak nikt go nie stawiał. Wkrótce, Xavier miał okazję zaobserwować jak przybytek się nieco oczyszcza, bo wraz ze zwłokami, wyleciało dwóch marynarzy dotąd grających w karcianego „Ptysia” i w rezultacie bez dwóch palców, oraz kilka kurewek, niezdatnych już do konsumpcji.
Oburzył się dopiero wąsaty oprych, z podgoloną głową i tatuażem skorpiona na wierzchu lewej ręki.
Luka, a co to wywalanie moich koleżków? Przecie niczego nie zawinili.
Nie będę po łajzach znowu rzygów sprzątał. I tak już mieli kiesy puste, a trzeźwieć mogą w rynsztoku. Popatrz jeno ile juchy ulali. Znowuż, kurwa, przyjdzie pół dnia wietrzyć. Do cipy taki interes. — Łysy Luka ze złością kopnął przewrócony taboret na swojej drodze i jego wściekły wzrok zatrzymał się nagle na Xavierze. — A ty coś za jeden? Lampić się przyszedłeś, czy coś ci polać, bo niech mnie piekło pochłonie, jak będę musiał się jeszcze chylać nad jakimś niezdecydowanym skurwysynem.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław