Długie Pobrzeże

Obrazek

Mewy wrzeszczą, ryby śmierdzą, a cła przyprawiają o zawał importerów. To słynny novigradzki port. Tu siła towarów przybywa i opuszcza miasto drogą morską, surowymi opłatami karmiąc wiecznie nienasycone skarbce. Oraz kieszenie świątobliwych.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Długie Pobrzeże

Post autor: Dziki Gon » 03 maja 2018, 19:59

Obrazek Tętniące życiem serce portu przesiąknięte zapachem morza, smołowanych lin, smażonych ryb i szaszłyków. Na jego rytm składają się gwar i wrzask mew. Drobni handlarze i rybacy rwą się do pieniądza, pchając z kramami pod magazyny, skąd przegonieni przez straż lub konkurencję, zawsze wracają, niby muchy do końskiego zadu. Uliczne dziwki ustawione tu równie gęsto co cumy, robią wszystko, by zwrócić na siebie uwagę przechodniów i marynarzy. Snujący się w ciżbie złodzieje, wprost przeciwnie, łakomie spoglądając na spływające tu towary i pasażerów. Objuczeni ciężarami tragarze prują przez tłum, nosząc ciężkie pudła w tę i z powrotem. Piechota morska musztruje na pokładach przy wtórze werbli, majtkowie plączą się w linach i wyblinkach, szkutnicy konkurują z marynarzami w bluźnieniu, a faktorzy nienawidzą celników. Las kolorowych od żagli masztów przysłania widok na portowe mury wszystkimi barwami znanymi współczesnej i cudzoziemskiej heraldyce. Zawijają tu i cumują wszystkie możliwe okręty, jakie widziało Wielkie Morze. Holowane galerami, podpływają tu statki wielkie jak wieloryby, pękate jak beczki, długie, płaskie, ze smoczymi pyskami, o niespotykanym na Kontynencie kształcie i ożaglowaniu, wojenne, handlowe i pasażerskie. Pomiędzy nimi jak ukleje przemykają łódki i szalupy. Nocą ruch maleje, przenosząc się do tawern i zamtuzów, lecz nigdy nie zamiera na dobre. Trwałe i niezmienne zdają się być tu tylko tutejsze żurawie oraz redańska flota odwiecznie kotwicząca na redzie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Dziki Gon » 17 kwie 2020, 12:26

Stary, grzebiąc sobie palcem w uchu, zarechotał na uwagę o złudnych pozorach. Dalsza część wypowiedzi Celleno doprowadziła go jednak do ciężkiego zapowietrzenia. Zaczął skromnie — od zastygnięcia w akuratnie przybranej pozycji i wzięcia tęgiego wdechu, aż nozdrza zafalowały mu jak wydymane wiatrem żagle. A później się zaczęło.
Tsssooo?! — Uniósł się i głos. Jego pałąkowata, żylasta sylwetka zawisła nad drobną Albertyną jak upiór, gniewnie wyszarpnięty z ucha palec wycelował w nią razem z urobkiem. — Tyyy… tyyy… — sapał — … kozo ty bezczelna! Żeglarzom kłam zadajesz, smarkulo?! W rzyci byłaś i łajno widziałaś, ot co! Na własne oczy żem widział straszliwe monstra morskie, większe od Wielkiej Szpicy! Na własne uszy słyszał żem zwodniczy śpiew syren i gadał żem z morską czarownicą, a tyyy… tyyy… Jak śmiesz?! — zapiał, cały napięty jak postronek. Blade oczy Rogera ciskały błyskawice, miejsce utytłanego woskowiną palca zajęła pusta już fajka, a dzierżąca ją dłoń trzęsła się z wściekłości.
Kilku przechodniów obejrzało się na portową scenkę rodzajową z umajonymi zdziwionym zaciekawieniem twarzami, grupka stojących przy wózku z gorzałką żaków obserwowała ją zza osuszanych kwaterek, strzelając oczami jeden na drugiego, a stojący pod ścianą tawerny, pogryzający wędzone szprotki strażnik miejski obrzucił ich tylko znudzonym spojrzeniem i wrócił do obcinania krzątającej się przy straganie rybnym, biuściastej kobiety.
Wielkie, gorejące, złocistopomarańczowe słońce zawisło tuż nad upstrzonym sylwetkami okrętów horyzontem, szykując się do cowieczornej kąpieli. Gwar dzienny z wolna ustępował nocnemu, pełnemu pijackich wrzasków, lubieżnych chichotów, mniej lub bardziej fałszywych śpiewów i kulawych melodii dobiegających zza odrapanych drzwi portowych mordowni. Zmierzch zbliżał się wielkimi krokami.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 3
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 250 denarów
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=82

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Pliszka » 17 kwie 2020, 18:48

Nie wystraszyła się. Wątpiła w to, że mężczyzna w gniewie mogłoby zrobić coś więcej niż obrzucić ją werbalnym łajnem. Wokół stali przecież ludzie i nie wszyscy byli jeszcze pijani. Nawet jeśli nikt by nie pomógł to Kovirka sama dobrze wiedziała jak zafundować Rogerowi jajecznicę bez pomocy kur. Całkiem zabawnie się złościł. Gniew z resztą dobrze mu robił, jakby zdawał się odmłodnieć Wreszcie było widać, że to żywy człowiek, a nie wypchany trup.
Któż by się spodziewał, że Stary Roger był żeglarzem takim jak inni? Albertyna uświadomiwszy to sobie, dzięki słowom starucha, nie umiała powstrzymać śmiechu. Złapała się za brzuch i zgarbiła, a jej dziewczęcy chichot rozbrzmiał po pobrzeżu. Chyba nie wypadało tak obnosić się ze swoją, ale nie była jakąś wielką damą, była córą Spikeroog. Z resztą widok był komiczny. Naprawdę nie miała nic więcej do dodania. Przestała się śmiać.
– Skoro moje towarzystwo jest tak bardzo ci niemiłe to pozwól, że się pożegnam. Śpieszno mi. Bywaj w zdrowiu, Stary Rogerze. Lepszych nerwów życzę – rzuciła na odchodne ciągle jeszcze uśmiechając się pod nosem.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Dziki Gon » 19 kwie 2020, 16:42

A by cię kurewska wsza w sam środek rzyci w największy upał ugryzła, ty mała pindo! — wydarł się za Albertyną dziadek, opluwając sobie brodę. — Słyszysz?! Bodajby cię czort porwał a przedmuchał, bloede varh'he!
Krzyki starego niosły się daleko i wyraźnie nawet pomimo przyrodzonego każdemu dobrze prosperującemu portowi harmidru, wszak byli tuż nad wodą, i wnet wszyscy w promieniu pół mili od kamiennej cumy wiedzieli, czego Stary Roger życzył drobnej blondynce, oddalającej się odeń nonszalanckim krokiem w sobie tylko znanym kierunku.
Żacy zarżeli, odprowadzając Celleno podpitymi spojrzeniami, jednemu gorzałka poszła nosem, drugi zachłysnął się i rozkaszlał. W tym samym czasie strażnik skończył wieczerzać i łypnął na miotającego klątwy starca. Widząc jednak, że powód jego wzburzenia oddala się właśnie pobrzeżem, a sam Roger nie rwie do rękoczynów, jedyną jego reakcją było oblizanie tłustych paluchów, poprawienie pasa z dyndającą u niego okutą pałką i klepnięcie cycatej straganiarki po tyłku. Kobieta podskoczyła, rumieniąc się po czubki uszu i kokieteryjnie dała mu po łapach, na co ten wyszczerzył ździebko pożółkły i niekompletny garnitur zębów.
Albertyna dostrzegła to wszystko, mijając po drodze wózek pełen szczęścia i radości sprzedawanych na kwaterki oraz sąsiadujące z nim stoisko z wędzonymi rybami. Nikt jej nie zatrzymywał, wyzwiska z wolna cichły, a wścibskie spojrzenia gapiów wytracały się z każdym przebytym krokiem. Przed nią rozciągała się dalsza część pobrzeża, zalana resztką bursztynowego blasku niknącego za horyzontem słońca, wybrukowana wyślizganymi kocimi łbami, wciąż gwarna, ludna i tłoczna pomimo bliskości wieczoru.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 3
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 250 denarów
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=82

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Pliszka » 20 kwie 2020, 14:45

Groźba zwisła w powietrzu czyniąc je cięższym niż zazwyczaj. Widać, że za dobre rady nie uświadczysz już w Novigradzie wdzięczności, no trudno. Albertyna wzruszyła tylko ramionami. Niezbyt ją obchodziły klątwy i obelgi miotane przez Starego Rogera. Jeśli los tak będzie chciał to się spełnią, a jeśli los tak chcieć nie będzie to nie. Ona sama wolała nie mieszać się w takie spray, igranie z przeznaczeniem do najbezpieczniejszych nie należało. Niech więc dzieje się wola nieba. Choć faktycznie zrobiło jej się trochę smutno, że spotkała się z takim przejawem chamstwa. Może i nie była najmilsza, ale żeby zaraz wyzywać ją od kurew? Staruch był zdecydowanie zbyt impulsywny. Pokręciła głową nie zaszczycając żaków spojrzeniem. Oni i ten stary pies na banialuki byli siebie warci, ona siedziałaby na ich miejscu z nosem w książkach.
Minęła stragany, nie wzbudziły one jej zainteresowania. Ani alkohol, ani wędzone ryby nie były w stanie poprawić jej humoru. Szła już po prostu przed siebie, nie odwracając się, nawet zachód słońca przestał ją interesować. Jakkolwiek piękny by on nie był nie zdołałby wymalować na jej buźce szczerego uśmiechu. Chciała już wrócić na Elaine, czuła, że tego wieczora nie spotka ją już nic przyjemnego, a nawet jeśli by miało to zapewne zaraz wyskoczyłby kolejny stary zgred rujnując już doszczętnie jej humor. Celleno wolała tym nie ryzykować.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Dziki Gon » 22 kwie 2020, 19:06

Dobrymi radami nie sposób było się najeść ni upić, żadna szanująca się kurwa nie dawała za nie dupy, a gospodarz kąta do spania, żaden kupiec nie wymieniał na nie swego towaru. Dobre rady — jak mawiali wszyscy ci, którzy zaznali nędzy, głodu i poniewierki — można było wsadzić psu w rzyć. Novigrad, mimo iż niewątpliwie bogaty i uznawany za stolicę świata, nie był wcale wyjątkiem, tutaj także — a może zwłaszcza tutaj — mieszkańcy cenili sobie głównie pieniądz. Bo każde dziecko wiedziało, że złoto to może i nie wszystko, ale bez złota to chuj.
Stary Roger najwidoczniej również to wiedział.
Nie niepokojona przez nikogo, zaprzątnięta własnymi myślami i z nosem opuszczonym na kwintę, Kovirka nie wiedziała nawet, kiedy doszła do końca Długiego Pobrzeża. Ocknęła się dopiero wówczas, gdy błysnęła jej w głowie myśl, by wrócić na Elaine, a przed oczyma odbijające ostatni promień słońca, skrzyżowane halabardy strażników, którzy zastąpili jej nagle drogę. Za ich plecami rozciągał się otoczony zabezpieczonymi skrzyniami plac, nad którym górowała miniatura kamiennego monasteru, a na masztach zacumowanych opodal statków powiewały bandery Wiecznego Ognia.
Stać! — zagrzmiał jeden z mężczyzn, wąsaty i barczysty brunet o czarnych oczach jak guziki i kanciastych rysach niemłodej już twarzy. — To teren magazynów świątynnych. Wstęp wzbroniony.
Obydwaj ubrani byli w kolczugi i tabardy z wyszytym na piersi symbolem jedynej słusznej i niepodzielnie panującej w Novigradzie religii, tym samym, który zdobił bandery falujące na tle ciemniejącego nieba.
Czego tu szukacie, obywatelko? — zapytał nosowym głosem drugi ze strażników, nieco niższy i węższy od swego kolegi. Miał na głowie kaptur kolczy i kapalin, co w zapadającej ćmie znacząco utrudniało Celleno dostrzeżenie szczegółów jego oblicza. — Dokumenty proszę.

Pliszka
Awatar użytkownika
Posty: 46
Rejestracja: 30 mar 2018, 12:50
Medale: 3
Miano: Albertyna Celleno
Rasa: Człowiek
Wiek: ok 25-30
Złoto: 250 denarów
Stan zdrowia: Tak jak jest, jest dobrze
Karta Postaci: viewtopic.php?f=10&t=132
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?f=25&t=82

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Pliszka » 03 maja 2020, 14:21

Wydało się to jej dziwne, że pomyliła drogę na statek, ale każdemu mogło się to zdarzyć. Zatrzymała się zgodnie z rozkazem i spojrzała w stronę skąd dochodził męski głos. Nie miała dziś ochoty na większe kłopoty. Dwójka strażników, zapewne oboje z kijem w dupie.
– Spokojnie, tylko przechodziłam, już odchodzę – uniosła ręce do góry w goście poddania się. Mówiła szczerze, musiała pomylić uliczki, bo nie pamiętała, żeby Elaine cumowała przy magazynach świątynnych – Będzie to konieczne, skoro nie chcę wkraczać na teren magazynów? Nie popełniłam żadnego wykroczenia, jeśli chcą państwo mnie legitymować prosiłabym podać powód. Czy jestem zatrzymana? – co prawda miała przy sobie dokumenty, ale nie w smak było jej pokazywać je pierwszemu lepszemu strażnikowi, który ją o to prosi. Szczególnie jeśli nie mieli podstaw ich żądać. Zatrzymała się przecież i nie stwarzała żadnego zagrożenia. Jeśli szukali głupiej, dzięki, której zyskają awans za wzorową służbę i oczernianie niewinnych ludzi to źle trafili.
Dokąd tupta nocą jeż? Do Pavetty, przecież wiesz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Długie Pobrzeże

Post autor: Dziki Gon » 05 maja 2020, 14:17

Czarniawy strażnik uniósł brew i wydmuchnął gwałtownie powietrze przez nos, mierząc kobietę powątpiewającym spojrzeniem. Być może rzadko kiedy ktoś tędy „tylko przechodził”, a może i wcale, albowiem teren składów świątynnych zdawał się wypełniać swym majestatem całą oferowaną przez północny kraniec pobrzeża przestrzeń.
Rozporządzenie wydane w związku z zarazą przez Jego Dostojność, szanownego pana Chappelle, namiestnika do spraw bezpieczeństwa Wolnego Miasta Novigrad — odrzekł jej beznamiętnym tonem ten w kapalinie, jedną formułką załatwiając dwie kwestie — konieczności oraz powodu.
Za plecami strażników, w powleczonej ćmą oddali oświetlonej li tylko płonącymi maźnicami u wejścia do świątyni, grupa podobnych im zbrojnych oraz kapłanów uwijała się przy jakimś rozładunku. Gęsto obstawiająca plac straż, podniesione głosy i nerwowe okrzyki kazały podejrzewać Kovirce, że nie chodziło o solone śledzie.
Tylko, jeśli odmówicie współpracy — odpowiedział po chwili na drugie pytanie Albertyny. — Odmawiacie?

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław