Plac bazarowy

Obrazek

Gwar tłumu płynącego niby rzeka, porykiwanie zwierząt, brzęk monet, nawoływania straganiarzy, jazgot przekupek. Bazar Zachodni to handlowe serce Novigradu, które jak sprawnie nakręcony mechanizm zegarowy, nigdy nie ustaje.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 17:56

Obrazek Synonim dzielnicy oraz samego handlu, wcielonego w życie morzem kolorowego tłumu i straganów rozciągającym się od ratusza do miejskich bram. Walczy się tu o każdego klienta i skrawek wolnej powierzchni, kultywując drugą największą świętość grodu, jaką jest przyrodzone prawo każdego człowieka i nieczłowieka do zysku. I gdzie dwóch lub trzech zbierze się w jego imieniu, tam wszyscy korzystają. Zazwyczaj, bo zbiera się ich tyle, że zawartość sakiewki można stracić całkiem bezwiednie, podobnie jak orientację albo towarzysza z oczu. Pośród stoisk i tłoczących się przy nich klientów, ramię w ramię przechadzają się popyt i podaż, wyzierając z płacht namiotów, zagród i obwoźnych atrakcji. Krzyki targujących i zachwalające towar słyszy się tu w każdym możliwym języku i akcencie, zmieszane z odgłosami zwierząt, terkotaniem wozów i resztą symfonii kręcącego się interesu. Dostać można tu wszystko — od kapusty i żelaznych grabi, po chwilę uniesienia. Jak zawsze, nie brakuje też oszustów. Zakamarki placu roją się od hazardzistów, naciągaczy i szarlatanów. Przy ich trudnych do przeoczenia stoiskach kupić lza wszystko, od wisiorka dla niewiasty, po nalewkę z moczu wilkołaka na łysienie oraz mąkę zmieszaną z piachem w roli sproszkowanego rogu jednorożca. Wszystko, poza rozumem.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1051
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 04 kwie 2020, 12:17

Gdy Baldwin wypadł na zewnątrz, słońce chyliło się już z wolna ku zachodowi. Podbarwione oranżem chmury leniwie przewalały się nad głową szewca, zupełnie nie podzielając jego rozgorączkowania, a delikatny i ciepły wiaterek zwiastował idealny letni wieczór. Pogoda była wyborna, w sam raz na romantyczną schadzkę w miejskim zieleńcu bądź wypad za miasto, na dziką plażę.
Albo na kontrolę.
Mijając stoiska i stragany, krasnolud zauważył kątem jedynego oka przetrzepujące je ręce prawa i porządku. Posłyszał też jakieś niewyraźne urywki o idącej z południa zarazie czy innej zmazie, a kilku kupców, handlujących towarami z tamtych stron, tłumaczyło się gęsto strażnikom na boku, ściskając w dłoniach jakieś kwity — wypisz wymaluj jak Baldwin własne.
Zaczepiony po drodze tylko przez bezzębną, skołtunioną starowinę, usilnie chcącą „powróżyć kawalerowi z ręki”, co dowodziło również jej kłopotów ze wzrokiem, Baldwin dotarł do domu zdrów i cały, choć niepomiernie wkurwion a rozżalon na novigradzką machinę urzędniczą.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław