Plac bazarowy

Obrazek

Gwar tłumu płynącego niby rzeka, porykiwanie zwierząt, brzęk monet, nawoływania straganiarzy, jazgot przekupek. Bazar Zachodni to handlowe serce Novigradu, które jak sprawnie nakręcony mechanizm zegarowy, nigdy nie ustaje.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 17:56

Obrazek Istna esencja oraz uosobienie, a raczej „udzielnicowienie”, handlu, wcielonego w życie morzem kolorowego tłumu i straganów rozciągającym się od ratusza aż do miejskich bram. Walczy się tu o każdego klienta i każdy skrawek wolnej powierzchni, kultywując drugą co do wielkości świętość grodu, jaką jest przyrodzone prawo każdego człowieka i nieczłowieka do zysku. A gdzie dwóch lub trzech zbierze się w jego imieniu, tam wszyscy korzystają. Zazwyczaj, bo zbiera się ich tyle, że zawartość sakiewki można stracić całkiem niezamierzenie, podobnie jak orientację albo towarzysza z oczu. Pośród stoisk i tłoczących się przy nich klientów, ramię w ramię przechadzają się popyt oraz podaż, wyzierając z płacht namiotów, zagród i obwoźnych atrakcji. Krzyki targujących i zachwalające towar słyszy się tu w każdym możliwym języku i akcencie, zmieszane z odgłosami zwierząt, terkotaniem wozów oraz całą resztą symfonii kręcącego się interesu. Dostać można tu wszystko — od kapusty i żelaznych grabi, po chwilę uniesienia. Jak zawsze, nie brakuje też oszustów. Zakamarki placu roją się od hazardzistów, naciągaczy i szarlatanów. Przy ich trudnych do przeoczenia stoiskach kupić lza wszystko, od wisiorka dla niewiasty, po nalewkę z moczu wilkołaka na łysienie oraz mąkę zmieszaną z piachem w roli sproszkowanego rogu jednorożca. Wszystko, poza odrobiną zdrowego rozsądku.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 30 gru 2019, 21:02

To był jeden z tych momentów, w których krasnolud głupiał.
- A jeden... jeden? Formularz? Wydajecie to tutaj? Stanowisko... ósme. Dobra. Ja... uch...
Zerwał z biurka wezwanie, w duchu oczekując, że dostanie jakąś odpowiedź odnośnie samego dokumentu, bo popierdalać po raz kolejny z braku odpowiedniego świstka ewidentnie mu się nie chciało, a i tak przeczuwał, że spędzi w tych cholernych kolejkach znacznie więcej czasu niż powinien.
Rozejrzał się też uważnie po pomieszczeniu próbując ignorować natłok mieszkańców, a skupić na odnalezieniu rzekomego stanowiska- czy to podpytując mijanych Novigradczyków, czy też próbując wyjrzeć nad czyjeś ramię celem dostrzeżenia oczekiwanego numerka.
Najgorsze było jeszcze przed Baldwinem- ino uzbroić się w cierpliwość, ponieważ ta niechybnie zostanie dzisiaj poddana próbie.

... a jemu, mówiąc delikatnie, żyłka na skroni już zaczęła lekko pulsować.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 01 sty 2020, 18:38

Kobieta, tudzież ponownie jeno rozlegający się zza krat kantorka głos, odwarknęła zniecierpliwionym tonem. — Mówię mu przecież! Iść, pobrać, głowy nie zawracać! Matulu Melitele, daj cierpliwości… Następny!
Kolejny petent uzbrojony w stos plików, znad którego ledwie wystawał jego spiczasty, gnomi nos, przepchnął się niezdarnie do okienka, zmuszając szewca do zadowolenia się pozyskaną „informacją” i wycofania na poszukiwania tajemniczego stanowiska ósmego. I, III, III A, VI… Wszystkie, jak na złość, wyglądały kropka w kropkę tak samo. Kolejki odwiedzających wiły się od poszczególnych lad przez całe pomieszczenie, wypełniając je niczym kłębowisko splątanych wężowych ciał. Naczekać lza było się nawet na miejsca przy wyposażonych w pióra i kałamarze stanowiskach służących do wypełniania dokumentacji oraz na nielicznych drewnianych ławach pod ścianami, na których lza było ze zrezygnowaniem przycupnąć i przeżyć krótkie, dyskretne załamanie nerwowe nad wynikiem spędzenia ostatnich kilku godzin pomiędzy mielącymi interesantów jak żarna trybami urzędniczej machiny.
Każdy z owych oczekujących w kolejkach, rozszyfrowujących formularze, przeżywających mniejsze i większe załamania, i sprzeczających się na próżno z głosami zza kontuarów indywiduów dzielił z pozostałymi — poza frustracją — jeden wspólny mianownik. Absolutnie nie zauważał i przykładał uwagi do postaci jednego zagubionego w tym chaosie krasnoluda.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 04 sty 2020, 17:55

Jak nic, spędzi tutaj wieczność.
Sfrustrowany odszedł od okienka z informacją, po czym zaczął się snuć z kąta w kąt i wypatrywać poszukiwanego kantorka. Łatwo nie było.
W zasadzie, to było wręcz tragicznie.
Kręcił to w prawo, to w lewo, lawirując między ludzkimi drzewami z Novigradczyków, czując jak żyłka na skroni pulsuje mu coraz mocniej. Jednocześnie próbował przy tym nie ściskać za mocno papierów, żeby ich nie pognieść. Lub zwyczajnie nie podrzeć.
Emocje zaczęły sięgać apogeum, gdy kolejno liczył te cholerne numery stanowisk po raz któryś z rzędu, a mimo to czuł się jak otoczony przez góry, nie pozwalające dojrzeć horyzontu.
- NOSZ KURWA!!! GDZIE JEST TA CHOLERNA ÓSEMKA!?
Zaklął na głos, a przekleństwo poparł raptownym nabraniem powietrza w płuca- tak, że postronny obywatel mógłby przysiąc, iż właśnie zapracował miech kowalski.

Oczywiście, pojechał w tym momencie po bandzie.
Ale ciśnienie trzeba było spuścić. A Baldwin robił to od lat w jeden, często bardzo niezawodny... choć czasem przysparzający problemów sposób.

Darł mordę.
Nawet w urzędzie.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 06 sty 2020, 20:45

Między siódemką a dziewiątką, a gdzie indziej ma być! — burknął znad wypełnianych przy stoliczku arkuszy jegomość w bobrowej kamizelce, a kilku innych zniesmaczonych interesantów zawtórowało mu pomrukami. — Ciszej aby, tu jest urząd!
Urząd? Pierdolnik nie urząd!
Usrana prawda! W Be Pe Pe mieliśmy większy ordnung, nawet jak nam Czarni pod Brenną w styk kordonu walili i sam Natalis srał po piętach! A pomnijcie, panocki, że chłopom z Be Pe Pe stary Bronibor słomę i siano do łydek kazał troczyć, coby im się kroki w marszu nie pierdoliły. Tutaj nawet słomy od siana nie odróżnią, jeno gapią się w te ababkusy!
Tu nie wojsko jest, nie bitwa!
Ha, widzę! Nic honoru, nic poważania dla kombatantów!
Przepraszam panów serdecznie, czy wiedzą pa…
NIE!
Do informacji stanie, jak każdy, a nie się wpycha!
Rzyć zawraca! Nie widzi, że zajęci? Że czekają?
CISZA, CISZA! — Upudrowana potwora zza nieoznakowanego okienka załomotała w ladę przyciskiem do papieru. — Bo wszyscy za drzwi polecą! — zagroziła, a gróźb najwidoczniej nie rzucało się w tym gmachu na wiatr, bo struchleli i zgrzecznieli wszyscy petenci w zasięgu rugi, włącznie z najdonośniejszym weteranem oraz najcichszymi myszkami. — To nie obora! Święta Matulu… Następny!

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 07 sty 2020, 22:21

Załamka.

Dysputa między poszczególnymi obywatelami raczej nie bardzo mu pomogła. Ba, ostry głos zza jednego z kantorków tylko utwierdził go w przekonaniu, że jeśli jeszcze raz się rozedrze, to do rozdarcia pójdą także jego gacie, które będą szorować o bruk po zebraniu kopniaka od strażnika przed wejściem. Chociaż, kto wie czy ten napuszony spaniel w ogóle by ruszył z miejsca. Może wystarczała ta wredna ropucha?Wrażenie sprawiała jakby niejednego chłopa potrafiła chwycić za kark i wytrzeć nim podłogę. Wolał nie sprawdzać.
Niemniej, musiał próbować dotrzeć do odpowiedniego okienka. A czasu miał coraz mniej. I co tu począć?
Ciśnienie zeszło z Baldwina, ale nie oznaczało to w żadnym wypadku aby procesy myślowe w jego głowie przyspieszyły. Wręcz przeciwnie- był zagubiony jak szpila w stogu siana, a sposób w jaki próbował wpaść na jakiś chytry plan, można by porównać do starego dziada próbującego wjechać rozklekotanym wozem na szczyt błotnistego wzgórza, niezdarnie przy tym poganiając niezbyt posłusznego osiołka.

Ale w końcu nadszedł ten moment, że dziad okazał się pierdolonym wiedźminem, wyciągnął spod pazuchy ostatni eliksir, łyknął, zsiadł z wozu, a potem pociągnął wóz razem z osłem na szczyt i zjechał z górki.
Podekscytowany krasnolud aż otworzył szeroko zarówno niewidzące jak i zdrowe oko, po czym powiódł wzrokiem tego drugiego po izbie szukając jakiejś najbliższej osoby, którą mógłby...
- Psst. Hej, ty- zagaił do pierwszego lepszego, niemal konspiracyjnym przyciszonym głosem- Jak mnie weźmiesz na chwilę na barana, to dam Ci pięć srebrników. Co ty na to?

Propozycja iście nietypowa, w dodatku w urzędzie, przy ludziach. Właściwie, to absurdalnie durna.
Ale chuj. Wolał spróbować nawet tego, zamiast błądzić z kąta w kąt.
A tak może w końcu wypatrzy gdzie powinien się podłączyć?
Czas to pieniądz.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 09 sty 2020, 14:18

Zaczepiony jegomość, daleki od dobrego humoru, jak większość pechowo zgromadzonych, spojrzał na krasnoluda z góry i krzywiąc kwaśno gębę, odwarknął. — Odpieprz się pan. Pomyleniec.
Odsunął się od szewca ostentacyjnie, tak jak i reszta znajdujących się w zasięgu słuchu petentów, którzy czy to miną, czy pomrukiem, zdawali się przytakiwać rzuconej na wiatr diagnozie.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 11 sty 2020, 0:25

Wielce oburzonemu, a właściwie oburzonym, rzucił takie spojrzenie, że gdyby można było nim zabijać, cała sala leżałaby aktualnie porażona boskim gromem. Włącznie z wrednym babskiem w kantorku.
No ale nic. Oznaczało to niestety tylko tyle, iż szewc musiał mimowolnie rzucić się w wir krętych kolejek, na spotkanie z zębatkami instytucji urzędu skarbowego. Wbrew swojej woli, potencjałowi jaki mógł wycisnąć z poświęconego na to wszystko czasu... etcetera, etcetera. Tfu.
Oddalił się od tłumu zebranych na tyle na ile mógł, po czym szacując gdzie by teoretycznie mogła być ósemka, (haha, blisko dziewiątki, oczywiście!) dołączył do upatrzonej kolejeczki, w nadziei na dobry traf.
Skoro i tak nie zdoła w żaden sposób dojrzeć tego gdzie idzie, niechże postawi chociaż dla odmiany krok wprzód, aniżeli znowu gdzieś w bok, co tylko dorzuciłoby bierwion do Baldwinowego pieca cierpliwości, który zaczął ponownie się nagrzewać. Stopniowo, ale jednak.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 17 sty 2020, 23:18

Kolejka, którą kierując się niczym więcej niż uniżoną supliką u stóp pani fortuny, upatrzył sobie krasnolud, przesuwała się naprzód w tempie tak mozolnym, iż chwilami zdawała się nie przesuwać w ogóle albo meandrować gdzieś bez celu, miast stopniowo skracać dystans między szewcem a okienkiem kantorka. Choć trudno było mu orzec, którego konkretnie. Ogonek spod piątki krzyżował się z ogonkiem prowadzącym pod szóstkę, ten spod jedynki owijał całe ciasne pomieszczenie, a między sfustrowanymi kolejkowiczami nieustannie snuli się nowoprzybyli interesanci niczym zagubione w czyśćcu dusze oraz „niespiesznie zabiegani” pracownicy urzędu.
Po tym, jak na zewnątrz zdążyły się przetoczyć bez ochyby wszystkie wywieszczone światu Czasy — Wojny, Pogardy, Topora, Motyki — a mityczny Uroboros udławił się własnym ogonem i wywinął na drugą stronę jak brudna onuca, sterczącego grzecznie (z okazjonalnym drepnięciem o cal naprzód) szewca wyrwały ze stuporu słowa, których nie spodziewał się już usłyszeć:
Następny… — wzywał podstarzały, suchy jak ryza pomiętego pergaminu urzędnik zasiadający za wąską ladą ulokowaną na wysokości głowy krasnoluda.
Na nosie skrobipióry spoczywały przybrudzone szkiełka w cynowej oprawie, grube niczym denka butelek, a jego głos był równie ospały, co ruchy jego dłoni manipulujących po drugiej stronie kontuaru opasłymi plikami papierzysk oraz gęsim piórem. Nad jego głową oraz pomieszczającym ją okienkiem wyrzezano w drewnianej ramie kantorka pozłacane VIII. Tak przynajmniej się Baldwinowi mogło zdawać, a raczej jego jednemu sprawnemu oku, bynajmniej jastrzębiemu. Zwłaszcza w lokalu przystosowanym do potrzeb niedowidzących w równym stopniu, co do tych niższych od przeciętnego człeka.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 18 sty 2020, 22:50

Kolejka zdawała się nie tylko nie mieć końca, ale faktycznie ciągnąć przez całą przeszłość, teraźniejszość i resztę istnienia wszechświata. Był nawet moment, że Baldwin kompletnie przygasł, "przyklejając się" do pleców mieszczanina będącego tuż przed nim oraz podążając za nim ze zwieszoną głową, oraz jednym okiem celującym w czubki swoich skórzanych butów, którym przed dłuższą podróżą przydałoby się nasmarowanie jakimś tłuszczem zwierzęcym i porządne polerowanko. Ale to tak... za całą wieczność.
Słowo "następny" było niemal jak magiczne zaklęcie, które aktualnie dla krasnoluda mogłoby równie robić za "sezamie, otwórz się". Uniósł gwałtownie głowę omal zapominając trzymanych pod pachą papierów. Doskoczył do okienka, niemal przywalając głową o kantorek.
- Dzień dobry. Baldwin Alarick. Ja... um... rozliczyć się z działalności gospodarczej chciałem. Mam tu formularz "A jeden, jeden" pobrać. Tak mi mówili.
Nazwę formularza wypowiedział na tyle wyraźnie i tak mocno akcentując pojedyncze słowo, ze urzędnik nie miał prawa się przesłyszeć.
O ile to było to stanowisko, ten urzędnik, a jemu podano właściwą nazwę dokumentu. Wyłożył na blat wezwanie od Oppenheimera, z góry (oraz zapewne słusznie) zakładając, że zapewne zostanie olane jak w poprzedniej konfrontacji z innym trybikiem urzędu.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 04 lut 2020, 19:30

Sędziwy urzędnik rzucił na podsunięte mu pod nosem wezwaniem okiem zza grubego okularu, przez dłuższą chwilą nie wydobywając z siebie głosu. Nadal sortując stosy papierów, w końcu odparł sennym tonem. — Rozliczenia działalności kwartalne, półroczne, roczne, et cetera, et cetera… Do inszego stanowiska. Insze dokumenta. Do informacji. Dokument „A jedenaście” na instancje kontroli asygnowany jest.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 04 lut 2020, 20:48

W momencie gdy zza kantorka dobiegł go sędziwy głos urzędnika, zrobił minę jakby użądlił go szerszeń.
Nabrał powietrza, poczerwieniał. Poczuł, jak miech spierdolenia znowu zaczyna nabierać na mocy, ale operujący go kowal ku szczęściu wszystkich obecnych, widocznie przysnął.
A Baldwin spotulniał- pozornie, w każdym razie.
- Wy sobie w chuja lecicie.
Wycedził przez zaciśnięte zęby i odszedł od okienka, roztrącając stojących na jego drodze ludzi.
I ponownie zawitał do informacji.
- Na stanowisku numer osiem powiedziano, że rozliczenia kwartalne, półroczne i roczne to gdzie indziej. I z innym papierem. Zmarnowałem w kolejce taką ilość czasu, że gdyby nie konieczność przybycia tutaj, miałbym zrobione podeszwy do butów, za które zapewne już dawno spłaciłbym zasraną należność i spełnił obywatelski obowiązek wobec urzędu. Proszę o przekierowanie, gdzie mam dalej iść. Teraz.
Całą kwestię wypowiedział względnie spokojnie, ale ton głosu, zaciśnięte pięści oraz wściekłość wypisana na twarzy sugerowały dość jednoznacznie, że nie będzie unikał ewentualnej konfrontacji słownej.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 16 lut 2020, 15:55

Rezydujący w kantorku numer osiem urzędnik pożegnał krasnoluda spojrzeniem, w którym malowała się cała indyferencja tego świata, podyktowana najprawdopodobniej długim stażem pracy i podążającym w ślad za nim wypaleniem zawodowym. Nim Baldwin zdołał oddalić się od okienka, roztrącając bezpardonowo innych, nieopatrznie stojących mu na drodze, petentów i zbierając przy tym naręcze wymyślnych obelg pod swoim adresem, usłyszał jeszcze ospałe: „Następny...”.
Ejże! Hola! Pan tu nie stał! — rozdarł się głos nad szewcem, gdy ten ani myślał czekać ponownie w kolejce do informacji i łokciami torował sobie przejście.
Gdzie się pcha?! Cham i prostak! — zapiał inny głos, wysoki i świdrujący.
Wepchnąwszy się przed drobnego człeczynę — zdaje się, że tego samego, który próbował wcześniej jak najuprzejmiej wypytać o coś i został za to zlany ukropem przez resztę ofiar skarbówki — Baldwin ponownie stanął twarzą w ladę z punktem informacji. Gdy tylko szewc wylał nagromadzoną w nim frustrację, krzesło szurnęło gwałtownie, a za kratami pojawiła się znajoma twarz. Tym razem z zimnym błyskiem w mocno umalowanych turkusowym cieniem oczach.
Teraz — odrzekła krasnoludowi urzędniczka, z hukiem stawiając w okienku drewnianą tabliczkę z napisem „PRZERWA”. — Jest przerwa.
Kobieta w białym czepku z powrotem usiadła na swoim miejscu i wyjęła z szuflady biurka niewielki węzełek. Nozdrzy Alaricka doleciał zapach szczypiorku, jajek i świeżego pieczywa. Po chwili dołączyła do wypacykowanej raszpli druga — przynosząc dwa kubki z parującą kawą zbożową. Plotkując w najlepsze, urzędniczki przystąpiły do posiłku, zupełnie ignorując serpentyny kolejek oraz unoszące się w powietrzu oburzenie po drugiej stronie krat.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 03 mar 2020, 18:48

- W ciągu trwania tej podłej sztuki jaką jest przebijanie się przez wasze procedury, kolejki, parsknięcia mółbym uszyć tyle par butów, że zarobiwszy na nich majątek postawiłbym własną kamienicę z urzędem tak dużym, że miałby wieżę, z której szczytu wypinałbym swoją pomarszczoną dupę i srał Oppenheimerowi do ryja, a po drodze także wam, cholernym płotkom."
Mało brakowało, a wypowiedziałby te słowa na głos. I to z krzykiem. Zamiast tego, z gardzieli szewca wydobyło się kilka niezrozumiałych mruknięć, warknięć i syknięć o bliżej niezidentyfikowanym znaczeniu. Wciągnął powietrze szerokim nosem, co zapowiadało, że mimo wszystko porwie się na jakąś przemowę.
- Droga pani. Proszę tylko o informację. Przecież jesteśmy w urzędzie. Kto na całym świecie wiedziałby lepiej niż pani, że czas to pieniądz, którego zwyczajnie szkoda marnować? Pracuję ciężko, zgodnie z prawem jak pani, i tak jak każdy chciałbym czym prędzej wrócić do domu żeby w ramach odpoczynku uraczyć się dobrym winem... proszę tylko powiedzieć, a ja sobie pójdę, i ręczę słowem rzemieślnika, iż nie będę więcej głowy cudzej trudził czy zawracał.

Cóż, jak na Baldwina były to wyżyny kultury poparte sporądozą opanowania.
Pytanie jednak, czy ta grzeczna próba perswazji w jakikolwiek sposób zadziała na resztki empatii pracowniczki urzędu.
Powiadają, że smoka zabić trudno, ale starać się trzeba. Oj trzeba. Bardzo. Zwłaszcza takiego w kantorku.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1138
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Plac bazarowy

Post autor: Dziki Gon » 06 mar 2020, 19:39

Powiadają też, że nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie. I że nieroztropnie jest wpierdalać się między wódkę a zakąskę.
Popijające kawę babsko, pozornie zupełnie niezwracające na Baldwina uwagi, łypnęło nań przelotnie kątem oka, gdy ten napomknął coś o „ciężkiej pracy w zgodzie z prawem”. Na umazane różowym barwidłem usta urzędniczki wypełzł zjadliwy uśmieszek.
Słyszałaś, Halszka? — prychnęła do koleżanki. — Głowy zawracać nie chcą, dobre sobie. Czytać nie potrafi, jak się mówi, to nie rozumie i jeszcze się będzie wykłócał jeden z drugim, kompetencje w wątpliwość poddawał!
Zawsze twierdziłam, że powinien być nakaz noszenia fularów. Interesant w fularze jest mniej awanturujący się. O, spójrz na tamtego, Graziu. Z daleka widać, że porządny obywatel.
Nazwana Grazią urzędniczka popatrzyła we wskazanym kierunku, na uprzejmego jegomościa, który istotnie — nosił fular, a którego właśnie spychano bezczelnie na sam koniec kolejki. Widać reszta petentów zainspirowana postępkiem szewca wzięła zeń niechlubny przykład. Ofiara losu i fularu, nie mając za grosz siły przebicia, przepraszała tylko i cofała się coraz dalej od okienka.
Chamstwo się szerzy — westchnął smok zwany Grazią, po czym wytrzasnął skądś mały dzwoneczek, łudząco podobny do tych, którymi zwykło się przywoływać służbę, mniej jeno frymuśny, a wykonany z zaśniedziałej już miedzi i niebosko porysowany. Znać po nim było lata lojalnej służby urzędowemu porządkowi.
Gdy dźwięk dzwonka rozbrzmiał w powietrzu, krasnolud miał wrażenie, że powypadają mu od tego wszystkie plomby. Interwał zaś między dzwonieniem a poruszeniem przy drzwiach, które to pierwsze wywołało, wypełniła złowroga cisza i jadowite spojrzenie urzędniczki.
Za zakłócanie porządku w miejscu publicznym grozi kara grzywny w wysokości trzech koron i prace społeczne na rzecz Wolnego Miasta Novigrad w wymiarze stu dwudziestu godzin — ostrzegła, patrząc na krasnoluda z góry.
Gdy jej słowa przebrzmiały, Alarick poczuł ciężką dłoń na swoim ramieniu. Dłoń śmierdziała czosnkiem i zapoconymi gaciami.
Panie Spytku — zwróciła się do wykidajły, stojącego za plecami Baldwina. — Wyprowadzić interesanta, musi widać zaczerpnąć świeżego powietrza. I pójść na kurs czytania ze zrozumieniem. Poszkodowanego w fularze przysłać poza kolejką, resztę petentów odpowiednio pouczyć.
Spytek, który z panem miał tyle wspólnego, co Baldwin z elfią kurtyzaną, kiwnięciem kosmatej głowy i mruknięciem potwierdził, że przyjął instrukcje do wiadomości, po czym pchnął krasnoluda lekko w kierunku wyjścia.
Tu jest urząd, nie bazar! — dodała urzędniczka głośniej, by wszyscy słyszeli. — Porządek ma być i kultura, albo fora ze dwora!
Towarzystwo, w obawie przed podzieleniem losu krasnoluda, scichło i spokorniało, usłużnie robiąc przejście cerberowi i eskortowanemu przezeń Baldwinowi, który wybitnie zły czas wybrał sobie na darcie mordy i jeszcze gorszego adresata.

Crux
Awatar użytkownika
Posty: 82
Rejestracja: 17 sie 2019, 22:00
Medale: 9
Miano: Baldwin
Rasa: Krasnolud
Wiek: 70
Złoto: 3k, 7d, 7m
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=336
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=337

Re: Plac bazarowy

Post autor: Crux » 01 kwie 2020, 15:54

Oczy krasnoluda zwężyły się w dwie groźnie wyglądające szparki, z których gdyby mógł, ciskałby gromami. I nawet ręka "pana Spytka" nie sprawiła, że wulkan ostygł.
Wręcz przeciwnie- zbierało się na erupcję.
Szewc odwarknął coś gniewnie pod nosem, co miało zapewne brzmieć jak "sam wyjdę", a ostatecznie przypominało rzężenie skrzydeł szerszenia.
Nie bacząc na to, czy ochroniarz w ogóle za nim idzie, wypadł z urzędu oblany purpurą. Nic tu dzisiaj nie załatwi. Bez szans. Musi przyjść jutro rano, i to najlepiej tuż przed otwarciem tego grajdoła żeby nie musieć się przebijać przez tłum.
No a poza tym, cholera wie czy Ruta z tym drugim... no, Hansem nie przyjdą po buty. Albo już nie przyszli, całując właśnie klamkę. Na tę myśl przyspieszył kroku, chociaż wiedział, iż niewiele to pomoże. Sękate paluchy krasnoluda niemal miażdżyły dokumenty, przyciskając je do piersi szewca.

Tak. On musi wrócić do domu. Uspokoić się.
Coś zjeść.
I na pewno wypić, bo na trzeźwo, to kurwa nie da.

Ale najpierw buty. Buty najważniejsze.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław