Szary Bazar

Obrazek

Z rozkazu hierarchów wszystkie burdele, getta i inne bezeceństwa zostały oznakowane czerwonymi lampionami w oknach. Po zmroku ich blask rozświetla dzielnicę pożarową łuną, wabiąc wszystkich spragnionych tanich rozrywek i łatwego łupu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Szary Bazar

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 18:23

Obrazek Mawia się, że są w świecie takie rzeczy, których żaden pieniądz nie może kupić. W Novigradzie śmieją się z podobnych frazesów. Nawet bastiony wiary posiadają miejsca takie, jak Szary Bazar — miejsca, którymi włada towar i moneta, popyt i podaż. Wszędzie znajdzie się zysk i tacy, które nie zawahają się po niego sięgnąć. Szary Bazar to czysty zysk — to ludzie, którzy wierzą, że garść monet może zapewnić im zbawienie po śmierci lub odkupić grzechy tak plugawe, iż odwróciłby się od nich nawet najłaskawszy z bogów. Że paznokieć kapłana, na którego Wieczny Ogień zsyłał prorocze wizje zagwarantuje im wieczną łaskę, a gwóźdź z koła, którym połamano heretyka — ochronę od krzywdy i choroby. Odpusty, relikwie, święcone przedmioty oraz pamiątki — to podstawowe towary wystawiane pod markizami straganów na Szarym Bazarze. To, czy którykolwiek z nich jest choć krzynę prawdziwy i wart swej ceny zdaje się zależeć wyłącznie od naiwności nabywcy. Kto dłużej przebywa w mieście, tego uwadze nie może umknąć fakt, że dziwnym przypadkiem kult Wiecznego Ognia nie podejmuje żadnych kroków przeciwko temu bezbożnemu procederowi. Gdy zapytać mieszkańców, bardziej powściągliwi odpowiedzą, że nie zawadza on kapłanom. Szary Bazar mieści się daleko od świątyń oraz wszelkich przybytków sakralnych, osłaniają go lica kamienic, nie gromadzi tłumów. Ci bardziej szczerzy odrzekną bez zawahaniu, że Wieczny Ogień czerpie z istnienia Bazaru zyski i to wcale niemałe.

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 321
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Medale: 17
Miano: Morgana Mavelle
Rasa: Człowiek
Wiek: Ćwierćwiecze +
Złoto: 33 korony 90 kp.
Stan zdrowia: Suchotnica
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=305
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=304

Re: Szary Bazar

Post autor: Juno » 06 paź 2020, 9:03

Zmęczona, dała się zaskoczyć i wręczyć sobie swoje własne kwiaty, parsknąwszy przy tym śmiechem. Bynajmniej markowanym. A potem pozwoliła mu na całą resztę, zbyt skołowana i oszołomiona, by się opierać, na słowa i gesty koronera reagując wyłącznie zgłoskami:
„O!”, gdy podał jej bukiet.
„U-!”, gdy o mało nie wpadł na jakiegoś pijaczka.
„Y...”, gdy chwycił ją za rękę i zajrzał w twarz.
„A-!”, gdy pociągnął ją za sobą, nie zważając na jej zdanie czy sytuację dookoła.
Czuła się przy nim ociężała jak słoń, w każdym możliwym aspekcie. Ale gdy podszedł wystarczająco blisko, dotarło do niej, że to, co z daleka wydawało się grą cieni, w istocie było rozszerzonymi do granic możliwości źrenicami i zagadka tajemniczej przemiany półelfa rozwiązała się sama.
Morgana znała takie spojrzenia. Znała tę frenetyczną ruchliwość ciała, myśli i mowy, znała zapach, przypominający jej równie frenetyczne miłostki i wybryki, będące nieodłączną częścią jej dawnego życia. Znała to wszystko i wcale nie była pewna czy ma ochotę na powtórkę z rozrywki.
Ale myśl sobie, a rzeczywistość sobie, zwłaszcza że ta druga toczyła się znacznie szybciej.
Wariat — skwitowała metysa, gdy stanęli poza zasięgiem wszelkich wehikułów, a on zaniósł się rechotem.
Sprawdziła czy niczego nie pogubiła w trakcie karkołomnego slalomu przez plac, po czym odgarnęła włosy z czoła i spojrzała na Mikiego ze słodkim uśmiechem Jutty, spod którego przebijała jednak kpina i wywołane zmęczeniem rozdrażnienie Morgany. Wiedziała, że je dostrzeże. Fisstech wyostrzał zmysły, pozwalał widzieć i czuć więcej. Ale miała to w nosie. To i całą tę farsę. Wszystko, czego chciała teraz od życia, to położyć się na czymś względnie miękkim.
Matka przestrzegała mnie przed typami, co to chcą pokazywać za winklem cuda na kiju... I miała rację. Zwykle chodziło o sam kij. Żadnych cudów.
Inwigilatorka była coraz bardziej zła. Nie na niego, na siebie. Chciała, żeby dał jej spokój, bo czuła, że za nim nie nadąży. I że nie zdąży — wyłgać się na czas z czegoś, co miało urozmaicić jej popołudnie, a stało się komplikacją nadchodzącego wieczoru. Oraz relacji z jej aktualną deską ratunku w postaci Feretsiego.
Słuchaj, Miki, jestem trochę zmęczona, więc jeśli nie zawiesiłeś sobie na nim królewskich klejnotów ani nie owinąłeś go w ballady Mistrza Jaskra, to wybacz, ale nie mam ochoty na prezentację w zaszczanym przez koty zaułku.
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Szary Bazar

Post autor: Dziki Gon » 08 paź 2020, 16:59

Miała przy sobie wszystko poza oddechem, kiedy zmienili okoliczności z placu Szarego na murek z pokrzywami i drzemiącym burym kundlem za pobliskim węgłem.
Miki, nawet jeżeli dostrzegł Morganę w Jutcie, miał to w nosie. To i jeszcze trochę. Jej wywołane zmęczeniem rozdrażnienie mogło docenić, że metys niemal z miejsca przeszedł do rzeczy.
Mądra — pociągnął nosem — Mateczka. Albo szczwany tatuś, jeśli brał za winkiel. Ale ja nie po to.
To, co z nich wyciągnął, nie było cudem ani kijem, ale niewielkim, okrągłym pudełkiem z rodzaju tych, w których trzyma się kosmetyki, przeważnie maści. Sinoniebieskie cienie pod rozbieganymi, przekrwionymi oczami koronera oraz niezdrowy rumień wykwitający nieregularną mozaiką na licu koloru odrapanej ściany dawały jasno do zrozumienia, że zawartość pojemniczka nie była przeważna.
Zabierz to ode mnie — poprosił, drżącą dłonią wyciągając przed siebie puzderko.
Na przechowanie — dodał pospiesznie. — Możesz sobie odsypać, tylko nie mów, skąd masz.
Metys obejrzał się czujnie za siebie, wycierając but z końskiego gówna w pobliskie pokrzywy.
Remedium — odpowiedział jej na pytanie, którego nie zdążyła zadać.
Zaufaj mi — powiedział sponiewierany mieszaniec żyjący z bebeszenia zwłok, wręczając jej podejrzany pakunek. — Weź.

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 321
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Medale: 17
Miano: Morgana Mavelle
Rasa: Człowiek
Wiek: Ćwierćwiecze +
Złoto: 33 korony 90 kp.
Stan zdrowia: Suchotnica
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=305
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=304

Re: Szary Bazar

Post autor: Juno » 09 paź 2020, 14:15

Na przestrzeni trzech dekad Morgana doświadczyła wystarczająco wiele, by wiedzieć, że prawie nikt na tym parszywym świecie nie był godzien zaufania. Najmniej zaś ci, którzy prosili o nie po kilku godzinach znajomości, czego najświeższym, i jednocześnie najbardziej kuriozalnym, przykładem w jej karierze było cmentarne rendezvous z Gasparem Faustusem Feretsim, który okazał się być dwustu dwudziestoletnim wampirem, bawiącym się w novigradzkiego śledczego i sentymentalnego salwatora dam w opałach.
Niemniej wzięła pojemnik z drżącej dłoni koronera. Bardziej z ciekawości i zaskoczenia niż nagłego napadu miłosierdzia. Wszak narkoman nie dzielił się towarem z byle kim i z byle powodu. A ona, biorąc pod uwagę chociażby staż ich znajomości, jak najbardziej była dlań byle kim.
Pozostawała kwestia powodu.
Boisz się, że przedobrzysz? — zapytała, zadarłszy głowę, by zajrzeć metysowi w poznaczoną niezdrowymi plamami twarz. — Czy zajumałeś to komuś, a teraz szukasz frajera?
Inwigilatorka zważyła i obróciła pudełko w dłoni, jakby chciała zbadać szlify drogocennego minerału samym tylko dotykiem, bo oczu nie spuszczała z rozbieganych i przekrwionych koronera. Uśmiechała się kącikiem ust.
I skąd pewność, że gdy już sobie odsypię, będę chciała ci to zwrócić, a?
Morgana uniosła pytająco brew, autentycznie ciekawa odpowiedzi. W oczekiwaniu na nią przysiadła na murku, rozdeptawszy uprzednio rosnące przy nim pokrzywy i zdjęła wieczko. Zerknęła do wnętrza puzderka, potem na koronera i znowu do pojemnika. „Ach, srał to pies”, pomyślała, czując przygniatające ją znużenie. „Gorzej na pewno nie będzie”.
Nie wiesz kim ani skąd jestem — podjęła, oblizując i zanurzając czubek małego palca prawej dłoni w narkotyku. — Nawet nie będziesz wiedział gdzie mnie szukać — skonstatowała z zaczepnym uśmiechem, po czym wtarła nabraną odrobinę proszku w dziąsło, zamknęła pojemnik i wetknęła go za gorset.
A kogo i po co szukasz teraz?
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Szary Bazar

Post autor: Dziki Gon » 11 paź 2020, 21:48

Też — wyznał w odpowiedzi na pierwsze z pytań. Ociągająco i z wahaniem zabrał dłoń po przekazaniu jej pudełka. — Nie mogą przy mnie tego znaleźć… Nie tutaj!
Świeżo cofnięta ręka wystrzeliła do powierzonego jej pojemnika, domykając wieczko, ledwie inwigilatorka zdążyła go uchylić i zakosztować znajdującego się w środku towaru, potwierdzającego swoją jakość i autentyczność cierpkością i mrowieniem na dziąśle. Trącony nagłym odruchem metysa pojemnik uronił część zawartości, która wzbiwszy się połyskującą chmurą, posypała się na ziemię, bezpowrotnie przepadając wśród bruzd zdezelowanego bruku i błotnego osadu.
Kurwa! — Miki przysiadł, wyglądając, jakby za chwilę miał się rozpłakać. Przekrwione białka uniosły się na siedzącą na murku Morganę i zaszkliły tlącą w nich złością. — Niemiastowa jesteś, Jutta, żeby to chuj upalił! Nie wywleka się prochów przy ludziach!
Jedyni „ludzie” obecni za węgłem prócz ich dwójki, rozbudzeni czynionym przez koronera hałasem, otworzyli zaropiałe oko w ciemnej łacie i ziewnęli przeciągle, wywaliwszy na wierzch długi ozór, by poczochrać się od pcheł.
Półelf zabluźnił, miesząc błoto uliczki czubkiem buta i spluwając na murek.
Frajer, obecny na rozprawie. Winny zarzucanych mu czynów — oznajmił, prostując się i wznosząc rękę jak do przysięgi. Wnet i niespodziewanie buchnąwszy głośnym, niespodziewanym rechotem przerwanym przez kaszel. — Ach, kurwa, co mi tam. Widzisz? Wyszło, że miałaś rację. Jak moja, tym razem, matka. Ostrzegała, żeby nie częstować nieznajomych. Zostaw to sobie. Będziesz mi krewna. A szukać to sama mnie zaczniesz jak pokosztujesz, zobaczysz.
Niedogolonego dipsomana, nosi się z dekadencka — opisał jej obiekt własnych poszukiwań. — I ryżego łebka, o takiego.
Koroner wyciągniętym małym palcem pokazał jakiego, po czym podłubał sobie nim w nozdrzu. — Nie kręcił się tu?
► Pokaż Spoiler

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 321
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Medale: 17
Miano: Morgana Mavelle
Rasa: Człowiek
Wiek: Ćwierćwiecze +
Złoto: 33 korony 90 kp.
Stan zdrowia: Suchotnica
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=305
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=304

Re: Szary Bazar

Post autor: Juno » 13 paź 2020, 9:04

Ej! — Uchyliła się odruchowo, gdy doskoczył do niej jak ryś. Trzymająca puzderko ręka inwigilatorki poszła do góry, wychodząc na spotkanie opadającej koronera, a owocem tej kolizji nacieszyć się miały zaułkowe szczury i robactwo. — Odbiło ci?!
Oburzona spojrzała na metysa, który wyglądał, jakby był o piczy kłak od padnięcia na kolana i dokonania jakiejś plugawej alchemii na oprószonym zakazaną manną błocie. Albo jakby na tych kolanach miał zacząć bić się w pierś i żałować za grzechy swoje i całego świata.
Jakich ludziach? — zdziwiła się, rozglądając ostentacyjnie. — Jeśli widzisz tu kogoś poza naszą dwójką i tym biednym pchlarzem, proponuję zbastować z dawkami.
Przechodząc od skrajnej rozpaczy do naburmuszenia, Miki wyprostował się nagle, odzyskując humor i animusz. Gdy ponownie wybuchnął głośnym rechotem, Mavelle doszła do wniosku, że gdyby nie kaszel, prawdopodobnie zszedłby ze śmiechu.
Dilerskiej szczodrości i zapewnień koronera nie skomentowała inaczej, jak tylko spojrzeniem. I to z rodzaju tych sceptycznych, choć przyjemne mrowienie i paradoksalnie słodka cierpkość szły do głowy mimo mikroskopijnej dawki. Towar był zatem pierwszorzędny, co kazało zastanowić się Morganie nad uronionymi gdzieś wśród zamieszania słowami metysa.
To przed nimi chowasz prochy? — odpowiedziała pytaniem na pytanie, przyglądając się kopalnianym zapędom Mikiego z beznamiętną z pozoru miną.
Nic z tego nie będzie — oceniła krytycznie. — Co wciągnięte, to wchłonięte. Daruj. W końcu jesteśmy na randce.
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1204
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Szary Bazar

Post autor: Dziki Gon » 18 paź 2020, 1:17

Nie przed nimi — Miki uchylił się od pytania na pytanie. Przekrzywił głowę, wachlując się rozpiętą koszulą, oddychał głośno z wyrazem upiornej błogości na twarzy. Plecy i potylica oparły się na podupadłym murku, przejmując część jego ciężkości.
Na czym? — Metys otworzył nieprzytomne oczy, spoglądając na horyzont przez brudne ściany budynków i łopoczących pośród nich schnących prześcieradeł. — A jesteśmy? Kurwa.
Ostatnie słowo wybrzmiało raczej żalem niż złością. Sardoniczny skurcz spiął mu szczęki, szesnastu uderzyło na szesnastu w krótkim staccato.
Nie ruszaj się stąd! — odbijając od ściany, wymierzył w nią palec, przyspieszając kroku w stronę wydłubanej z kamienia wąskiej alejki zygzakującej w kierunku Teatrum. — Znajdę cię!
Z tą nieodległą groźbie obietnicą rzucił się w nią biegiem, od którego niemrawy kundel zerwał się na wszystkie nogi, popatrując w ślad za niknącym w dali koronerem.
Nie potrafił uwierzyć, że ktoś, kto ma tylko dwie, mógł poruszać się tak szybko.

Juno
Awatar użytkownika
Posty: 321
Rejestracja: 23 gru 2018, 17:44
Medale: 17
Miano: Morgana Mavelle
Rasa: Człowiek
Wiek: Ćwierćwiecze +
Złoto: 33 korony 90 kp.
Stan zdrowia: Suchotnica
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=305
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=304

Re: Szary Bazar

Post autor: Juno » 20 paź 2020, 21:40

Wzruszyła ramionami na substytut odpowiedzi, nie zamierzając drążyć tematu. Miała wszak dość własnych problemów, a koroner wciąż jeszcze niewyżartego fisstechem rozumu, by nie zwierzać się obcej kobiecie. Sama też zresztą nie była nazbyt wylewna, więc w zasadzie byli kwita.
Na zdziwienie metysa uśmiechnęła się pod nosem, czując kłębiące się jej w piersi bezmyślne rozbawienie — dziecko wyczerpanej psyche i somy.
Fakt, miejscówka wybitnie chujowa — przyznała, prostując nogi w kolanach i opierając obcas jednego buta na czubku drugiego. Obydwa równie mocno tęskniły do wizyty u pucybuta i chwiały się w zadanej im konfiguracji niby wierność małżeńska w burdelu.
Ale przynajmniej masz gest — dodała, klepiąc się w okolicy lewego żebra. — A kwiatki kupiłam sobie sama. Brakuje nam tedy ty... Co?
Drgnęła, zaskoczona kolejnym zrywem metysa. Wieża z butów poszła w rozsypkę, inwigilatorkę szarpnęło w przód. Popatrzyła na Mikiego i wymierzony w siebie palec, ale nim zdążyła zareagować w jakikolwiek sposób na jego obietnicę, prośbę czy groźbę — czymkolwiek to było — po koronerze został tylko specyficzny zapaszek zaprawionego w bojach użytkownika substancji psychoaktywnych.
Zawsze tak mówią — westchnęła po chwili konsternacji, finiszując uwagę parsknięciem. — A nie znaleźliby własnego kutasa, gdyby nie wisiał im między nogami. No, ale nie ma tego złego...
Morgana nie zamierzała czekać na półelfa — ani w zaułku, ani nigdzie indziej. Wstała, otrzepała spodnie i spojrzała na psa, który był najbliższym dżentelmenowi zjawiskiem w tej pełnej syfu i nędzy alejce. — Jeśli tu wróci — zwróciła się do czworonoga — ugryź go w dupę.
Zgarnęła swoje sprawunki i okręciwszy się na obcasie, ruszyła ku prześwitowi, z którego przyszła. Wydostawszy się na plac, zerknęła w niebo, a potem w stronę znajomej kamienicy. Jeśli zaś droga była wolna, bez dalszej zwłoki przeszła do mieszkania śledczego, by tam z kolei przejść wreszcie do pozycji horyzontalnej i miękkich powierzchni płaskich.
To, co widzisz, co się zdaObrazekjak sen we śnie jeno trwa.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław