Sortownia i warsztaty

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1236
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Sortownia i warsztaty

Post autor: Dziki Gon » 29 lis 2018, 14:14

Obrazek


Osiedle drewnianych baraków zorganizowanych wokół błotnistego placu dna kamieniołomu, gdzie sortuje się rudę i pozostały urobek. Tuż przy rampie przeładunkowej, pomiędzy krytymi korą chatami, znajduje się stolarnia wyrabiająca rusztowania do kamieniołomu oraz szalunki do szybów. Otacza ją kilka mniejszych szop, w których składuje się górnicze parafernalia. Jedynym kamienny budynkiem jest murowana siedziba gwarectwa z zarządem rudokopu na skraju samego kotła. Pomiędzy budynkami rzadko kiedy panuje spokój, jeszcze rzadziej porządek i nigdy przed fajrantem. Wagony tłuką się na szynach, warsztaty hałasują, a ludzie i nieludzie spieszą z kopalni i nazad, by wyrobić z normami za wczoraj. Terminy, w przeciwieństwie do kopalni, nie mogą zostać zawalone.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1236
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Dziki Gon » 27 paź 2020, 22:34

Alsvid opuściła żelazo. Ganesini pas opinający mu brzuch pod przeszywanicą. Adolf najchętniej opuściłby pomieszczenie, ale chwilowo nie miał jak.
Poinstruowany Goric, podjął z podłogi wypluwaną niedawno szmatę. Z celowością wskazującą na wyczucie, nie spieszył się zanadto, by dać rozbitej głowie podżupnika czas na przemyślenia.
Mówili, że są od naszych kontrahentów… Kupców na kamień. Po-popiliśmy się i…
Łże, gad — Goric zbił brudny, zaśliniony gałgan w kulę, powędrował za oparcie. — Jak mu kiedy na zebraniu zarządu dali mu wódki, mało się nie podławił.
Piłem! — zaprzeczył Adolf, nie mniej żarliwy od wiszącego mu przed twarzą metalu. — Częstowali bogatymi trunkami, nawieźli różności!
Dwóch było — podjął, przełykając. — Poważni, kupcy. Jeden długowłosy by elf, ciemny. Drugi szeroki, w sygnetach, brodaty…
Trzeci — przypomniał sobie szybko, kątem oka dostrzegając jak krasnolud wznosi knebel, by przypieczętować nim przedłużające się milczenie. — Był jakoby czarownikiem...
Goric parsknął w głos, pokręcił głową, ewidentnie nieprzekonany, wznosząc pięść, by wcisnąć Adolfowi knebel w gardło, nie bacząc, że zrobi to razem z kilkoma zębami podżupnika czy nie. Przeczuwający, co miało nadejść Adolf, wziął głęboki wdech i zamknął oczy.

Catriona
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 15:39
Medale: 18
Miano: Alsvid
Rasa: Człowiek
Wiek: 20 - 25 lat
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: szaszłyk z grilla
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=309
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=70

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Catriona » 28 paź 2020, 15:32

Nie! — Dziewczynę zagłuszył brzęk upadającego na podłogę żelaza. Krasnolud ledwie zdążył uskoczyć jej z drogi, w jednej chwili znalazła się przy spętanym mężczyźnie, trzymając nie pogrzebacz, a puginał. Ostrze oparło się o drżącą grdykę podżupnika. Nawet nie poczuła, jak bolesna, świeżo zasklepiona rana nad biodrem otwiera się, brocząc krwią.
Trzeci! — warknęła zachrypniętym głosem. — Jak wyglądał, co robił?! Gdzie ich znajdę?! Mów! Wszystko, co pamiętasz!
Obrazek

Dhu Feain, moen Feain.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1236
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Dziki Gon » 02 lis 2020, 20:48

Krasnolud uskoczył, unikając wpadnięcia na dziewczynę. Upuszczony pogrzebacz zaczął wypalać dziurę w zmiętolonym plecionym dywaniku obok biurka. A podżpunik Adolf przeląkł zimnego żelaza nawet bardziej niż rozgrzanego.
Przesłuchiwany odrzucił głowę w tył na ile pozwalała mu szyja, wciągając powietrze ze świstem i zduszonym okrzykiem zaskoczenia. Zduszonym puginałem napierającym mu na gardło. Mężczyzna skrzywił się boleśnie, przełykając ślinę. Alsvid poczuła to na sztychu. Uwolniona strużka krwi polała mu się za kołnierz. Adolf zbladł ponownie, zaczął dyszeć jak ktoś odcięty właśnie ze stryka. Z trudem łapał powietrze po szalonej gonitwie przestrachu z instynktem samozachowawczym, w której ten pierwszy wysuwał się na prowadzenie.
Ciemny, blady, możny — niemal wyszczekał, czerwieniejąc od wstrzymywanego kaszlu. Czoło błyszczało mu od potu, całe ciało dygotało pod więzami. — Z sygnetem. Oglądał… Tylko. Pod nowe szyby. Dopuściłem go, na moment… Szukał miejsca. Przyobiecał… Dał coś. Za fatygę. Ganeeesini! Pokaż jej! I zabierz...
Jęk wydarł mu się z gardła, oczy uciekły mu na boki, szukając poparcia i ratunku.
A pokarzę — Krasnolud przygasił dywan obcasem, podniósł pogrzebacz, odsuwając się o krok. — I poprawię jak nie odpowiesz. Gadaj, Adolek, to co wcześniej. Co to były za jedne.
Mówiłeee — Adolf pocił się i jęczał, bez sukcesów próbując przybrać wygodniejszą pozycję na krześle. — Kupcy na kamień. Zmiastaaa.

Catriona
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 15:39
Medale: 18
Miano: Alsvid
Rasa: Człowiek
Wiek: 20 - 25 lat
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: szaszłyk z grilla
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=309
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=70

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Catriona » 03 lis 2020, 21:18

Krew zebrała się na brzegu ostrza ciężkimi, tłustymi, ciemnymi kroplami, strużką spłynęła po szyi mężczyzny i wsiąkła w pomięty, rozchełstany kołnierz jego koszuli. Alsvid odwróciła głowę. Nie dlatego, że obrzydził ją widok, tylko dlatego, że niespodziewanie poczuła, jakby jej policzki znów lizał płomień, jak kąciki oczu pieką gorącem nieproszonych łez, które teraz musiała za wszelką cenę powstrzymać.
Ciałem dziewczyny targnęła nieuchronnie wściekłość, targnęła słabość, trwoga, wstyd i upokorzenie. Odsunęła się od związanego podżupnika gwałtownym ruchem, inaczej — pewna była — poderżnęłaby mu gardło bez namysłu.
Zrozumiała, że to już nie chłodną wilgoć krwi czuła na boku. To był dotyk ocierającego się o jej skórę sygnetu zatkniętego na jeden z długich, bladych palców. Twardość blaszanego stołu. Spokojne, beznamiętnie okrutne dłonie badające jej sparaliżowane ciało, jak ręce rzeźbiarza metodycznie oceniające kawał gładkiego marmuru. Oraz lodowaty dźwięk uwięzionego krzyku, gdy w środku wyła jak zwierzę.
Wzięła powolny, głęboki wdech i nawet wolniejszy wydech. To nie jeszcze nic nie znaczy, upierała się, usiłując skupić uwagę na oddechu, na wędrującym w piersi powietrzu i niczym innym. To mógł być ktokolwiek, jakikolwiek… Nie masz pewności, nie możesz mieć. Nie jesteś tam.
Zanim cisza zaczęła się niekomfortowo przedłużać, odreagowała. Szybko, krótko i konkretnie: zatknąwszy puginał za pas, strzeliła Adolfa w pysk, aż zakolebało się pod nim krzesło.
Goric, pokaż mi, o czym mówił — wychrypiała, rozmasowując pięść i odgarniając z twarzy potargane kosmyki włosów. — Muszę mieć pewność.
► Pokaż Spoiler
Obrazek

Dhu Feain, moen Feain.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1236
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Dziki Gon » 08 lis 2020, 18:46

Trzaśnięta głowa podżupnika odleciała na kark, zachwiała na cienkiej szyi, kiwnęła kilka razy nim zawisła nad piersią bezwładnym ciężarem czaszki. Potraktowany uderzeniem mężczyzna zatrzepotał powiekami, pod którymi spojrzenie utraciło resztki skupienia, zaś zgromadzone w płucach powietrze uwolniło się przez nos jednym, długim wizgiem, do którego zabrzmiał syknięcie stojącego obok Gorica.
Nie w łeb! Ej, psiakrew… — Krasnolud machnął ręką, spoglądając po ogłuszonym urzędniku, którego z wolna opłynęła przytomność, manifestująca się jeszcze sporadycznie buczącym bełkotem, jaki tamten wydobywał z siebie pod nosem i przewiercaniem nierozumiejącym wzrokiem swoich kolan.
Ja ta wiem o czym? — Goric zakręcił w miejscu, podrapał pod szłomem, rozejrzał w poszukiwaniu nie wiedzieć czego i wzruszył ramionami na dokładkę. — Nie znam, co on im tam pokazywał. Wpuścić ich musiał, tedy co Milan miał stróżowanie, niech mu ziemia lekką będzie. Nowe szybiki są dwa, ale czego tamten możny chciał tam szukać, tegom się nie wywiedział, Adol sam nie wie. Mówił, że dał mu tam zwyczajnie wleźć, a tam przecie ledwie urobiona zabierka i dwie podpory na krzyż...
Ochroniarz mówił szybko i sporo, co rusz poprawiając pasa i pozierając na drzwi, jakby spodziewał się, że zaraz posłyszy dobijające się do nich zniecierpliwione dobijanie kilku kułaków. Akurat wówczas dobiegły ich z zewnątrz podniesione głosy, jednako zbyt odległe i przytłumione, by dało rozpoznać w nich coś więcej niż kolejną rozmowę lub kłótnię oczekujących w leju gwarków i majstrów.
Owe dalekie głosy, którym brakowało jeszcze do tego, by uznać je za niepokojące, dla Gorica urosły wyraźnie do dostatecznie alarmujących, by nagle zapragnął opuścić zaryglowany pokój z obitym, związanym i przypalonym namiestnikiem kopalni.
Nic więcej tu nie najdziesz — zwrócił się do kobiety półgłosem, unikając patrzenia jej w oczy, mitygując się przed sobie tylko znaną krępacją. — Ostatnich klientów na kamień mamy po archiwach. Bierz, jak musisz. I wybywajmy stąd.

Catriona
Awatar użytkownika
Posty: 343
Rejestracja: 16 mar 2018, 15:39
Medale: 18
Miano: Alsvid
Rasa: Człowiek
Wiek: 20 - 25 lat
Złoto: 23 korony
Stan zdrowia: szaszłyk z grilla
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10&t=309
Szczegółowa Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=25&t=70

Re: Sortownia i warsztaty

Post autor: Catriona » 11 lis 2020, 7:18

Po wysokiej, wzburzonej fali, jak zwykle, przyszedł odpływ. Pustka. Nieczucie. Nic nie mogło trwać wiecznie, nawet cierpienie. Niestety, osoba, która powiedziała to Alsvid nie była w stanie powiedzieć również, kto będzie w stanie wytrzymać dłużej: cierpienie czy ona. Póki co, szli łeb w łeb.
Oparła się o blat biurka, jakby musiała odpocząć, mimowiednie przyciskając jedną rękę do piersi.
Może czegoś szukał, a może podrzucał wam swojego pupila… — weszła krasnoludowi w słowo. — Jeśli o podarunkach mowa, to Adolf powiedział, że dostał coś od niego. Jeśli wiesz, co, to będę tego potrzebować. Wątpię, by jego czarodziejska eminencja figurował w waszych archiwach razem z adresem do korespondencji…
Ale nie zaszkodzi spróbować, dodała w myślach. Podeszła do jednej z wypełnionych posortowanymi arkuszami pergaminu szuflad, które powyciągała, przeszukując biuro — tej pełnej arkuszy opisanych „kamień i kruszec, kontrahenci” — i przeprosiła się z pokaźną ewidencją z ostatnich kilkunastu tygodni. Goric miał rację, prędzej cały kamieniołom weźmie szturmem zarząd, przejmie środki produkcji i ogłosi się pierwszym niezależnym kolektywem, niż ona zdąży przekartkować wszystko. Wcisnęła plik pod pachę.
Najwyższa pora zmiatać z tej parszywej dziury w ziemi.
Obrazek

Dhu Feain, moen Feain.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław