Dzika plaża

Obrazek

Piaszczyste wybrzeże, rozciągające się na północ od miasta. Półdzikie i zarośnięte nadbrzeżnymi trawami. Przesycona solą i echem mew bryza wichrzy je bez ustanku, idąc od odmalowanego akwamaryną horyzontu.


Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 18 mar 2018, 17:12

Obrazek


Kawałek wybrzeża wolny od rybackich chat i innych szczątków cywilizacji. Nawet trupy wrzucane do kanału przez miastowe gangi jeno z rzadka wypływają tu na falach. Porośnięte rozkołysanymi od bryzy trawami wydmy łagodnymi pagórkami przechodzą w jasny piasek plaży, upstrzony drobnymi muszelkami. Morze wyrzuca na brzeg wodorosty i uczepione ich kraby, niosąc zapach soli i wszechobecny szum, zagłuszający echa pobliskiego miasta.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 06 wrz 2020, 21:15

... to alfabet duszy, znak rozpoznawczy, wiadomość dla otaczającego nas świata!
Salamina zarżała zniecierpliwiona.
Naszpikowany filozoficznymi przemyśleniami Gii wykład o teorii koloru trwał przez całą niemalże drogę z łaźni miejskich, z małymi tylko przerwami na zachwycanie się kształtem kłębiących się na nieboskłonie cumulusów, w których malarka dopatrzyła się kolejno: ich jutrzejszego starcia z bestią, pary kopulujących dzików o ludzkich twarzach oraz bezowego tortu.
Jesteśmy na miejscu! — oznajmiła Gia, rozglądając się z zachwytem wokoło. Nabrała powietrza głęboko w płuca rozdymając nozdrza i przymykając oczy. — Czujesz to, mire elaine...? Nic! No... może odrobinkę... jakby ryba zdechła...? Ale nieważne, w końcu jesteśmy nad morzem!
Gia zeskoczyła z siodła, o mało nie ginąc pod ciężarem swego plecaka. Sapnęła, zachwiała się, ale zdołała jakoś utrzymać równowagę. Otrzepując zapadające się w miękkim, złocistym piasku buty, wskazała ręką na omywany falami brzeg i ciągnący się kawałek dalej wzdłuż wydm młody bór bażynowy.
Tam możemy przywiązać konia i rozłożyć się w cieniu. Chodźmy!
Z nieba lał się żar czerwcowego popołudnia, na prowadzącej do dzikiej plaży, udeptanej ścieżynie pośród trawiastych wydm powietrze zdawało się stać w miejscu. Niemrawe powiewy wilgotnego chłodu dolatywały tylko od strony morza, zza piaszczystych wałów, za którymi niknęła właśnie Gia.
Klacz Xaleandre rzuciła niespokojnie łbem.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 10 wrz 2020, 2:49

Xaleandre nie zrozumiała z tego wykładu wiele, była gotowa przysiąc, że nie dość, że nie rozumiała większości słów, to Gia używała jeszcze zwrotów w swoich opisach, których nie zrozumiałby przeciętny mieszkaniec Novigradu. Niemniej mimo, że mało wyciągnęła z tego wykładu, wszak nie była też artystką, to jednak przejażdżka za miasto wydawała się przyjemna, słońce stanowiło dla niej mniejszy problem niż dla większości tubylców, a i mogła przynajmniej do Salaminy rzucić co jakiś czas kilka słów w języku zerrikańskim. Cieszyło, że ktoś ją rozumie, po męczarniach jakie musiała przechodzić w łaźniach, nawet jeżeli to jest koń. Gia musi mieć nie lada wyobraźnie swoją drogą, skoro dopatrzyła się w chumrach kopulującej pary, tak słowa związane z walką i miłością cielesną, to chyba jedne z pierwszych jakie poznała Zerrikanka. No i dla niej samej morski zapach w ciepły letni dzień był całkiem przyjemny, tak jak i niczym nie ograniczona plaża.
Xaleandre cóż zeskoczyła z konia z dużo większą gracją, ale i ze względu na jej wzrost, sam skok nie był aż taki duży. Jak tylko stanęła na ziemi, rozejrzała się dookoła i również wciągnęła głęboko powietrze.
-Ładne....Bahar wskazała dłonią na morze, bo i nie mogłasobie w tej chwili przypomnieć odpowiedniego słowa. Zerrikanka spojrzała na swoją klacz, która wydawała sie niespokojna. Zazwyczaj ufała zwierzętom, szczególnie swoim. Pogłaakała Salaminę, odczekała chwilę, po czym zaciskając rękę na rękojeści ruszyła za Gią za wydmy.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 13 wrz 2020, 15:32

Wybrzeże, jak okiem sięgnąć, wyglądało na opustoszałe. Nie było słychać nic oprócz szumu fal. Meandrujący wśród wydm trakt biegł dalej, omijając dziką plażę i niknął hen, daleko za pasem rzadkiego, nadmorskiego boru, ciągnącego się sierpem wzdłuż brzegu. W tyle zaś majaczyła na tle obleczonego wełnistymi chmurkami błękitu ruina wieży świetlnej, którą minęły po drodze w pewnej odległości. Wokół wyszczerbionej latarni, przypominającej obecnie bardziej pokraczny obelisk niźli budowlę użytkową, kłębiło się liczne ptactwo. Łagodne zbocze wydmy prowadzące bezpośrednio na plażę przesłaniał parawan kołysanych skąpymi powiewami wiatru turzyc. W oddali migotały w słońcu miriady muszelek rozsypanych po omywanym falami piasku i skorupki leniwie poruszających się po tej mozaice krabów.
Poza tym, krajobraz pozostawał nieruchomy.
Jak słusznie zauważyła Gia, powietrze w tej części wybrzeża rzeczywiście wolne było od miejskich miazmatów. Nawet pomimo upału czuć było pewnego rodzaju rześkość, typową dla nadmorskiego mikroklimatu. Xaleandre wyczuła zapach soli, wyrzuconych na brzeg wodorostów i sosnowego zagajnika. Nuta rybna, o której wspomniała malarka, zamajaczyła gdzieś na obrzeżach tego bukietu, pierzchając jednak prędko niby przegnany wiatrem dym.
Salamina zachrapała i grzebnęła kopytem, bocząc się zrazu i nie chcąc iść za Xaleandre. W końcu jednak, pod pewnym dotykiem swej pani, skapitulowała. Zeszły po piaszczystym zboczu, idąc w ślad za Gią, aż dotarły do skraju boru, gdzie w ażurowym cieniu młodych sosen rozciągał się dywan z bażyny, wrzosów i mchu. Tu i ówdzie rosły też borówkowe krzewy obsypane zawiązkami owoców oraz kępki soczyście zielonych paprotek.
Tu chyba będzie dobrze — sapnęła Gia, zrzucając plecak z ramienia. Raban, jaki się przy tym wydobył z toboła, jeszcze bardziej spłoszył poddenerwowanego już konia. Salamina zarżała wystraszona i cofnęła się o krok.
Och, squaess'me... Dziadostwo trochę waży. Ale tak to jest jak się nosi ze sobą swój dom. W poprzednim wcieleniu musiałam być ślimakiem... A ty, Xaleandre, jak sądzisz — kim byłaś w innym życiu?
Gia przyjrzała się cudzoziemce wesołymi oczyma, po czym jęła odplątywać supły i odpinać pasy i klamry swego przepastnego plecaka.
Co on taki płochy? Boi się wody? — zapytała, zerkając na Salaminę. — Czy tam, skąd pochodzicie, nie ma morza? Opowiedz mi coś o sobie, mire elaine, chciałabym cię lepiej poznać.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » 17 wrz 2020, 0:54

Morze, plaża, wybrzeże to chyba jedno z ulubionych miejsc Xaleandre w tej dziwnej krainie. Może dlatego, że miejsca te chyba najbardziej przypominały jej Zerrikanie, mimo, że było dużo chłodniej, a i woda nie była aż tak azurowa w swoim kolorze i nie pochodziła z wodospadów i strumieni. Wciąż jednak było to bardziej podobne do domu, niż tutejsze miasta i panujące tam zwyczaje czy język. Zerrikanka chętnie przeszłaby się wzdłuż plaży, jednak jej towarzyszka miała inne plany.
Wciąż uspokajając Salaminę, dotarły do granicy lasu, który faktycznie wydawał się być całkiem urokliwym miejscem do namalowania obrazu. Wrzosy, krzewy borówek oraz zielone liście paproci niewątpliwie nadawały miejscu uroku. Niezbyt spodobało się jej, że Gia znów wystraszyła Salaminę, koń i tak już wydawał się spłoszony, niemniej jednak zapewne zrobiła to nieumyślnie. Wciąż jednak Xaleandre zaciekawiona była co tak zaalarmowało konia już na samym początku. Czy możliwe, że było to tylko i wyłącznie morze?
Xaleandre popatrzyła na Gię nie rozumiejąc pytania.
-Innym życiu...? zapytała najprawdopodobniej prosząc o dokłądniejsze lub powolniejsze powtórzenie pytania.
-Woda jest...z góry jest ze skał. Bahar...daleko. Ja...nie wiem co. Zapytaj wykonała gest ręką, który miał uchodzić za wodospad i spływającą z niego wodę. To chyba był jeden z tych momentów, że Zerrikanka była zła na samą siebie, że tak słabo opanowała ten język.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » 20 wrz 2020, 21:47

No wiesz... — Gia sapnęła, wstając znad rozbebeszonego plecaka i odgarniając włosy z czoła. — ZANIM odrodziłaś się jako królowa odległej, egzotycznej krainy... — Mówiła wesołym, trochę zaczepnym tonem, lecz próżno było szukać w nim drwiny. Na tyle, na ile Xaleandre rozeznawała się w zachowaniach Nordlingów, brzmiało to bardziej jak flirt, choć przy ekscentrycznej malarce trudno było orzec to z całą pewnością. — Właśnie, skąd pochodzisz, mire elaine? Nigdy wcześniej nie słyszałam takiego akcentu jak twój... Albo nie, nie mów mi! Sama zgadnę... hmm... może Ofir? Znałam kiedyś jednego Ofirczyka, miał podobny kolor skóry.
Dziewczyna przyglądała się chwilę twarzy cudzoziemki, uśmiechając się pytająco, po czym przeniosła wzrok na okolicę, jakby szukała czegoś mimochodem w otaczającym je krajobrazie. Nagle pogodne i wesołe spojrzenie Gii spochmurniało. Najwyraźniej nie znalazła tego, czego oczekiwała. Gwizdnęła krótko kilka razy, coraz bardziej zaniepokojona.
Gdzie jest Pędzel? Widziałaś go odkąd opuściłyśmy łaźnie?
Znowu gwizdnięcie i znowu żadnej reakcji w zasięgu ich wzroku.
Gia przetrząsnęła plecak, wywalając z niego absolutnie wszystko, a nie znalazłszy śladu pupila, ruszyła wgłąb boru, nie przestając nawoływać łasicy. Jej beztroski ton i galopująca nonszalancja wobec świata wyparowały w jednej chwili. Malarka przypominała teraz małą dziewczynkę, która zgubiła ukochanego kotka i nic prócz odnalezienia zguby jej nie interesowało. Zapomniała nawet o obecności Xaleandre, którą zostawiła na granicy plaży i zagajnika samej sobie.

Xalandre
Awatar użytkownika
Posty: 21
Rejestracja: 17 cze 2020, 10:45
Medale: 2
Miano: Xaleandre
Rasa: Człowiek
Wiek: 28
Złoto: 34
Stan zdrowia: Zdrowy
Karta Postaci: http://vattghern.com/viewtopic.php?f=10 ... 3746#p3746
Szczegółowa Karta Postaci: viewtopic.php?p=3750#p3750

Re: Dzika plaża

Post autor: Xalandre » wczoraj, 2:39

Xaleandre teraz pokiwałą głową, zrozumiała bowiem przynajmniej kluczowe pytania, a na sugestie, że sama była królową uśmiechnęła się zdecydowanie zadowolona z komplementu. Ciekawe czy dziewczyna mówi tak każdemu czy też jej niecodzienna uroda sprawiła, że padają pod jej adresem takie komplementy.
-Ja zawsze....z miecz na dłoni odparła po chwili zastanowienia w sumie zgodnie z prawdą, bo jak tak przez chwilę pomyślała, to chyba tak właśnie było, że zawsze była z mieczem w dłoni, nawet jężeli urodziła się gdzie indziej, to musiałą być mężczyzną z mieczem w dłoni, choć ten pomysł, że to akurat mężczyźni dzierżą broń wydawał się jej wciąż całkiem niedorzeczny.
I znów zbyt wiele wypowiedzianych słów, ale Xaleandre zrozumiała, że to pierwsze pytanie jest kluczowe.
-Ja Zerrikania. tak wiele osób w tych strona myliło ich z Ofirem, czego Xaleandre zdecydowanie nie rozumiała, przyzwyczaiłą się już jednak, że oburzanie się za każdym razem kiedy to się dzieje nie ma sensu.
Potem jakby cała radość uszła z dziewczyny, ale po chwili Xaleandre zrozumiała, że nie ma zwierzątka, które było na jej ramieniu. Gia wydawała się całkowicie zagubiona, Xaleandre rozejrzała się wokół, ale go nie dostrzegła. Zanim zdążyła zatrzymać Gię ta pobiegła w kierunku boru. Niezbyt podobało się to Zerrikance, szczególnie po tym jak zachowywała się Salamina, ale nie mogła zostawić przecież Gii samej. Zacinsęła dłoń na rękojeści saberry i ruszyla sama bardziej w głąb lasu ostrożnie stawiając każdy krok.

Dziki Gon
Awatar użytkownika
Posty: 1180
Rejestracja: 18 mar 2018, 4:22

Re: Dzika plaża

Post autor: Dziki Gon » dzisiaj, 14:08

Mimo że Xaleandre Qalamina miała pewne trudności z myśleniem i mówieniem we wspólnym, rozumiała z niego całkiem sporo. To jest: jeśli mówiono do niej stosunkowo wyraźnie, niezbyt szybko i używało się prostego słownictwa, bez metafor i innych środków stylistycznych, czego Gia najwyraźniej nie potrafiła. Niemniej jednak Zerrikanka intuicyjnie wyłapywała sedno wypowiedzi dziewczyny, dzięki czemu mogły się komunikować, nawet jeśli niezbyt precyzyjnie.
Odpowiedź na pytanie o poprzednie wcielenie spotkała się z żywym zainteresowaniem malarki, która przyjrzała się ostrzu na biodrze Xaleandre, jakby zobaczyła je po raz pierwszy, albo pojęła, że obciążająca pas kobiety saberra nie jest li tylko ozdobą. Zbliżyła się nawet tak, jakby chciała dotknąć szabli, lecz po krótkiej chwili wahania odstąpiła, chowając poplamione farbami dłonie za plecami.
Zatem dusza prawdziwego wojownika, niezmienna mimo fluktuacji karmicznych. Piękna i niebezpieczna... jak pantery mgliste żyjące w lasach Naroku. — Gia uśmiechnęła się, kiwając głową. — Tak, to do ciebie pasuje, mire elaine.
Chyba będę musiała się kiedyś wybrać do tej twojej Zerrikanii — dodała, mrugnąwszy do Xaleandre i nabrała powietrza, by powiedzieć coś jeszcze, lecz wówczas jej wzrok zaczął błądzić po okolicy, a twarz tężeć w wyrazie niepokoju. Nagle zmieniła temat, pytając o łasicę, po czym bez słowa zniknęła wśród paproci i powykrzywianych wiatrem sosen.
Xaleandre ruszyła za Gią wgłąb boru, wytężając wszystkie zmysły. Stąpając po miękkim, mało stabilnym runie wojowniczka czuła się niepewnie. Mchy i porosty słabo trzymały się piaszczystej gleby, czubki butów raz po raz wpadały w sieci splątanych wrzosów i bażyny, zahaczały o wystające korzenie, gałęzie powalonych drzew czepiały się cholewek.
Pstrokaty kubrak malarki mignął Qalaminie pomiędzy poskręcanymi pniami za wzniesieniem, gdy nagle poczuła silny impuls — podskórny dreszcz, przebiegający po plecach. Wrażenie zdawało się docierać do Xaleandre gdzieś z lewej, ze skraju boru, gdzie rosnące w pierwszym rzędzie rachityczne sosny przyglądały się plaży i morzu.
Wojowniczka czuła, jakby wokół jej umysłu okręciły się niewidzialne wici, przyciągające ją w tamto miejsce, pulsujące, zachęcające, nie pozwalające skupić się na niczym innym.

Odpowiedz
meble kuchenne na wymiar cennik warszawa kraków wrocław